Pokazywanie postów oznaczonych etykietą extreme studios. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą extreme studios. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 marca 2021

Z archiwum Image #86 - Deathmate

Jest rok 1992 i na rynku komiksowym w USA pojawia się nowy gracz – Image Comics. Za wydawnictwem stoją ogromne jak na ówczesne standardy nazwiska. Twórcy ci postanowili zbuntować się przeciwko panującym w Marvelu zasadom i gdy nie udało im się wynegocjować zmian na swoją korzyść, odeszli i założyli wydawnictwo, które obiektywnie mówiąc stanowiło coś nowego. Image rozpoczęło kuszenie twórców obietnicami całkowitej kontroli prawnej nad ich dziełami, a zapowiadane jeden z drugim tytuły stawały się przebojami rynku. Image nie było jednym tworem, lecz zbiorem studiów i od samego początku nie stanowiło monolitu. Dlatego też nie wszyscy założyciele okazali zainteresowanie oraz chęć udziału w naszym dzisiejszym bohaterze – crossoverze między dwoma wydawnictwami, a konkretniej Image Comics oraz Valiant Comics. I z perspektywy czasu można powiedzieć, że mieli rację, ponieważ ”Deathmate” okazało się pierwszą, naprawdę wielką porażką wydawcy w historii. Paradoksalnie jednak można śmiało powiedzieć, że Rob Liefeld i Jim Lee częściowo własnoręcznie zaorali drugą firmę, która zdecydowała się na współpracę z nimi.

piątek, 5 czerwca 2020

Z archiwum Image #77 - Cyberpunx

Gwoli kronikarskiej skrupulatności – powyżej widzicie okładkę C niniejszego komiksu, która jest zdecydowanie najgorsza spośród wszystkich czterech, które przyozdabiały ten komiks. ”Cyberpunx”, jak w sumie chyba nietrudno się domyśleć, to tytuł wykreowany przez Roba Liefelda i w 1996 roku jego zadaniem było podbić listy sprzedaży dzięki temu, że podjęto w nim wówczas stosunkowo świeżą sprawę, a więc zagrożenia płynące z użytkowania Internetu. Tyle tylko, że oczywiście podkręcone do odpowiednio ekstremalnych rozmiarów. Zapewniam, jest zabawnie.

sobota, 9 listopada 2019

Z archiwum Image #70 - Team Youngblood

W jednej z początkowych odsłon tej rubryki, dokładnie we wrześniu 2014 roku, pastwiłem się nad pierwszym numerem legendarnej serii ”Youngblood”. Wspomniałem tam, że cykl ten z wielkimi trudami (jak to zwykle w tamtych czasach bywało) dotarł do dziesiątego numeru (między zeszytami 5 i 6 było na przykład jedenaście miesięcy przerwy), a w pewnym momencie ukazywał się równolegle z ”Team Youngblood” (i wrócę jeszcze do tego wątku trochę później). O tej za dużo wtedy nie mogłem powiedzieć, ponieważ byłem zaznajomiony z całą jedną jej odsłoną – posiadałem wówczas w zbiorach zeszyt numer 16. Minęło jednak pięć lat, a ponieważ nigdy nie przestałem szperać na festiwalach komiksowych, w odmętach Allegro i w innych miejscach, dziś mogę powiedzieć, że posiadam całym siedem numerów owego cyklu. Podczas tegorocznego MFKiG znalazłem także ten najważniejszy zeszyt, oznaczony oczywiście jedynką. No i co tu dużo mówić, czas się nieco pośmiać.

