Pokazywanie postów oznaczonych etykietą joe casey. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą joe casey. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 marca 2019

New Lieutenants of Metal TP (Joe Casey/Ulises Farinas/Melody Often)

Kojarzycie Łukasza Kowalczuka? Głupie pytanie, pewnie że tak. Co? Ty nie? Wyjdź czym prędzej z piwnicy i zorientuj się z kim masz do czynienia! Dlaczego jednak piszę o naszym cholernie zdolnym rodaku? Otóż nigdy szczególnie mocno się z tym nie kryłem, że jeszcze kilka lat temu na słowo ”zin” reagowałem głupkowatym uśmieszkiem i w myśl zasady ”nie znam się, więc się wypowiem” o tego typu komiksach miałem bardzo słabe zdanie, podparte totalnie niczym, bo żadnych zinów wówczas nie czytałem. W sprawieniu, że dziś przyznaję się do tego z ogromnym wstydem przyczyniły się najmocniej dwie osoby – mój kolega Andrzej z podcastu ”Kadr Ci w oko!”, który za zinami był mocno od kiedy tylko pamiętam i właśnie Łukasz Kowalczuk, od którego prac zacząłem tak na dobrą sprawę zaznajamiać się z tą gałęzią sztuki komiksu. Nasz rodzimy ”Król szlamu” najmocniej ukochał sobie tematy związane z wrestlingiem, do którego też po latach zacząłem się na nowo przekonywać. No dobra, dobra. Ale co to ma w zasadzie wspólnego z komiksem ”New Lieutenants of Metal”? Otóż pozycja ta jest mocno w Łukaszowym klimacie, tylko wrestlerów trzeba zastąpić fanami metalu. I gdyby nie wspomniany twórca, w życiu bym po ten tytuł nie sięgnął. A tak nie tylko to zrobiłem, ale i bawiłem się wyśmienicie.

piątek, 1 marca 2019

"Jesusfreak" wkrótce od Image

Jedni się uginają, inni nieszczególnie. DC Comics niedawno ogłosiło iż jednak nie wyda zapowiadanej serii "Second Coming", która miała się ukazać w ramach imprintu Vertigo. Wydawca ugiął się przed krytyką pewnych środowisk i pokazał, że oddział, który kiedyś przesuwał granicę tego co można pokazać w komiksach, dziś jest cieniem samego siebie. Tymczasem w Image...
Już 20 marca pojawi się powieść graficzna autorstwa Joe Casey'a oraz Benjamina Marry, zatytułowana zgrabnie "Jesusfreak". Opowiadać będzie ona o tym, jak mogłoby wyglądać życie Jezusa, gdyby okazał się wyrachowanym mordercą, mistrzem kung-fu oraz władania mieczem. Jak zapowiedział scenarzysta, jego historia oczywiście inspirowana jest tym, co znamy z kart Biblii, ale starał się mocno pokazać Jezusa bardziej w stylu postaci czysto historycznej, bez całej religijnej otoczki. Oznacza to, że główny bohater komiksu nie mnoży ryb i nie uzdrawia chorych. Jest za to mistrzem spuszczania innym łomotu i przez to sprawia sobie cała galerię wrogów.

"Jesusfreak" ma być także pokazem ogromnych zdolności rysownika Benjamina Marry. Jego styl podobno dość mocno wymyka się znanym nam, komiksowym standardom. Dlatego też, by dać mu się mocniej wyszumieć, Casey postanowił iż tytuł ten zostanie opublikowany od razu w formie powieści graficznej.

Źródło: CBR

wtorek, 12 czerwca 2018

Joe Casey o "New Lieutenants of Metal"

Joe Casey to nie tylko scenarzysta komiksowy, ale także i muzyk. W swoim najnowszym komiksie postanowił połączyć obie te pasje i w taki oto sposób powstała miniseria "New Lieutenants of Metal", której premiera już czwartego lipca.
"New Lieutenants of Metal" liczyć będzie cztery numery i opowiadać ma o bardzo popularnej, heavymetalowej grupie, której członkowie są także pracują jako jednostka do zadań specjalnych. Joe Casey przygotowuje cały soundtrack do komiksu, który stopniowo będzie ujawniany wraz z ukazywaniem się kolejnych numerów cyklu.

