Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eric stephenson. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eric stephenson. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 marca 2020

Eric Stephenson o działaniach wydawnictw w okresie epidemii

Jak już wspominałem przedwczoraj, wydawnictwo Image Comics ujawniło kilka pomysłów na pomoc sklepom komiksowym w czasie epidemii koronawirusa. Dziś wiadomo także, że Eric Stephenson udostępnił list otwarty do wszystkich wydawców na rynku, którego treść możecie znaleźć TUTAJ. Udzielił on także wywiadu serwisowi Newsarama i najciekawsze jego fragmenty znajdziecie poniżej.
Stephenson uważa, że sklepy komiksowe są najbardziej narażone na efekt epidemii wirusa i dlatego to je trzeba w pierwszej kolejności wspierać. Sklepy są fundamentem rynku komiksów w USA i jeśli one ucierpią podczas obecnych wydarzeń, skutki będą odczuwalne nie tylko dla wszystkich wydawców, ale także i twórców. Konieczne jest wprowadzanie ograniczeń już teraz, by nie dostać rykoszetem, gdy sytuacja wróci do względnej normy. Eric zarazem przyznał jednak, że taka sytuacja jak ta wywołana przez koronawirusa, to coś, z czym dotąd przemysł komiksowy nie musiał się mierzyć. Stephenson podał przykład sklepu w Ontario w Kanadzie, który na czas trwania epidemii zamknął się całkowicie i nie prowadzi nawet sprzedaży wysyłkowej. To już daje około kilkanaście tysięcy komiksów, które w najbliższym czasie nie zostaną sprzedane.

Eric uważa, że krokiem na który powinni w pierwszej kolejności zdecydować się wszyscy wydawcy, to umożliwienie pełnego zwrotu niesprzedanych komiksów.

W chwili udzielania wywiadu, żaden pracownik wydawnictwa Image nie był zarażony, ani poddany kwarantannie z powodu epidemii.

Źródło: 1

czwartek, 23 stycznia 2020

Eric Stephenson o sytuacji na rynku w USA, część 2

Eric Stephenson, którego oznaczyłem na poniższym zdjęciu gustownym kółkiem, pełni w Image Comics rolę redaktora naczelnego. To on od lat jest człowiekiem, który decyduje jak wyglądać będzie oferta wydawnictwa i to właśnie on stoi za rewolucją z roku 2012, dzięki której w barwach Image pojawiły się takie komiksy jak "Saga", "Lazarus" czy "Fatale". Słynie on także z przemówień i wywiadów, gdzie bogato dzieli się przemyśleniami na temat rynku w USA i właśnie pojawiła się kolejna rozmowa tego typu. O kilku pierwszych wnioskach pisałem już TUTAJ, dziś czas na resztę.

czwartek, 16 stycznia 2020

Eric Stephenson o sytuacji na rynku w USA

Eric Stephenson słynie z tego, że gdy udziela wywiadów lub wygłasza przemówienia, to rzadko kiedy owija w bawełnę. Serwis Newsarama zaznaczył, że kolejna, długa rozmowa z redaktorem naczelnym Image zbliża się nieuchronnie, lecz już udostępniono kilka fragmentów. I te zawierają ciekawe przemyślenia.
Stephenson podkreśla, że największym obecnie problemem rynku komiksowego w USA jest to, że podaż przekracza popyt i wszyscy wydawcy (a więc i Image) coraz mocniej zaczynają kombinować nad przeciągnięciem portfeli czytelników w swoją stronę. Sklepy zmuszane do zamawiania wszystkiego decydują się sprowadzać mniej kopii każdego komiksu, by zminimalizować ryzyko pozostania z niesprzedanym towarem, ponieważ czytelnik nie miał pojęcia, że dany komiks w ogóle istnieje. W 2019 roku do sprzedaży trafiło blisko 5 400 zeszytów, co daje około 450 premier miesięcznie i ponad 100 tygodniowo. Jest to więcej niż w 2018 roku, ale co ważne, skoczyły też ceny. Czytelnicy za to nie zwiększyli znacząco zasobności swoich portfeli i dlatego ostatecznie zamawiają mniej. Rynek odczuwa to wyraźnie, lecz nie każdy reaguje. 

Przykładowo, podczas gdy większość wydawców ograniczyła swoją ofertę, Marvel nie tylko tego nie zrobił, ale wręcz jeszcze mocniej rozkręcił swoją wariantowo-eventową ofensywę. Dom Pomysłów wyszedł na tym dobrze, lecz cały rynek może jeszcze mocno na tym ucierpieć.

Stephenson powiedział, że Image w 2019 roku zmniejszyło swoją ofertę mniej więcej o jedną trzecią. Zrobiono to jednak w sposób stosunkowo naturalny, po prostu ograniczając ilość "jedynek". W 2020 roku również liczba comiesięcznych premier ma nieco spaść.

Co więcej, Stephenson przyznał, że stara się jako wydawca nie zalać rynku komiksami z jednego gatunku. Jako przykład podał opowieści science-fiction i zdradził, że odrzucił kilka ciekawych projektów nie dlatego, że były słabe, ale przez to iż miał wątpliwości czy uda się je dobrze sprzedać w momencie, gdy na rynku w tym segmencie panuje potężna konkurencja w tym gatunku. Model biznesowy Image pozwala co prawda wydawcy wydać absolutnie wszystko bez większego ryzyka, lecz każdy słabo sprzedający się komiks to przede wszystkim duża wtopa finansowa dla twórców i tego chciałby on możliwie jak najczęściej unikać.

Stephenson zauważył także, że o ile rynek zeszytówek jest przepełniony i zaczyna być to widoczne na listach sprzedaży, tak jednak wydania zbiorcze oraz OGNy radzą sobie nadzwyczaj dobrze. Stąd też coraz mocniej zaczyna być widoczny trend przechodzenia serii zeszytowych na tryb powieści graficznych. Jak przykład podał cykl "Moonstruck", który jako zeszytówka sprzedawał się słabo, lecz już pierwsze dwa tomy radzą sobie znakomicie. Co ciekawe, tytuł ten sprzedaje się lepiej poza kanałami Diamonda (innymi słowy: poza sklepami komiksowymi).

