Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mike henderson. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mike henderson. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 sierpnia 2020

Palcojad tom 3 (Joshua Williamson/Mike Henderson/Adam Guzowski)

Sierpień 2020 roku – ogłaszam polską premierę najbardziej rozczarowującego zakończenia komiksu z Image ostatnich lat. ”Palcojad”, bo o tym dziele mowa, przez dwa tomy pompował balonik z napisem ”ogromna tajemnica Rzeźników z Buckaroo”, by finalnie w końcu wybuchnąć jak źle posklejana petarda. Cały czas bałem się podczas swojego pierwszego kontaktu z tym tytułem, że Joshua Williamson koniec końców zagubi się w swojej opowieści i rozwiązanie wielkiej zagadki będzie nie tylko niezbyt satysfakcjonujące, ale wręcz poleci po linii najmniejszego oporu. Tak też w mojej ocenie się stało i tym gorzej mi było, gdy teraz musiałem przeczytać ten komiks drugi raz i napisać niniejszy tekst. Trudna jest ”praca” recenzentów :D

czwartek, 30 stycznia 2020

"Nailbiter" powraca!

Nieco ponad trzy lata po zakończeniu oryginalnej serii, Joshua Williamson i Mike Henderson ponownie łączą siły, by dać nam kontynuację serii "Nailbiter" ("Palcojad").
Pierwszy numer serii "Nailbiter Returns" pojawił się w zapowiedziach Image na tegoroczny kwiecień. Data publikacji to pierwszy dzień owego miesiąca, lecz wydaje się, że nie jest to Prima Aprilisowy żart.

Joshua Williamson twierdzi, że cały czas miał w głowie pomysł na kontynuację oryginalnego cyklu, lecz czekał na odpowiedni moment (i wolne terminy u Mike'a Hendersona). Zdaniem scenarzysty, "Nailbiter Returns" to pełnoprawna kontynuacja pierwowzoru. Powrócić w większości mają znani nam już bohaterowie, ale także pojawią się zupełnie nowi. Komiks ma jednak przede wszystkim być możliwie jak najbardziej przystępnym dla nowego czytelnika.

"Nailbiter Returns" opowie o nowej fali dziwacznych morderstw, których sprawcy ewidentnie inspirują się zabójczymi mieszkańcami Buckaroo. Agent Finch postanawia zająć się tą sprawą, lecz nie wie, że z czasem będzie musiał on połączyć siły z córką oryginalnego Palcojada - Edwarda Warrena.

Pierwszy numer nowej serii będzie powiększonej objętości, a przykładowe plansze możecie obejrzeć pod poniższym linkiem źródłowym.

Źródło: 1

sobota, 15 czerwca 2019

Palcojad #2 (Joshua Williamson/Mike Henderson/Adam Guzowski)

Oj, ciężko zasiadało mi się do tego tekstu. Nie tylko z powodu panujących obecnie w naszym kraju upałów, lecz także z powodu tego, że ”Palcojad” jest nie tylko jednym z wielu tytułów, które zdążyłem już poznać w oryginale, ale też jednym z nielicznych których zwyczajnie nie znoszę. Problem jednak w tym, że gdy seria ukazywała się w USA i czytałem ja sobie na bieżąco, generalnie uznawałem ją za głupawego miejscami średniaka, ale z na tyle intrygującą tajemnicą, że śledziło się to do końca. I wszystko co najgorsze, wydarzyło się na samym końcu. Stanąłem wiec przed zadaniem – jak zniechęcić was do serii ”Palcojad” już teraz, byście nawet nie musieli przeżywać podobnego rozczarowania co ja, gdy doczytacie finał? Na szczęście (?) powtórna lektura tego komiksu po latach, dała mi jasno do zrozumienia, że nie muszę się nawet odwoływać do przyszłych wydarzeń, bo tutaj też jest zwykły kupsztal.

wtorek, 4 grudnia 2018

Palcojad #1 (Joshua Williamson/Mike Henderson/Adam Guzowski)

