To, co zawsze mnie cieszyło w komiksowym zakątku światowej marki, jaką od lat są ”Żywe Trupy”, to fakt, że Robert Kirkman nie pozwolił nigdy na to, by się rozmieniła na drobne. W momencie, gdy seriale, gry komputerowe czy mobilne oraz wszelkiej maści gadżety mnożą się w sposób niemal niekontrolowany, komiks był jeden. Doprowadziło to do sytuacji, w której gdy już ogłaszano jakiś pojedynczy spin-off, to z reguły było to odbiera jako duże wydarzenie, a nie po prostu kolejny dzień w komiksowie. I tych historyjek pobocznych było parę (”Here’s Negan”, ”Negan Lives!” czy opowieść o Michonne, którą w USA opublikowano w ich edycji ”Playboya”), lecz i tak za każdym razem odpowiadał za nie Kirkman z Charliem Adlardem. Dlatego też, gdy jakiś czas temu gruchnęła informacja, że studio Skybound łączy siły z należącym do Briana K. Vaughana i Marcosa Martina, Internetowym Panel Sindicate, a efektem tego będzie komiks osadzony w trupim świecie Kirkmana, a stworzony właśnie przez wspomnianych dwóch twórców. Przy okazji lipcowej promocji na ATOM Comics, nie mogłem sobie odmówić okazji i kupiłem wydanie papierowe (komiks ukazał się najpierw tylko i wyłącznie cyfrowo).


















