Działające w latach 2001-2008
wydawnictwo Mandragora mocno wryło się w pamięci wielu czytelników w naszym
kraju. Co prawda statusu legendarnego TM-Semica nie uda się doścignąć, ale
jednak cały czas, gdy w rozmowie komiksiarza pada ta nazwa, od razu zaczynamy
sobie przypominać, że kiedyś to były czasy, a dzisiaj nie ma czasów. Nic zatem
dziwnego, że do jubileuszowej odsłony ”Z archiwum Image” wybrałem nie kolejną zeszytówkę,
a właśnie coś od Mandragory.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą j michael straczynski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą j michael straczynski. Pokaż wszystkie posty
piątek, 3 kwietnia 2020
czwartek, 7 czerwca 2018
Z archiwum Image #54 - Rising Stars
Dziś ponownie sięgam po
coś, co jakiś czas temu zostało opublikowane w Polsce. Generalnie moją zasadą
dotyczącą ”Z archiwum Image” (dotąd złamaną tylko raz czy dwa, ale ciiii) jest
pisanie o rzeczach mających na karku minimum piętnaście lat i chociaż wydanie,
do którego zaraz przejdę ukazało się w naszym kraju w 2004 roku, to jednak ”Rising Stars” oficjalnie zadebiutowało
pięć lat wcześniej, więc się łapie :) Sam komiks zaś stał się tytułem, dzięki
któremu komiksowa gwiazda Josepha Michaela Straczynskiego rozbłysła ogromnym
blaskiem. I właśnie fragmentowi jego najważniejszego (no, przynajmniej moim
zdaniem) dzieła przyjrzymy się w dniu dzisiejszym.
poniedziałek, 1 sierpnia 2016
Straczynski kończy pisać komiksy
Zapowiedź dwunastego i zarazem finałowego numeru "Dream Police" ze scenariuszem J. Michaela Straczynskiego raczej nie wzbudziła wielkiego zainteresowania. Teraz jednak to może ulec zmianie, ponieważ będzie to prawdopodobnie jeden z trzech ostatnich komiksów sygnowany jego nazwiskiem.
Jak się okazuje, Straczynski przez lata zmagał się z ciężką chorobą oczu, którą jednak w końcu pokonał, dzięki serii kosztownych i trudnych zabiegów. To właśnie z tego powodu, jego autorski imprint Joe's Comics w ramach wydawnictwa Image najmocniej odznaczał się przede wszystkim potężnymi opóźnieniami. Po tym, gdy wzrok autora powrócił do dawnej sprawności, postanowił on pisać trzy razy więcej rzeczy niż dotychczas. Niestety, będą to tylko opowiadania, książki i scenariusze do filmów oraz seriali. Straczynski uznał bowiem, że jako twórca komiksów nie jest już w stanie zaoferować czytelnikom historii pokroju legendarnego "Rising Stars".
O decyzji Straczynskiego już od jakiegoś czasu wiedzą włodarze Image, DC oraz wydawnictwa Grapfic India, wobec których autor ma zobowiązania. Oznacza to, że oprócz finału "Dream Police" doczekamy się jeszcze kolejnego tomu "Superman: Earth One" i jednego, nienazwanego wciąż komiksu. Rzecz jasna, na tym także zakończy się drugie i niestety niezbyt udane życie Joe's Comics.
Źródło: Bleeding Cool
czwartek, 16 czerwca 2016
Image na ekranach #46
Dosłownie parę dni temu wrzucałem poprzednią odsłonę tej rubryki. Nie spodziewałem się wówczas, że kilkanaście godzin później pojawią się dwa świeże newsy, którym po prostu trzeba poświęcić odrobinę czasu wcześniej niż później. Znajdziecie je w rozwinięciu posta.
