Pokazywanie postów oznaczonych etykietą joshua williamson. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą joshua williamson. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 sierpnia 2020

Palcojad tom 3 (Joshua Williamson/Mike Henderson/Adam Guzowski)

Sierpień 2020 roku – ogłaszam polską premierę najbardziej rozczarowującego zakończenia komiksu z Image ostatnich lat. ”Palcojad”, bo o tym dziele mowa, przez dwa tomy pompował balonik z napisem ”ogromna tajemnica Rzeźników z Buckaroo”, by finalnie w końcu wybuchnąć jak źle posklejana petarda. Cały czas bałem się podczas swojego pierwszego kontaktu z tym tytułem, że Joshua Williamson koniec końców zagubi się w swojej opowieści i rozwiązanie wielkiej zagadki będzie nie tylko niezbyt satysfakcjonujące, ale wręcz poleci po linii najmniejszego oporu. Tak też w mojej ocenie się stało i tym gorzej mi było, gdy teraz musiałem przeczytać ten komiks drugi raz i napisać niniejszy tekst. Trudna jest ”praca” recenzentów :D

czwartek, 30 stycznia 2020

"Nailbiter" powraca!

Nieco ponad trzy lata po zakończeniu oryginalnej serii, Joshua Williamson i Mike Henderson ponownie łączą siły, by dać nam kontynuację serii "Nailbiter" ("Palcojad").
Pierwszy numer serii "Nailbiter Returns" pojawił się w zapowiedziach Image na tegoroczny kwiecień. Data publikacji to pierwszy dzień owego miesiąca, lecz wydaje się, że nie jest to Prima Aprilisowy żart.

Joshua Williamson twierdzi, że cały czas miał w głowie pomysł na kontynuację oryginalnego cyklu, lecz czekał na odpowiedni moment (i wolne terminy u Mike'a Hendersona). Zdaniem scenarzysty, "Nailbiter Returns" to pełnoprawna kontynuacja pierwowzoru. Powrócić w większości mają znani nam już bohaterowie, ale także pojawią się zupełnie nowi. Komiks ma jednak przede wszystkim być możliwie jak najbardziej przystępnym dla nowego czytelnika.

"Nailbiter Returns" opowie o nowej fali dziwacznych morderstw, których sprawcy ewidentnie inspirują się zabójczymi mieszkańcami Buckaroo. Agent Finch postanawia zająć się tą sprawą, lecz nie wie, że z czasem będzie musiał on połączyć siły z córką oryginalnego Palcojada - Edwarda Warrena.

Pierwszy numer nowej serii będzie powiększonej objętości, a przykładowe plansze możecie obejrzeć pod poniższym linkiem źródłowym.

Źródło: 1

sobota, 15 czerwca 2019

Palcojad #2 (Joshua Williamson/Mike Henderson/Adam Guzowski)

Oj, ciężko zasiadało mi się do tego tekstu. Nie tylko z powodu panujących obecnie w naszym kraju upałów, lecz także z powodu tego, że ”Palcojad” jest nie tylko jednym z wielu tytułów, które zdążyłem już poznać w oryginale, ale też jednym z nielicznych których zwyczajnie nie znoszę. Problem jednak w tym, że gdy seria ukazywała się w USA i czytałem ja sobie na bieżąco, generalnie uznawałem ją za głupawego miejscami średniaka, ale z na tyle intrygującą tajemnicą, że śledziło się to do końca. I wszystko co najgorsze, wydarzyło się na samym końcu. Stanąłem wiec przed zadaniem – jak zniechęcić was do serii ”Palcojad” już teraz, byście nawet nie musieli przeżywać podobnego rozczarowania co ja, gdy doczytacie finał? Na szczęście (?) powtórna lektura tego komiksu po latach, dała mi jasno do zrozumienia, że nie muszę się nawet odwoływać do przyszłych wydarzeń, bo tutaj też jest zwykły kupsztal.

wtorek, 4 grudnia 2018

Palcojad #1 (Joshua Williamson/Mike Henderson/Adam Guzowski)

