Pokazywanie postów oznaczonych etykietą shadowline. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą shadowline. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 stycznia 2019

Weterani rynku z nową/starą serią w Image

Karl Kesel i Tom Grummett to nazwiska od lat obecne na okładkach komiksów. Czytelnicy w naszym kraju mogą kojarzyć ich chociażby z TM-Semicowego "Supermana". Teraz duet ten ogłasza start nowej serii, która ukaże się w Image pod szyldem studia Shadowline.
"Section Zero" będzie serią stanowiącą miks przygodówki i science-fiction. Opowiadać ona będzie o grupie badającej wszelkie nadnaturalne zjawiska, począwszy od UFO, poprzez potwory, a na zaginionych cywilizacjach kończąc. Oczywiście nie tylko starają się oni wyjaśnić najróżniejsze zagadki, ale także utrzymać wszystko w tajemnicy przed zwykłymi ludźmi. Twórcy opisują swoją serię dość śmiało, używając zwrotu "co by było gdyby Jack Kirby pisał X-Files".

Pierwsze trzy numery cyklu będą przedrukiem miniserii, którą Kesel i Grummett opublikowali w 2000 roku nakładem Gorilla Comics - jednego z licznych małych studiów w strukturach Image Comics. Z niego pochodzi między innymi wydany lata temu w Polsce "Tellos".

Zeszyty ozdabiane będą liczny okładkami wariantowymi. Wśród potwierdzonych ich autorów są Walter Simonson, George Perez, Adam Hughes, Dave Gibbons oraz Mike Wieringo. Więc jeszcze więcej weteranów. Warto tu dodać, że Perez niedawno ogłosił przejście na komiksową emeryturę, więc z pewnością będzie to jedna z jego ostatnich prac.

Pierwszy numer "Section Zero" ukaże się w kwietniu.

Źródło: Tripwire

sobota, 29 grudnia 2018

Z archiwum Image #59 - Images of Shadowhawk

Gdy w 1992 roku startowało wydawnictwo Image, niemal każdy z jego założycieli chciał szybko podbić rynek swoimi komiksami. Jedynie Jim Valentino podchodził do tej sprawy nieco inaczej. Twórca ten doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że w towarzystwie Todda McFarlane’a, Roba Liefelda czy Erika Larsena jego nazwisko i dorobek nie robią aż takiego wrażenia na czytelnikach. Valentino był bowiem ”tylko” tym gościem od pierwszych i obecnie już nieco zakurzonych Strażników Galaktyki. Gdy więc jego koledzy zarzucili rynek kolejnymi ongoingami pokroju ”Spawna”, ”Savage Dragona” czy ”Youngblood”, on postanowił zachować wstrzemięźliwość i najpierw zaoferował czytelnikom miniserię ”Shadowhawk” oraz planował ukazywać losy tego bohatera w takim właśnie formacie (ostatecznie ukazały się trzy). Początkowo fani jednak domagali się więcej, a Valentino się złamał i ich posłuchał. Tak oto we wrześniu 1993 roku pojawił się pierwszy numer serii ongoing – ”Images of Shadowhawk”. I aż się wierzyć nie chce, na co Valentino dał się nabrać. Bo tytuł ten, to najzwyklejszy w świecie wałek Keitha Giffena.

piątek, 27 maja 2016

Rat Queens #3: Demony (Kurtis J. Wiebe/Tess Fowler)

Kilkanaście dni po opublikowaniu niniejszego tomu w USA, o serii ”Rat Queens” było bardzo głośno. Najpierw ogłoszono zawieszenie wydawania serii, zaś później rozpoczęła się pewnego rodzaju przepychanka słowna pomiędzy rysowniczką Tess Fowler, a oryginalnymi twórcami serii. Mimo całego tego hałasu, kilkukrotnie już przekładany trzeci tom zbiorczy serii bez większego trudu stał się najpopularniejszym trejdem wydawnictwa Image Comics w kwietniu 2016 roku na terenie USA, wyprzedzając nawet teoretycznie murowany hit, jakim wydawała się pierwsza odsłona ”I Hate Fairyland”. Jednocześnie, zewsząd spływać zaczęły raczej mało pochlebne recenzje komiksu, z którym swego czasu postanowiłem zmierzyć się także i ja. Zarówno przy pierwszym jak i drugim podejściu mocno odbiłem się od ściany postawionej przez przeżywającego ciężki okres scenarzystę.

wtorek, 17 maja 2016

Awantury o "Rat Queens" ciąg dalszy

Wygląda na to, że już nic nie zostało z sielankowej atmosfery wokół komiksu "Rat Queens". Po tym, jak Tess Fowler rozpętała burzę za pośrednictwem Twittera, w temat zaczęły włączać się kolejne osoby. I z każdym kolejnym postem coraz mniej wiadomo na temat tego, czyim słowom można ufać.
Najpierw swoje oświadczenie wydał sam Kurtis J. Wiebe, który przypomniał, że to on i Roc Upchurch są twórcami serii, a Tess Fowler tworzyła kolejne numery na prostej zasadzie zlecenia. Podkreślił przy tym, że w chwili obecnej nie została zakończona, tylko zawieszona, a decyzje co do tego kto będzie rysować ewentualne dalsze numery zapadnie, JEŚLI scenarzysta zdecyduje się wrócić do pisania tego tytułu.