poniedziałek, 21 grudnia 2015
Top 5 #48 - Największe komiksowe rozczarowania 2015 roku (subiektywnie bardzo)
Postanowiłem trochę pomieszać i zmienić to, o czym jakiś czas temu pisałem na blogowym profilu na Facebooku. Otóż nie zrealizuję zasygnalizowaną tam piątkę najgorszych komiksów Image mijającego roku, ponieważ przemyślałem to i tak naprawdę musiałbym tam wstawić same oczywistości: oba komiksy Roba Liefelda, dwie pozycje ze studia Top Cow ("IXth Generation" oraz "Cyber Force"), a także "Sidekick" J Michaela Straczynskiego i odhaczyć wykonanie zadania. No, powiedzmy że właśnie to zrobiłem ;)
Zdecydowałem, że znacznie ciekawiej będzie poświęcić jedną odsłonę "Top 5" na wskazanie paru rzeczy, które mnie w mijającym roku rozczarowały. Niekoniecznie oznacza to, że są one złe czy słabe, po prostu w jakiś sposób mnie zawiodły. Szczegóły w rozwinięciu posta.
wtorek, 17 marca 2015
Felieton: Jak w kilku krokach zburzyć swoją legendę, czyli dwa lata odrodzonego Joe's Comics
Jakiś czas
temu minęła druga rocznica wydarzenia, które wówczas uznałem za chyba najlepszą
wiadomość od Image Comics, jaką tylko mogłem sobie wymarzyć. Wtedy właśnie
jeden z najbardziej lubianych i szanowanych przeze mnie twórców zapowiedział
powrót do tego wydawnictwa oraz restart swojego autorskiego imprintu. W tym
ukazywać miały się oczywiście komiksy tegoż właśnie autora, krótkie, zamknięte
historie rysowane przez bardzo ciekawych artystów. Podjarałem się tym newsem
tak bardzo, że z czasem zacząłem w ciemno zamawiać wszystkie trzy zapowiedziane
tytuły. Mijają dwa lata. Czuję się oszukany, rozczarowany, a gdybym spotkał
gdzieś na ulicy J. Michaela Straczynskiego, myślę że doszłoby do potężnej
kłótni. Bo odrodzenie Joe’s Comics okazało się pod niemal każdym względem
niewypałem.
piątek, 9 maja 2014
Na straży naszych snów
Dawno, dawno temu, a konkretnie w 2005 roku ukazał się one-shot "Dream Police" autorstwa J. Michaela Straczynskiego oraz Mike'a Deodato Jr. Opublikował go imprint Marvel Icon i do niedawna w zasadzie mało kto o nim pamiętał. Nie był jakiś szczególnie zły, ale przedstawiał tylko wstęp do właściwej historii, która przez dziewięć kolejnych lat nie ujrzała światła dziennego. Dziś ulega to zmianie, ponieważ seria dostała swoją szansę w Image Comics, w ramach imprintu Joe's Comics.
Naturalnie Deodato nie mógł powrócić do tworzenia "Dream Police" ze względu na obowiązujący kontrakt z Marvelem. Zastąpił go Sid Kotian, który niedawno zilustrował "Apocalypse Al", także autorstwa Straczynskiego. Nie jestem jakimś szczególnie dużym fanem twórczości tego artysty, lecz koncepcja ich najnowszego komiksu wydaje się bardzo interesująca.
"Dream Police" opowiada o mężczyźnie imieniem Joe Thursday. Jest on policjantem w miejscu zwanym Dreamscape. To właśnie tutaj trafiają ludzkie umysły gdy śnią. Bohater wraz ze swoim partnerem - Frankiem - dbają o to, by sny były właściwe, a śniący pozostawali bezpieczni. Wszystko dzieje się swoim powolnym tokiem aż do momentu, w którym Frank znika, a Joe otrzymuje nową partnerkę. Tyle tylko, że każdy wmawia mu iż zawsze pracował z Katie, a zaginiony Frank nigdy nie istniał.
Proces przenoszenia "Dream Police" z Marvela do Image obył się bez zbędnych konfliktów. Co prawda Straczynski nie kryje się ze swoją niechęcią do Joe Quesady, lecz o jego następcach wypowiada się w samych superlatywach.