Rysunkowo Ulises Farinas utrzymał całość w mocno kreskówkowym stylu. Nie oznacza to jednak nic konkretnego. Casey zdradził, że bardzo często jest pytany o to, czy z "New Lieutenants of Metal" zrobi także animację, ale nie ma on takich planów.

Miniseria będzie pędzącym przed siebie bez opamiętania, komiksowym szaleństwem z mnóstwem dobrej muzyki w tle - tak w jednym zdaniu miniserię opisał scenarzysta.

Źródło: Newsarama

sobota, 14 stycznia 2017

Nie tylko komiks #33

Jeśli w miarę na bieżąco śledzicie rubrykę ”Image na ekranach”, to zapewne jesteście świadomi coraz dłuższej listy potencjalnych ekranizacji komiksów od Image. Już od dłuższego czasu nie reaguje na te wieści właściwie wcale, ponieważ wykupienie praw nie jest w żaden sposób równoznaczne z tym, że coś na duży lub też mały ekran ostatecznie trafi. Już od dłuższego czasu można odnieść wrażenie, że jeśli nie jesteście Robertem Kirkmanem, to by wyjść poza komiks potrzebujecie mnóstwa szczęścia. Joe Casey i Chris Burnham udowodnili, że tak do końca nie jest oraz przerobili na film swój autorski komiks, jakim jest ”Officer Downe”.

wtorek, 19 lipca 2016

Kolejne projekty Image ogłoszone

Kilkanaście godzin po ogłoszeniu "Royal City" Jeffa Lemire, pojawiły się zapowiedzi kolejnych, nowych tytułów od Image Comics. Jeden z nich zadebiutuje w tym, kolejny zaś w przyszłym roku. Oba jednak wydają się być niesamowicie ciekawe.
Powyżej widzicie grafikę promującą start "All-America Comix" duetu Joe Casey/Nick Dragotta. Będzie to seria, której główna bohaterka części z Was może się już kojarzyć. Dlaczego? Ponieważ od roku 2011 można było znaleźć ją na łamach kilku komiksów od wydawnictwa Marvel, obecnie chociażby w "Ultimates". Sama zapowiedź serii, która na sklepowych półkach pojawi się w przyszłym roku, mówi niewiele. Twórcy przerzucają się epickimi porównaniami, lecz właściwie niewiele z nich wynika. Na pewno będzie dużo wybuchów, walk na szeroką skalę i potężnych, fabularnych trzęsień ziemi.

Mnie jednak bardziej interesuje, czy angaż Dragotty do tego komiksu oznacza zbliżające się zakończenie "East of West". Zwłaszcza, że Jonathan Hickman także właśnie zapowiedział kolejny, nowy projekt.

Będzie to nie tylko pisany, ale także rysowany przez niego "Frontier", który sam twórca określił jako "niesamowicie depresyjną wariację na temat Star Treka". Znajdziemy się w świecie, w którym międzygalaktyczny sojusz różnych ras wyrzucił właśnie z niego ludzkość za to, że jest zbyt skłonna do wojen oraz przemocy. Wydarzenie to doprowadzi do bardzo niespodziewanego konfliktu, w którym podzielona ludzkość będzie musiała podjąć wiele trudnych decyzji. Całość zaś ukazana będzie z perspektywy załogi statku kosmicznego.

Start "Frontier" jeszcze w tym roku. Pierwszy zeszyt liczyć będzie 56 stron (i zapewne odpowiednio kosztować), zaś długość trwania komiksu Hickman uzależnia od sukcesu premierowego story-arcu.