Do dyskusji włączyła się także była żona Roca Upchurcha, która stwierdziła, iż wcale nie dziwi ją potencjalne odsunięcie Fowler od rysowania komiksu. Jej zdaniem od samego początku Wiebe planował odsunąć jej byłego męża tylko na jakiś czas, by potem przedstawić w mediach jego powrót jako przybycie skruszonego, odmienionego i ponownie dobrego człowieka.

Oczywiście sama Fowler nadal odpisywała na twitty swoich fanów, konsekwentnie trzymając się obranej wcześniej taktyki, w myśl której wyraża żal z powodu odejścia od rysowania serii oraz podkreślania, że nie ma do nikogo pretensji, przy jednoczesnym wbijaniu kolejnych szpil w Wiebe i Upchurcha. 
 
Ma to swoje odbicie. Już teraz, wśród komentarzy na serwisach komiksowych, można doszukać się opinii, że podobne sytuacje miały już miejsce, rysowniczka zachowuje się bardzo nieprofesjonalnie, a swoją postawą bardzo mocno ogranicza możliwość tego, że w przyszłości ktokolwiek będzie chciał ją zatrudnić.

Which side are you on?

Źródło: Bleeding Cool

poniedziałek, 16 maja 2016

Kolejne kontrowersje wokół "Rat Queens"

Niecały miesiąc temu świat obiegła wieść o zawieszeniu wydawania serii "Rat Queens". Kurtis J. Wiebe powiedział wówczas, że decyzja ta podyktowana została piętrzącymi się problemami natury osobistej, lecz zarazem wielokrotnie dziękował Tess Fowler, która jego zdaniem "uratowała istnienie komiksu" w momencie, gdy awaryjnie została jego rysowniczką. Za pośrednictwem swojego konta na Twitterze, artystka rzuciła jednak duży cień na te słowa.
Otóż Folwer przyznała, że nawet jeśli komiks faktycznie powróci na sklepowe półki, nie będzie już go rysować. Co więcej, cała decyzja o zawieszeniu serii tak naprawdę została podyktowana tym, że scenarzysta zaczął szykować grunt pod powrót oryginalnego rysownika serii - Roca Upchurcha. Ten, jak zapewne pamiętacie, odszedł w niesławie po tym, jak został skazany za przemoc wobec swojej żony.

Co prawda Fowler kilkukrotnie podkreślała, że nie ma pretensji do twórców, wszak to do nich należą prawa do serii i oni decydują o jej kształcie, lecz niedługo trzeba było czekać na lawinę komentarzy. Cześć dziękowała Fowler za pracę przy "Rat Queens", ale znalazły się także głosy cieszące się z tego, że Upchurch prawdopodobnie wróci.

Osobiście uważam, że niezależnie od tego, kto będzie rysował ewentualne nowe numery tego komiksu, kolejne zamieszanie wokół niego na pewno nie przyniesie nic dobrego. To smutne, że seria, która początkowo spotkała się z tak ciepłym przyjęciem, obecnie kojarzy się tylko z następującymi po sobie coraz częściej kontrowersjami.

Źródło: Bleeding Cool

czwartek, 24 marca 2016

Twórcy "Rat Queens" o końcówce trzeciej historii

Jakiś czas temu ukazał się dość mocno opóźniony, piętnasty numer serii "Rat Queens". Kończył on trzeci story-arc na łamach cyklu i zarazem pierwszy rysowany przez Tess Fowler. Premiera tego zeszytu stała się okazją dla serwisu Comic Alliance do przeprowadzenia wywiadu z twórcami. Możecie czytać bez obaw, postarałem się unikać spoilerów.
Raz jeszcze przypomniano czytelnikom, jaka była droga Tess Fowler do zostania trzecią już rysowniczką serii "Rat Queens". Jeśli nie wiecie jak to wyglądało, to wspomnę tylko, że artystka była wielką fanką komiksu i wrzucała sporo fan-artów na DeviantArta. Tam dostrzegł ją Kurtis J. Wiebe i najpierw zaproponował zilustrowanie specjala poświęconego Bradze, a po odejściu Stjepana Sejica, Fowler stała się już regularną rysowniczką serii.

Od piętnastego numeru cyklu zaszła kolejna zmiana w ekipie twórców, ponieważ pojawiła się nowa osoba odpowiedzialna za kolory. Zmiana na tym stanowisku była powodem tak dużego opóźnienia.

Opublikowany niedawno zeszyt jest pierwszym, w którym Tess Fowler postanowiła mocniej wpłynąć na design poszczególnych postaci. Na razie są to zmiany czysto kosmetyczne, lecz jak zapowiada artystka, już od kolejnego zeszytu zmian będzie dużo więcej. Będzie się tak dziać przez to, że rysowniczka chciała nadać kolejnym bohaterkom wygląd bardziej odpowiedni jej własnym wyobrażeniom. Scenarzysta nie miał nic przeciwko.

