W tym miesiącu listy sprzedaży ukazują się jedynie dwa dni po tym, jak ujawnił je serwis ICv2. Nie będę ukrywał, że tym razem są one nieco zaskakujące, ponieważ dzięki mniejszej konkurencji ze strony Marvela i DC i jubileuszowi marki "The Walking Dead", Image zalicza najlepsze wyniki w tym roku. Nie będę przeciągał tego tekstu dalszym pierdzieleniem i już przechodzę do cyferek. Zasady ponownie jak poprzednim razem - pierwsze miejsce na liście i dla porównania dziesięć najlepszych pozycji od Image Comics.
Zeszyty, październik 2013:
1. The Walking Dead #115 (Image Comics) - 310 584 sztuk
(...)
30. Saga #15 - 54 816
36. Preatty Deadly #1 - 45 833
41. Velvet #1 - 41 897
45. The Walking Dead: Tyreese Special - 40 572
50. The Walking Dead #1 10th Anniversary Edition - 39 780
108. Lazarus #4 - 23 701
119. Sex Criminals #2 - 22 510
132. Rocket Girl #1 - 20 287
157. The Manhattan Projects #15 - 16 842
Co prawda jubileuszowy numer "The Walking Dead" zdecydowanie zwyciężył na liście sprzedaży zeszytów, ale za miesiąc najprawdopodobniej wróci do swojego standardowego poziomu zbliżonego do 70 tysięcy kopii. Ponadto w listopadzie nie ukażą się żadne specjale z "Żywymi Trupami", a także trzeba spodziewać się sporych spadków praktycznie każdej z trzech październikowych "jedynek". O tym jednak przekonamy się za miesiąc. Na razie trzeba cieszyć się z faktu, że październikowa najlepsza dziesiątka pozycji z Image sprzedała się na poziomie dystrybucyjnym niemal dwukrotnie lepiej niż we wrześniu.
Wydania zbiorcze, październik 2013:
1. Batman vol. 3: Death of the Family HC (DC Comics) - 12 374 sztuk
(...)
8. Lazarus vol. 1: Family - 5 484
9. Saga vol. 1 - 5 316
10. Saga vol. 2 - 4 743
15. The Walking Dead vol. 1: Days Gone Bye - 3 842
34. Mara vol. 1 - 2 236
37. The Walking Dead vol. 18: What Comes After - 2 118
40. The Walking Dead 100 Project - 2 033
42. East of West vol. 1: The Promise - 2 017
43. The Walking Dead vol. 2: Miles Behind Us - 2 010
62. The Walking Dead vol. 3: Safety Behind Bars - 1 480
Sytuacja wraca do normy i połowa z dziesięciu najlepiej sprzedających się wydań zbiorczych od Image to kolejne odsłony "The Walking Dead". Oprócz tego solidne wyniki notują najbardziej promowane pozycje wydawnictwa oraz, dość niespodziewanie, niezbyt udana "Mara" Briana Wooda. Na uwagę zasługuje nieco większa niż we wrześniu ilość zamówień obu tomów "Sagi", które tylko niewiele przegrały z pierwszym "Lazarusem" Grega Rucki.
Udział Image Comics w ilości sprzedanych przez Diamond komiksów wynosi 10,85%, natomiast udział w wypracowanych zyskał wyniósł 9,26%. Są to dla wydawnictwa najlepsze wyniki w tym roku, dzięki czemu oczywiście zajęło ono trzecie miejsce za Marvelem i DC, potężnie dystansując konkurencję.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą newsy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą newsy. Pokaż wszystkie posty
środa, 13 listopada 2013
Twórcy świetnego Rebel Blood znów łączą siły
Na początek trochę prywaty. Wspomniane w tytule posta "Rebel Blood" to moim zdaniem jeden z najlepszych komiksów wydanych przez Image Comics w 2012 roku. Obiecuję tu i teraz, że kiedyś napiszę recenzję tej miniserii i umieszczę na blogu. Faktem jest za to, że od kiedy przeczytałem wspomniany tytuł, praktycznie w ciemno biorę wszystko co rysuje Riley Rossmo. I tak jak nie zawiodłem się na "Debris", pierwszej historii w "Bedlam" oraz antologii "Dia de los Muertos", tak i optymizmem napawa mnie to, co przeczytałem o "Drumhellar".