Źródła: Hollywood Reporter oraz Polygon

niedziela, 23 sierpnia 2015

Sex tom 2: Supercool (Joe Casey/Piotr Kowalski)

Nie wiem czy jeszcze to pamiętacie, ale na pierwszy tom serii ”Sex” narzekałem okrutnie i do dziś swoją opinię podtrzymuję. Patrząc po rozmaitych recenzjach komiks ten w naszym kraju został przyjęty raczej chłodno, chociaż faktem jest że znalazły się także i osoby, którym pozycja ta (hue, hue, hue) przypadła do gustu. Dziś to stosunkowo (hue, hue, hue!) wąskie grono poszerzy się o kolejnego członka (HUE, HUE, HUE!). Bowiem przeczytałem drugi tom tej serii i dostrzegłem w nim sporo plusów, chociaż nadal jest też na co ponarzekać.

środa, 29 lipca 2015

Drugi tom "Sex" w sierpniu

Długo Mucha Comics kazała czekać na drugi tom serii "Sex", ale wreszcie wiadomo kiedy się ukaże. Poniżej okładka oraz ujawnione dane na temat komiksu.
Premiera sklepowa: 14 sierpnia 2015

Witamy ponownie w Saturn City!

Simon Coooke może i porzucił karierę superbohatera, nie znaczy to jednak, że nie ma problemów, z którymi musi się uporać w dorosłym życiu. Rozmaici mieszkańcy miasta muszą dawać sobie radę bez jego ochrony przed złoczyńcami — każdy próbuje znaleźć dla siebie miejsce w kształtującym się miejskim krajobrazie...

Joe Casey oraz Piotr Kowalski kolejny raz zapraszają do mrocznego świata, w którym superbohaterowie są już tylko wspomnieniem. Jesteśmy świadkami walki o władzę nad miastem i powoli odkrywamy tajemnice z przeszłości głównych bohaterów. Ich podróż dopiero się zaczyna. Świat, który do tej pory istniał tylko na kartach komiksowych historii, zaczyna nabierać kolorów.

Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w miesięczniku Sex #9-14.

„...to długo oczekiwany odpowiednik serialu telewizyjnego o superbohaterach – komiks zaplanowany na wiele części, pisany dla dorosłych odbiorców i próbujący powiedzieć coś o społeczeństwie”.
– Sequart Organization

„...kolejne zakręcone podejście do stereotypów związanych z superbohaterami”.
– Publishers Weekly

„Twórcy komiksu – Kowalski, Casey i Simpson – uwielbiają tworzyć sceny, w których rozmowa toczy się w łóżku. Takie pogaduchy do poduchy. W przypadku serii pod tytułem Sex, doskonale się to sprawdza”.
– Comics Bulletin 

Scenariusz: Joe Casey
Rysunki: Piotr Kowalski, Morgan Jeske, Chris Peterson
Kolory: Brad Simpson
Tłumaczenie: Grzegorz Marczyk
Wydawnictwo: Mucha Comics
Liczba stron: 144
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
ISBN 978-83-61319-56-6
Wydanie pierwsze

piątek, 22 maja 2015

Twórcy gotowi na debiut "Valhalla Mad"

O tym komiksie pisałem już... dziesięć miesięcy temu. Pomimo upływu czasu moja opinia o nim nie zmieniła się - "Valhalla Mad", jako hołd dla Jacka Kirby'ego, zapowiada się po prostu źle. Jeśli jednak patrzeć na tytuł ten jako na zwykłą, komediową serię, złe wrażenie nieco się zaciera. W ostatnich dniach Joe Casey oraz Paul Maybury udzielili dwóch wywiadów i poniżej znajdziecie ciekawostki, które z nich wyciągnąłem.
Na początku przypomnę, że "Valhalla Mad" ma opowiadać o trzech nordyckich bogach, którzy znudzeni swoją egzystencją postanawiają zejść na Ziemię. Tam ich pobyt szybko przeradza się w niekończącą się, suto zakrapiana imprezę. Jeśli dorzucimy do tego ego wielkości drapacza chmur, jakim obdarzony został każdy z nich, prędzej czy później spodziewać należy się dużych kłopotów. W tym przypadku znacznie prędzej.