Źródła: 1 i 2

czwartek, 17 października 2019

PLOTKA: Image planuje własne imprinty?

Ciekawą pogłoskę udostępnił serwis Bleeding Cool. Czyżby na trzydziestą rocznicę powstania Image Comics, a więc w 2022 roku, miałby ruszyć pierwszy imprint wydawnictwa Image?
Zdziwieni? Technicznie rzecz ujmując, dotychczas coś takiego jak "imprint" w Image Comics nie funkcjonowało. McFarlane Productions, Skybound czy Top Cow to tak zwane "studia", które co prawda wydawane są pod banderą Image, lecz znajdują się w rękach prywatnych osób, które teoretycznie w każdej chwili mogą się od wydawnictwa oddzielić.

Bleeding Cool donosi jednak, że Eric Stephenson rozważa zaproszenie najlepszych twórców na rynku do tego, by utworzyli w ramach Image imprinty w klasycznym tego słowa znaczeniu - zarządzane przez owych twórców, lecz będące pod ściślejszą kontrolą wydawcy. Za przykłady Bleeding Cool podaje takie projekty jak Young Animal w DC czy Berger Books w Dark Horse, które zarządzane są odpowiednio przez Gerarda Waya i Karen Berger, lecz nie są oni twórcami scenariuszów do wszystkich komiksów publikowanych w ich imprintach.

Jak sądzicie, czy taki pomysł byłby dobry, gdyby okazał się czymś więcej niż plotką?

Źródło: 1

wtorek, 13 sierpnia 2019

Z archiwum Image #67 - Brigade vol. 2

Wierzcie w to lub nie, ale Rob Liefeld swego czasu mógł naprawdę być numerem jeden na amerykańskim rynku komiksowym. Współtwórca wszystkiego tego, co najgorsze w komiksach z lat dziewięćdziesiątych miał taki moment w swoim życiu, w którym mógł zrobić absolutnie wszystko i wygrać znacznie więcej niż wygrał, gdyby tylko podszedł do wszystkiego z rozmysłem i trzeźwą głową. Był rok 1992, wydawnictwo Image startuje, Liefeld sprzedaje ponad milion kopii ”Youngblood”, każdy kolejny jego projekt spotyka się z ciepłymi reakcjami, sprzedaż dopisuje… Przenosimy się do roku 2019. Liefeld dla wielu to zwyczajne pośmiewisko – stracił prawa do wykreowanych przez siebie postaci bo nie przeczytał podpisanej umowy, ma na swoim koncie dziesiątki nieskończonych projektów komiksowych, oszukał ludzi na Kickstarterze i nieustannie kąpie się w świetle współtworzonego przez siebie Deadpoola, którego dzisiejsza ogromna popularność to w żadnym stopniu jego zasługa. Jasne, znajdzie się zaraz ktoś, kto powie że ”ale hajsu ma jak lodu i co rusz ktoś go zatrudnia”. Odpowiadam za to, że Uwe Boll też nieustannie kręci filmy i jest obrzydliwie bogaty, ale jakoś mało kto chciałby iść jego drogą. Dziś przyjrzę się nieco komiksowi, który rozpoczyna jedną ze sztandarowych produkcji Liefelda, a więc głupiej jak but i ostatecznie utopionej w komiksowym limbo.

wtorek, 2 lipca 2019

Kirkman kłamał!!! Czyli koniec "Żywych Trupów"

Pamiętacie jeszcze obietnice Roberta Kirkmana dotyczące długiej przyszłości serii "Żywe Trupy"? Kojarzycie zapowiedzi kolejnych numerów na przyszłe miesiące? To wszystko była bujda 😉 Seria kończy się w tym tygodniu wraz z numerem 193.
Taki news pojawił się dzisiaj nad ranem. Kirkman oraz Eric Stephenson potwierdzili, że trochę oszukiwali czytelników zapowiadając kolejne numery komiksu, chociaż wiedzieli doskonale iż cykl właśnie dobiega końca. Scenarzysta planował to od dłuższego czasu ponieważ uznał, że jest to idealne miejsce by zakończyć przedstawianie losów bohaterów cyklu.

Ostatni zeszyt serii ma liczyć 72 strony i być sprzedawany na zasadzie "jedna osoba - jedna kopia komiksu". Zeszyt ma być też w pełni zwracalny.

Osobiście wyczuwam jednak, że to nie koniec komiksowej historii tej marki.

Źródło: Bleeding Cool

wtorek, 20 lutego 2018

Miłe wyróżnienie dla Erica Stephensona

Piastujący od dekady stanowisko wydawcy Image Comics Eric Stephenson doczekał się całkiem miłej nagrody. Jego nazwisko dołączyło do niezbyt szerokiego grona "Board of Directors" - firmowego wyróżnienia dla osób, które zrobiło najwięcej dla rozwoju wydawnictwa. W gronie tym dotychczas znajdowali się jedynie twórcy-założyciele Image Comics oraz Robert Kirkman.
Ze Stephensonem u steru, Image Comics potroiło swój udział na rynku (z 3% do 9%), stało się ponownie trzecim największym wydawcą, zgarnęło 35 nagród Eisnera i wprowadziło do swojej oferty masę tytułów najpopularniejszych autorów.

Źródło: CBR

piątek, 3 lutego 2017

Eric Stephenson o urodzinach Image Comics i nie tylko

Eric Stephenson już od blisko dziewięciu lat piastuje stanowisko wydawcy w Image Comics. W tym czasie wsławił się wieloma rzeczami, między innymi płomiennymi i nieco przesadzonymi wystąpieniami na rozmaitych konwentach. Niedawno obchodzone dwudziestopięciolecie istnienia wydawnictwa stanowiło kolejną okazję do poznania opinii Stephensona. Najważniejsze informacje z udzielonego wywiadu znajdziecie poniżej.
Przeprowadzka wydawnictwa z Berkeley do Portland idzie zgodnie z planem. Od początku tego roku najważniejsze procesy zachodzą już na terenie drugiego z wymienionych miast. Image planuje w najbliższych tygodniach zwiększyć nieco ilość zatrudnionych w wydawnictwie osób oraz czerpać rozmaite korzyści z nowej lokalizacji.