W przeciwieństwie do wszystkich aktualnie publikowanych przez Joe's Comics tytułów, "Dream Police" zapowiada się na serię dłuższą niż dwanaście numerów, ponieważ Straczynski twierdzi, iż sama pierwsza historia liczyć ma właśnie tuzin odsłon. Chociaż ogólne założenia tytułu pozostają te same, to jednak przez ostatnie dziesięć lat scenarzysta postanowił zmienić wiele rzeczy. Przede wszystkim, początkowo miała to być historia o zabarwieniu humorystycznym. Obecnie "Dream Police" jest już kryminałem z elementami fantastyki.
Wspomniany pierwszy story-arc opowiadać ma głównie o tym, czy jest tytułowa policja snów oraz jak działa. Dowiemy się także kim, lub też raczej czym są jej funkcjonariusze. Straczynski zapewnia, że bardzo ważną dla fabuły postacią będą niejacy Architects, Echoes, Changellings, Supervisors oraz Elders. Wszyscy odegrają znaczącą rolę w kolejnych numerach "Dream Police". W początkowych numerach raczej nie będzie interakcji świata snów z realnym.
Straczynski nie zdradził żadnych szczegółów, lecz zapewnił iż pomimo jego pracy nad projektami telewizyjnymi, nie ma zamiaru zaniedbać Joe's Comics i po zakończeniu takich tytułów jak "Sidekick" oraz "Protectors Inc." pojawią się kolejne komiksy jego autorstwa.
środa, 5 lutego 2014
Nowość w ofercie Joe's Comics
Poświęcę temu studiu trochę więcej czasu być może jeszcze w lutym, ale już mogę zaspoilerować, że obecna odsłona Joe's Comics moim zdaniem nie umywa się do tego, co J. Michael Straczynski pokazywał w czasach, gdy działał jako pododdział Top Cow. Z drugiej jednak strony, scenarzyście nie można odmówić rozmachu oraz całkiem logicznego planowania. Dokładnie dziś jego studio powiększa się o kolejny komiks, którym będzie miniseria "Apocalypse Al". Oto czego dowiedzieliśmy się na jej temat z zagranicznych serwisów.
Rysowany przez Sida Kotiana komiks ma być czymś pokroju mieszanki "Pogromców Duchów" z "Facetami w Czerni". Historia skupia się na Allison Carter - pani detektyw, która specjalizuje się w tropieniu nadnaturalnych spraw. Jednym z jej największych przeciwników jest jej były chłopak, który okazał się być przy okazji... nieumarłym. Tym razem kobieta wpada na trop sprawy, która może ją niestety przerosnąć.
Po trzech tytułach w ramach Joe's Comics, których głównymi bohaterami są mężczyźni, Straczynski zapragnął odmiany. Scenarzysta przyznaje jednak, że Allison to naprawdę twarda kobieta i jeśli chodzi o charakter, to porównał ją do Ellen Ripley z cyklu filmów "Alien". Ponadto twórca chce w "Apocalypse Al" zamieścić nieco więcej dobrego humoru, na co zazwyczaj nie ma miejsca w pozostałych pisanych przez niego seriach. Dlatego też do tworzenia warstwy graficznej Straczynski wybrał Sida Kotiana, ponieważ ten potrafi nie tylko stworzyć naprawdę niezły klimat grozy, ale także wpleść we wszystko elementy, które dają znać czytelnikowi że nie wszystko jest tu traktowane na serio. Każdy z zeszytów miniserii "Apocalypse Al" składać się będzie z około 30 stron.
Straczynski wyznał, że przyszłość Joe's Comics ma wyglądać w taki sposób, że dopiero po zakończeniu jednego komiksu, start zaliczy kolejny. I tak gdy końca dobiegnie "Ten Grand", w ofercie pojawi się "Dream Police" (co nie jest do końca prawdą, ponieważ ten pierwszy komiks skończy się w czerwcu, a drugi zadebiutuje już w kwietniu), natomiast finisz "Sidekicka" przyniesie relaunch "The Book of Lost Souls".
środa, 11 grudnia 2013
Historia Image Comics część siódma: Joe's Comics oraz Skybound Entertainment
Dzisiejsza
odsłona „Historii Image Comics” będzie stosunkowo krótka, ponieważ oba studia
których nazwy widzicie powyżej, nie mają za sobą wielu lat funkcjonowania.