Trzeci story-arc poruszył mocniej wątki rodzinne i obyczajowe, jednocześnie nie tracąc swojego komediowego zacięcia. Fowler podkreśla, że właśnie to ostatnie jest dla niej najtrudniejsze. Kurtis J. Wiebe zakończył historię w pewien zaskakujący sposób, zwiastujący pewnego typu odświeżenie formuły serii. Nie zdradzając spoilerów mogę napisać tylko, że komiks zupełnie nie straci swojego rpg-owego charakteru, a może nawet jeszcze go wzmocni. W czwartym story-arcu, który nosić będzie nazwę "Demons", powróci także pewna postać.

Źródło: Comic Alliance

poniedziałek, 22 lutego 2016

Top 5 #51 - Odważne decyzje Jima Valentino

W październiku ubiegłego roku, na kolejnej odsłonie MFKiG w Łodzi, poprowadziłem prelekcję o odrobinę mniej znanej historii Image Comics. Jednym z jej punktów było wspomnienie o kilku zapomnianych nieco zasługach Jima Valentino dla wydawnictwa. Dziś chciałbym trochę do tego wrócić, ponieważ mało kto o tym wie, ale to właśnie kilka decyzji tego twórcy ukształtowało Image Comics takim, jakie jest obecnie.

sobota, 13 lutego 2016

Zombie Cop vol. 1 (Jeff Mariotte/Szymon Kudrański)

Jest rok 2009. Wciąż jeszcze nieznany szerzej na komiksowym rynku w USA Szymon Kudrański debiutuje w Image z komiksem, który zwraca uwagę samego Todda McFarlane’a. Od tego zdarzenia mija raptem kilka miesięcy i nasz rodak ogłoszony zostaje stałym rysownikiem ”Spawna”. Można by więc pomyśleć, że ”Zombie Cop”, a więc tytuł, który otworzył mu te drzwi, jest dziełem co najmniej bardzo dobrym pod względem graficznym. Dlatego też, gdy zobaczyłem komiks ten w całkiem niezłej cenie na ostatniej edycji MFKiG, postanowiłem go kupić. Niestety, zarówno moja pierwsza jak i druga konfrontacja z nim nie należała jednak do najprzyjemniejszych rzeczy i o tym właśnie chciałbym napisać w dzisiejszej recenzji.

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Comeback vol. 1 (Ed Brisson/Michael Walsh)

Ile potraficie wymienić z pamięci komiksów o podróży w czasie? Ja spróbowałem i wyszło mi ich kilkanaście, a z pewnością pominąłem coś, co nawet mam w swoich zbiorach. Temat ten był, jest i jeszcze długo będzie eksploatowany na wszelkie możliwe sposoby, co wynika z faktu, że jest dość wdzięczny, daje naprawdę spore możliwości popisu. Nic więc dziwnego, że twórcy nie unikają kwestii, a ja oczywiście... nie jestem jej wielkim fanem. Temat podróży w czasie jest pod jednym względem bardzo niewdzięczny – łatwo się w nim pogubić. Dlatego też, gdy na ubiegłorocznym MFKiG zauważyłem, że za stosunkowo niewielkie pieniądze mogę nabyć ”Comeback”, trochę się wahałem. Ostatecznie jednak nazwisko Eda Brissona zadecydowało, wszak z jego licznych prac dla Image Comics tylko jeden nie przypadł mi do gustu i było to ”Sheltered”. Czy dziś omawiany komiks dołączy do wspomnianego tytułu?

wtorek, 18 sierpnia 2015

Kurtis J. Wiebe o kolejnej historii w "Rat Queens"

Pech nie odpuszcza "Rat Queens" i nie chodzi tu tylko o kłopoty, z jakimi mierzyć muszą się główne bohaterki. Dziesięć numerów i jeden specjal na koncie i już dwie wymuszone zmiany rysowników oraz ciągłe opóźnienia. Nic więc dziwnego, że gdy Kurtis J. Wiebe udzielił wywiadu, z dużą ostrożnością wypowiadał się o przyszłych numerach. Zdradził jednak kilka ciekawostek.
Swoją drogą jest to trochę smutne, że wywiad opatrzony jest okładką jedenastego numeru, z którego jeszcze nie zniknęło nazwisko Stjepana Sejica. Jak już wspomniałem jakiś czas temu, zeszyt ten zilustrowany zostanie już przez Tess Fowler, która teraz zajmuje stosunkowo gorące krzesło rysowniczki komiksu "Rat Queens".
 
Początkowo Wiebe wspominał, że chce tworzyć "Rat Queens" przez trzy lata. Czas ten mija właśnie w 2015, lecz nie wpadajcie w panikę. Scenarzysta był pewien, że seria obecnie ocierać się będzie o okolice dwudziestej odsłony, a także nie spodziewał się aż tak dużego jej sukcesu. Plany się nie zmieniły - seria nadal ma zarys na trzydzieści numerów.