wtorek, 13 sierpnia 2019

Z archiwum Image #67 - Brigade vol. 2

Wierzcie w to lub nie, ale Rob Liefeld swego czasu mógł naprawdę być numerem jeden na amerykańskim rynku komiksowym. Współtwórca wszystkiego tego, co najgorsze w komiksach z lat dziewięćdziesiątych miał taki moment w swoim życiu, w którym mógł zrobić absolutnie wszystko i wygrać znacznie więcej niż wygrał, gdyby tylko podszedł do wszystkiego z rozmysłem i trzeźwą głową. Był rok 1992, wydawnictwo Image startuje, Liefeld sprzedaje ponad milion kopii ”Youngblood”, każdy kolejny jego projekt spotyka się z ciepłymi reakcjami, sprzedaż dopisuje… Przenosimy się do roku 2019. Liefeld dla wielu to zwyczajne pośmiewisko – stracił prawa do wykreowanych przez siebie postaci bo nie przeczytał podpisanej umowy, ma na swoim koncie dziesiątki nieskończonych projektów komiksowych, oszukał ludzi na Kickstarterze i nieustannie kąpie się w świetle współtworzonego przez siebie Deadpoola, którego dzisiejsza ogromna popularność to w żadnym stopniu jego zasługa. Jasne, znajdzie się zaraz ktoś, kto powie że ”ale hajsu ma jak lodu i co rusz ktoś go zatrudnia”. Odpowiadam za to, że Uwe Boll też nieustannie kręci filmy i jest obrzydliwie bogaty, ale jakoś mało kto chciałby iść jego drogą. Dziś przyjrzę się nieco komiksowi, który rozpoczyna jedną ze sztandarowych produkcji Liefelda, a więc głupiej jak but i ostatecznie utopionej w komiksowym limbo.

wtorek, 29 stycznia 2019

Rob Liefeld zerwał umowę z Netflixem

Jakiś czas temu świat obiegła informacja, że część wytworów umysłu Roba Liefelda, która znajdowała się w Extreme Studios, ma szansę doczekać się swoich telewizyjnych debiutów dzięki Netflixowi. Od jakiegoś czasu jednak w tej sprawie nastała tajemnicza cisza i popularny twórca w końcu postawił sprawę jasno - umowy z medialnym gigantem już nie ma.
Liefeld napisał na swoim Twitterowym koncie, że nie podobały mu się plany Netflixa dotyczące jego postaci i jeszcze latem ubiegłego roku postanowił zerwać umowę. Jak twierdzi Liefeld, "jego obowiązkiem jest chronić własne postacie", a także "zabrał Extreme do innego miejsca, gdzie otrzymał lepsze warunki". Dodał jednak, że w chwili obecnej nie może więcej zdradzić.

Jakiś czas później Liefeld dopisał jeszcze, że kinowy film "Prophet", nad którym pracuje Studio 8, nie został w żaden sposób dotknięty zamieszaniem wokół Netflixa.

Źródło: 1

wtorek, 15 maja 2018

Z archiwum Image #53 - Brigade

Obliczenia nie mogą się mylić, od mojego ostatniego nabijania się z komiksów Roba Liefelda na łamach tej rubryki minął niemal dokładnie rok, gdy 8 maja 2017 robiłem sobie jaja z tego, co ten legendarny twórca wyczyniał na łamach pierwszego numeru solowej serii ”Glory”. Dziś co nieco o komiksie, który co roku wala się w sporych ilościach w pudłach ze starymi zeszytówkami na kolejnych odsłonach MFKiG i jakoś mało kto jest zainteresowany jego kupnem. Panie i panowie, oto ”Brigade #1”. Czy kogoś brak zainteresowania w zasadzie dziwi? No nie powinien, ale i tak nie ma co się krępować i zajrzyjmy do tego, co oferuje ten komiks.

poniedziałek, 12 marca 2018

Netflix podpisał umowę z Extreme Studios Roba Liefelda

Lata dziewięćdziesiąte atakują ponownie! Po tym, jak Rob Liefeld ogłosił jakiś czas temu, że stworzone przez niego postacie mają pojawić się na wielkim ekranie, teraz także podbijać ma on te mniejsze. Jako założyciel Extreme Studios podpisał on umowę z Netflixem, która obejmuje dziewięć tytułów i blisko setkę postaci.
Netflix chyba lubi podpisywać "niepełne" umowy. Najpierw ich deal z Markiem Millarem obejmował większość jego tytułów, ale bez "Kick-Assa". Teraz zaś umowa z Liefeldem nie obejmuje takich tytułów jak "Youngblood", "Glory" czy "Supreme". Gdy sprawdzicie sobie w linku źródłowym, to przekonacie się iż oprócz ekipy Brigade czy Bloodstrike'a, ciężko skojarzyć wymienione postacie, które zostały ujęte w umowie.