Zapytany o niedawne urodziny Image, Stephenson powiedział, że sporo zmieniło się w wydawnictwie przez ostatnie 25 lat (Eric pracuje tutaj niemal od samego początku). Początkowo firma działała nieco na wariackich papierach, zaś twórcy byli przekonani, że "jakoś to będzie". Dziś, pomimo zachowania ogromnej swobody dla tworzących komiksy, Image ma bardzo konkretną strategię rozwojową i określony biznesplan. Chociaż wydawnictwo cały czas patrzy w przyszłość, ćwierćwiecze Image było dobrą okazją do wspominania. Stąd też wziął się pomysł na cykl okładek wariantowych nawiązujących do klasycznych tytułów wydawnictwa.

Stephenson uważa, że Marvel, DC i inni wydawcy podpisują z twórcami kontrakty na wyłączność, ponieważ w pewnym zakresie obawiają się, iż ci wyrobią sobie nazwiska i skierują swój wzrok na Image Comics. Jego zdaniem, jest to szkoda przede wszystkim dla twórcy.

W tym roku nie planuje się kolejnej odsłony Image Expo. Stephenson jednak podkreśla, że obchody jubileuszu wydawnictwa obchodzone będą podczas Emerald City Comic Conu. Tam można spodziewać się wielu zapowiedzi i ogłoszeń.

Zapytany o sytuację na rynku w ubiegłym roku, Stephenson nie zaskoczył nikogo. Kolejny raz podkreślił, że ciągłe restarty, relaunche i rebooty na dłuższą metę szkodzą rynkowi i nie budują długotrwałej relacji na linii wydawnictwo-czytelnik.

Zdaniem Stephensona, takie tytuły jak "She Wolf", "Mirror" czy "Lake of Fire" zasługują na znacznie większą uwagę czytelników od tej, którą zostały obdarzone. Coraz szerszą ofertę wydawnictwa AfterShock czy Black Mask Stephenson uważa za coś pozytywnego. Oczywiście wydawnictwa te są dla Image konkurencją, ale wydawcę cieszy fakt, że taka w ogóle istnieje i zaczyna coraz mocniej się liczyć.

Jeśli chodzi o komiksy autorstwa Stephensona, to "They're Not Like Us" weszło właśnie w swój finałowy story-arc. Z kolei "Nowhere Men" wydaje się być przeklęte. Finałowy, dwunasty ma obecnie datę wydania ustaloną na luty, lecz twórca szczerze przyznaje, że prawdopodobnie nie dadzą rady go zrealizować.

Źródło: CBR

poniedziałek, 1 lutego 2016

Eric Stephenson o Image i sytuacji na rynku, część druga

Parę dni temu na łamach serwisu CBR ukazała się pierwsza część wywiadu z Ericiem Stephensonem, który to niejako zastępuje jego coroczne wystąpienia na Image Expo, które w 2016 roku wypada trochę później niż zazwyczaj. Co tam padło ciekawego, możecie przeczytać TUTAJ, zaś dziś skupię się na drugiej części rozmowy z jedną z najważniejszych osób w Image Comics.
Już sam początek wywiadu oferuje interesujący pogląd. Stephenson twierdzi w nim, że Image Comics chce przyciągnąć do siebie absolutnie wszystkich czytelników, którzy interesują się komiksem. Uważa on także, że jeśli jakiś wydawca twierdzi, że tworzy historie obrazkowe skierowane dla konkretnie wyznaczonej grupy, typu "miłośnicy fantasy", jest albo głupi, albo najzwyczajniej w świecie kłamie. Obecna sytuacja rynku w USA pokazuje jasno, że jeśli ktoś chce się ograniczać, a nie otwierać swoich wrót na nowe kierunki, nie ma szans na przetrwanie.

Image chce przede wszystkim dbać o fana-czytelnika, a nie fana-kolekcjonera. Stąd też wydawca nie popiera (ale przy tym, nie zabrania) publikowania komiksów z tysiącem specjalnych wariantów okładkowych oraz gorąco optuje za promowaniem wersji cyfrowych swoich komiksów.

Zapytany o ubiegłoroczną deklarację dotyczącą walki z opóźnieniami w Image, Stephenson ocenia swoją pracę na 5 z minusem w skali 1-6. Uważa on, że dotychczasowa gwarancja publikacji opóźnionego zeszytu, niezależnie od terminu w jakim powstanie, było błędem. Obecnie Image zachęca twórców, by walczyli z opóźnieniami wszystkimi możliwymi sposobami, zaś Image daje im gwarancję wydania opóźnionego komiksu, niezależnie od jego poziomu. Są jednak takie sytuacje, w których wydawnictwo nic nie może zrobić, a za przykłady niech świadczą "Nowhere Men" czy "Peter Panzerfaust".

Kolejne pytanie dotyczyło tych komiksów z Image, które zdaniem Stephensona nie zostały odpowiednio docenione przez odbiorców. Wymienił on: powrót "Stray Bullets", "No Mercy", "Limbo" oraz "Starve". Uważa także, że rozpoczęta niedawno miniseria "Four Eyes" może dołączyć do tego grona, a także spodziewał się dużo lepszego odbioru "Injection".

Stephenson podkreśla, że nie wtrąca się w sprawy studiów działających przy Image Comics. Nie tylko nie ma takich narzędzi, ale nawet gdyby miał, to nie chciałby z nich korzystać. Studia tworzone są przez osoby, które dla Image zrobiły dużo więcej od niego i jego zadaniem jest wspierać ich twórców, a nie im przeszkadzać.

Centrala Image zatrudnia około 20 osób. Tak w ramach ciekawostki.

Źródło: CBR

czwartek, 28 stycznia 2016

Eric Stephenson o Image i sytuacji na rynku, część pierwsza

Poprzednie lata Eric Stephenson zaczynał od odbijających się szerokim echem wystąpień na Image Expo, w których analizował rynek i podsumowywał działania Image. W tym roku konwent odbędzie się w późniejszych miesiącach, dlatego też Stephenson udzielił wywiadu serwisowi CBR, gdzie w swoim stylu robił z Image jedynych zbawców rynku, ale wspomniał też o kilku rzeczach, z którymi trudno się nie zgodzić.
Zdaniem Diamonda, wydawnictwo Image w 2015 roku zanotowało sumarycznie niewielkie wzrosty względem wcześniejszego: udział na rynku zwiększył się z 10,4% do 10,7%, zaś udział w zyskach wzrósł z 9,2% do 9,9%. Stephenson nie zgadza się z opinią redaktora CBR, który uznał to za oznakę stagnacji i podkreśla, że Image jest jedynym wydawnictwem na rynku, które od sześciu lat nieustannie notuje wzrosty, nawet tak niewielkie. Zaznacza przy tym, że przez ten czas udało im się podwoić swój udział w obu kategoriach, zaś wyniki z zeszłego roku pokazały, że spośród największych wydawnictw tylko Image i Marvel (wyłącznie za sprawą "Star Wars") zanotowały w nich plusy.