Każdy z głównych bohaterów "Valhalla Mad" ma odmienną, dominującą cechę charakteru. Jeden z bogów jest zawsze skory do bitki, drugi przechwala się swoją wiedzą, trzeci z kolei ma niezwykły dar... irytowania sobą wszystkich wokół.

Świat wykreowany w komiksie różni się nieco od naszego. Przede wszystkim tym, że ludzie zdają sobie sprawę z istnienia bogów i chociaż ich pojawienie się budzi sensację, to jednak z powodu tego iż dawno nie byli widziani.

Twórca w obu wywiadach konsekwentnie unikał odpowiedzi na pytanie o to, o czym opowiadać będzie "Valhalla Mad" nie licząc picia i imprezowania.

niedziela, 23 listopada 2014

Joe Casey przypomina o "The Bounce"

Joe Casey to scenarzysta, który chyba już na stałe osiadł w Image Comics. Członek grupy Man of Action ma interesujące podejście do komiksów, to trzeba mu uczciwie przyznać. Zarówno "Sex", "Butcher Baker, the Righteous Maker" jak i "The Bounce" oparte są na interesującym, niecodziennym pomyśle. Inną sprawą jest to, co później z niego kiełkuje. Kilka dni temu potężnego, bo zbierającego całość serii, doczekał się ostatni wspomniany tytuł i z tej okazji Casey udzielił wywiadu serwisowi Newsarama.
"The Bounce" w założeniu miało być komiksem całkiem podobnym do "Kick-Ass" Marka Millara, tylko z prawdziwymi supermocami. Komiks opowiada historię Jaspera Jenkinsa - na pierwszy rzut oka typowego dwudziestolatka, który odkrywa w sobie nadludzkie zdolności i postanawia wykorzystywać je w walce ze złem. Brzmi zwyczajnie, prawda? To, co odróżnia Jaspera od innych herosów to fakt, że jego moce są tym silniejsze, im bardziej jest na haju. Powoduje to wiele problemów, ponieważ na niektóre akcje chłopak wyrusza na kompletnym odlocie.

Wydanie zbiorcze "The Bounce" od początku planowane było jako jedno, zbierające całą historię. Casey nie ukrywał, że tylko w przypadku jakiejś niesamowicie wysokiej popularności tego tytułu, komiks trwałby dłużej niż planowane 12 zeszytów.

Jednym z bardziej znaczących wątków w "The Bounce" jest kwestia utrzymania swojej sekretnej tożsamości jako superbohatera. Casey chciał sprawić, by czytelnik zastanowił się nad tym, czy to postępowanie na pewno ma sens oraz pokazać argumenty za oraz przeciw. Muszę przyznać, że moim zdaniem jest to jeden z niewielu plusów serii, którą przeczytałem od deski do deski.

Na chwilę obecną, Casey nie planuje żadnej kontynuacji "The Bounce". Wydanie zbiorcze zawiera wszystko, co chciał przekazać czytelnikowi.

piątek, 17 października 2014

Sex vol. 1: The Summer of Hard (Joe Casey/Piotr Kowalski)

Komiks opublikowany w Polsce jako "Sex: Letnie Uniesienia" przez wydawnictwo Mucha Comics i recenzja oparta jest na tej publikacji. Ale nie tylko, czytajcie dalej.

Nie trzeba być szczególnie uważnym czytelnikiem tego bloga, by doskonale wiedzieć jaką wydam opinię o tym komiksie. ”Sex” Joe Casey’a i Piotra Kowalskiego zupełnie mi się nie podoba, a właściwie całą dzisiejszą recenzję poświęcę na to, by uzasadnić swoje dość jednoznaczne zdanie. Ale co może Was zdziwić, po lekturze komiksu wydanego w naszym kraju przez Muchę, moja opinia delikatnie skoczyła na plus. Ale o tym trochę później, najpierw oczywiście kilka słów o fabule.