Scenarzysta ma nadzieję, że Tess Fowler nie dopadnie klątwa i wytrwa z nim przy "Rat Queens" aż do samego końca. Twórca stwierdził, że artystka posiada zupełnie inny styl pracy niż Upchurch i Sejic, do czego musiał się przyzwyczaić.

Co ciekawe, postacie występujące w komiksie Wiebe oparł na... sobie i swoich znajomych. Nie zdradził jednak czyim jest pierwowzorem. O samym trzecim story-arcu nie padło wiele konkretów. Scenarzysta wyznał jedynie, że spodziewa się iż część czytelników może go znienawidzić. Czy oznacza to zapowiedź jakiegoś ważnego zgonu? Czas pokaże.

Źródło: Comicosity

środa, 12 sierpnia 2015

Harvest vol. 1 (A.J. Lieberman/Colin Lorimer)

Powyżej widzicie okładkę wydania zbiorczego. Recenzja powstała w oparciu o lekturę wersji zeszytowej.

Studio Shadowline zawsze darzyłem spora sympatią. Przypuszczam, że większości z Was kojarzy się ono przede wszystkim z ”Rat Queens”, lecz nie trzeba wcale zbyt mocno się natrudzić, by w ofercie stworzonego przez Jima Valentino studia znaleźć coś dużo mniej znanego, ale z pewnością niemniej dobrego. Dziś chciałbym zwrócić Waszą uwagę na jeden z takich komiksów i mój wybór padł na ”Harvest” – teoretycznie jedną z wielu historii o człowieku, który z powodu własnej głupoty wpadł w potężne kłopoty. Ale za to przedstawione w taki sposób, że ciężko nie czytać kolejnych stron z ogromnym zaciekawieniem.

piątek, 7 sierpnia 2015

Z archiwum Image #18

W dzisiejszej odsłonie komiks wyjątkowy, ponieważ swego czasu bardzo dużo naczytałem się o tym, że jest to prawdopodobnie najlepsza rzecz, jaką wypuściło wczesne Image. Że swoim poziomem przebija nawet dość chwalonego przeze mnie ”Savage Dragona”. Znam już tę historię, lecz niestety z niezbyt legalnych źródeł. Długi czas polowałem na zeszyt ten w przystępnej cenie, aż w końcu udało się. Pierwszy numer serii ”Shadowhawk” autorstwa Jima Valentino jest w moich rękach i może stać się bohaterem kolejnej odsłony ”Z archiwum Image”.

poniedziałek, 18 maja 2015

Rat Queens #2: Dalekosiężne macki N'rygotha (Kurtis J. Wiebe/Roc Upchurch/Stjepan Sejic)

Czternaście długich miesięcy czekać musieli fani niebywale ciepło przyjętej serii ”Rat Queens” na drugie wydanie zbiorcze tego tytułu. W międzyczasie jedno zamieszanie było zastępowane drugim. Być może nie wszyscy z Was wiedzą, że po wydaniu ósmego zeszytu nastąpiła zmiana rysownika, spowodowana oskarżeniami wobec Roca Upchurcha o przemoc domową. Z czasem jednak znaleziono dla niego zastępstwo i seria ruszyła dalej. Czas ocenić czy wszystkie te trzęsienia ziemi sprawiły, że przygody żeńskiej ekipy demolująco-imprezującej czyta się z mniejszą przyjemnością niż dotychczas.

środa, 7 stycznia 2015

Z archiwum Image #10

Rubryka ta służyć miała prezentowaniu moich opinii na temat komiksów wydanych na początku istnienia Image Comics. Tym razem łamię tę zasadę, ponieważ w moje łapska trafia komiks-ciekawostka. "Lazarus", ale oczywiście nie ten autorstwa Grega Rucki i Michaela Larka, który ukazuje się obecnie. Dziś wezmę na tapetę pierwszy numer mało znanej miniserii autorstwa Juana Ferreyry, która ukazała się w 2007 roku nakładem studia Shadowline.

Z uwagi na awarię mojego aparatu, dziś bez dodatkowych zdjęć.

niedziela, 23 listopada 2014

Roc Upchurch odchodzi z "Rat Queens"

Jeszcze kilka dni temu pisałem, że prawdopodobnie aresztowanie Roca Upchurcha nie będzie mieć wpływu na publikację "Rat Queens". Myliłem się bardziej, niż można było się spodziewać.
Otóż dziesiąty numer niebywale popularnej serii będzie ostatnim zilustrowanym przez Upchurcha. Twórcy "Rat Queens" uznali, że w związku z ciążącymi na rysowniku zarzutami, nie powinien on dalej pełnić swoich obowiązków. Kurtis J. Wiebe zapewnił za pośrednictwem portali społecznościowych, że nie oznacza to końca tytułu. Jedenasty, zapowiedziany na styczeń numer, gościnnie zilustruje Tess Fowler. Nie wiadomo jeszcze kto zajmie się rysowaniem "Rat Queens" od zeszytu dwunastego, lecz Wiebe ogłosił, że na pewno nie zakończy serii.

Scenarzysta wyraził także nadzieję na rychłe rozwiązanie sporów między Upchurchem i jego żoną, nie opowiadając się po żadnej ze stron.