Był rok 2013 gdy Joshua Williamson pojawił się w świadomości fanów wydawnictwa Image Comics. Wówczas właśnie zadebiutował tam ze swoim autorskim projektem o nazwie ”Xenoholics”, a także doprowadził do wydania drukiem jego webkomiksu – ”Masks and Mobsters”. Oba te tytuły były mocno interesujące i o żadnym z nich z pewnością nie napiszę, że koniec końców nie spełniły oczekiwań. Niedługo potem pojawiły się zapowiedzi dwóch kolejnych jego projektów, którymi tym razem były ”Ghosted” oraz ”Palcojad” – opowieść o niewielkim miasteczku Buckaroo, które wydało na świat aż szesnastu seryjnych morderców, w tym tytułowego bohatera – Edwarda Warrena. I tutaj czar prysł, bowiem zapoznałem się swego czasu z pierwszymi tomami obu tych tytułów i byłem potężnie rozczarowany. Obie te seria miały interesujący pomysł na siebie, doskonały punkt wyjścia i masę potencjału, ale z niewiadomych przyczyn Williamson w ogóle nie chciał go wykorzystać, w efekcie dając nam solidne, ale jednak średniaki. Zresztą pisałem o tym TUTAJ, jeśli chcecie sobie to sprawdzić. W każdym razie, wyobraźcie sobie moją minę, gdy kilka lat później wydawnictwo Egmont zapowiada wydanie ”Palcojada” w naszym kraju. No kurde, spośród takiego wyboru, sięgnięto akurat po to? Dlaczego? Kto ich zmusił? Ale ok, od razu podano też informację, że tytuł ten ukaże się na naszym rynku w formie podwójnych wydań z pewnymi nadziejami podszedłem do lektury. Jest wiele komiksów, które z czasem zyskują w czyichś oczach. Może tak będzie i z ”Palcojadem”? O słodka naiwności…

czwartek, 17 maja 2018

Egmont wchodzi do gry! Zapowiada dwa duże tytuły z Image!

Już od jakiegoś czasu zastanawiałem się kiedy w końcu wydawnictwo Egmont ponownie zauważy tytuły z Image i po latach przerwy spróbuje zabrać się za sprowadzenie kilku z nich do Polski? W najnowszym katalogu znalazło się miejsce dla dwóch takich zapowiedzi i od razu mamy do czynienia z prawdziwymi bombami. Jedną ogromną i drugą niewiele mniejszą. Trzymajcie się, oto bowiem we wspomnianym katalogu pojawiło się o takie coś:
"Invincible" to tytuł, którego nie trzeba nikomu przedstawiać. Legendarny wręcz już tytuł autorstwa Roberta Kirkmana od lat znajdował się na szczycie zestawienia tytułów, które duża liczba osób chciałaby zobaczyć po Polsku. We wrześniu wreszcie tak się stanie, zaś wydawnictwo Egmont sięga oczywiście po wydania Ultimate Collection, które zbierają dwa tomy w jednym. Nie zmienia to faktu, że i tak czeka na nas licząca aż dwanaście odsłon przygoda. Cena okładkowa wynosić będzie 99,99zł i najprawdopodobniej ukazywać będzie się trzy razy do roku. Tym samym znajdziemy się w sytuacji, w której cztery komiksy Roberta Kirkmana ukazują się w naszym kraju od czterech różnych wydawnictw.

"Palcojad" to z kolei seria, którą znać możecie pod tytułem "Nailbiter". Obecność tego komiksu w katalogu Egmontu jest pewną niespodzianką, chociaż z drugiej strony mamy tu do czynienia z dwoma tytułami spod szyldu studia Skybound. Także i tutaj Egmont oprze się na wydaniach pogrubionych, które w USA ukazywały się jako "The Murder Edition". Oznacza to, że całość zamknie się w trzech tomach, z których pierwszy ukaże się w listopadzie. Swoistym problemem może być tylko to, że obecnie "Palcojad" doczekał się w USA premiery dwóch z trzech tomów tej edycji i nie wiadomo jeszcze, kiedy pojawi się kolejny. Cena okładkowa rodzimej edycji to 99,99zł.

No to jak? Cieszycie się? :)

Źródło: katalog Egmontu

środa, 21 grudnia 2016

"Nailbiter" z finałem w marcu

Zawsze cieszy fakt, gdy jakaś seria z Image dotrwa do swojego naturalnego finału, nie jest ciągnięta w nieskończoność, ale też nie znika z rynku po zaledwie 10-12 numerach. Niedawno swój ostatni numer zaliczyło "Chew", w lutym do końca dojdzie "Revival", zaś w marcu zakończy się kolejna seria. Tym razem będzie to "Nailbiter".
"Nailbiter" opowiadał o fikcyjnym miasteczku, w którym na świat przyszło aż szesnastu seryjnych morderców. Na miejsce przybywa Nicholas Finch, który stara się odnaleźć swojego zaginionego partnera. Tam zawiera niespodziewane i trudne sojusze oraz stawia czoła zagrożeniom, których się nie spodziewał. Jego losy zakończą się na numerze trzydziestym.