Jak podaje Liefeld, podpisana umowa obejmuje zarówno produkcję seriali jak i filmów telewizyjnych. Nie znamy żadnych konkretnych dat. Możemy się tylko... obawiać :D

Źródło: CBR

sobota, 14 października 2017

"Bloodstrike" wróci... znowu ;)

Całkiem niedawno pisałem o tym, że rozpoczęta i urwana po dwóch numerach seria "Bloodstrike" zostanie dokończona na łamach "Youngblood". Tymczasem okazuje się, że to nie ostatnie słowo w przypadku tego tytułu. Wygląda bowiem na to, że w przyszłym roku zostanie on ponownie zrestartowany.
Taką bowiem ilustrację na swoim koncie na Twitterze umieścił Michel Fiffe, twórca niezależnej, lecz cieszącej się sporą renomą serii "COPRA". Jakiś czas później potwierdził ją Rob Liefeld, lecz nie zdradzono jak dotąd żadnych szczegółów oprócz tego, że komiks szykowany jest na przyszły rok. Kto wie, być może w zapowiedziach na styczeń znajdziemy już wzmiankę o pierwszym numerze nowego woluminu "Bloodstrike"?

Źródło: Bleeding Cool

sobota, 29 lipca 2017

SDCC 2017: Panel Extreme Studios

Podczas tegorocznego SDCC Image Comics nie było zbyt mocno aktywne, co zresztą wpisuje się już niejako w tradycję tego wydawnictwa, lecz nie oznacza to, że nic się nie działo. Panel studia Top Cow można uznać za ciekawy, zaś ten studia Extreme był na pewno... nostalgiczny.
Panel poprowadził Robert Kirkman, gośćmi byli Rob Liefeld (twórca Extreme) oraz Dan Fraga, Marat Mychaels, Andy Park, Todd Nauck, Dan Panosian, Norm Rapmund i inne osoby, które współpracowały niegdyś z tym studiem.

Panel rozpoczął się od wspominania początkowych czasów istnienia Extreme Studios, włącznie z istnieniem tak zwanego "Extreme House" czyli miejsca, gdzie twórcy pracujący dla Liefelda spotykali się, spędzali czas, a czasem nawet i mieszkali. Jego ostatnim lokatorem był Todd Nauck.. Kolejni goście panelu opowiadali o tym, jak trafiali pod skrzydła Liefelda i jak szalone były to dla nich czasy.

Jakiekolwiek ciekawe informacje zaczęły pojawiać się dopiero przy pytaniach od fanów. Liefeld zapewnił, że restart "Brigade" nadal jest w planach. Zapowiedział również wydarzenie, które nazywać będzie się "Extreme War", lecz nie zdradził nic więcej.

Gdyby Liefeld dziś odszedł z Marvela by budować własne wydawnictwo, zapewne umarłby z nudów z powodu biurokracji, z którą przyszłoby mu się zmierzyć. Najlepszym wspomnieniem z zakładania studia Extreme jest dla niego to, iż przypominało to wielką imprezę, na której jeszcze zarabiali.

Liefeld przyznał, że nie byłoby Extreme Studios, gdyby nie jeden odważny człowiek z Marvela, który zgodził się na przerobienie "New Mutants" w "X-Force".

Marat Mychaels na koniec oświadczył się swojej dziewczynie. Powiedziała "tak".

Źródło: Newsarama

poniedziałek, 8 maja 2017

Z archiwum Image #41

Gdy w 2012 roku Rob Liefeld wpadł na pomysł zrewitalizowania niektórych tytułów ze swojego studia, wiele osób pukało się w głowę. Na sklepowych półkach wkrótce pojawiło się jednak pięć tytułów, z których trzy bardzo szybko zostały zawieszone. I w sumie nie było za czym płakać, ponieważ tak naprawdę prezentowały one poziom godny większości poprzednich odsłon tych tytułów. Największym sukcesem okazała się zaproponowana przez Brandona Grahama, odświeżona wersja serii ”Prophet”, ale mam nadzieję iż wielu z Was dobrze wspomina także tytuł, który został skasowany po raptem dwunastu numerach, ale cieszył się na tyle dużym uznaniem czytelników, by Joe Keatinge oraz Ross Campbell otrzymali szansę na godne zamknięcie swojej opowieści. Tym tytułem było oczywiście ”Glory”, której główną bohaterką był żeński Pudzian z kosmosu, stanowiący mieszankę amazonki oraz demona. W dzisiejszej odsłonie ”Z archiwum Image” chciałbym pokazać, jak daleko padło jabłko od jabłoni. Zresztą rzućcie okiem na powyższą okładkę i porównajcie ją z TĄ ILUSTRACJĄ.