Warto dodać, że "Rat Queens" już od jakiegoś czasu cierpi na opóźnienia wydawnicze i nie wiadomo, czy nieopublikowane jeszcze numery 9-10 z rysunkami Upchurcha nie zostaną przesunięte jeszcze mocniej.

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Śladami herosów #6 (z 13)

Ci z Was którzy przeczytali ukazującą się niegdyś na blogu „Historię Image Comics” wiedzą, że okrętem flagowym studia Shadowline miał być heros o pseudonimie ShadowHawk. Stworzony przez Jima Valentino bohater był czymś, co w rodzącym się Image Comics nie znalazło uznania w oczach czytelników. Być może dlatego, że komiks z herosem tym był dość ambitny i średnio podobał się rzeszom czytelników zakochanych w mięśniakach czy nieforemnych kobietach, których losy z reguły nie miały większego sensu. Osobiście uważam, że swoje trzy grosze dołożył sam Valentino, który ciągłymi restartami i manewrowaniem numeracji zabił ostatnie oznaki entuzjazmu. Mimo wszystko ShadowHawk pojawił się w blisko 150 komiksach, które dziś postaram się wymienić.
GŁÓWNE HISTORIE
ShadowHawk vol. 1 (wrzesień 1992-maj 1995) – pierwsza seria stworzona przez Jima Valentino liczyła jedenaście numerów. Najpierw ukazały się zeszyty #1-3, a potem... #12-18. Gdzie są brakujące numery? Otóż składają się na nie te wchodzące w skład drugiej i trzeciej miniserii. Dlaczego? Bo tak! Właśnie mieszanie z numeracją i przeskakiwanie z woluminu na wolumin prawdopodobnie zabiło tę serię, która mimo wszystko stała na naprawdę wysokim poziomie.

ShadowHawk II (maj-wrzesień 1993) – druga solowa seria z herosem stała jeszcze na bardzo wysokim poziomie. Liczyła zaledwie trzy numery, ale każdy z nich zawierał w sobie wszystko, co można było wymagać od rozrywkowego komiksu na wysokim poziomie. Ewentualnie można się przyczepić do nie najlepszych tym razem efektów prac inkera Chance’a Wolfa. Mimo wszystko tytuł wciąż godny polecenia.

ShadowHawk III (listopad 1993-październik 1994) – trzeci solowy tytuł z ShadowHawkiem wyróżniał się atrakcyjnymi okładkami, lecz uważam iż fabularnie stał już na nieco niższym poziomie. Można tu już zauważyć pierwsze symptomy tego, że Valentino zaczęło brakować dobrych pomysłów na dalszy rozwój postaci.

The New ShadowHawk (czerwiec 1995-marzec 1996) – cykl, który ostatecznie posłał bohatera do piachu na długie lata. W ostatnim numerze pierwszej serii, która została dokończona po opublikowaniu trzeciej i kontynuowała z niej wątki (uff...) główny bohater czasowo ginie, a w mieście pojawia się nowy ShadowHawk. Teoretycznie czytelnik powinien się zastanawiać kim on jest, ale niestety – siedmioczęściowa seria była po prostu nudna. Jest to o tyle druzgoczące, ponieważ za scenariusz odpowiadał Kurt Busiek, wspomagany pomysłami Valentino.

ShadowHawk vol. 4 (maj 2005-wrzesień 2006) – po tym jak studio Shadowline powróciło do żywych, jedną z pierwszych decyzji Jima Valentino było oczywiście przywrócenie do łask stworzonego przez niego herosa. Ta wytrzymała zaskakująco długo, ponieważ utrzymała się na rynku aż piętnaście numerów i jest to do dziś rekord długości serii z tym bohaterem. Jej lektura zainteresowała mnie do sięgnięcia po wcześniejsze woluminy i musze przyznać, że jest to godny ich następca.

ShadowHawk vol. 5 (maj-grudzień 2010) – ostatnia obecnie seria z przygodami herosa stworzonego przez Jima Valentino i chyba jedyna rzecz, która naprawdę wyniknęła z nieudanego projektu pod tytułem „Image United”. Miniseria nie zdobyła jednak serc czytelników, ponieważ zakończyła się na piątym zeszycie, a o kontynuacji ani widu ani słychu. Czy zasłużenie? Chyba tak, ponieważ nie była to porywająca historia.
WAŻNIEJSZE HISTORIE POBOCZNE
Brigade vol. 1 #17-21 (luty-czerwiec 1995) – w pewnym momencie Valentino uznał, że aby ratować spadające słupki sprzedaży warto umieścić ShadowHawka w jakimś komiksie drużynowym. Padło na popularny wówczas team stworzony przez Roba Liefelda, który w tamtym momencie pisany był przez Marva Wolfmana. Niech Was to nazwisko nie zwiedzie – komiks nadal był, delikatnie pisząc, nie warty wydawania na niego pieniędzy.