Stephenson zapytany o listę 500 najpopularniejszych komiksów zeszłego roku, znów musiał zaprotestować. Dziennikarz CBR uznał bowiem, że zaledwie 124 miejsce dla najlepiej sprzedającego się komiksu od Image pokazuje, iż wydawnictwo to nie liczy się w walce o klienta preferującego wydania zeszytowe. Naczelny Image odpowiedział, że trzeba spojrzeć szerzej na dane wyniki. Czołowa setka listy to w większości "jedynki" Marvela oraz komiksy ze "Star Wars", zaś "We Stand on Guard #1" być może jest dopiero 124, ale cała sześcioczęściowa miniseria załapała do czołowej pięćsetki. Za jej wyjątkiem, tylko cztery tytuły (po dwa Marvela i DC) znalazły się na liście przynajmniej po sześć razy.

Zapytany o najbardziej niespodziewany sukces minionego roku w Image, Stephenson bez wahania odpowiedział, iż było to "Monstress".

Naczelny Image szczerze powiedział, że nieustanne restarty komiksów Marvela, do którego pod tym względem być może dołączy wkrótce DC, pokazuje słabość gigantów rynku, którzy nie potrafią zatrzymać czytelnika dobrymi historiami, a w zamian nieustannie kuszą go iluzją nowego, lepszego startu, który jednak nie następuje. Marvel i DC w opinii Stephensona nie tylko nie działają na rzecz powiększenia rynku i wzrostu ilości nowych czytelników, ale wręcz odstraszają tych, którzy chcieliby spróbować. Jego zdaniem, w dłuższej perspektywie należy spodziewać się, że nawet najbardziej zatwardziali czytelnicy zaczną się wykruszać, lecz Stephenson obawia się, że nie przejdą oni do Image czy innych mniejszych wydawnictw, a po prostu w większości rzucą komiksy całkowicie.

We wtorek na CBR pojawi się druga część rozmowy ze Stephensonem. Na pewno napiszę o niej na blogu.

Źródło: CBR

piątek, 18 grudnia 2015

Stephenson i Taylor zachęcają do sięgnięcia po nowe numery "Nowhere Men"

Styczniowy powrót na sklepowe półki serii "Nowhere Men" zbliża się nieuchronnie. Twórcy nowych odsłon cyklu dwoją się i troją, aby zainteresować czytelników. Efektem jest kolejny wywiad, w którym jednak nie padło zbyt wiele konkretów.
Zapytany o uczucia towarzyszące powrotowi tej serii, Eric Stephenson odpowiedział, że przede wszystkim czuje obawy. Jako naczelny Image Comics poznał już całkiem nieźle mechanikę rynku i sądzi, że jeśli uda im się zbliżyć do wyniku sprzedaży szóstego zeszytu serii, to będzie to duży sukces. Właśnie ten rezultat będzie dla serii kluczowy - jakiekolwiek planowanie przyszłości "Nowhere Men" nie ma sensu bez odpowiednich danych. Może bowiem okazać się tak, że seria zakończy się na #12, ale równie dobrze może trwać znacznie dłużej. Stephenson jest przygotowany na oba warianty.

Dave Taylor nie uważa, by jego pojawienie się na łamach serii "Nowhere Men" było czymś, do czego jest przyzwyczajony. Artysta ma w swoim cv mnóstwo momentów, gdy pojawiał się w jakiejś serii, by załatać dziury. O ile jednak wskoczenie w świat Batmana trudne dla niego nie było, o tyle już przejęcie odpowiedzialności za "Nowhere Men" od Nate'a Bellegarde'a, to już wyższa szkoła jazdy. Taylor podkreśla, że z szacunkiem podszedł do wszystkiego, co stworzył jego poprzednik, lecz i tak nie ma on zamiaru jedynie kopiować jego prac. Czytelnicy dostrzegą piętno nowego rysownika na warstwie graficznej.

Stephenson podkreślił, że długa przerwa nie sprawiła, że zmienił dużo w pierwotnym scenariuszu serii. Praktycznie, jedyną rzeczą którą zrobił, jest dołożenie back-upów z rysunkami Emi Lenox.

środa, 4 listopada 2015

Nowe informacje o powrocie "Nowhere Men"

W sumie bez większego szumu poznaliśmy już kilka szczegółów dotyczących powrotu "Nowhere Men" na sklepowe półki. Nie ma tego za dużo, ale warto rzucić okiem.
Powyżej widzicie okładkę do siódmego numeru serii. Jej autorem jest Dave Taylor, który widnieje na niej także jako rysownik komiksu. Jest to artysta znany z wielu uznanych tytułów: ma na swoim koncie pracę chociażby przy przygodach Batmana czy Judge Dredda. Taylor jednak nie będzie jedynym rysownikiem pracującym przy tym komiksie.

Drugie nazwisko pojawiające się w zapowiedziach, to Emi Lenox ("Plutona"). Jak ujawnił Eric Stephenson, zajmie się ona dodatkową historią, a konkretnie utrzymanych w formie rysowanego pamiętnika wspomnień córki jednego z głównych bohaterów komiksu.

#7 rozpocznie się dokładnie w momencie, w którym zakończył się pierwszy story-arc.

Do sklepów trafi także wznowienie pierwszego tomu zbiorczego "Nowhere Men", które to ukaże się w dwóch wariantach okładkowych. Te różnić będą się od siebie niewiele - widniejąca na okładce dziewczyna ma mieć koszulkę w dwóch różnych kolorach. Oba warianty do zobaczenia w linku źródłowym.