Joshua Williamson stwierdził, że decyzja o zakończeniu serii nie jest nieprzemyślana. Twórcy pokazali czytelnikom już niemal wszystkie rzeczy, jakie sobie uprzednio zaplanowali. Chociaż sprzedaż jest niezła i pozwala na kontynuowanie tytułu, nie chcą oni, aby ich komiks był zapamiętany jako jeden z tych, które już dawno przeskoczyły rekina. Dla zespołu twórców ważne jest to, że przez minione trzy lata "Nailbiter" zawsze ukazywał się terminowo, a oni sami przetrwali na rynku, chociaż startowali jako drużyna złożona z mało znanych nazwisk.

"Nailbiter" nie pozostawi czytelników z nierozwiązanymi pytaniami. Twórcy wyjaśnią każdy, nawet ten najważniejszy problem i poznamy powód, dla którego miasteczko Buckaroo jest tak wyjątkowe.

Jako najtrudniejsze zadania przy realizacji serii, twórcy wymieniają stworzenie szesnastu kompletnie różnych od siebie, seryjnych morderców. Przyznają oni także, że nie było ich intencją to, aby część czytelników sympatyzowała z Edwardem "Nailbiterem" Warrenem. Chociaż jego historia jest najsmutniejsza i najbardziej krwawa, cały czas starali się oni pokazać, że jest złym człowiekiem. Tymczasem wielokrotnie dostawali oni znaki od czytelników świadczące o tym, jak bardzo postać ta jest lubiana.

Co ciekawe, najtrudniejszą postacią do pisania i stworzenia, był Nicholas Finch.

Co czeka nas w najbliższej przyszłości? Zeszyt 28 Williamson określił jako "Burn, baby, burn", 29 był jego zdaniem najtrudniejszą do napisania odsłoną, zaś scenariusz do 30 powstał trzy lata temu i nie uległ żadnym zmianom.
 
Jeśli chcecie dowiedzieć się jakie są ulubione fragmenty serii "Nailbiter" wg twórców oraz który z nich odpowiadał za który aspekt każdego zeszytu, klikajcie w poniższy link źródłowy.

Źródło: CBR

niedziela, 15 maja 2016

Williamson i Henderson krótko o nowych numerach "Nailbiter"

Przyznaję się szczerze, że nie sądziłem, iż tytuł ten utrzyma się tak długo. Nigdy nie uważałem Joshuę Williamsona za jakiegoś szczególnie dobrego scenarzystę i "Nailbiter" także mnie nie przekonał. Widocznie jednak jestem w mniejszości, ponieważ seria ta z całkiem niezłymi wynikami dotrwała już do dwudziestego numeru, a twórcy zapowiadają kolejne.
Twórcy śmieją się, że gdyby FBI zajrzało do ich historii wyszukiwań w Google oraz osobistych biblioteczek, mogliby pójść siedzieć do więzienia. Jednocześnie Williamson podkreśla, że znacznie więcej researchu robił przy okazji pierwszych scenariuszy do "Nailbiter", zaś teraz pozwala "płynąć" swojej historii.

Fabuła serii nie jest zaplanowana na konkretną ilość zeszytów. Twórcy mają za to listę wydarzeń, które chcą przedstawić czytelnikom i w ten sposób piszą kolejne story-arci. To, co zostanie pokazane w numerach #21-25, ma miejsce w trakcie jednej nocy i nie było to wcześniej planowane.

Z czasem zmieniły się relacje między Williamsonem i Hendersonem, który obecnie ma nieco więcej swobody przy rysunkach. Wcześniej scenarzysta dość ściśle wyznaczał co i gdzie ma się znaleźć. Dziś obaj coraz lepiej się rozumieją i rysownik może na przykład samodzielnie projektować wygląd poszczególnych bohaterów. 

Jedna z niespodziewanych gwiazd komiksu - postać o pseudonimie  The Lucha Eliminator, raczej nie będzie odgrywać ważniejszej roli w nadchodzących numerach. Twórcy chcą jeszcze mocniej skupić się czwórce głównych bohaterów (Finch, Crane, Barker i Warren) oraz głównym wątku, którego kolejne małe szczegóły mają być ujawniane w kolejnych zeszytach.