Image United (listopad 2009-niedokończono) – jak reszta herosów Image, tak i ShadowHawk pojawił się w tej nieskończonej historii, oczywiście rysowany przez samego Jima Valentino. Zaznaczam tytuł ten jako ważny, ponieważ był on przyczyną publikacji kolejnej, szóstej już solowej serii z jego udziałem.

Images of ShadowHawk (wrzesień 1993-syczeń 1994) – miniseria autorstwa Alana Granta oraz Keitha Giffena to trzyczęściowy pojedynek pomiędzy herosem stworzonym przez Jima Valentino i niejakim Trencherem. Na uwagę z pewnością zasługuje ciekawa i niekonwencjonalna warstwa graficzna, chociaż i fabuła nie należy do tych szczególnie odpychających.

ShadowHawk Galery (kwiecień 1994) – one-shot którego niestety nie miałem okazji czytać. Dowiedziałem się jedynie, że stanowił wypełniacz czasu pomiędzy dwiema historiami z trzeciej serii i w jego tworzenie zamieszany był Mark Texeira.

ShadowHawk One-Shot (lipiec 2006) – u schyłku istnienia czwartej serii, bohater otrzymał coś na kształt annuala, który w rzeczywistości był przedrukiem historii z jednej z antologii. Jim Valentino pisze w nim historię o tym, co oznacza bycie ShadowHawkiem dla Eddiego Collinsa, a także jego ojca. Lekka, przyjemna lektura.

ShadowHawk Special (grudzień 1994) – i kolejny tak jakby annual. W rzeczywistości to kolejna antologia, która można było czytać od dowolnej strony, ponieważ komiks posiadał dwie okładki (z przodu i odwróconą z tyłu) i każda zapraszała do lektury określonej historii. Interesujący pomysł, ale chyba tylko tym komiks ten wyróżniał się na tle innych historii z udziałem ShadowHawka.

ShadowHawks of Legend (grudzień 1995) – antologia prezentująca krótkie historie z poprzednimi wcieleniami ShadowHawka. Ładnie wydany, nieźle zrealizowany, ale jednak momentami wciąż bardzo średni komiks. Na uwagę zasługuje część stworzona przez Stana Sakai, naturalnie poświęcona wcieleniu pochodzącemu z Japonii.

Shadowhunt Special (maj 1996) – i niestety jest to kolejny komiks, o istnieniu którego nie miałem pojęcia. Najprawdopodobniej jest to historia na łamach której ShadowHawk ściera się z członkami Youngblood.

Shattered Image (sierpień-grudzień 1996) – miniseria ważna, bo demontująca jedno spójne uniwersum Image na kilka mniejszych, osobnych dla każdego studia. Naturalnie w historii wziął udział ShadowHawk i nawet miał w niej całkiem sporą rolę.

The Return of ShadowHawk (grudzień 2004) – wstęp do czwartego woluminu serii i wielki powrót Valentino do tworzenia przygód herosa, któremu nadał życie. Byłoby jednak dużo lepiej, gdyby ShadowHawk powrócił w znacznie lepszym stylu, ponieważ one-shot ten w żaden sposób nie zaskakiwał. Ot, kolejny komiks z bohaterem w obcisłych rajtuzach.
MNIEJ WAŻNE HISTORIE POBOCZNE
Altered Image (kwiecień-sierpień 1998) – tytuł z którym nie miałem żadnej styczności. Wygląda na to, że jest to wspólna przygoda kilku postaci z Image w alternatywnym świecie, a w ekipie znalazł się ShadowHawk.

Cykl „Bomb Queen” – sama historia nie ma wiele wspólnego z opisywanym dziś herosem. W zasadzie tylko tyle, że także jest publikowana przez Shadowline i jej twórcy co jakiś czas umieszczają w swoim komiksie ShadowHawka. Podejrzewam że tylko po to, by mocniej przypodobać się Jimowi Valentino.

Mars Attack Image (grudzień 1996-kwiecień 1997) – crossover pomiędzy wydawnictwem Image i Topos. Historia wydana właściwie tylko po to, by czytelnik mógł się nieco pośmiać. Bez większego wpływu na jakąkolwiek postać, lecz odnotować trzeba pojawienie się w niej ShadowHawka, który miał swoje pięć minut w każdym z numerów.

The Pact (kwiecień 2005-styczeń 2006) – miniseria na łamach której wspólne przygody przeżywały cztery postacie znane z komiksów Image. Każdy z numerów powstawał dzięki twórcom danych postaci, a więc za jeden z nich odpowiadał osobiście Valentino. Sama historia nie miała wielkiego wpływu na żadną z postaci, która w niej się pojawiała.

Vampirella/ShadowHawk (marzec 1995) – crossover pomiędzy Image a wydawnictwem Harris, które wówczas publikowało przygody Vampirelli. Są to dwa wydane w ciągu jednego miesiąca one-shoty, oba w zasadzie nadające się jedynie do szybkiego zapomnienia.