sobota, 6 maja 2017

Bowers i Towe o nowej serii "Youngblood"

Jakiś czas temu Rob Liefeld ogłosił start nowej serii "Youngblood" i komiksowy świat wstrzymał oddech. Na szczęście szybko okazało się, że Mistrz nie będzie sam zajmować się tym tytułem, co już na wstępie oznaczałoby, że otrzymamy totalne badziewie. Twórcami odpowiedzialnymi za nową inkarnację tego tytułu zostali Chad Bowers oraz debiutant Jim Towe, którzy porozmawiali na temat swojego dzieła z serwisem CBR.
Bowers twierdzi, że nowa seria "Youngblood" nie jest ani klasycznym rebootem, ani także też czystą kontynuacją. Scenarzysta tak rozpisał historię, by z najpierw osadzić nowych czytelników z zupełnie świeżej fabule, a dopiero potem także odkrywać powiązania z wcześniejszymi wydarzeniami z uniwersum Extreme. Jak twierdzi Bowers, to nastąpić ma dopiero w okolicach drugiego roku publikowania serii, więc wybiega z planami bardzo daleko. Początkowe dwanaście numerów skupi się głównie na zupełnie nowych bohaterach, lecz starzy wyjadacze znajdą tutaj także coś dla siebie. Bowers stwierdził, że gdyby miał porównać do czegoś strukturę swojego scenariusza, najbliżej byłoby do filmu "Jurrasic World", który nie ignoruje poprzednich części cyklu, ale stanowi dla niego zupełnie świeży start.

Głównym pomysłem Liefelda na "Youngblood" było przybliżenie jego herosów jak najbliżej popkultury. Dlatego też członkowie ekipy byli nie tylko bohaterami, ale także celebrytami. Bowers uznał, że odświeżenie marki musi mieć w sobie coś podobnego i tak powstało "Help!" - obecna w komiksie aplikacja wzywająca herosów na miejsce akcji. Scenarzysta uważa jednak, że tak naprawdę kwestia współczesnego spojrzenia na celebrytów czy media społecznościowe nie jest najbardziej istotną kwestią w komiksie. Kluczowa będzie zbliżona do mocnego thrillera fabuła, której pierwsze, poważne zalążki pojawiają się już w premierowym numerze.

Jim Towe otrzymał pracę przy tym tytule w momencie, gdy przesłał Robowi Liefeldowi na Twitterze kilka własnych projektów postaci z "Youngblood". Niedługo potem, twórca studia Extreme odezwał się do niego i zaoferował pracę.

Dorobek poprzednich twórców stanowi cenne wskazówki dla Bowersa i Towe, lecz obaj twórcy zapewniają, że nie mają zamiaru mierzyć się z legendami pokroju Alana Moore'a czy Marka Millara, lecz chcą odznaczyć się czymś swoim. Dlatego też na przykład ich seria nie będzie tak mocnym, politycznym komentarzem jak poprzednie.

Źródło: CBR

niedziela, 2 kwietnia 2017

Załoga Extreme Studios pojawiła się w Orange

Jakiś czas temu Rob Liefeld ogłosił, że on i szesnastu innych twórców współtworzących ćwierć wieku studio Extreme na moment przynajmniej ponownie pojawią się w jednym miejscu. Padło na sklep Big Red Comics znajdujący się w mieście Orange. Frekwencja dopisała, o czym świadczy kilka z udostępnionych zdjęć. Jeśli chcecie bliżej przyjrzeć się kolejnej imprezie zorganizowanej z okazji jubileuszu Image Comics, klikajcie w link źródłowy.