Rzecz dzieje się w Saturn City – mieście zdeprawowanym przez trzęsącymi nimi grupami przestępczymi. Jeszcze jakiś czas temu stawiali im czoła lokalni superbohaterowie, w tym między innymi Święty w Pancerzu. Ale wieku nie da się oszukać i po kilku latach przywdziewania kostiumu, Simon Cooke musi pogodzić się z tym, że jest za stary do tej roboty. Mężczyznę poznajemy w momencie, gdy próbuje odnaleźć swoje miejsce w nowej rzeczywistości, w której jest już tylko zwykłym obywatelem. Z podobnym problemem zmaga się także Keenan Wade, lecz ten wciąż stara się zadawać cios przestępcom. W końcu nadepnie na odciski jednym z największych złoczyńców Saturn City. a to nie wszystko, co skrywa w sobie pierwszy tom ”Sex”.

Czytając powyższy akapit możecie dojść do wniosku, że mamy do czynienia z interesującym dramatem psychologicznym, który dodatkowo został oblany sosem z sensacji i wątków superbohaterskich. Nic bardziej mylnego. Pierwszy tom ”Sex” to powolnie tocząca się, nudna historia pełna ostrych scen seksu we wszelkich możliwych konfiguracjach. No i właśnie ich będzie dotyczył mój pierwszy zarzut wobec komiksu. Otóż recenzowaną dziś pozycję czytałem zarówno w oryginale jak i w wydaniu od Muchy. I jestem więcej niż pewien, że niemal wszystkie sceny 18+ są po prostu niepotrzebne. Zajmują miejsce, które można było poświęcić na wprowadzenie wątków, które nie prowadziłyby do ziewania, które często mi towarzyszyły. Rozumiem, że patentem na ”Sex” jest właśnie to, iż de facto jest to komiks mocno erotyczny, ale trudno nie odnieść wrażenia, że liczne sceny stosunków we wszelakich konfiguracjach, a także eee... innych czynności seksualnych, mają za zadanie: a) przyciągnąć czytelników rządnych widoku narysowanych cycków b) przykryć wszystkie mielizny scenariusza. I właśnie tym drugim podpunktem zajmę się w następnej kolejności.

W pierwszym tomie ”Sex” pojawia się mnóstwo scen, które każą poważnie się zastanowić się nad tym, co właściwie chce przekazać scenarzysta. Joe Casey’a lubię przede wszystkim za jego kilkuletni run w ”WildCats” tworzonych dla studia DC WildStorm. Scenarzysta ten ma na swoim koncie także inne, równie dobre tytuły. Ale od jakiegoś czasu jego tytuły charakteryzują się strasznie miałko prowadzoną fabułą. ”The Bounce” właściwie skończyło się tylko na niezłym punkcie wyjścia, ponieważ realizacja już mocno kulała. ”Sex” z kolei nie potrafi przykuć niczym innym, niż dużą dawką erotyki. Cały pierwszy tom jest właściwie wstępem, cholernie długim wstępem. Niestety, przez te ponad 160 stron nie dowiadujemy się do czego scenarzysta chce doprowadzić. Byłoby to całkiem intrygujące, gdyby nie fakt, że scenarzysta tak pisał prowadzone przez siebie postacie, by broń boże nie wydały się one przez moment interesujące. Główny bohater – Simon Cooke, od początku do końca jest depresyjną marudą bez charyzmy. Jego po prostu nie da się polubić, a jego przygody – przez co mam na myśli wizyty w kolejnych miejscach pełnych tytułowego seksu – po prostu nie porywają.

Inną sprawą jest przedstawienie Saturn City. Casey ukazuje nam miasto zdeprawowane. Ok, to jeszcze byłoby akurat fajne, gdyby zostało zrealizowane dobrze. Ale scenarzysta stwierdził, że budowanie klimatu osiągnie wpychaniem wszędzie erotyki. I tak większość komiksu dzieje się w burdelach lub na orgiach, bohaterowie planują swoje dalsze kroki podczas seksu, źli torturują swoje ofiary każąc je gwałcić, a jeśli pojawia się scena rozmowy dwójki kumpli, która być może nawet do czegoś prowadzi, to trzeba ją przerywać kadrami z masturbującą się bohaterką. I nie, te dwie sceny nie mają w danej chwili zbyt wiele wspólnego. Na dłuższą metę staje się to męczące, by nie powiedzieć że momentami wręcz obrzydliwe.