Był rok 2013 gdy Joshua Williamson pojawił się w świadomości fanów wydawnictwa Image Comics. Wówczas właśnie zadebiutował tam ze swoim autorskim projektem o nazwie ”Xenoholics”, a także doprowadził do wydania drukiem jego webkomiksu – ”Masks and Mobsters”. Oba te tytuły były mocno interesujące i o żadnym z nich z pewnością nie napiszę, że koniec końców nie spełniły oczekiwań. Niedługo potem pojawiły się zapowiedzi dwóch kolejnych jego projektów, którymi tym razem były ”Ghosted” oraz ”Palcojad” – opowieść o niewielkim miasteczku Buckaroo, które wydało na świat aż szesnastu seryjnych morderców, w tym tytułowego bohatera – Edwarda Warrena. I tutaj czar prysł, bowiem zapoznałem się swego czasu z pierwszymi tomami obu tych tytułów i byłem potężnie rozczarowany. Obie te seria miały interesujący pomysł na siebie, doskonały punkt wyjścia i masę potencjału, ale z niewiadomych przyczyn Williamson w ogóle nie chciał go wykorzystać, w efekcie dając nam solidne, ale jednak średniaki. Zresztą pisałem o tym TUTAJ, jeśli chcecie sobie to sprawdzić. W każdym razie, wyobraźcie sobie moją minę, gdy kilka lat później wydawnictwo Egmont zapowiada wydanie ”Palcojada” w naszym kraju. No kurde, spośród takiego wyboru, sięgnięto akurat po to? Dlaczego? Kto ich zmusił? Ale ok, od razu podano też informację, że tytuł ten ukaże się na naszym rynku w formie podwójnych wydań z pewnymi nadziejami podszedłem do lektury. Jest wiele komiksów, które z czasem zyskują w czyichś oczach. Może tak będzie i z ”Palcojadem”? O słodka naiwności…

czwartek, 17 maja 2018

Egmont wchodzi do gry! Zapowiada dwa duże tytuły z Image!

Już od jakiegoś czasu zastanawiałem się kiedy w końcu wydawnictwo Egmont ponownie zauważy tytuły z Image i po latach przerwy spróbuje zabrać się za sprowadzenie kilku z nich do Polski? W najnowszym katalogu znalazło się miejsce dla dwóch takich zapowiedzi i od razu mamy do czynienia z prawdziwymi bombami. Jedną ogromną i drugą niewiele mniejszą. Trzymajcie się, oto bowiem we wspomnianym katalogu pojawiło się o takie coś:
"Invincible" to tytuł, którego nie trzeba nikomu przedstawiać. Legendarny wręcz już tytuł autorstwa Roberta Kirkmana od lat znajdował się na szczycie zestawienia tytułów, które duża liczba osób chciałaby zobaczyć po Polsku. We wrześniu wreszcie tak się stanie, zaś wydawnictwo Egmont sięga oczywiście po wydania Ultimate Collection, które zbierają dwa tomy w jednym. Nie zmienia to faktu, że i tak czeka na nas licząca aż dwanaście odsłon przygoda. Cena okładkowa wynosić będzie 99,99zł i najprawdopodobniej ukazywać będzie się trzy razy do roku. Tym samym znajdziemy się w sytuacji, w której cztery komiksy Roberta Kirkmana ukazują się w naszym kraju od czterech różnych wydawnictw.

"Palcojad" to z kolei seria, którą znać możecie pod tytułem "Nailbiter". Obecność tego komiksu w katalogu Egmontu jest pewną niespodzianką, chociaż z drugiej strony mamy tu do czynienia z dwoma tytułami spod szyldu studia Skybound. Także i tutaj Egmont oprze się na wydaniach pogrubionych, które w USA ukazywały się jako "The Murder Edition". Oznacza to, że całość zamknie się w trzech tomach, z których pierwszy ukaże się w listopadzie. Swoistym problemem może być tylko to, że obecnie "Palcojad" doczekał się w USA premiery dwóch z trzech tomów tej edycji i nie wiadomo jeszcze, kiedy pojawi się kolejny. Cena okładkowa rodzimej edycji to 99,99zł.

No to jak? Cieszycie się? :)

Źródło: katalog Egmontu

środa, 21 grudnia 2016

"Nailbiter" z finałem w marcu

Zawsze cieszy fakt, gdy jakaś seria z Image dotrwa do swojego naturalnego finału, nie jest ciągnięta w nieskończoność, ale też nie znika z rynku po zaledwie 10-12 numerach. Niedawno swój ostatni numer zaliczyło "Chew", w lutym do końca dojdzie "Revival", zaś w marcu zakończy się kolejna seria. Tym razem będzie to "Nailbiter".
"Nailbiter" opowiadał o fikcyjnym miasteczku, w którym na świat przyszło aż szesnastu seryjnych morderców. Na miejsce przybywa Nicholas Finch, który stara się odnaleźć swojego zaginionego partnera. Tam zawiera niespodziewane i trudne sojusze oraz stawia czoła zagrożeniom, których się nie spodziewał. Jego losy zakończą się na numerze trzydziestym.