Przede wszystkim przy tytule tym, Rossmo ponownie współpracuje z Alexem Linkiem - scenarzystą "Rebel Blood". Tradycyjnie też ich prace publikuje Image Shadowline, obecnie chyba mój ulubiony zakątek wydawnictwa. I wreszcie - fabuła "Drumhellar" brzmi tak absurdalnie, że... spodziewam się naprawdę niezłego kawałku komiksu.
Trzymajcie się mocno, ponieważ spróbuję przełożyć na polski zarys fabuły "Drumhellar". Otóż komiks ten opowiada detektywie specjalizującym się w badaniu nadprzyrodzonych przypadków. Prywatnie jest on regularnie nawiedzany przez szamańskie wizje, które ukazują mu kierunek, w którym powinno podążać jego życie. Te niespodziewanie sugerują, że powinien spróbować ułożyć sobie życie ze swoją eks-dziewczyną. Tyle tylko, że jest ona wilkołakiem ukrywającym się w małym, przemysłowym miasteczku.
Tyle wiemy z zapowiedzi. Pierwszy numer "Drumhellar" ukazał się na sklepowych półkach dziś i niestety nie mogę podzielić się z Wami wrażeniami. Napiszę za to, co ujawnili w wywiadzie twórcy. Przede wszystkim ciężko określić który z nich tak naprawdę jest scenarzystą, ponieważ o ile Link stworzył fabułę, o tyle Rossmo zajął się wykreowaniem świata i poszczególnych bohaterów. Przedstawiana przez nich historia powinna zamknąć się w około 10-12 numerach, z których całkowicie gotowe są już pierwsze dwa z nich. Na potrzeby "Drumhellar", Rossmo dużo czytał o ludzkiej podświadomości i wszystkie wizje głównego bohatera oparł na opisach faktycznych zdarzeń. Dzięki temu po raz kolejny mógł poszerzyć swój warsztat o nowe elementy.
Skoro już o nim wspomniałem, dodam też ciekawostkę. Główny bohater serii nazywać będzie się... Drum Hellar. Czy to przypadek? Będziecie mogli dowiedzieć się tego sięgając po ten komiks, do czego serdecznie zachęcam.
Przede wszystkim przy tytule tym, Rossmo ponownie współpracuje z Alexem Linkiem - scenarzystą "Rebel Blood". Tradycyjnie też ich prace publikuje Image Shadowline, obecnie chyba mój ulubiony zakątek wydawnictwa. I wreszcie - fabuła "Drumhellar" brzmi tak absurdalnie, że... spodziewam się naprawdę niezłego kawałku komiksu.
Trzymajcie się mocno, ponieważ spróbuję przełożyć na polski zarys fabuły "Drumhellar". Otóż komiks ten opowiada detektywie specjalizującym się w badaniu nadprzyrodzonych przypadków. Prywatnie jest on regularnie nawiedzany przez szamańskie wizje, które ukazują mu kierunek, w którym powinno podążać jego życie. Te niespodziewanie sugerują, że powinien spróbować ułożyć sobie życie ze swoją eks-dziewczyną. Tyle tylko, że jest ona wilkołakiem ukrywającym się w małym, przemysłowym miasteczku.
Tyle wiemy z zapowiedzi. Pierwszy numer "Drumhellar" ukazał się na sklepowych półkach dziś i niestety nie mogę podzielić się z Wami wrażeniami. Napiszę za to, co ujawnili w wywiadzie twórcy. Przede wszystkim ciężko określić który z nich tak naprawdę jest scenarzystą, ponieważ o ile Link stworzył fabułę, o tyle Rossmo zajął się wykreowaniem świata i poszczególnych bohaterów. Przedstawiana przez nich historia powinna zamknąć się w około 10-12 numerach, z których całkowicie gotowe są już pierwsze dwa z nich. Na potrzeby "Drumhellar", Rossmo dużo czytał o ludzkiej podświadomości i wszystkie wizje głównego bohatera oparł na opisach faktycznych zdarzeń. Dzięki temu po raz kolejny mógł poszerzyć swój warsztat o nowe elementy.