Źródło: Comic Alliance

czwartek, 14 maja 2015

Nailbiter vol. 1: There Will Be Blood (Joshua Williamson/Mike Henderson)

Recenzja powstała dzięki uprzejmości załogi Klubokawiarni Allboom, która udostępniła mi egzemplarz do lektury.

"Ghosted”, ”Xenoholics”, ”Birthright” – co łączy te trzy tytuły? Scenarzystą wszystkich jest Joshua Williamson, a także to, że po wszystkie swego czasu sięgnąłem. Mają wspólne jeszcze kilka rzeczy, na czele z faktem, że mają niezły punkt wyjściowy, duży i niestety kompletnie zmarnowany potencjał. Dlaczego więc będąc w Klubokawiarni Allboom wybrałem akurat pierwszy tom ”Nailbiter”? Uwierzcie mi, sam chciałbym wiedzieć. Bo także i ten komiks nie pozwolił mi dowiedzieć się na czym polega ”magia” Joshuy Williamsona.

czwartek, 14 sierpnia 2014

Joshua Williamson zaprasza Briana Bendisa do "Nailbiter"

W siódmym numerze serii "Nailbiter" pojawi się specjalny gość. Będzie nim Brian Michael Bendis. Lecz nie ekscytujcie się zbytnio - znany i popularny scenarzysta nie napisze skryptu do wspomnianego numeru, ale będzie bohaterem komiksu. Stało się to powodem, dla którego Joshua Williamson udzielił wywiadu serwisowi CBR, gdzie zdradził, że... to wcale nie był jego pomysł. Zresztą sprawdźcie sami i uważajcie na SPOILERY!
Końcówka trzeciego numeru "Nailbiter" ujawniła kolejną zaskakującą tajemnicę miasteczka Buckaroo. Jest nim ukryty cmentarz, na którym pochowani mają zostać wszyscy seryjni mordercy, jacy przyszli na świat w tym miejscu. Williamson zapewnia, że cały czwarty numer serii osadzony będzie właśnie w tym miejscu, a czytelnicy poznają kolejne szczegóły z życia Warrena. Scenarzysta przy okazji dodał, że jest szczerze zaskoczony tym, że czytelnicy sympatyzują z tą postacią, pomimo tego iż jest brutalnym, seryjnym mordercą. Twórca zdradził, że postać tą i jej zachowania oparł na Jokerze w wykonaniu Jacka Nicholsona z pierwszego "Batmana" Tima Burtona.

W siódmym numerze "Nailbiter" w Buckaroo pojawi się scenarzysta komiksowy, który robi research do nowego projektu. Będzie nim Brian Michael Bendis, a Joshua Williamson tłumaczy, że chciał by był to właśnie ten scenarzysta, ponieważ bardzo lubi jego "Powers". Co ma wspólnego jedno z drugim? Otóż Bendis na łamach tego komiksu umieścił w jednym z numerów Warrena Ellisa. Williamson bardzo chciał zrobić coś podobnego w "Nailbiter" i poprosił mailowo Bendisa o zgodę na wykorzystanie jego postaci. Ku swojemu zdziwieniu, już po kilku minutach scenarzysta odpisał i się zgodził.

Williamson zdradza, że Bendis nie ingerował w jego scenariusz, chociaż ten wysyłał mu wszystkie szczegóły dotyczące jego udziału w "Nailbiter". Żaden dialog i żadna scena nie wymagały poprawek, a scenarzysta zdradza, że Bendis podczas swojego krótkiego pobytu w Buckaroo odegra dość istotną rolę, ponieważ odkryje kolejną z tajemnic miasteczka. Williamson nie planuje wprowadzać postaci scenarzysty na stałe i pojawi się on tylko we wspomnianym, siódmym numerze "Nailbiter".

wtorek, 17 czerwca 2014

"Wróciłem do tego, co kocham najmocniej" - Mike Henderson specjalnie dla Image Comics Journal