Joshua Williamson stwierdził, że decyzja o zakończeniu serii nie jest nieprzemyślana. Twórcy pokazali czytelnikom już niemal wszystkie rzeczy, jakie sobie uprzednio zaplanowali. Chociaż sprzedaż jest niezła i pozwala na kontynuowanie tytułu, nie chcą oni, aby ich komiks był zapamiętany jako jeden z tych, które już dawno przeskoczyły rekina. Dla zespołu twórców ważne jest to, że przez minione trzy lata "Nailbiter" zawsze ukazywał się terminowo, a oni sami przetrwali na rynku, chociaż startowali jako drużyna złożona z mało znanych nazwisk.

"Nailbiter" nie pozostawi czytelników z nierozwiązanymi pytaniami. Twórcy wyjaśnią każdy, nawet ten najważniejszy problem i poznamy powód, dla którego miasteczko Buckaroo jest tak wyjątkowe.

Jako najtrudniejsze zadania przy realizacji serii, twórcy wymieniają stworzenie szesnastu kompletnie różnych od siebie, seryjnych morderców. Przyznają oni także, że nie było ich intencją to, aby część czytelników sympatyzowała z Edwardem "Nailbiterem" Warrenem. Chociaż jego historia jest najsmutniejsza i najbardziej krwawa, cały czas starali się oni pokazać, że jest złym człowiekiem. Tymczasem wielokrotnie dostawali oni znaki od czytelników świadczące o tym, jak bardzo postać ta jest lubiana.

Co ciekawe, najtrudniejszą postacią do pisania i stworzenia, był Nicholas Finch.

Co czeka nas w najbliższej przyszłości? Zeszyt 28 Williamson określił jako "Burn, baby, burn", 29 był jego zdaniem najtrudniejszą do napisania odsłoną, zaś scenariusz do 30 powstał trzy lata temu i nie uległ żadnym zmianom.
 
Jeśli chcecie dowiedzieć się jakie są ulubione fragmenty serii "Nailbiter" wg twórców oraz który z nich odpowiadał za który aspekt każdego zeszytu, klikajcie w poniższy link źródłowy.

Źródło: CBR

sobota, 19 listopada 2016

Tee Franklin o swoim małym udziale w "Nailbiter #27"

Tee Franklin to znana w USA publicystka zajmująca się tematyką komiksu. Ponadto jest ona pomysłodawczynią akcji BlackComicsMonth, promującą czarnoskórych twórców i ich tytuły. W 27 numerze "Nailbiter" pojawi się jej debiut w roli scenarzystki, którym będzie back-upowa historia o kobiecie, szukającej idealnej sukienki na wieczór.
Pomysł na współpracę narodził się podczas wywiadu, jaki Franklin przeprowadzała z Joshuą Williamsonem. Ten w pewnym momencie przerwał kobiecie wypowiedź i zaproponował stworzenie historii do zeszytu, który składać będzie się z kilku historii mniej znanych twórców. Ostatecznie jednak, przybrało to formę back-upu do jednego z numerów "Nailbiter". Williamson twierdzi, że gdy słucha się z jaką pasją Tee Franklin opowiada o komiksach, pomysł dania jej szansy stworzenia własnych historii nasuwa się właściwie sam. Przeszkodą nie był jej brak doświadczenia.

Premiera "The Outfit" opóźniła się nieco przez Juana Ferreyrę (znakomita trylogia "Colder" dla Dark Horse). Franklin bardzo chciała mieć tego artystę na pokładzie, lecz ten nie miał wolnego czasu. Twóczyni poprosiła więc, aby poczekać do momentu, w którym Ferreyra będzie mógł narysować całość. Rysownik zajmował się bowiem nie tylko szkicem, ale także tuszem i kolorami.

Sama historia oczywiście jest horrorem, chociaż brzmi niepozornie. Opowiadać ma bowiem o kobiecie, która szuka idealnej sukienki na randkę. Co ciekawe, obowiązki edytora tej liczącej sobie raptem cztery strony opowiastki, wykonała Gail Simone. Określiła ona skrypt Franklin słowami "creepy as f*ck".

Jeśli czytelnikom spodoba się pomysł Franklin, zarówno ona jak i Williamson oraz Ferreyra są mocno zainteresowani rozwinięciem współpracy przy "Nailbiter".

