niedziela, 22 lutego 2015

Felieton: Komiksomaniak spędza weekend w Pradze

W zeszłym tygodniu Image Comics Journal miało kilkudniową przerwę, spowodowaną tym, iż wraz ze swoją lepszą połową spędzaliśmy Walentynki w Pradze i jakoś nie po drodze było nam tam z Internetem. To znaczy nie, że tam nie ma dobrodziejstw XXI wieku :) Po prostu nie za bardzo chcieliśmy w takim miejscu spędzać czas przed ekranem monitora. Co jednak się stanie, gdy osoba mająca ”japońskie geny” wybierze się z komiksomaniakiem na taką wycieczkę? Na mój dysk trafiło niedawno grupo ponad 500 zdjęć, z czego z częścią z nich chciałbym się z Wami podzielić, ponieważ dotyczą one tej części komiksowego rynku w Czechach, który w tak krótkim czasie udało mi się poznać.

Moja dotychczasowa wiedza na temat komiksowego rynku  u naszych południowych sąsiadów była szczątkowa. Wiedziałem jedynie, że mają oni swoją edycję WKKM, a także że wydawnictwo Hanami stara się zdobyć jakiś procent tamtejszego rynku. Już teraz mogę zdradzić, że komiksów z kolekcji Marvela, podobnie zresztą jak w Polsce, nie widziałem w prawie żadnym kiosku, a ponieważ jakimś wielkim fanem mangi nie jestem – a właściwie to wcale za fana uznać mnie nie można – skupiłem się na rzeczach, które można było znaleźć w księgarniach i antykwariatach.

Skoro już o tym wspomniałem. Bardzo mocno zdziwiliśmy się z moją dziewczyną faktem, że miejsca gdzie można kupić książki rozsiane są w centrum Pragi naprawdę licznie. Wśród nich ciężko doszukać się sieciówek pokroju naszego Matrasa. I zarazem nie są to klitki o wymiarach pięć na pięć metrów – część odwiedzonych przez nas księgarń miała po dwa-trzy piętra, a jeśli liczyły jedynie jedną kondygnację, to była ona naprawdę spora. Odwiedzając takie miejsca, trudno było odnieść wrażenie, że w Czechach komiks jest jakoś znacząco bardziej popularny niż w Polsce. Nie wszędzie bowiem szło znaleźć to, co najbardziej mnie interesowało, ale gdy już udało się zlokalizować sekcję z komiksami, byłem momentami zawiedziony faktem, że ani trochę nie znam czeskiego. Dlaczego? Ponieważ wydano u nich pozycje, których w Polsce próżno szukać.

Zanim jednak zacznę rzucać konkretnymi tytułami, wspomnę jeszcze o pewnej ciekawej rzeczy. Otóż w dwóch z trzech miejsc, gdzie znaleźliśmy regały z komiksami, były one w jakiś sposób chronione. O ile dostęp do książek nie był w żaden sposób ograniczany, to do komiksów już jak najbardziej. W jednej z księgarń na dworcu kolejowym w Pradze, półka z tego typu pozycjami znajdowała się za plecami sprzedawcy i można było przejrzeć interesującą nas pozycję tylko po uprzedniej prośbie. Z kolei w miejscu, który określiłbym jako ”coś jak Empik, tylko taki który nie był sieciówką” (sprawdziłem), komiksy znajdowały się w zamkniętej na klucz szafie. Także i tam zakupić komiks można było dopiero wtedy, gdy znalazło się sprzedawcę, który mógł otworzyć zamek.

Ale obiecałem Wam zdjęcia. Oto i one:
Rzuciło się Wam coś szczególnego w oczy? Już na pierwszym zdjęciu widać, że Czesi doczekali się swojego wydania komiksu ”Zero” autorstwa ich rodaka - Alesa Kota. Ponadto można tam nabyć komplet ”Planetary”, który zamknął się w dwóch tomach, dość popularną marka jest ”Punisher”, publikowany zarówno w edycji Marvel MAX, jak i Marvel Knights. Na zdjęciach widać również, że publikowaniem komiksów z New 52 zajmują się co najmniej dwa wydawnictwa, a ”Batman: Śmierć Rodziny” dostępny jest zarówno w wersji z miękką, jak i twardą okładką. Dopiero późniejszy research pokazał mi, że w Czechach nie jest to wyjątek i bardzo dużo pozycji ukazuje się w dwóch wersjach. Cieszą się także fani Vertigo, którzy dostali już w swoje ręce komplet ”Y: the Last Man” oraz ”Transmetropolitan”. Zwróciłem ponadto uwagę na spory wybór mang jak i pozycji skierowanych dla młodszych czytelników, z których znakomita większość to prace czeskich autorów. Na zdjęciach nie widać kompletu serii ”Bone”, który znajdował się w słabo oświetlonym miejscu i robienie ujęcia nie miało dużego sensu. W innym miejscu z kolei natrafiliśmy na ”Asteriksy” z czeskiego Egmontu, publikowane w integrafach po cztery tomy w jednym.