Skoro już o nim wspomniałem, dodam też ciekawostkę. Główny bohater serii nazywać będzie się... Drum Hellar. Czy to przypadek? Będziecie mogli dowiedzieć się tego sięgając po ten komiks, do czego serdecznie zachęcam.
wtorek, 12 listopada 2013
Serialowy Outcast ląduje w Cinemax. Valiant protestuje, Kirkman się nie przejmuje.
Robert Kirkman obecnie tworzy scenariusze do czterech regularnych serii dla Image Comics, a w przyszłym roku dojdzie mu kolejna. Wraz z rysownikiem Paulem Azacetą, założyciel studia Skybound stworzy "Outcast" - osadzony w apokaliptycznej przyszłości horror. Dodatkowo, Kirkman bardzo szybko sprzedał prawa do adaptacji tego komiksu na serial, prawdopodobnie stacji AMC. Tyle przynajmniej dowiedzieliśmy się mniej więcej miesiąc temu. Dziś sprawa wygląda już na nieco bardziej skomplikowaną.
Po pierwsze, nazwa komiksu/serialu. Niedawno odrodzone wydawnictwo Valiant zagroziło pozwaniem Kirkmana do sądu, ponieważ posiada prawa do nazwy "Outcast" jako tytułu komiksu. Nikogo praktycznie nie interesuje to, że chodzi o one-shot sprzed 20 lat, którego praktycznie nikt nie pamięta, a i bohatera komiksu próżno szukać w ofercie Valiant. Ważne, że wszelkie prawa zastrzeżone są i zdaniem wydawcy, Kirkman ma to uszanować. Tyle tylko, że ten jak dotąd nie odniósł się do tych oskarżeń i każda kolejna informacja o planowanym komiksie lub serialu opatrzona jest nazwą "Outcast"
Tu należy dodać ciekawostkę - już raz szefowie Valiant pieklili się o nazwę "Outcast", tylko że w stosunku do Boom! Studios. Ci wykręcili się tak, że zmienili tytuł planowanego przez siebie tytułu na "Valen the Outcast" i było po sprawie.
Dziś z kolei dowiadujemy się, że serial na podstawie komiksu, który jeszcze się nie ukazał, nie wyląduje w AMC jak dotychczas spekulowano. Stacja ta jest domem dla aktorskiej odsłony "The Walking Dead", a także planuje przenieść na mały ekran "Thief of Thieves". Tymczasem Kirkman zaskoczył wszystkich i podpisał umowę ze stacją Cinemax. Nie wydaje się, by przez to ucierpiały jego kontakty z AMC, ponieważ scenarzysta ma już na tyle mocną pozycję na medialnym rynku, że nie musi kurczowo trzymać się jednej stacji. Lecz z drugiej strony, doskonale wie on, czego może spodziewać się po tej stacji, a Cinemax jak dotąd nie stworzyło serialu, który stał się wielkim hitem.
Po pierwsze, nazwa komiksu/serialu. Niedawno odrodzone wydawnictwo Valiant zagroziło pozwaniem Kirkmana do sądu, ponieważ posiada prawa do nazwy "Outcast" jako tytułu komiksu. Nikogo praktycznie nie interesuje to, że chodzi o one-shot sprzed 20 lat, którego praktycznie nikt nie pamięta, a i bohatera komiksu próżno szukać w ofercie Valiant. Ważne, że wszelkie prawa zastrzeżone są i zdaniem wydawcy, Kirkman ma to uszanować. Tyle tylko, że ten jak dotąd nie odniósł się do tych oskarżeń i każda kolejna informacja o planowanym komiksie lub serialu opatrzona jest nazwą "Outcast"
Tu należy dodać ciekawostkę - już raz szefowie Valiant pieklili się o nazwę "Outcast", tylko że w stosunku do Boom! Studios. Ci wykręcili się tak, że zmienili tytuł planowanego przez siebie tytułu na "Valen the Outcast" i było po sprawie.