Źródło: CBR

niedziela, 15 maja 2016

Williamson i Henderson krótko o nowych numerach "Nailbiter"

Przyznaję się szczerze, że nie sądziłem, iż tytuł ten utrzyma się tak długo. Nigdy nie uważałem Joshuę Williamsona za jakiegoś szczególnie dobrego scenarzystę i "Nailbiter" także mnie nie przekonał. Widocznie jednak jestem w mniejszości, ponieważ seria ta z całkiem niezłymi wynikami dotrwała już do dwudziestego numeru, a twórcy zapowiadają kolejne.
Twórcy śmieją się, że gdyby FBI zajrzało do ich historii wyszukiwań w Google oraz osobistych biblioteczek, mogliby pójść siedzieć do więzienia. Jednocześnie Williamson podkreśla, że znacznie więcej researchu robił przy okazji pierwszych scenariuszy do "Nailbiter", zaś teraz pozwala "płynąć" swojej historii.

Fabuła serii nie jest zaplanowana na konkretną ilość zeszytów. Twórcy mają za to listę wydarzeń, które chcą przedstawić czytelnikom i w ten sposób piszą kolejne story-arci. To, co zostanie pokazane w numerach #21-25, ma miejsce w trakcie jednej nocy i nie było to wcześniej planowane.

Z czasem zmieniły się relacje między Williamsonem i Hendersonem, który obecnie ma nieco więcej swobody przy rysunkach. Wcześniej scenarzysta dość ściśle wyznaczał co i gdzie ma się znaleźć. Dziś obaj coraz lepiej się rozumieją i rysownik może na przykład samodzielnie projektować wygląd poszczególnych bohaterów. 

Jedna z niespodziewanych gwiazd komiksu - postać o pseudonimie  The Lucha Eliminator, raczej nie będzie odgrywać ważniejszej roli w nadchodzących numerach. Twórcy chcą jeszcze mocniej skupić się czwórce głównych bohaterów (Finch, Crane, Barker i Warren) oraz głównym wątku, którego kolejne małe szczegóły mają być ujawniane w kolejnych zeszytach.

Źródło: Comic Alliance

czwartek, 14 maja 2015

Nailbiter vol. 1: There Will Be Blood (Joshua Williamson/Mike Henderson)

Recenzja powstała dzięki uprzejmości załogi Klubokawiarni Allboom, która udostępniła mi egzemplarz do lektury.

"Ghosted”, ”Xenoholics”, ”Birthright” – co łączy te trzy tytuły? Scenarzystą wszystkich jest Joshua Williamson, a także to, że po wszystkie swego czasu sięgnąłem. Mają wspólne jeszcze kilka rzeczy, na czele z faktem, że mają niezły punkt wyjściowy, duży i niestety kompletnie zmarnowany potencjał. Dlaczego więc będąc w Klubokawiarni Allboom wybrałem akurat pierwszy tom ”Nailbiter”? Uwierzcie mi, sam chciałbym wiedzieć. Bo także i ten komiks nie pozwolił mi dowiedzieć się na czym polega ”magia” Joshuy Williamsona.

niedziela, 4 stycznia 2015

Williamson o najbliższej przyszłości "Birthright" (SPOILERY!)

Po lekturze początkowych numerów "Nailbiter", moja opinia o scenarzyście tego komiksu gruntownie się zmieniła. Joshuę Williamsona uznawałem dotąd za twórcę szalenie przeciętnego, lecz wspomniana przed chwilą seria sprawiła, iż zaczął jawić mi się on jako gość, który spartolił bodaj najważniejszy projekt w swojej dotychczasowej karierze. Z takim właśnie nastawieniem zasiadłem do lektury pierwszego numeru "Birthright". Też zbytnio mi się nie spodobało. Lecz patrząc na wyniki sprzedaży, czytelnicy nie podzielają mojej opinii. Seria jest całkiem popularna, a Williamson udzielił ostatnio wywiadu na temat przyszłości cyklu. Uwaga na SPOILERY!

poniedziałek, 13 października 2014

Joshua Williamson opowiada o swojej najnowszej serii

Czy Joshua Williamson to dobry scenarzysta? Z tym zdaniem wielu z Was może się nie zgodzić. Ba, nawet ja nie jestem pewien jak scharakteryzować tego twórcę. Jedno wiem na pewno, po zawodach jakimi były dla mnie "Nailbiter" oraz, a może zwłaszcza, "Ghosted", ciężko jest mi uwierzyć w to że jego kolejny projekt będzie chociaż w połowie tak dobry, jak się wydaje. Tymczasem z dnia na dzień jestem coraz bardziej zainteresowany "Birthright", które zadebiutowało kilka dni temu.
O komiksie tym wspomniałem już jakiś czas temu, ale tylko w kontekście zapowiedzi, która pojawiła się na San Diego Comic Conie. "Birthright" początkowo miało opowiadać o rodzinie, która musi poradzić sobie z powrotem z zaświatów ich dziecka. To z tygodnia na tydzień zaczęło trafić na ważności, ponieważ kolejne ujawniane skrawki fabuły sugerowały, że historia będzie dotyczyć czego innego. Dziś możemy napisać na więcej niż 100%, że pierwszy opis był błędny.