Nie byłbym sobą, gdybym nie szukał wśród komiksów pozycji od Image Comics. Niestety, wydawnictwo CREW ma w swojej ofercie jedynie widoczne na zdjęciach ”Żywe Trupy” oraz ”Zero”. Swoją drogą, sprawdziłem stronę Internetową tej firmy i... zacząłem zazdrościć Czechom jeszcze bardziej. Jeśli również chcecie poczuć kłucie w sercu, klikajcie TUTAJ oraz TUTAJ.

Kolejną ciekawostką, chyba niespotykaną tak często w Polsce, było fakt posiadania sporych działów z pozycjami anglojęzycznymi właściwie w każdej większej księgarni. Także i tam można było znaleźć komiksy, chociaż akurat tam wybór był niewielki i ograniczał się do trzech komiksów. Były to:
Warto wspomnieć o cenach komiksów w Czechach. Te są dość zaskakujące, przynajmniej dla osoby pogodzonej z realiami naszego rynku. Otóż większość miękkookładkowych komiksów na które zwróciłem uwagę, to wydatek rzędu 280-350 koron. W przeliczeniu na złotówki daje to zakres między 40 i 50zł. Naturalnie, część rzeczy, jak już wspomniane ”Planetary”, jest droższa ze względu na swoje gabaryty. Komiksy w twardych oprawach to wydatek w okolicach 670 koron (cena widocznego na zdjęciach ”Batmana”), czyli całkiem sporo, ponieważ po przeliczeniu wychodzi, iż jest to cena krążąca w okolicach 100zł.

Ale to nie koniec komiksowych akcentów, jakie napotkaliśmy podczas swojego pobytu w Pradze. Idąc jedną z ulic w kierunku Muzeum Alfonsa Muchy, minęliśmy taki oto przybytek:
Kaja Saudek to najpopularniejszy komiksowy twórca w Czechach, autor ponad 70 równych publikacji oraz paru niedokończonych projektów, których realizację przerwał mu wypadek, w rezultacie którego zapadł w śpiączkę. Jeśli posiadam aktualne informacje, jest w niej do dziś.

Co prawda do muzeum nie wchodziliśmy, postanowiłem jednak zrobić kilka zdjęć klubokawiarni, która znajdowała się piętro niżej. Widać było tam doskonale, że pan Saudek bardzo lubił rysować rozebrane kobiety ;)
To wszystko, co komiksowego udało nam się zaobserwować podczas trzydniowego pobytu w Pradze. Może nie jest to zbyt wiele, ale i tak momentami byłem pod wrażeniem tego, jak wiele komiksów wydaje się w tak niedużym kraju.

5 komentarzy:

  1. Stary, oni tam mają kupę księgarni komiksowych. Nie dotarłeś do żadnego Comics Pointu (trochę drogo, ale jeśli chodzi o wybór amerykanów to istne El Dorado)? Ani do Krakatit, ani na Caslavską? To co z Ciebie za komiksomaniak? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki, który pojechał tam oglądać zabytki, a nie komiksy :) To wszystko co opisałem, widziałem niejako przy okazji. Sprawdziłem adresy wspominanych przez Ciebie miejsc - nawet nie byłem w pobliżu któregoś z nich :)

      Usuń
    2. W takim razie tytuł posta jest trochę mylący. Powinien brzmieć "Casualowy czytelnik komiksów spędza weekend w Pradze". Prawdziwy komiksomaniak przed wyjazdem zagranicę drukuje sobie adresy sklepów i godziny otwarcia, a na miejscu zostawia rodzinę, żeby sobie pooglądała muzea, a sam rusza na zakupy. Ja kiedyś w Genewie na jakiejś nudnej ONZ-owskiej konferencji, zdążyłem w czasie przerwy obiadowej dobiec do miasta i zaliczyć ze trzy sklepy komiksowe :)

      Usuń
    3. Ale ja też chciałem pooglądać te zabytki xD Już i tak chwała za to mojej dziewczynie, że wytrzymuje moje jaranie się komiksami 24/7 z przerwami na spanie :)

      Usuń
    4. Ona nie ma wytrzymywać. Ona ma Cię za to podziwiać :)

      Usuń