Źródło: Word of the Nerd

wtorek, 27 października 2015

Bleeding Cool rozmawia z Ericiem Stephensonem

Wiecie, generalnie lubię Erica Stephensona. Praca jaką wykonał dla Image Comics w ostatnich latach sprawiła, że wydawnictwo to coraz śmielej poczyna sobie na listach sprzedaży. Ponadto jest całkiem niezłym scenarzystą, dlatego też staram się nie zwracać zbytnio uwagi na jego wady. Chociażby to, że gdy zapędzi się w swoich przemowach, robi z Image właściwie zbawcę rynku komiksów w USA. Czy było tak w rozmowie z serwisem Bleeding Cool? Sprawdźmy.
Warto nadmienić na początku, że ta rozmowa nie dotyczy żadnego konkretnego tematu. Ot, dwie osoby usiadły i zaczęły rozmawiać o wszystkim. Informacje podane poniżej to te, które w jakiś sposób mogą okazać się interesujące dla fanów Image Comics.

Wreszcie dowiedzieliśmy się, czym były specjalne, twardookładkowe warianty wydań zbiorczych komiksów Image, które dostępne były na NYCC. Otóż jest to efekt zmiany polityki, polegający na wycofywaniu się z tworzenia specjalnych wariantów pierwszych numerów nowych serii na rzecz wydań zbiorczych. Image chce w ten sposób zachęcić kolekcjonerów do tego, by nie polowali jedynie na premierowe odsłony komiksów wydawnictwa i tym samym przyczyniali się do sztucznego pompowania wyników ich sprzedaży. Image chce doprowadzić do sytuacji, w której twórcy nie będą musieli mierzyć się z sytuacjami, w których drugie numery ich tytułów zaliczają nierzadko i 50% spadek sprzedaży. Nie oznacza to jednak całkowite zaprzestanie produkowania specjalnych wariantów zeszytów, tyle tylko, że Image nie chce już robić ich tylko dla jednego konkretnego sklepu.

Tym samym Stephenson odniósł się do słów Justina Jordana, który jakiś czas temu wyraził publicznie niezadowolenie z dyktowania twórcom rzeczy, przy których dotąd nie musieli się podporządkowywać. Uważa on, że Image gwarantuje twórcom jasną i klarowną odpowiedź na pytania dotyczące wspomnianych sugestii, lecz nadal wszystko leży po ich stronie. Jeśli twórcy komiksu X wypuścili wydanie zbiorcze w cenie dziesięciu dolarów oraz w edycji z limitowana okładką, to dlatego że zgodzili się na propozycje centrali. Jeśli uznają że tego nie chcą, podobnie jak Justin Jordan mogą dalej robić wszystko wedle swojego uznania i nie spotka ich za to żadna kara.

Eric Stephenson nie uważa, by na dłuższą metę Marvel miał pociechę z licencji na "Star Wars". Zauważył on, że najnowsze numery są kupowane zaledwie przez 15% odbiorców premierowej odsłony, a chociaż pozycje z tej linii sprzedają się nieźle, to jednak tak naprawdę Marvel sumarycznie wcale nie sprzedaje znacząco więcej komiksów. Oznacza to, że ich główne uniwersum straciło wielu czytelników.

Stephenson wprowadził w Image zasadę, że każda seria startując, musi mieć całkowicie gotowe przynajmniej trzy pierwsze numery. Ponadto wydawnictwo gorąco optuje za wprowadzaniem przerw pomiędzy story-arcami. Miało to na celu uniknięcie opóźnień, lecz jak pokazuje doświadczenie, część komiksów i tak ukazuje się ze sporymi poślizgami. Image cały czas rozmyśla nad tym jak temu zaradzić, lecz z jednej strony najbardziej sensowne pomysły z drugiej oznaczają jednocześnie sporą ingerencję w proces twórczy, a na to Stephenson nie pozwoli.

Zapytany o Nathana Edmondsona, Stephenson powiedział że odejście tego twórcy z Image i związane z tym zawieszenie bądź opóźnienie tworzonych przez niego serii nie jest związane z pojawiającymi się oskarżeniami o seksizm i rasizm. Żadna oficjalna skarga do centrali nie wpłynęła, a o powody odejścia Edmondsona trzeba pytać jego samego.

Źródło: Bleeding Cool

środa, 29 lipca 2015

Złe wieści dla fanów "Nowhere Men"

Jak już od jakiegoś czasu doskonale wiecie, jeszcze w tym roku na sklepowe półki ma trafic kontynuacja bardzo ciepło przyjętej serii "Nowhere Men". Wszyscy spodziewali się tego, że do pracy powrócą obaj twórcy początkowych numerów. Dziś wiemy, że tak się nie stanie.
Otóż Eric Stephenson potwierdził, że rysownik Nate Bellegarde nie powróci do swoich obowiązków, ponieważ nadal walczy on ze skutkami swojego załamania psychicznego. Wbrew wcześniejszym zapewnieniom, że bez jego udziału "Nowhere Men" nie zostanie wskrzeszone, dziś wiemy już że wykorzystane zostaną te materiały, które artysta zdążył nadesłać, zaś za resztę odpowiadać będzie kompletnie nowa osoba. Niestety na chwilę obecną nie wiadomo kto go zastąpi.

czwartek, 25 czerwca 2015

Eric Stephenson o pisanych przez siebie komiksach

W ostatnich dnia dość dużym echem, solidnie zreszta napompowanym przez samo Image Comics, odbiła się informacja o powrocie na sklepowe półki serii "Nowhere Men" ze scenariuszem Erica Stephensona - bądź co bądź, jednej z najważniejszych obecnie osób w wydawnictwie. Nie można jednak zapominać o aktualnie wydawanym i również zbierającym niezłe opinie "They're Not Like Us". W udzielonym niedawno wywiadzie, twórca opowiedział nieco o przyszłości obu komiksów.
Czasem inspiracja może przyjść z każdego kierunku. Stephenson wpadł na pomysł stworzenia "They're Not Like Us" niedługo po tym, jak został okradziony przez grupkę młodocianych wyrostków. Zaczął wtedy pisać historię, która po kilku latach przerodziła się w pełnoprawny komiks. Pojawiający się tam The Voice jest luźno oparty na nim samym, chociaż Stephenson uważa, że inspirował się także ludźmi pracującymi z młodzieżą. Twórca odrzuca także plotki o kopiowaniu ogólnych założeń stojących za grupą X-Men. Przyznaje on, że sam dostrzega sporo podobieństw, ale wyszło to już w trakcie pisania scenariuszy i kolejnych ich modyfikacji.