War of the Independents (Red Anvil Comics, październik 2011-maj 2012) – idiotyczna miniseria, na łamach której spotyka się blisko 200 postaci z komiksów niezależnych i nawala się między sobą. Wśród tych których umiem nazwać znalazła się czwórka: ShadowHawk, Tick, The Pro oraz Madman. Zalecam omijać szerokim łukiem.

poniedziałek, 12 maja 2014

Ted McKeever o swoim najnowszym projekcie

Długo kazał na siebie czekać Ted McKeever. Ogłoszenie jego najnowszego projektu nastąpiło podczas tegorocznego Image Expo, a więc na początku stycznia. Dopiero teraz twórca udzielił wywiadu, w którym opowiedział nieco o "The Superannuated Man" (jeśli ktoś wie jak poprawnie wymówić ten tytuł, proszę o kontakt :) ). Jako że jestem zachwycony "Miniature Jesus" tego samego autora, także i ten komiks budzi we mnie ogromne nadzieje.
Fabuła "The Superannuated Man" skupi się na męskiej postaci o wiele mówiącym imieniu He. Człowiek ten mieszkał w mieście, które obecnie zdominowane jest przez zmutowane nieznaną wcześniej bakterią zwierzęta. He obecnie ukrywa się i jedyne czego pragnie to spokojnie dożyc reszty swoich dni, lecz nowi mieszkańcy Blackwater coraz częściej zaczną widzieć w nim swój przyszły obiad.

Sam McKeever przyznaje, że komiks ten nie jest najambitniejszym dziełem w jego dorobku. Jak się okazuje, "The Superannuated Man" powstał w wyniku sugestii Jima Valentino, który zaproponował twórcy odpoczynek od ambitniejszych fabuł i puszczeniu wolno własnej wyobraźni. Wtedy właśnie McKeever uznał, że zrealizuje komiks o zwierzętach, które zdominowały ludzkość, ponieważ planował coś podobnego już kilka lat temu. Oczywiście wszystko nie może być osadzone w typowej konwencji apokaliptycznej, ponieważ jedyny człowiek jakiego poznamy, czyli starzec o imieniu He, nie ma najmniejszego zamiaru walczyć o przetrwanie ludzkości. Wręcz przeciwnie, jest on bardzo zadowolony z tego, że cały znany nam świat poszedł w diabły.

Twórca dzieli swoje komiksy na dwie kategorie. Pierwsza z nich to pomysły oparte na własnych przeżyciach, a druga zawiera historie zainspirowane czymś z zewnątrz. "The Superannuated Man" należy do tej drugiej.

Po zakończeniu miniserii, McKeever z pewnością zajmie się jakimś nowym komiksem. Na chwilę obecną jednak nie wie co to będzie, ani także kiedy może się ukazać. Twórca bardzo ceni sobie twórczą swobodę oraz brak deadline'ów, a jego sytuacja materialna pozwala na to, by pracował tylko wtedy gdy ma na to ochotę i/lub naprawdę dobry pomysł.

Pierwszy numer "The Superannuated Man" ukaże się 4 czerwca.

niedziela, 11 maja 2014

Rat Queens wracają z nową historią

Po krótkiej przerwie na półki sklepowe powróciły bohaterki serii "Rat Queens". Twórcy komiksu nominowanego do tegorocznej nagrody Eisnera z tej okazji udzielili wywiadu, w którym zdradzili kilka szczegółów na temat tego, co Szczurze Królowe czeka w ciągu kilku nadchodzących miesięcy. Wygląda na to, że spokój im nie grozi, ku uciesze tysięcy czytelników na całym świecie.
Akcja nowej historii zaczyna się dzień po zakończeniu piątego zeszytu serii. Dziewczyny świętują zwycięstwo w ostatniej bitwie oddając się, dosłownie i w przenośni, różnym rozrywkom. Wciąż jednak bez odpowiedzi pozostały pewne pytania, jak na przykład jakim cudem Hannah potrafiła w pojedynkę pokonać armię goblinów? Oczywiście na horyzoncie pojawią się także zupełnie nowe zagrożenia.

W kolejnej historii bardzo dużo miejsca zostanie poświęcone Hannah. Wiebe twierdzi, że już w siódmym numerze dowiemy się nieco więcej na temat niedawnych manifestacji jej mocy, a także jak to jest w zasadzie z jej związkiem z Sawyerem. Skoro już o zawirowaniach uczuciowych mowa, to wprowadzenie do serii postaci Faeyri ma za zadanie skomplikować dotąd pozornie spokojne życie Betty. Scenarzysta zaznacza jednak, że wątki uczuciowe w "Rat Queens" nie przejmą pierwszoplanowej roli.

Wiebe opowiedział trochę o swoim kontakcie z fanami "Rat Queens". Komiks doczekał się sporej grupy fanów z którymi twórcy nie boją się rozmawiać niemal każdego dnia. Wszystko zaczęło się od Tumblrowej dyskusji pięciu kobiet, które regularnie czytały serię. W końcu do rozmowy dołączyli Wiebe oraz Upchurch, a z czasem także i wiele innych osób. Strona jest aktywna po dziś dzień i niemal codziennie spotykają się tam z nowymi opiniami na temat serii. To właśnie doprowadziło do powstania kanału Rat Queens Social Club, który jest nadawanym na żywo podcastem, do którego każdy może się przyłączyć.