Swoistą kwintesencją marnej fabuły pierwszego tomu ”Sex” jest dla mnie sama końcówka komiksu. Tu muszę powstrzymać się od spoilerów, ale zdradzę że już dawno nie strzeliłem takiego facepalma jak w chwili, gdy pierwszy raz przeczytałem ten fragment komiksu. I ponowna lektura ”Sex”, tym razem już po Polsku, nie zmieniła tego zbyt mocno.

Najwyższa pora napisać coś o rysunkach Piotra Kowalskiego. Bardzo cieszy mnie fakt, że kolejny polak robi karierę w USA. Nieco mniej – że artysta poszedł w ilość, a nie jakość. Prace Kowalskiego znam dość dobrze – czytałem jego ”Gail”, przeglądałem ”Wydział Lincoln” oraz debiut rodaka w USA, czyli ”Malignant Man” od Boom! Studios i po lekturze ”Sex” mogę napisać z całą pewnością, że Kowalski potrafi rysować dwa razy lepiej od tego, co pokazał w recenzowanym dziś komiksie. Warsztatowo nie jest źle, lecz paradoksalnie rysownik niestety zupełnie nie sprawdza się w scenach seksu, które w żaden sposób nie wywołały u mnie nawet najmniejszego skoku ciśnienia. Częściej wspomniane już obrzydzenie, ponieważ Polakowi ukazywanie brzydoty wychodziło idealnie. To co miało być paskudne, jak wszystkie sceny ze Starcem, takie też było. Momentami za to wyraźnie czuć pośpiech przy tworzeniu kolejnych plansz, zdecydowanie najmocniej na kadrach, gdzie pojawia się sporo postaci lub scenarzysta wymagał dużej ilości detali. Uważam, że wina leży po stronie Kowalskiego, ponieważ rysownik ten od jakiegoś czasu uparcie trzyma się publikowaniu dwóch komiksów miesięcznie, a nie wiem czy w październiku nawet i trzech. Rozumiem próbę wykorzystania swoich pięciu minut, ale nie wiem czy nasz rodak nie zostałby bardziej doceniony gdyby rysował jeden komiks porządnie, a nie dwa tak sobie.

Kilka dobrych zdań należy napisać o wydaniu Muchy. Oryginalnie ”Sex” ukazał się w serii wydań zbiorczych dostępnych za dziesięć dolarów i z racji swojej dość sporej objętości, Image musiało czymś to wyrównać. I tak zastąpiono papier kredowy czymś, co przypomina czasy starego, poczciwego TM- Semica. U Muchy naturalnie tego nie ma. ”Sex” wydano w standardzie znanym Polskim czytelnikom – solidna twarda oprawa, świetny papier i zaskakująco niska cena. Komiks bowiem ukazał się w naszym kraju w cenie 65zł. Przypominam, że kilka lat temu w tej samej cenie można było kupić od Muchy chudsze o kilkanaście stron ”New Avengers”.

Otrzymałem niedawno od kogoś opinię, według której ”Sex” rozkręca się od końcówki drugiego tomu. Nie wiem czy jest tak w rzeczywistości, ale nawet jeśli tak, to nie mogę polecić Wam kupna recenzowanego dziś komiksu. Jest to pozycja, którą mogę określić jako zmarnowany potencjał. Zarówno scenarzysta jak i rysownik nie odpalili tu żadnych fajerwerków, a ten pierwszy dodatkowo sprawił, że lektura ciągnie się i koszmarnie nudzi. No chyba że lubicie zbędną erotykę w dużych ilościach, ja akurat niezbyt. Dlatego też moja ocena to zaledwie 2/6

środa, 17 września 2014

Ceny komiksów Muchy na MFKiG

Na Facebookowym profilu wydawnictwa Mucha Comics ukazały się szczegóły dotyczące październikowych premier komiksów z Image.