The Voice w przyszłych numerach przypominać ma nieco bardziej Ricka Grimesa. Stephenson nie wyjaśnił jednak co dokładnie przez to rozumie.

Simon Gane - rysownik "They're Not Like Us" polecony został scenarzyście przez Declana Shalvey'a. Nie jest także przypadkiem, że za wyjątkiem rysownika cały zespół twórców jest identyczny jak przy "Nowhere Men". Oba te tytuły nie będą sobie wzajemnie przeszkadzać. Drugi z wymienionych tytułów wróci na sklepowe półki w okolicach listopada-grudnia, a wtedy "They're Not Like Us" ma już zbliżać się do końca drugiego story-arcu.

"Nowhere Men" kontynuować będzie zawieszona historię. Obędzie się bez przeskoków w czasie czy jakichkolwiek radykalnych zmian.

sobota, 16 maja 2015

Kontrowersyjna decyzja Image Comics

Nieco zamieszania wśród właścicieli sklepów komiksowych z USA i nie tylko wywołała najnowsza informacja od wydawnictwa Image Comics, które postanowiło wycofać się z programu publikowania ekskluzywnych wariantów okładek dostępnych tylko w konkretnych miejscach.
Chyba każdy wydawca w USA prowadzi obecnie program z którego Image właśnie zrezygnowało. Dlaczego podjęto taką decyzję? Otóż wydawnictwo zarządzane przez Erica Stephensona w liście do sprzedawców poinformowało, że na podstawie dostępnych danych doszli do wniosku, iż proces zamawiania odpowiedniej ilości egzemplarzy danego komiksu, by otrzymać ekskluzywny wariant bardzo często jest zjawiskiem szkodzącym danym tytułom. Sklepy nierzadko zamawiają bowiem ponad stan zamówień i później zostają z mnóstwem niesprzedanych egzemplarzy, które chcą zwrócić. Szkodzą tym samym twórcom, którzy otrzymują zafałszowane wyniki sprzedaży i później najwięcej tracą na tym, że kolejny zeszyt danej serii totalnie niespodziewanie ma nierzadko ponad 50% spadek osiąganych rezultatów. Ponadto zamówienia ponad stan są wodą na młyn dla spekulantów, którzy sprowadzają sobie warianty, a potem sprzedają dane zeszyty na eBayu w kosmicznych cenach, jeszcze na tym zarabiając.

Tyle tylko, że Image ameryki nie odkryło. Każdy wie bowiem jak wyglądają praktyki składania zamówień w takich sytuacjach i... nic sobie z tego nie robi. Marvelowi i DC zależy wręcz na sztucznym pompowaniu wyników poszczególnych serii, a mniejsze wydawnictwa także z chęcią udostępniają specjalne warianty okładkowe swoich komiksów. Również sklepy z chłodem przyjęły decyzję wydawnictwa Image, gdyż jak ich przedstawiciele bardziej lub mniej oficjalnie przyznają, najczęściej sprzedanie specjalnego wariantu wyrównuje im straty poniesione z powodu zamówienia zbyt dużej ilości kopii konkretnego zeszytu.
Dodać trzeba jeszcze, że Image postanowiło zastąpić program zeszytowych wariantów... specjalnymi i limitowanymi coverami wydań zbiorczych.

Jeden ze sprzedawców, który nie chciał ujawnić swoich danych, całkiem słusznie zauważył pewną rzecz. Mianowicie podejmując taką decyzję i zabraniając twórcom tworzyć specjalne warianty zeszytowe, Image Comics pierwszy raz od dłuższego czasu w pewien sposób zaingerowało w ich swobodę, która przecież jest podstawą istnienia wydawnictwa.

Jaka jest Wasza opinia o decyzji Image Comics?

piątek, 7 listopada 2014

Zapowiedź Image Expo 2015

Dokładnie ósmego stycznia przyszłego roku rozpocznie się kolejna, piąta już edycja Image Expo - z mojego punktu widzenia zdecydowanie najważniejszej imprezy komiksowej roku. Być może przypadkowo, ale już podczas podawania wstępnej listy gości pojawił się pewien spoiler co do tego, czego możemy się spodziewać.
Otóż na razie lista zaproszonych twórców nie jest zbyt długa, ponieważ ogranicza się do Briana K. Vaughana, Jeffa Lemire, Scotta Snydera oraz Marjorie Liu. Jak szybko zauważyć, ta ostatnia trochę nie pasuje do podanego zestawu, ponieważ nie tworzy obecnie żadnego komiksu dla wydawnictwa Image, więc możemy spodziewać się zapowiedzi przynajmniej jednego jej dzieła. Można zatem uznać, pierwsza zapowiedź padła już w listopadzie :)

Żeby nie było tak kolorowo. Na Image Expo na pewno padnie mnóstwo dużych ogłoszeń. Pomijając już fatalne wystąpienia Erica Stephensona, który uparcie robi z Image zbawców rynku komiksowego i jego jedyną nadzieję, warto wspomnieć jeszcze o jednej rzeczy. Zwróćcie uwagę na to, ile z tegorocznych zapowiedzi wciąż nie udało się opublikować i nawet nie widać ich w zapowiedziach. Czy i tym razem będzie podobnie? Przekonamy się... mniej więcej za rok :)

środa, 17 września 2014

Co się stało z "Nowhere Men"?