Skybound zadebiutowało bowiem w 2010 roku, a Joe’s Comics w 2013. Chociaż to
nie do końca prawda i właśnie dlatego zacznę najpierw od studia, którego
założycielem jest J. Michael Straczynski.
Ten
utalentowany twórca założył Joe’s Comics po raz pierwszy w 1998 roku, lecz
wówczas było to nie osobne studio wydawnictwa Image, lecz niejako imprint Top
Cow. Straczynski nie był wtedy jeszcze pierwszoligowym twórca komiksowym i
nawet nie myślał o tym, że kiedyś odmieni mitologię Spider-Mana. Scenarzysta
trafił idealnie w moment, gdy Marc Silvestrii szukał sposobu na rozwinięcie
oferty swojego studia poprzez zezwolenie na autorską pracę „młodych, zdolnych”.
To właśnie w tym czasie Michael Turner ruszał ze swoim „Fathom”, a nikomu
wówczas nieznany Tony Harris zaczynał swoją karierę od „Obergeist”.
Początkowe
plany były bardzo ambitne. Straczynski uruchamia swoje studio i rusza z dwoma
projektami. W 1999 roku ukazuje się pierwszy numer cyklu „Rising Stars”, a rok
później premierę zalicza wydany w całości także w Polsce „Midnight Nation”. Oba
te tytuły okazują się być strzałem w dziesiątkę i windują Straczynskiego ma
szczyty list najbardziej utalentowanych twórców. Jednocześnie staje się to powodem
zamknięcia tego studia. „Plemię Cienia” dobiega swojego szczęśliwego końca,
natomiast znacznie bardziej popularne „Rising Stars” wpadają w oko producentom
filmowym. Tu dochodzi do konfliktu na linii twórca-studio, lecz niestety nie do
końca wiadomo jakiego rodzaju był to problem. Straczynski jednak zostaje
nieugięty: kończy swoja sztandarową serię, a zapowiedziane kolejne dwa projekty
przenosi do Marvela, gdzie odnosił już sukcesy jako scenarzysta przygód
człowieka-pająka.
Tu należy
dodać, że pierwsze życie Joe’s Comics zakończyło się w 2005 roku po 7 latach i
wydaniu blisko 50 komiksów. Straczynski jednak odszedł z Marvela, nie osiągnął
praktycznie niczego w DC Comics (no, może poza wstydem za to co „zrobił” z
Supermanem i Wonder Woman) i być może dlatego skruszony wrócił do wydawnictwa,
które zrobiło z niego gwiazdę. Nowe Joe’s Comics to w tym momencie trzy serie:
horror „Ten Grand” oraz superbohaterskie „Sidekick” i „Protector Inc.”. Jako że
każdy z tych projektów liczyć ma nie więcej niż 12 numerów, w 2014 roku
Straczynski planuje ruszyć z kolejnymi seriami, a także wznowić swoje autorskie
pomysły z Marvela.
O Skybound
z kolei można napisać wszystko w jednym akapicie. Robert Kirkman od lat tworzył
dla Image po 2-3 serie jednocześnie. Każda z nich była lub jest hitem
sprzedażowym wydawnictwa i nic dziwnego, że z czasem jego wpływy rosły. Ostatecznie
twórca postanowił utworzyć osobne studio, w ramach którego wydawał własne
komiksy. Taki los spotkał „The Walking Dead”, „Invincible” i „Super Dinosaur”, do
których dołączył pierwszy projekt, który narodził się w Skybound – „Thief of
Thieves”. Po jakimś czasie doszły do nich także autorskie projekty innych utalentowanych
twórców. Szlaki przetarł Brandon Seifert ze swoim „Witch Doctor”, a z czasem
dołączyli do niego David Schulner („Clone”), Joshua Williamson („Ghosted”) czy Chris
Dingess („Manifest Destiny”). Skybound dopiero tworzy swoją historię.
To tyle w
tej krótkiej odsłonie Historii Image Comics. Do końca cyklu pozostały jeszcze
dwie i zapewniam, że obie będą znacząco dłuższe niż dzisiejsza.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







