Powyżej widzicie okładkę wydania zbiorczego. Recenzja powstała w oparciu o lekturę wersji zeszytowej.
Studio
Shadowline zawsze darzyłem spora sympatią. Przypuszczam, że większości z Was
kojarzy się ono przede wszystkim z ”Rat Queens”, lecz nie trzeba wcale
zbyt mocno się natrudzić, by w ofercie stworzonego przez Jima Valentino studia
znaleźć coś dużo mniej znanego, ale z pewnością niemniej dobrego. Dziś
chciałbym zwrócić Waszą uwagę na jeden z takich komiksów i mój wybór padł na ”Harvest”
– teoretycznie jedną z wielu historii o człowieku, który z powodu własnej
głupoty wpadł w potężne kłopoty. Ale za to przedstawione w taki sposób, że
ciężko nie czytać kolejnych stron z ogromnym zaciekawieniem.