Post poniżej widzicie link do grudniowych zapowiedzi Image Comics. Wśród nich znalazł się nowy komiks autorstwa Erica Stephensona. W komentarzach pod tym newsem (i nie tylko tam) parę osób oburzyło się tym, że twórca ten bierze się za coś nowego, skoro "Nowhere Men" od miesięcy leży odłogiem i nikt nie ma zamiaru dokończyć tej serii. Zauważyłem że dość powszechnie to właśnie Stephensona wini się za taki stan rzeczy. Sam NIEDAWNO wyrażałem swoje niezadowolenie z tego powodu, lecz akurat pomstowałem na obu twórców. Dziś jest mi z tego powodu głupio, ponieważ na forum CBR-u opublikowano link do długiego tekstu autorstwa Nate'a Bellegarde, w którym tłumaczy on dlaczego seria nominowana do nagrody Eisnera nie ukazuje się.
Nie będę streszczać Wam dokładnie całego wspomnianego tekstu, ponieważ jest on długi, prywatny i dość przygnębiający. Napiszę tutaj tylko to co najważniejsze. Już na samym początku Bellegarde podkreśla, że cała wina za losy "Nowhere Men" powinna spaść na niego, ponieważ wbrew temu co powszechnie się uważa, pomimo natłoku obowiązków Eric Stephenson nigdy nie wysłał mu scenariusza do kolejnego numeru z jakimkolwiek opóźnieniem.

Co więc jest przyczyną obecnego statusu serii? Otóż Nate Bellegarde wskutek wielu zawirowań w swoim życiu zarówno zawodowym jak i osobistym przeszedł załamanie nerwowe, któremu towarzyszyły także inne schorzenia. Rysownik leczy się z nich do dziś i chociaż jego stan jest dużo lepszy niż parę miesięcy temu, to jednak wciąż uniemożliwia on powrót do jakiegokolwiek zawodowego rysowania, chociażby z tego powodu, że Bellegarde wciąż znajduje się pod opieką terapeutów i zażywa silne leki.

Z opublikowanego tekstu wynika jednak, że "Nowhere Men" nie jest serią zakończoną, lecz jej losy są niepewne. Bellegarde i Stephenson umówili się, że zawieszają prace nad tym komiksem na tak długo, aż rysownik będzie mógł wrócić do jej tworzenia. Tu oczywiście trzeba zaznaczyć, że nie jest jasno powiedziane ani kiedy to nastąpi, ani także czy w ogóle jest szansa na to, że Bellegarde wróci do czynnego rysowania.

Z całością tekstu możecie zapoznać się TUTAJ.

wtorek, 27 maja 2014

Nowhere Men vol. 1: Fates Worse Than Death (Eric Stephenson/Nate Bellegarde)

W zasadzie nie można logicznie wyjaśnić sposobu dobierania sobie przeze mnie komiksów do kupowania. Niektóre nabywam bo lubię konkretną postać lub też jednego z twórców. Posiadam też parę klasyków, bo „muszę je mieć”, obok których znaleźć można kilka komiksów kupionych „bo lubię <tu wstaw nazwę danego wydawnictwa>”. „Nowhere Men vol. 1: Fates Worse Than Death” należy do jeszcze innego zbioru. Ten nazywam „kupione, bo Eisnery”. I chociaż nie jestem w stanie powiedzieć Wam czy i ile dzisiaj opisywany komiks zdobędzie nagród, już teraz mogę zdradzić iż nieco żałuję równowartości dziesięciu dolarów, lecz być może nie do końca z powodów, których możecie się spodziewać.

Nowhere Men vol. 1: Fates Worse Than Death” opowiada historię czterech niezwykle uzdolnionych naukowców, którzy zakładają firmę World Corp i dzięki niej zmieniają świat, wprowadzając na rynek coraz to ciekawsze wynalazki. Mijają lata. Jeden z nich zaginął bez śladu, kolejny odwrócił się od przyjaciół, a pozostałej dwójce lat przybywa, czego nie można powiedzieć o siłach. I właśnie wtedy będą musieli zmierzyć się z rezultatem swoich własnych eksperymentów, które zdecydowanie nie poszedł po ich myśli.

Pozwolę sobie zacytować Kubę G z bloga Pulp Warsaw, który stwierdził iż „”Nowhere Men” to chyba najfajniejszy z tych "pop-naukowych" komiksów teraz, sto razy bardziej jara mnie niż „The Manhattan Projects””. Napisał to w chwili, gdy dzisiaj opisywany komiks leżał już na mojej półce kilka dni i nie umiałem zabrać się za jego lekturę. Generalnie czasem nasze gusta potrafią się ze sobą zgodzić, więc w końcu znalazłem odrobinę czasu i zabrałem się za komiks, którego scenarzystą jest obecny redaktor naczelny Image Comics. Zanim przejdę do sedna recenzji, wyjaśnię może dlaczego kupiłem ten komiks, lecz nie umiałem się za niego zabrać. „Nowhere Men” znalazło się na moim celowniku w momencie, gdy ogłoszono nominacje do tegorocznych nagród Eisnera, a ponieważ jego cena to dziesięć dolarów, obciążenie budżetu za wielkie nie było. Gdy już otrzymałem ten tom do domu, przypomniałem sobie jak potężne opóźnienia dotykały ten tytuł, a zapowiedziane numery #7-10 koniec końców wyleciały z oferty Image i ślad po nich zaginął. Obawiałem się więc iż dostanę w swoje łapska pierwszy tom cyklu, z otwartym zakończeniem i nikłymi szansami na kontynuację. Niestety, zbyt mocno się nie pomyliłem.

I właśnie dlatego tez nieco żałuję kupna „Nowhere Men vol. 1: Fates Worse Than Death”. Chociaż historia zawarta w komiksie jest świetnie rozpisana, porywająca i obfitująca w zapadające w pamięć sceny, ostatecznie żegna nas otwartym zakończeniem i nie zakończonymi wątkami. Psuje to mocno końcową ocenę komiksu, który przez blisko 160 stron pokazywał, że faktycznie może śmiało konkurować z „The Manhattan Projects” w kategorii komiksów „pop-naukowych”, chociaż moim zdaniem seria autorstwa Jonathana Hickmana minimalnie jest lepsza. Eric Stephenson zaskarbił sobie za to moją sympatie głównie sposobem, w jaki otwarcie porównywał założycieli World Corp do Beatlesów. Robił to nie tylko wprost ich tak nazywając, lecz nawet ubierając wymyślonych przez siebie bohaterów w podobny sposób oraz obdarowując ich podobnymi cechami fizycznymi.