Wreszcie udało mi się doczekać dnia, w który kolejny twórca komiksów z Image odpowie na nadesłane pytania. Dziś na blogu pojawia się wywiad z twórcą, którego aktualna praca dla wydawnictwa szczególnie do gustu mi nie przypadła, lecz trudno nie zauważyć, że powstało wokół niej sporo szumu. Tym człowiekiem jest debiutujący w Image Comics rysownik - Mike Henderson.
Mike Henderson - artysta dotąd najmocniej kojarzony z serią "Masks and Mobsters" współtworzoną wraz z Joshuą Williamsonem, a publikowaną przez Monkeybrain Comics. Oprócz tego rysownik ten pojawił się kilkukrotnie wśród twórców komiksów z IDW. Tam na swoim koncie umieścił zilustrowanie trzech zeszytów mikro-serii z bohaterami znanymi ze świata Żółwi Ninja, a także variant covery do serii "Ghostbusters". W Image od niedawna. Henderson pracuje jako artysta serii "Nailbiter", przy której ponownie połączył siły z Williamsonem.
Image Comics Journal: Kiedy zdecydowałeś się zostać artystą komiksowym?
Mike Henderson: jako młody chłopak zdawałem do szkoły Joe Kuberta, więc w zasadzie od zawsze chciałem być artystą komiksowym. Co prawda po jej ukończeniu nie zawsze pracowałem w zawodzie, lecz ostatecznie zatoczyłem pełne koło i wróciłem do tego, co kocham najmocniej – a więc do rysowania komiksów.

„Nailbiter” to Twój kolejny, po „Masks and Mobsters”, wspólny projekt z Joshuą Williamsonem. Jak rozpoczęła się Wasza współpraca?
To dość ciekawa historia, ponieważ ani ja, ani Josh... jej nie pamiętamy. Serio, to stało się tak dawno temu, że nie do końca wiemy jak to się stało. Prawdopodobnie pierwszy raz nawiązaliśmy kontakt przez Twittera lub też przedstawił nas sobie edytor Rob Levin. Naprawdę nie potrafię lepiej odpowiedzieć na to pytanie.

Co pomyślałeś gdy przeczytałeś scenariusz do pierwszego numeru serii „Nailbiter”?
Moja przygoda z tym tytułem zaczęła się dużo wcześniej. Gdy zostałem rysownikiem tej serii, scenariusz pierwszego numeru nie był jeszcze gotowy, a gdy zacząłem tworzyć wygląd miasteczka Buckaroo i poszczególnych postaci, Josh nanosił kolejne zmiany na swój skrypt. Robił to ponownie, gdy powstawały już pierwsze stronice komiksu. Dopiero wtedy w pełni zrozumiałem jak bardzo jest to pokręcona i oryginalna historia.

Czy Joshua Williamson daje Ci dużo swobody przy tworzeniu poszczególnych plansz do serii „Nailbiter”?
Dotychczas nie miałem tak dużej swobody jak przy tworzeniu „Nailbiter” i nie wyobrażam sobie, bym mógł chcieć jeszcze więcej. Josh konsultuje się ze mną co do niemal każdym aspektu serii i często zmienia scenariusz pod to, co zasugeruję. Mogę Cię zapewnić, że każdy numer który się ukaże to efekt wymiany setek maili i sms-ów.

Okładka do pierwszego numeru Waszej wspólnej serii jest dość szokująca. Czy nie obawiasz się, że z powodu prezentowania nadmiernej ilości brutalności „Nailbiter” może nie spodobać się czytelnikom?
Tak, w „Nailbiter” jest sporo krwi i przemocy, lecz od samego początku taki był pomysł na serię. Okładka o której wspominasz była ryzykownym krokiem na który wspólnie się zdecydowaliśmy, zanim ogłosiliśmy plany na wydanie naszej serii. Gdy to zrobiliśmy i spotkaliśmy się z bardzo ciepłymi opiniami, aż głupio byłoby jednak z niej zrezygnować. Nie oznacza to jednak, że w samym komiksie robimy co chcemy. Nie ma tam czystego gore na każdej stronie. Liczymy jednak na inteligencję naszych czytelników – oni po prostu muszą wiedzieć, że sięgając po „Nailbiter” trzeba spodziewać się w środku brutalnych i krwawych scen. Jeśli z tego powodu czytelnik nie kupi naszego komiksu, uszanujemy taką decyzję. W przeciwieństwie do mięśni i kolorowych wdzianek z „wielkiej dwójki” komiksowy horror nie jest dla każdego.