I tak za pierwszy tom "Fatale" przyjdzie nam zapłacić jedynie 49zł za liczący 136 stron komiks w twardej oprawie, natomiast premierowa odsłona "Sex" to wydatek rzędu 65zł. Komiks ten liczy sobie 180 stron i także wydany będzie w twardej oprawie. Na stronie Muchy oraz w sklepie Gildii można już zamawiać obie te pozycje z przyjemnymi rabatami.

Poniżej okładki obu komiksów.

sobota, 16 sierpnia 2014

Joe Casey o swojej rocznej przygodzie z "Sex"

Ten komiks w październiku ma ukazać się w Polsce nakładem wydawnictwa Mucha Comics. Jest to dość dziwna decyzja wydawnictwa, ponieważ trudno jednoznacznie powiedzieć, by seria "Sex" była oceniana za oceanem dobrze, no ale rysuje ją Piotr Kowalski. Właściwie tylko Bleeding Cool poleca ją przy każdej możliwości. No ale wiecie, to tak jakby u nas sugerować się recenzjami z "Faktu". Właśnie ten serwis miał okazję porozmawiać z Joe Casey'em na temat tej serii. Wywiad był dłuuuuugi, lecz nie obfitował w wiele ciekawych informacji. Te które wyłuskałem, znajdziecie poniżej.
Casey na samym początku podkreśla, że seria sprzedaje się na tyle dobrze, iż cały czas ma motywacje do pisania kolejnych numerów. Jest to jeden z niewielu komiksów w ofercie Image, który jak dotąd ani razu nie zaliczył opóźnienia. Scenarzysta podkreśla, że to dzięki pasji całego zespołu twórców, którzy z ochotą przystępują do swoich prac.

"Sex" posądzany jest często o ślimacze tempo opowiadanej historii. Casey podkreśla, że od samego początku chciał, by tak to właśnie wyglądało. Komiks ten to nie tylko historia jednego emerytowanego superbohatera w zdeprawowanym świecie. W "Sex" jest dużo więcej postaci, które mają swoje plany, motywacje i przemyślenia. Casey chciał poświęcić jak najwięcej miejsca by to ukazać i dlatego dopiero między ósmym a dziewiątym numerem serii wszystko zaczęło się powoli zazębiać. Tytuł obfituje w dymki narracyjne, które według scenarzysty są dużo ważniejsze niż dialogi, ponieważ to one właśnie pokazują prawdę o wydarzeniach, których jesteśmy świadkami.

Casey nie ma w planach żadnego konkretnego zakończenia serii "Sex". Twórca chce, by tytuł ukazywał się tak długo, dopóki nie zabraknie mu pomysłów na dalszy rozwój fabuły lub do momentu, w którym nikt już nie będzie kupować kolejnych numerów komiksu.

Seria skupia się najmocniej na dwóch postaciach. Simon to białoskóry milioner, natomiast Keenan jest czarnoskórym człowiekiem żyjącym w ubóstwie, chociaż obydwaj wcześniej przez wiele lat działali jako superbohaterowie. Casey podkreśla, że jego celem nie jest powielanie stereotypów ocierających się o rasizm. Są bardzo konkretne wyjaśnienia aktualnego statusu obu bohaterów i gdy czytelnicy je poznają, okaże się że to Keenan jawić będzie się jako ten, który nie zbłądził w swoim życiu.

Co zaskakujące, Casey stwierdził że w serii "Sex" seks nie jest najważniejszy. To jaki rodzaj stosunku preferują poszczególni bohaterowie wynika z ich przeżyć i charakterów, lecz nie ma to pierwszoplanowego znaczenia. Znacznie ważniejsze rzeczy to te, których podczas "scen" można się dowiedzieć.