Paradoksalnie, to nie założyciele wielkiej organizacji byli dla mnie najciekawszym elementem „Nowhere Men vol. 1: Fates Worse Than Death”. Tym stała się dwunastka naukowców, którzy próbowali uciec z opanowanej przez tajemniczy wirus stacji kosmicznej. Gdy udaje im się trafić na Ziemię, każde z nich odkrywa u siebie niezwykłe zdolności. Ciekawość dalszych losów właśnie tej części obsady była dla mnie większa, niż zainteresowanie dalszymi losami „Beatlesów nauki”. Ci byli... właściwie bardzo typowi. Jeden przeraźliwie moralny, drugi skrywający tajemnice, trzeci nierozsądny i roztrzepany, a czwarty mściwy i zarozumiały. Na pierwszy rzut oka zupełnie do siebie nie pasują i tak samo można powiedzieć o większości komiksowych grup, z którymi mamy do czynienia. Ich dalsze losy są dość łatwe do przewidzenia, w przeciwieństwie do przywołanych już naukowców ze stacji kosmicznej. Gdy ich wątki stają się coraz bardziej interesujące, komiks dobiega końca. Teoretycznie w tej chwili powinienem napisać, że dzięki temu tylko z większą niecierpliwością czekać będę na kolejną odsłonę cyklu, lecz jak już wiemy, ta światła dziennego już nie zobaczy.

Za warstwę graficzną „Nowhere Men vol. 1: Fates Worse Than Death” odpowiada Nate Bellegarde, dla którego był to pierwszy tak duży projekt. Tu znów odniosę się do recenzowanego na blogu komiksu „The Manhattan Projects”, ponieważ w tamtym przypadku niecodzienna kreska Nicka Pitarry bardzo szybko przypadła mi do gustu. W przypadku dzisja opisywanego komiksu jest zgoła inaczej. Praktycznie przez cały tom nie umiałem przekonać się do artysty, który moim zdaniem zaliczył przez cały komiks tylko kilka naprawdę udanych plansz, a cały tom przyozdobił zupełnie odpychającą okładką, która z zamierzeniu miała chyba być... seksowna? Rock and rollowa? Sam niestety nie jestem pewien, a z całą pewnością nie mam zamiaru raz jeszcze dodatkowo na nią spoglądać, by się upewnić. Wiem na pewno, że zupełnie mi się nie podoba.

Co ciekawe, komiks ten jest pozbawiony wszelakich dodatków i jednocześnie... kilka ich posiada. Ale o co chodzi, pomyślicie? Otóż w wydaniu zbiorczym znalazło się wszystko to, co można było otrzymać w zeszytach, a umieszczano tam także wywiady z naukowcami, plakaty reklamowe i inne materiały powiązane z World Corp, a także i innymi bohaterami „Nowhere Men vol. 1: Fates Worse Than Death”. Zabrakło jedynie kompletnej galerii okładek, co od razu przypominało kolejne tomy „The Walking Dead”. No cóż, Image Comics przyzwyczaiło mnie już do tego, że w komiksach za dziesięć dolarów na materiały dodatkowe liczyć zbytnio nie można.

Żałuję, że wydałem swoje pieniądze na ten komiks, ale tylko dlatego, ponieważ obecnie na mojej półce znalazło się miejsce dla komiksu, który prawdopodobnie nigdy nie zostanie dokończony. To w zasadzie jedyny minus tej historii, która miała szansę stać się na dłużej jedną z ciekawszych pozycji w ofercie Image Comics. Czy wartą nominacji do Eisnerów nie jestem do końca pewien, ale z cała pewnością „Nowhere Men vol. 1: Fates Worse Than Death” to komiks przemyślany, interesujący i wciągający. No i niedokończony. Moja ocena to 4/6

piątek, 27 grudnia 2013

Podsumowanie roku według Erica Stephensona

Rok 2013 zbliża się ku swojemu nieuchronnemu końcowi i oprócz wszelakich rankingów najlepszych i/lub najgorszych rzeczy, pojawiają się także osobiste podsumowania. Właśnie na taki krok zdecydował się także Eric Stephenson. Oto najważniejsze rzeczy, jakie naczelny wydawnictwa Image zdradził w wywiadzie dla serwisu CBR.
Stephenson odniósł się do niedawno ogłoszonej wieści o kontynuacji "Stray Bullets". Mężczyzna zadeklarował się jako fan cyklu Davida Laphama. Gdy dowiedział się on, że Image zainteresowane jest stworzeniem warunków do zakończenia zawieszonej lata temu serii, nie wahał się nawet przez moment. Stephenson przypomina, że nie jest to pierwszy raz, gdy Image przejmuje wydawanie jakiejś serii. Wcześniej podobny los spotkał takie tytuły jak "Hack/Slash" czy "Madman".

Na początku przyszłego roku odbędzie się kolejna edycja Image Expo. Wydaje się, że fani mają na co czekać, ponieważ Stephenson przyznał, iż zapowiedzianych zostanie znacznie więcej serii niż podczas tegorocznej edycji. Tu przypomnę tylko, że wówczas ogłoszono wydanie blisko 20 nowych tytułów. Możemy więc pomału zacierać ręce.

Stephenson okazuje się bardzo ambitnym człowiekiem. W wywiadzie pada deklaracja, że nie zadowoli się on osiągnięciem 10% udziału w rynku komiksów. Eric chce, by Image Comics w końcu stało się pierwszą siłą rynku. Być może jedną z dróg do osiągnięcia takiego wyniku będzie przyciąganie kobiet do komiksów. Naczelny zaznaczył jednak, że nie chce by wydawnictwo ogłaszało wszem i wobec, że serię komiksową X tworzą same kobiety. Dla Image wartość opowiadanej historii jest niezależna od płci jej twórców. Wyczuwam pstryczek w kierunku Marvela?

Zapytany o najlepsze komiksy od Image Comics, Stephenson wskazał dwie nowości - "Sex Criminals" oraz "East of West". Z kolei gdy pojawiło się pytanie o kontrowersje wobec tego pierwszego tytułu oraz dwunastego numeru "Sagi", Eric powiedział ponadto, że wydawnictwo nie ma zamiaru cenzurować prac autorów. Zaznaczył także, że celem Image nie jest nabijanie wyników sprzedaży takimi właśnie aferami.

Od siebie dodam tylko, że po lekturze wywiadu ze Stephensonem już nie mogę doczekać się przyszłorocznego Image Expo.