„Nailbiter” to Twoja pierwsza praca dla Image Comics. Czy dostrzegasz jakąś wyraźną różnicę pomiędzy rysowaniem dla tego wydawnictwa niż dla innych?
Tak. Przede wszystkim różnice pojawiają się przy pracach edytorskich. Pracując dla Image jesteś w pełni odpowiedzialny za opowiadaną historię i poszczególnych jej bohaterów. Tworząc przygody Spider-Mana czy Batmana masz nad głową sztab ludzi, który wytknie Ci każde niedociągnięcie względem oczekiwanego efektu. W Image z kolei sam musisz uważać, by np. Twój bohater miał cały czas zbliżone cechy charakteru.

Czy wiadomo już jak długo będzie trwać „Nailbiter”?
To wciąż kwestia otwarta i zmienia się wraz z kształtem scenariusza, lecz wydaje mi się że „Nailbiter” zakończy się w okolicach 30 numeru.

Pierwsze numery rysowanej przez Ciebie serii ukazały się już jakiś czas temu. Czytasz pojawiające się o nich opinie?
Część z nich trafia do mnie głównie za pośrednictwem mediów społecznościowych. Czytam niektóre, lecz nie przywiązuję do nich właściwie żadnego znaczenia. Owszem, to miłe gdy przeczytasz że komuś podobała się Twoja praca, lecz równie często trafiasz na opinię osoby, która wie lepiej od Ciebie co właściwie chciałeś przekazać, albo wręcz w ogóle nie zrozumiała co przeczytała. Dlatego gdy już czytam pojawiające się recenzje, to z reguły robię to na pełnym luzie.

Czy „Masks and Mobsters” to seria zakończona? Fani zdecydowanie domagają się kontynuacji.
Pewnie więc ucieszy ich wieść, że tytuł ten nie jest zakończony. Josh i ja cały czas zastanawiamy się nad tym jak go godnie zakończyć, lecz naturalnie prędko to nie nastąpi, ponieważ obaj jesteśmy w pełni zaangażowani przy pracy nad „Nailbiter”. Chcielibyśmy wrócić do tej serii prędzej niż później, lecz konkretnych terminów podać po prostu nie mogę.

W Twoim dorobku znaleźć można prace nad Żółwiami Ninja dla IDW. Czy jesteś fanem TMNT? Co sądzisz o nadchodzącej ekranizacji?
Jestem wielkim fanem Żółwi Ninja i jestem dumny z tego, że mogłem dorzucić chociaż małą cegiełkę do świata wykreowanego przez Kevina Eastmana. Jego zeszyty TMNT stanowiły lwią część mojej kolekcji komiksów. Nie ukrywam także, że nie jestem zbyt wielkim fanem Michaela Bay’a. po cichu liczę jednak, że nadchodzący film okaże się czymś więcej niż skokiem na kasę. Byłoby super, gdyby każde nadchodzące pokolenie dostawało przynajmniej jeden film z Żółwiami na dobrym poziomie.

Na Twoim blogu znaleźć można sporo ilustracji przedstawiających najpopularniejszych bohaterów komiksowych. Czy nad którąś z nich chciałbyś w przyszłości pracować? Jeśli tak to nad którą?
Nie jest wielką tajemnicą że zawsze chciałem narysować jakąś historię z Adamem Warlockiem lub bohaterami z Fourth World. Generalnie, praca nad czymkolwiek co oryginalnie stworzył Jack Kirby byłaby dla mnie niesamowitym przeżyciem.

Także na Twoim blogu znajduje się notka biograficzna w której wymieniasz czym się zajmujesz oraz podkreślasz że jesteś ateistą. Dlaczego uznałeś że jest to warte wspomnienia?
Gdy zakładałem bloga ktoś mnie o to zapytał. Nie uznałem tego za ważne, ale zdecydowałem się umieścić tę informację. Dziś wydaje mi się że warto to zmienić na „humanista” lub „antyteista”, chociaż z drugiej strony ten termin jest tak charakterystyczny dla Christophera Hitchensa (amerykański pisarz i publicysta, zaciekły wróg religii), że nie powinienem go sobie przywłaszczać.

czwartek, 8 maja 2014

Dzień po premierze serii "Nailbiter"

Wczoraj odbyła się premiera pierwszego numeru serii "Nailbiter". Parę dni przez nią Joshua Williamson udzielił kolejnego już wywiadu na temat swojego dzieła, który początkowo mi umknął, lecz dziś nadrabiam zaległości. Przypominam, że o serii pisałem już TUTAJ oraz TUTAJ, dziś natomiast postaram się wyłuskać rzeczy, o których wcześniej nie wspominano.
Powyższa ilustracja pochodzi z preview pierwszego numeru "Nailbiter". Ten nie jest zbyt rozbudowany, ale jeśli chcecie, możecie obejrzeć go w tym miejscu.