Chcecie wiedzieć jak Piotr Kowalski został rysownikiem "Sex"? To się nie dowiecie, ponieważ Joe Casey twierdzi, że sam nie pamięta zbytnio jak do tego doszło. Scenarzysta ujawnił za to, że niektóre numery serii będą rysowane przez innych artystów, ponieważ Piotr jest obecnie bardzo zajętym rysownikiem - oprócz "Sex" ilustruje jeszcze dwa inne komiksy.

środa, 30 lipca 2014

SDCC 2014: Bogowie muszą być szaleni

Nie jestem do końca pewien czy tak powinno oddawać się hołd legendzie komiksu. Joe Casey oraz Paul Maybury podczas tegorocznego San Diego Comic Con ogłosili że pracują nad autorską serią "Valhalla Mad", w której scenarzysta wzorować będzie się na sposobie pisania Jacka Kirby'ego. Co z tego wyniknie? Najprawdopodobniej seria komediowa, którą o oryginalność trudno podejrzewać.
Fabuła "Valhalla Mad" skupiać się ma na widocznych powyżej trzech bogach, którzy zeszli na Ziemię by poimprezować. Wszyscy trzech, po latach prowadzenia bojów, są po prostu zmęczeni i chcą odpocząć. Gdy dowiadują się, że ludzie wymyślili mnóstwo sposobów na umilanie sobie życia, postanawiają ich wypróbować. Okazuje się jednak, że XXI wiek nie jest do końca taki, jakiego się spodziewali. Dokonał się ogromny postęp technologiczny, którego bogowie nie rozumieją. Dopiero dociera do nich, że teraz rozpoczyna się ich największe wyzwanie - odnaleźć się w świecie, którego w ogóle nie rozumieją.

Jak już wspomniałem, "Valhalla Mad" ma stanowić hołd dla Jacka Kirby'ego. Joe Casey podkreśla, że najmocniej wzorował się na jednym komiksie. Był nim "Thor" z końcówki lat sześćdziesiątych ubiegłego stulecia, w którym to Kirby wprowadził kilka wówczas zupełnie nowych rozwiązań w prowadzeniu historii. Były to np plansze składające się z jednej ilustracji.

Chociaż styl opowiadania historii oraz technika wykonywania rysunków ma być bardzo klasyczna, to jednak szczegóły fabuły będą już typowo współczesne. Casey podkreśla jednocześnie, że "Valhalla Mad" to nie jest komiks dla każdego czytelnika. Codziennie bowiem można spotkać fanów komiksów, którzy mimo wszystko polegli w starciu z seriami z czasów silver age. "Valhalla Mad" ma być serią ongoing, której pierwszy numer ukaże się w przyszłym roku i są to wszystkie informacje, jakich w wywiadzie udzielił Joe Casey.

czwartek, 13 lutego 2014

Mucha planuje "Sex"

Wczoraj wypłynęła wieść mówiąca o tym, że wydawnictwo Mucha Comics już powoli planuje co wyda na przełomie 2014 i 2015 roku. Oprócz pozycji, o których pisałem już jakiś czas temu, w zapowiedziach znaleźć można "Sex" Joe Casey'a oraz Piotra Kowalskiego, który ukaże się w październiku.
Jest to o tyle ciekawe, bo wcześniej o planach wobec tego tytułu wspominał naczelny wydawnictwa Egmont. Z drugiej strony jednak wieści te co najmniej szokują, ponieważ rysowana przez naszego rodaka seria jest, delikatnie pisząc, kiepska. Rozumiem chęć opublikowania komiksu stworzonego przez polaka, lecz jednak zauważyć trzeba, że w ofercie Image Comics znajduje się jeszcze Szymon Kudrański, który ma udział w tworzeniu bardzo popularnego w Polsce "Spawnie", a także opublikował swój autorski projekt - "Repulse". Moim skromnym zdaniem oba te komiksy są dużo lepsze od "Sex" duetu Casey/Kowalski.

Mucho, nie idź tą drogą :)