Głównym bohaterem "Birthright" będzie młody Mikey, który w dzień swoich dziesiątych urodzin zaginął i faktycznie zniszczyło to jego rodzinę. Dowiadujemy się jednak, że komiks opowiadać ma o tym, co z chłopakiem działo się podczas jego nieobecności. Jak zdradza scenarzysta, Mikey trafił do świata pełnego magii i potworów, gdzie przeżywał niezwykłe przygody. Williamson chce pokazać jak bardzo pobyt w tym miejscu zmienił młodzieńca oraz ludzi z jego otoczenia, lecz obserwując teasery czy przykładowe strony z komiksu trudno oczekiwać, by "Birthright" miało stać się interesującym dramatem psychologicznym.

W komiksie pojawi się cały szereg bohaterów, zarówno w realnym świecie jak i fantastycznej części komiksu. W tym pierwszym będziemy mieć do czynienia z Mikey'em, jego rodziną oraz agentami FBI, którzy zajmować będą się jego sprawą. Williamson obiecuje jednak, że znacznie więcej postaci pojawi się w tej drugiej części scenariusza. Twórca twierdzi, że nie lubi używać słowa "epicki", ale jego zdaniem taki właśnie będzie świat fantasy, jaki ma zamiar przedstawić na łamach "Birthright".

Rysownikiem serii został Andrei Bressan dla którego będzie to pierwsza większa praca w karierze. Scenarzysta podkreśla, że co prawda artysta nie ma zbyt wielkiego doświadczenia, to jednak idealnie odwzorowuje wszystkie jego pomysły, a także dodaje coś od siebie.

"Birthright #1" ukazało się w zeszłą środę.

czwartek, 14 sierpnia 2014

Joshua Williamson zaprasza Briana Bendisa do "Nailbiter"

W siódmym numerze serii "Nailbiter" pojawi się specjalny gość. Będzie nim Brian Michael Bendis. Lecz nie ekscytujcie się zbytnio - znany i popularny scenarzysta nie napisze skryptu do wspomnianego numeru, ale będzie bohaterem komiksu. Stało się to powodem, dla którego Joshua Williamson udzielił wywiadu serwisowi CBR, gdzie zdradził, że... to wcale nie był jego pomysł. Zresztą sprawdźcie sami i uważajcie na SPOILERY!
Końcówka trzeciego numeru "Nailbiter" ujawniła kolejną zaskakującą tajemnicę miasteczka Buckaroo. Jest nim ukryty cmentarz, na którym pochowani mają zostać wszyscy seryjni mordercy, jacy przyszli na świat w tym miejscu. Williamson zapewnia, że cały czwarty numer serii osadzony będzie właśnie w tym miejscu, a czytelnicy poznają kolejne szczegóły z życia Warrena. Scenarzysta przy okazji dodał, że jest szczerze zaskoczony tym, że czytelnicy sympatyzują z tą postacią, pomimo tego iż jest brutalnym, seryjnym mordercą. Twórca zdradził, że postać tą i jej zachowania oparł na Jokerze w wykonaniu Jacka Nicholsona z pierwszego "Batmana" Tima Burtona.

W siódmym numerze "Nailbiter" w Buckaroo pojawi się scenarzysta komiksowy, który robi research do nowego projektu. Będzie nim Brian Michael Bendis, a Joshua Williamson tłumaczy, że chciał by był to właśnie ten scenarzysta, ponieważ bardzo lubi jego "Powers". Co ma wspólnego jedno z drugim? Otóż Bendis na łamach tego komiksu umieścił w jednym z numerów Warrena Ellisa. Williamson bardzo chciał zrobić coś podobnego w "Nailbiter" i poprosił mailowo Bendisa o zgodę na wykorzystanie jego postaci. Ku swojemu zdziwieniu, już po kilku minutach scenarzysta odpisał i się zgodził.