W samym wywiadzie Williamson kilkukrotnie określa się jako "dziecko Vertigo", co ma wyjaśniać powód, dla którego jego komiksy z reguły są mroczne i poruszają tematy nieodpowiednie dla młodszego czytelnika. Sam "Nailbiter" ma być mieszanką kryminału i horroru.

Recenzentka rozmawiająca ze scenarzysta uznała, że pierwszy numer zaczyna się od trzęsienia ziemi, ale później napięcie siada, a akcja wyraźnie zwalnia, co może odrzucić czytelnika od sięgnięcia po kolejne zeszyty. Williamson stwierdził, że zastanawiał się nad tym, czy nie poszerzyć premierowego zeszytu o kilka stron, by dorzucić do niego kilka stron akcji, ale ostatecznie uznał że robiłby to na siłę. Twórca ma nadzieję, że czytelnicy sięgną po kolejne zeszyty, ponieważ to w nich tak naprawdę fabuła się rozrusza, pierwszy numer rozstawiał pionki na szachownicy.

Jako największe źródło inspiracji scenarzysta podał "Miasteczko Twin Peaks". Przy okazji zapewnił także, że chociaż w komiksie pojawiać będą się brutalne sceny, to jednak miłośnicy filmów z serii "Piła" z pewnością poczują się zawiedzeni lekturą "Nailbiter". Sama seria nie będzie ukrywać tożsamości wszystkich szesnastu morderców z miasteczka Buckaroo - największą tajemnicą "Nailbiter" będzie odpowiedź na pytanie: dlaczego to miejsce urodziło ich tak wielu?

Williamson ma zamiar tak opowiadać o poszczególnych mordercach, by czytelnik wręcz poczuł do nich sympatię. Nieraz w przekazach telewizyjnych słyszymy przecież opinie, że dany przestępca "był takim miłym i spokojnym człowiekiem".

I na koniec małe przemyślenie. Skoro Williamson tak często w wywiadzie wspomina o swojej fascynacji imprintem Vertigo i jakiś czas maczał palce przy kilku tytułach od DC, to dlaczego jego komiksy można obecnie znaleźć w ofercie trzech wydawnictw (Image, Dark Horse oraz Monkeybrain), lecz próżno szukać w jego dorobku czegokolwiek opublikowanego przez Vertigo?

niedziela, 13 kwietnia 2014

O fascynacji seryjnymi mordercami

Niespełna trzy miesiące temu napisałem już kilka słów o zapowiedzianej na Image Expo serii "Nailbiter". Od tego czasu o komiksie tym nieco ucichło, lecz teraz właściwa machina promocyjna powinna ruszyć pełną parą. Pierwszą jaskółką jest wywiad udzielony portalowi Bleeding Cool. Zobaczmy więc, czy udało mi się wyciągnąć z niego coś interesującego?
Przypomnę może, że "Nailbiter" opowiada historię małego miasteczka, które wydało na świat podejrzanie dużą ilość seryjnych morderców. Głównym bohaterem serii będą nie tylko te właśnie osoby, ale także ktoś, kto zechce poznać tajemnicę Buckaroo.

Jak to zwykle bywa w przypadku portalu Bleeding Cool, wywiad prędzej czy później musi stać się rozmową o pierdołach. W tym przypadku było tak juz od samego początku, ponieważ Joshua Williamson zdradził, iż sam powinien by tytułowym bohaterem, ponieważ obgryza paznokcie. Serio? -_-

Dalej na szczęście jest już nieco poważniej. Dowiedzieliśmy się, że tytułowy bohater serii porywa osoby obgryzające paznokcie, odgryza je im i później zabija. Wszystko to brzmi na naprawdę chorą fiksację, lecz jak twierdzi scenarzysta, niektórzy spośród pozostałej piętnastki seryjnych morderców będą jeszcze bardziej obrzydliwi.

Według danych, jakie jakiś czas temu opublikowało FBI, w Stanach grasowało w ostatnich latach prawie 50 seryjnych morderców. Gdy Williamson zapowiedział serię "Nailbiter" na Image Expo, zaczęło dziać się coś dziwnego - zgłaszały się do niego osoby, które miały jakoś do czynienia z kimś, kto zabił więcej niż jedną osobę. Ich opowieści były straszne i smutne zarazem, lecz Williamson nie użył ich w swoim komiksie. Sam scenarzysta mieszkał w mieście, w którym działali członkowie Zodiaka.