wtorek, 14 marca 2017

Image się bawi

Dwa dość nietypowe wydarzenia związane z wydawnictwem Image zostały ogłoszone w ciągu kilkunastu ostatnich godzin.
Już 30 marca w mieście Orange w stanie California Rob Liefeld świętować będzie jubileusz powstania swojego dziecięcia, a więc Extreme Studios. Z tej okazji na miejscu pojawi się cała masa osób, które na początku istnienia studia. Będą to: Jeff Matsuda, Dan Fraga, Andy Park, Shannon Eric Denton, Chap Yaep, Todd Nauck, Marat Mychaels, Norm Rapmund, Art Thibert, Danny Miki, Matt Hawkins, Dan Panosian oraz Karl Altstaetter. Przejrzyjcie dokładnie tę listę nazwisk - takie "gwiazdy" komiksu wyprodukowało studio Extreme :D

Tymczasem 9 września, podczas Ross City Comic Conu odbędzie się ciekawa wariacja na temat jednej z typowo amerykańskich tradycji. Wtedy właśnie odbędzie się osobno biletowany, przeznaczony dla osób dorosłych Image Comics Fall Homecoming Dance. Ma być to impreza utrzymana w stylu czegoś, czemu najbliżej jest do naszej Studniówki. Bilety kosztować będą 20 (zwykła wejściówka), 45 (z zestawem bonusów) oraz 79 dolarów (bilet VIP, limitowany do stu sztuk).

Źródła: Newsarama oraz Newsarama

środa, 11 stycznia 2017

Telegraficzny przegląd zaległych newsów

Dobra, najwyższa pora powrócić do blogowania. Trochę zaległości się nagromadziło i uznałem, że bez sensu byłoby szarpanie się z newsami z ostatnich dwóch tygodni. Dlatego też postanowiłem pozbierać je wszystkie w jednym miejscu, w formie podobnej do "Linkowiska". Są to linki z dwóch największych stron o tematyce komiksowej plus dwie rzeczy z Bleeding Cool (nie chciało mi się tam kopać mocniej), więc zapewne parę rzeczy pominąłem. No ale cóż, musicie mi to wybaczyć :)
No to jedziemy:
  • Zgodnie z przewidywaniami, "Saga #41" z błędem w druku szybko pojawiła się na eBayu w... "kolekcjonerskich" cenach.
  • "Sex" tak jakby anulowany. Seria kończy się w formie zeszytowej i przechodzi na format OGN.
  • Rob Liefeld podpisał kontrakt na ekranizację komiksów z linii Extreme. I znów się zaczęło obiecywanie! Twórca zapewnił na przykład, że komiksy z tego studia wrócą na sklepowe półki. Jakie? Na przykład "Brigade" i "Bloodstrike", a więc te, które... zawiesił w zeszłym roku ;)
  • Joe Keatinge ponownie o jubileuszowym numerze "Shutter".
  • W lutym pojawi się seria wariantów okładkowych składających hołd klasycznym komiksom Image. Na razie udostępniono tylko okładkę do "Deadly Class" i jest zacna.
  • Brandon Graham i Simon Roy znów łączą siły. Tym razem jednak nie w Image, ale i tak warto zwrócić na to uwagę.
  • 15 najlepszych scen z dotychczasowych numerów "Sagi".
  • 15 najbardziej kontrowersyjnych komiksów Roba Liefelda ;)

sobota, 11 czerwca 2016

Z archiwum Image #30

To już trzydziesta odsłona ”Z archiwum Image”. Gdy ruszałem z tą rubryką, miałem w swoich zasobach tylko kilka komiksów z początkowych lat działalności Image Comics. Dziś mogę spokojnie napisać, że cykl ten spokojnie dotrwa do 50 odsłony, a jeśli nie będziecie mieli dość, będziemy jechać z tym koksem także i dalej. Dziś przygotowałem dla Was kilkanaście zdań o komiksie, który niegdyś był ważny i kanoniczny, dziś jest nieważny i niekanoniczny, a tak w ogóle to najlepiej jakby nigdy nie powstał, chociaż pewna jego część w sumie jest jednak istotna. Od słowa do słowa i tak przeszliśmy właśnie do pierwszego numeru miniserii ”Operation: Knightstrike”.