Williamson zdradza, że Bendis nie ingerował w jego scenariusz, chociaż ten wysyłał mu wszystkie szczegóły dotyczące jego udziału w "Nailbiter". Żaden dialog i żadna scena nie wymagały poprawek, a scenarzysta zdradza, że Bendis podczas swojego krótkiego pobytu w Buckaroo odegra dość istotną rolę, ponieważ odkryje kolejną z tajemnic miasteczka. Williamson nie planuje wprowadzać postaci scenarzysty na stałe i pojawi się on tylko we wspomnianym, siódmym numerze "Nailbiter".

czwartek, 8 maja 2014

Dzień po premierze serii "Nailbiter"

Wczoraj odbyła się premiera pierwszego numeru serii "Nailbiter". Parę dni przez nią Joshua Williamson udzielił kolejnego już wywiadu na temat swojego dzieła, który początkowo mi umknął, lecz dziś nadrabiam zaległości. Przypominam, że o serii pisałem już TUTAJ oraz TUTAJ, dziś natomiast postaram się wyłuskać rzeczy, o których wcześniej nie wspominano.
Powyższa ilustracja pochodzi z preview pierwszego numeru "Nailbiter". Ten nie jest zbyt rozbudowany, ale jeśli chcecie, możecie obejrzeć go w tym miejscu.

W samym wywiadzie Williamson kilkukrotnie określa się jako "dziecko Vertigo", co ma wyjaśniać powód, dla którego jego komiksy z reguły są mroczne i poruszają tematy nieodpowiednie dla młodszego czytelnika. Sam "Nailbiter" ma być mieszanką kryminału i horroru.

Recenzentka rozmawiająca ze scenarzysta uznała, że pierwszy numer zaczyna się od trzęsienia ziemi, ale później napięcie siada, a akcja wyraźnie zwalnia, co może odrzucić czytelnika od sięgnięcia po kolejne zeszyty. Williamson stwierdził, że zastanawiał się nad tym, czy nie poszerzyć premierowego zeszytu o kilka stron, by dorzucić do niego kilka stron akcji, ale ostatecznie uznał że robiłby to na siłę. Twórca ma nadzieję, że czytelnicy sięgną po kolejne zeszyty, ponieważ to w nich tak naprawdę fabuła się rozrusza, pierwszy numer rozstawiał pionki na szachownicy.

Jako największe źródło inspiracji scenarzysta podał "Miasteczko Twin Peaks". Przy okazji zapewnił także, że chociaż w komiksie pojawiać będą się brutalne sceny, to jednak miłośnicy filmów z serii "Piła" z pewnością poczują się zawiedzeni lekturą "Nailbiter". Sama seria nie będzie ukrywać tożsamości wszystkich szesnastu morderców z miasteczka Buckaroo - największą tajemnicą "Nailbiter" będzie odpowiedź na pytanie: dlaczego to miejsce urodziło ich tak wielu?

Williamson ma zamiar tak opowiadać o poszczególnych mordercach, by czytelnik wręcz poczuł do nich sympatię. Nieraz w przekazach telewizyjnych słyszymy przecież opinie, że dany przestępca "był takim miłym i spokojnym człowiekiem".

I na koniec małe przemyślenie. Skoro Williamson tak często w wywiadzie wspomina o swojej fascynacji imprintem Vertigo i jakiś czas maczał palce przy kilku tytułach od DC, to dlaczego jego komiksy można obecnie znaleźć w ofercie trzech wydawnictw (Image, Dark Horse oraz Monkeybrain), lecz próżno szukać w jego dorobku czegokolwiek opublikowanego przez Vertigo?

niedziela, 13 kwietnia 2014

O fascynacji seryjnymi mordercami

Niespełna trzy miesiące temu napisałem już kilka słów o zapowiedzianej na Image Expo serii "Nailbiter". Od tego czasu o komiksie tym nieco ucichło, lecz teraz właściwa machina promocyjna powinna ruszyć pełną parą. Pierwszą jaskółką jest wywiad udzielony portalowi Bleeding Cool. Zobaczmy więc, czy udało mi się wyciągnąć z niego coś interesującego?
Przypomnę może, że "Nailbiter" opowiada historię małego miasteczka, które wydało na świat podejrzanie dużą ilość seryjnych morderców. Głównym bohaterem serii będą nie tylko te właśnie osoby, ale także ktoś, kto zechce poznać tajemnicę Buckaroo.