Williamson zauważył, że w USA seryjnych morderców otacza się wręcz kultem. Za przykład podaje zeszłoroczną aukcję, na której sprzedano za ogromne pieniądze nóż użyty rekwizyty z "Psychozy" Hitchcocka, a także aplikację wydawnictwa Dark Horse, pozwalającą na usmażeniu na krześle elektrycznym Marva z "Sin City", która okazała się hitem.

Każda z pierwszoplanowych postaci pojawiających się w "Nailbiter" nie jest jednowymiarowa i coś może skrywać. Scenarzysta uważa, że właśnie dzięki temu śledzenie jego serii może okazać się obrzydliwą, ale zarazem dobrą zabawą. Okazuje się, że początkowo seria tworzona była z myślą o innym wydawnictwie, które jednak pomysł ten odrzuciło. Mike Henderson zaproponował Image i tam w końcu "Nailbiter" wylądował. Obaj twórcy dzielą się obowiązkami mniej więcej po połowie i Williamson zapewnia, że żaden numer serii nie powstanie bez udziału ich obu.

Pierwszy numer serii "Nailbiter" zadebiutuje siódmego maja.

wtorek, 21 stycznia 2014

Miasteczko narodzin szesnastu morderców

Czas przyjrzeć się nieco bliżej kolejnej bardzo ciekawej zapowiedzi pochodzącej z Image Expo. No, przynajmniej dla mnie niezwykle interesującej. "Nailbiter" skupi się na historii częściowo opartej na faktach, ponieważ scenarzysta komiksu postanowił zmodyfikować nieco historię Edwarda Charlesa Warrena - jednego z najbardziej szalonych seryjnych morderców w historii Stanów. Patrząc na sukces "Ghosted", praktycznie nie ma szans by i ten projekt się nie udał.
Wspomniany Warren uwielbiał odgryzać paznokcie swoich ofiar, stąd też zyskał pseudonim "Nailbiter". Komiks rozpoczyna się w momencie, gdy morderca ten trafia wreszcie za kratki. Wtedy też znika agent FBI, który schwytał tego niezwykle groźnego psychopatę. Podejrzenia padają na Nicholasa Fincha - jego partnera. Ten by oczyścić się z zarzutów, wyrusza do miasteczka Buckaroo. Jest to miejsce narodzin Warrena, a także piętnastu innych morderców. Finch nie tylko chce udowodnić swoją niewinność, ale także dowiedzieć się dlaczego w tym miejscu rodzi się tak wielu niebezpiecznych psychopatów.

Grafika, której część widzicie powyżej, nie była planowana jako cover pierwszego numeru serii. Williamson został przekonany przez Roberta Kirkmana by jednak jej użyć. Scenarzysta przemyślał sprawę i uznał, że skoro ma zamiar pisać naprawdę krwawy i mroczny komiks, to jednak warto posłuchać rady bardziej doświadczonego kolegi. Williamson porównał tempo prowadzenia fabuły w "Nailbiter" do "Twin Peaks", ponieważ w obu tych przypadkach akcja osadzona jest w małych miasteczkach, które skrywają wiele tajemnic, powoli wychodzące na światło dzienne.

Twórcy "Nailbiter" stworzyli od podstaw postacie szesnastu seryjnych morderców. Każdemu z nich nadali odpowiednie cechy charakteru i motywacje. Williamson podkreśla, że wśród nich znajduje się także kobieta, a cała historia będzie niezwykle brutalna.

Finch uważa, że seryjni mordercy są zawsze po prostu świrami. Wydarzenia przedstawione w "Nailbiter" zmuszą go do zmiany tego toku myślenia. Mężczyzna zacznie dostrzegać, jaki wpływ mają ci ludzie na innych i czytelnicy również będą tego świadkami. Williamson przytacza przykład kierowcy autobusu, który codziennie woził całą morderczą szesnastkę do pobliskiej szkoły.

Przyznaję, że "Ghosted" tego autora przekonało mnie do siebie dopiero po kilku numerach. Natomiast zapowiedzią "Nailbiter" dosłownie jaram się już niemal tydzień. Czy jestem w tym osamotniony? :)