niedziela, 7 lutego 2016

Z archiwum Image #26

Lata dziewięćdziesiąte to w komiksie amerykańskim okres szalony. Wtedy ukazać mogło się praktycznie wszystko, dzięki czemu taki tytuł jak ”Knightmare” nie tylko doczekał się swojej premiery, ale także dożył pięciu numerów. Gdyby komiks ten miał ukazać się dziś, mógłby posłużyć wszystkim jako przykład. Bo gdy sądzisz, że przeczytałeś/łaś już wszystkie głupie historie, twórcy tego dzieła udowodnią Ci, że jesteś w błędzie.

wtorek, 15 grudnia 2015

Trzymajcie się mocno - oto preview "Brigade #1"! :D

Serwis Bleeding Cool umieścił na swoich łamach sześć stron z, jak to zostało ujęte, długo wyczekiwanego powrotu "Brigade" Roba Liefelda. Złośliwi komentujący pytają "przez kogo"? Ja tymczasem siedzę cicho i w rozwinięciu posta umieszczam wspomniany preview. Uważajcie, może szokować ;)

sobota, 5 grudnia 2015

Z archiwum Image #22

Jakiś czas temu swoją premierę miała kolejna nowa odsłona serii ”Bloodstrike”. Jest to jedna z wielu marek stworzonych przez Roba Liefelda, która przez ostatnich kilkanaście już lat została zbrukana tak mocno, że obecnie interesuje już jedynie garstkę zapaleńców. Swoją drogą tak mało liczną, że trudno oczekiwać, by najnowsza seria przetrwała na rynku więcej niż 12 numerów, a i to przyjdzie jej z niemałym wysiłkiem. Dziś przyjrzymy się zeszytowi, który otwierał sagę Cabbota Stone’a. Jak to zwykle ma miejsce przy omawianiu komiksów sygnowanych nazwiskiem roba Liefelda, tak i teraz będzie zarówno śmiesznie jak i strasznie.

środa, 1 lipca 2015

Trailer nowej serii "Bloodstrike"

Promowania kolejnej nowej serii Roba Liefelda z logo Image na okładce ciąg dalszy. Tym razem zaglądamy na YouTube, gdzie wczoraj pojawiło się o takie coś:
Czujecie się zachęceni? :D

wtorek, 26 maja 2015

I znowu Rob Liefeld ;)

Kilka dni temu Rob Liefeld udzielił kolejnego wywiadu dotyczącego jego nowych/starych serii w barwach Image Comics. Sądząc iż będzie to kolejne lanie wody, dość niechętnie zabrałem się za lekturę. Pierwszy uśmiech pojawił się na mojej twarzy w momencie, gdy Liefeld określił swoje nowe serie jako "sprośniejsze" podejście do uniwersum studia Extreme. W poszukiwaniu kolejnych takich kwiatków zacząłem czytać dalej. I oto co wychwyciłem.
Dowiedzieliśmy się między innymi, kto doprowadził do tego iż Rob Liefeld po raz kolejny postanowił wrócić do oferowania czytelnikom komiksów ze stworzonymi przez siebie postaciami. To Brandon Graham, który kończąc prace przy serii "Prophet" zapytał jednego z założycieli Image Comics dlaczego pozwala pracować innym nad jego dziełami, a sam tymczasem odwala fuszerkę dla DC i Marvela? No i tak oto kilka miesięcy później pojawiły się pierwsze skrypty do nowych/starych tytułów.

Jako pierwszy w sklepach komiksowych zamelduje się "Bloodstrike". To właśnie o tym komiksie Liefeld powiedział, iż będzie to najbardziej sprośna i krwawa rzecz, jaką dotąd stworzył. Boicie się już? To co powiecie na "Brigade", które to według twórcy ma być komiksem solowym... o grupie bohaterów? xD Już tłumaczę. Na łamach tej serii będzie co prawda występować zespół herosów, ale tak naprawdę historia będzie tylko o jednym z nich i chodzi oczywiście o Battlestone'a.

Liefeld ma wielką nadzieję, że oba zapowiedziane tytuły dadzą mu zajęcie na najbliższe lata. Sądząc po tym jak wiele negatywnych opinii pojawia się pod każdym udzielonym przez niego wywiadem, może być z tym różnie.