Jak to zwykle bywa w przypadku portalu Bleeding Cool, wywiad prędzej czy później musi stać się rozmową o pierdołach. W tym przypadku było tak juz od samego początku, ponieważ Joshua Williamson zdradził, iż sam powinien by tytułowym bohaterem, ponieważ obgryza paznokcie. Serio? -_-

Dalej na szczęście jest już nieco poważniej. Dowiedzieliśmy się, że tytułowy bohater serii porywa osoby obgryzające paznokcie, odgryza je im i później zabija. Wszystko to brzmi na naprawdę chorą fiksację, lecz jak twierdzi scenarzysta, niektórzy spośród pozostałej piętnastki seryjnych morderców będą jeszcze bardziej obrzydliwi.

Według danych, jakie jakiś czas temu opublikowało FBI, w Stanach grasowało w ostatnich latach prawie 50 seryjnych morderców. Gdy Williamson zapowiedział serię "Nailbiter" na Image Expo, zaczęło dziać się coś dziwnego - zgłaszały się do niego osoby, które miały jakoś do czynienia z kimś, kto zabił więcej niż jedną osobę. Ich opowieści były straszne i smutne zarazem, lecz Williamson nie użył ich w swoim komiksie. Sam scenarzysta mieszkał w mieście, w którym działali członkowie Zodiaka.

Williamson zauważył, że w USA seryjnych morderców otacza się wręcz kultem. Za przykład podaje zeszłoroczną aukcję, na której sprzedano za ogromne pieniądze nóż użyty rekwizyty z "Psychozy" Hitchcocka, a także aplikację wydawnictwa Dark Horse, pozwalającą na usmażeniu na krześle elektrycznym Marva z "Sin City", która okazała się hitem.

Każda z pierwszoplanowych postaci pojawiających się w "Nailbiter" nie jest jednowymiarowa i coś może skrywać. Scenarzysta uważa, że właśnie dzięki temu śledzenie jego serii może okazać się obrzydliwą, ale zarazem dobrą zabawą. Okazuje się, że początkowo seria tworzona była z myślą o innym wydawnictwie, które jednak pomysł ten odrzuciło. Mike Henderson zaproponował Image i tam w końcu "Nailbiter" wylądował. Obaj twórcy dzielą się obowiązkami mniej więcej po połowie i Williamson zapewnia, że żaden numer serii nie powstanie bez udziału ich obu.

Pierwszy numer serii "Nailbiter" zadebiutuje siódmego maja.

wtorek, 8 kwietnia 2014

Panel twórców z Image na ECCC 2014

Tegoroczna odsłona Emerald City Comic Conu chyba nie cieszyła się zbyt dużym zainteresowaniem ze strony mediów skoro informacje pochodzące z tego festiwalu pojawiają się na serwisach długo po jego zakończeniu. Być może jest to spowodowane tym, że faktycznie mało ciekawych informacji zostało ujawnionych, o czym zresztą sami zaraz się przekonacie.

Image City zorganizowało kilka panelów, z których zdecydowanie największy to ten, na którym padło najmniej konkretów. Pojawili się na nim: Kelly Sue DeConnick, Joshua Williamson, Jason Aaron, Jason Latour, Frank Barbiere, Joe Keatinge oraz Leila del Duca. Wszyscy opowiadali o swojej pracy dla Image i o komiksach obecnie tworzonych. Konkretów jak na lekarstwo, dlatego wymienię je od podpunktów
  • Nie ma najmniejszych szans na to, by "Pretty Deadly" ukazywało się co miesiąc.
  • Drugi tom zbiorczy "Five Ghost" składać się będzie z siedmiu zeszytów, lecz twórcy postanowili utrzymać cenę na poziomie 15 dolarów. Ma się także pojawić dodruk tomu pierwszego. Ponadto od numeru jedenastego regularnej serii, jej rysownikiem zostanie Dan Panosian.
  • DeConnick ujawniła, że rysownikiem "Bitch Planet" będzie Valentine De Landro ("X-Factor" dla Marvela).
I tyle. Kiepsko się spisali twórcy. W ciemno można jeszcze stwierdzić, że "Southern Bastard" Jasona Aarona może być sporym hitem. Świadczy o tym fakt, że to właśnie ten autor otrzymywał na panelu najwięcej pytań i konsekwentnie uchylał się od konkretnych odpowiedzi.