Narzeczona Kurtisa Wiebe zajęła się rozszerzeniem marki "Rat Queens". Obecnie pracuje ona nad nowymi wzorami zarówno damskich jak i męskich koszulek, a także nad innymi projektami, których obecnie nie można ujawnić. Twórcy komiksu są zachwyceni faktem, że aktorka Felicia Day opublikowała na swoim Twitterze zdjęcie w jednej z takich koszulek.

Dzięki sugestiom fanów Four Daves zostali ocaleni i stali się integralną częścią "Rat Queens". To jeden z kilku przykładów zmian, jakie wprowadzono po konsultacjach z czytelnikami komiksu.

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Rat Queens #1: Magią i maskarą (Kurtis J. Wiebe/Roc Upchurch)

UWAGA: Poniższy tekst powstał dość dawno temu, bo 21.04.2014.  Z okazji publikacji ww. komiksu w naszym kraju przez wydawnictwo Non Stop Comics, recenzja została lekko przeredagowana oraz zaktualizowana.

Długo czekałem aż otrzymam ten komiks do domu. Nie tylko dlatego że generalnie większość oferty studia Shadowline do mnie mocno przemawia, ale także z powodu tego, że przeczytałem dwa pierwsze zeszyty i postanowiłem dalej nie psuć sobie zabawy, zaufałem twórcom komiksu oraz w ciemno zamówiłem pierwszy tom zbiorczy. Po drodze okazało się, że komiks ten został nominowany do nagrody Eisnera w kategorii „najlepsza nowa seria”, o czym zresztą napisałem już na blogu. To tylko spotęgowało moją ciekawość i niecierpliwość. Aż w końcu otrzymałem przesyłkę i przystąpiłem do lektury. Ku mojemu zdziwieniu, pomimo ogólnie dobrych przeczuć względem tytułu udało mi się znaleźć pewien mankament tej pozycji. Jesteście ciekawi jaki? Zapraszam do przeczytania recenzji „Rat Queens #1: Magią i maskarą”.

piątek, 7 marca 2014

Skąd wzięły się Rat Queens?

Wygląda na to, że seria "Rat Queens" wkrótce dołączy do innych tuzów z wydawnictwa Image i stanie się jedną z jego ikon. Nie wynika to bynajmniej z wysokich miejsc na listach sprzedaży, lecz z dobrego odbioru każdego numeru i to zarówno według opinii krytyków jak i samych czytelników. Scenarzysta serii, Kurtis J. Wiebe co moment udziela kolejnych wywiadów, a ja z kronikarskiego obowiązku spisuje najciekawsze informacje z nich pochodzące.
Serwis Comics Alliance jest kolejnym portalem, który przepytał zajętego ostatnio scenarzystę. Chyba pierwszy raz ktoś zwrócił uwagę na to, że skład głównych bohaterek serii "Rat Queens" tworzy typowo rpg-owa zgraja, a więc: wojowniczka, kleryczka, złodziejka oraz czarodziejka. Wiebe przyznał, iż nie jest to przypadkowe. Scenarzysta komiksu bowiem od lat jest fanem gry "Dungeons & Dragons" i regularnie w nią gra z przyjaciółmi. Tworząc scenariusze do "Rat Queens" Wiebe chciał nie tylko oddać ducha tej gry, ale także sprawić czytelnikowi przyjemność porównywalną do tego, jaką on czuje podczas kolejnych sesji.

Scenarzysta przeczytał niedawno na Twitterze, że John Rogers - twórca "Dungeons & Dragons" - czyta i bardzo lubi "Rat Queens".

Wiebe został zapytany o to, czy czuje się bardziej scenarzystą "Rat Queens" czy też ich gamemasterem. Twórca przyznał, że wcześniej nie myślał o sobie jako o tym drugim w tej kwestii, lecz uznał iż zdecydowanie bardziej czuje się scenarzystą. W grze ma możliwość karania graczy za nie do końca rozsądne decyzje, natomiast komiks się na nich opiera. Ponadto może on w komiksie przełamywać pewne konwencje. Stąd też między innymi pomysł na postać Dee, która jest klerykiem-ateistą. Wiebe przyznaje, że z postacią tą wiąże się pewna interesująca historia, która ujrzy światło dzienne w jednym z przyszłych numerów "Rat Queens".

Nie jest przypadkiem, że pierwszy numer serii zaczyna się w połowie wykonywania zadania przez bohaterki. Scenarzysta uznał bowiem, że pokazywanie momentu ich tworzenia grupy jest zbyt oklepane i postanowił zmienić nieco narrację komiksu. Nie oznacza to, że nie zobaczymy tych scen.

Wiebe zdradził, że "Rat Queens" było początkowo planowane jako autorski projekt wydany własnymi siłami, przy pomocy zbiórki ogłoszonej na Kickstarterze. Wtedy też projekt ten nazywał się "Pussy Rats", lecz ze względu na jego niejednoznaczność, tytuł ten trzeba było zmienić gdy komiks ostatecznie wylądował w Image Shadowline.