Wielu twórców komiksów bez ogródek przyznaje, że czasami ich misternie ułożone plany dotyczące danych historii mogą w jednej chwili wziąć w łeb, ponieważ nagle dzieje się coś kompletnie nieoczekiwanego. Coś, na co zwyczajnie trzeba zareagować. Robert Kirkman ma w zanadrzu mnóstwo takich anegdotek i co prawda uważam, iż niektóre z nich to takie ładne zagrania pod publiczkę, to jednak wątpię, by scenarzysta mógł przewidzieć to, jak szalenie popularną postacią stanie się debiutujący w setnym zeszycie ”Żywych Trupów” Negan. Jeśli wierzyć temu, co twórca ten wielokrotnie powtarzał, postać ta w finale ”Wojny totalnej” (tom 21) miał pożegnać się z życiem, lecz to, jak mocno przypadł on do gustu czytelnikom sprawiło, iż w głowie scenarzysty zaczęły pojawiać się także i inne pomysły. Negan ostatecznie dotrwał do samego końca serii, raz za razem zaskakując swoimi czynami czytelników, ale przede wszystkim – doczekał się poświęconemu właśnie jemu spin-offa. I właśnie o nim dziś kilka słów.




