wtorek, 21 stycznia 2014

Miasteczko narodzin szesnastu morderców

Czas przyjrzeć się nieco bliżej kolejnej bardzo ciekawej zapowiedzi pochodzącej z Image Expo. No, przynajmniej dla mnie niezwykle interesującej. "Nailbiter" skupi się na historii częściowo opartej na faktach, ponieważ scenarzysta komiksu postanowił zmodyfikować nieco historię Edwarda Charlesa Warrena - jednego z najbardziej szalonych seryjnych morderców w historii Stanów. Patrząc na sukces "Ghosted", praktycznie nie ma szans by i ten projekt się nie udał.
Wspomniany Warren uwielbiał odgryzać paznokcie swoich ofiar, stąd też zyskał pseudonim "Nailbiter". Komiks rozpoczyna się w momencie, gdy morderca ten trafia wreszcie za kratki. Wtedy też znika agent FBI, który schwytał tego niezwykle groźnego psychopatę. Podejrzenia padają na Nicholasa Fincha - jego partnera. Ten by oczyścić się z zarzutów, wyrusza do miasteczka Buckaroo. Jest to miejsce narodzin Warrena, a także piętnastu innych morderców. Finch nie tylko chce udowodnić swoją niewinność, ale także dowiedzieć się dlaczego w tym miejscu rodzi się tak wielu niebezpiecznych psychopatów.

Grafika, której część widzicie powyżej, nie była planowana jako cover pierwszego numeru serii. Williamson został przekonany przez Roberta Kirkmana by jednak jej użyć. Scenarzysta przemyślał sprawę i uznał, że skoro ma zamiar pisać naprawdę krwawy i mroczny komiks, to jednak warto posłuchać rady bardziej doświadczonego kolegi. Williamson porównał tempo prowadzenia fabuły w "Nailbiter" do "Twin Peaks", ponieważ w obu tych przypadkach akcja osadzona jest w małych miasteczkach, które skrywają wiele tajemnic, powoli wychodzące na światło dzienne.

Twórcy "Nailbiter" stworzyli od podstaw postacie szesnastu seryjnych morderców. Każdemu z nich nadali odpowiednie cechy charakteru i motywacje. Williamson podkreśla, że wśród nich znajduje się także kobieta, a cała historia będzie niezwykle brutalna.

Finch uważa, że seryjni mordercy są zawsze po prostu świrami. Wydarzenia przedstawione w "Nailbiter" zmuszą go do zmiany tego toku myślenia. Mężczyzna zacznie dostrzegać, jaki wpływ mają ci ludzie na innych i czytelnicy również będą tego świadkami. Williamson przytacza przykład kierowcy autobusu, który codziennie woził całą morderczą szesnastkę do pobliskiej szkoły.

Przyznaję, że "Ghosted" tego autora przekonało mnie do siebie dopiero po kilku numerach. Natomiast zapowiedzią "Nailbiter" dosłownie jaram się już niemal tydzień. Czy jestem w tym osamotniony? :)

piątek, 15 listopada 2013

Kolejna miniseria staje się ongoingiem. Tym razem padło na...

"Ghosted" Joshuy Williamsona. Wydawana przez studio Skybound pozycja opowiada o losach Jacksona Wintersa. Znany złodziej zostaje uwolniony z więzienia dzięki pomocy tajemniczego nieznajomego. Jegomość ów oświadcza mężczyźnie, że jeśli wykona dla niego pewne zadanie, znów stanie się wolnym człowiekiem. Problem tylko w tym, że Winters będzie musiał ukraść... ducha!

Całkiem niedawno ukazał się piąty numer "Ghosted", który oryginalnie miał zamykać cykl. Chociaż tytuł ten nie okazał się hitem wydawniczym, Robert Kirkman pozwolił na kontynuację i przemianę w ongoing. "Ghosted #6" ukaże się w lutym przyszłego roku i zyska nowego rysownika, którym został Davide Gianfelice. Williamson obiecuje jednak, że Goran Sandzuka wróci jeszcze na łamy serii, chociaż nie doprecyzował w jakiej roli.
Generalnie ciężko jest mi napisać, o czym będzie kolejna historia w "Ghosted", ponieważ nie chciałbym strzelić jakiegoś głupiego spoilera. Napiszę więc tylko, że rozbita pod koniec piątego numeru drużyna ponownie zostanie zebrana, lecz nie wszyscy wrócą w takiej postaci, jaką pamiętają czytelnicy. Winters wciąż będzie chciał uniknąć powrotu do więzienia, ale jednocześnie coraz odważniej ma przeciwstawiać się swojemu tajemniczemu pracodawcy. Druga historia kręcić ma się wokół tematu opętań. Scenarzysta zapewnia, że nie będzie bawić się konwencją i opowieść na pewno spodoba się fanom "Egzorcysty". Z pewnością pojawi się kilka nowych postaci.

Joshua Williamson przyznał, że pracuje jednocześnie nad kolejnymi dwoma autorskimi komiksami. Czyżby więc był on kolejnym twórcą, który definitywnie odwrócił się od DC i Marvela?