Dziś z kolei dowiadujemy się, że serial na podstawie komiksu, który jeszcze się nie ukazał, nie wyląduje w AMC jak dotychczas spekulowano. Stacja ta jest domem dla aktorskiej odsłony "The Walking Dead", a także planuje przenieść na mały ekran "Thief of Thieves". Tymczasem Kirkman zaskoczył wszystkich i podpisał umowę ze stacją Cinemax. Nie wydaje się, by przez to ucierpiały jego kontakty z AMC, ponieważ scenarzysta ma już na tyle mocną pozycję na medialnym rynku, że nie musi kurczowo trzymać się jednej stacji. Lecz z drugiej strony, doskonale wie on, czego może spodziewać się po tej stacji, a Cinemax jak dotąd nie stworzyło serialu, który stał się wielkim hitem.
niedziela, 10 listopada 2013
Co kombinuje Bryan Hitch?
Całkiem niedawno pojawiła się wiadomość, że w 2014 roku Bryan Hitch znów pojawi się w Image Comics. Dzięki najnowszemu teaserowi, który widzicie powyżej, wiemy już nieco więcej. W przyszłym roku znany z wielu komiksowych projektów artysta przedstawi czytelnikom komiks "Real Heroes", który nie tylko narysuje, ale także pierwszy raz w swojej karierze samodzielnie zajmie się scenariuszem. Szóstka ludzi widocznych na powyższym to prawdopodobnie obsada serii, lecz z całą pewnością będę mógł napisać coś, gdy Hitch udostępni więcej informacji.
Dlatego kolejne kilka linijek poświęcę narzekaniu. Ostatnim razem, gdy Bryan Hitch ogłosił pracę nad pewnym projektem dla Image Comics, dało się wyczuć dość duży optymizm z tym związany. Później pojawiły się pierwsze numery "America's Got Powers" i... zaczęły się gigantyczne opóźnienia w publikowaniu kolejnych zeszytów. Wystarczy napisać, że wydanie siedmiu odsłon tej miniserii zajęło 18 miesięcy. Tajemnicą żadną nie jest, że za taki stan rzeczy odpowiadał właśnie Hitch, który nie tylko nie wyrabiał się z obiecanymi wydawnictwu terminami, ale także wypiął się na nie i na czytelników, gdy Marvel zaproponował mu pracę nad częścią "Age of Ultron". Swoją drogą, podczas pracy dla Domu Pomysłów nie przekroczył żadnego terminu. To wystarczy, by już teraz na "Real Heroes" patrzeć ze sporym przymrużeniem oka, czego zresztą i Wam radzę.
Dlatego kolejne kilka linijek poświęcę narzekaniu. Ostatnim razem, gdy Bryan Hitch ogłosił pracę nad pewnym projektem dla Image Comics, dało się wyczuć dość duży optymizm z tym związany. Później pojawiły się pierwsze numery "America's Got Powers" i... zaczęły się gigantyczne opóźnienia w publikowaniu kolejnych zeszytów. Wystarczy napisać, że wydanie siedmiu odsłon tej miniserii zajęło 18 miesięcy. Tajemnicą żadną nie jest, że za taki stan rzeczy odpowiadał właśnie Hitch, który nie tylko nie wyrabiał się z obiecanymi wydawnictwu terminami, ale także wypiął się na nie i na czytelników, gdy Marvel zaproponował mu pracę nad częścią "Age of Ultron". Swoją drogą, podczas pracy dla Domu Pomysłów nie przekroczył żadnego terminu. To wystarczy, by już teraz na "Real Heroes" patrzeć ze sporym przymrużeniem oka, czego zresztą i Wam radzę.
piątek, 8 listopada 2013
Utajniona historia Stanów Zjednoczonych. Znowu...
Dwaj odkrywcy o nazwiskach Lewis i Clark odbywają w XIX wieku podróż w głąb kontynentu amerykańskiego. To fakt historyczny, ale nie według najnowszego komiksu ze studia Skybound. "Manifest Destiny" to seria, która przedstawi to, co działo się wtedy naprawdę. Według jej twórców, Lewis i Clark odkryli istnienie przerażających potworów i podążyli ich tropami. Wszystko to w premierowym zeszycie cyklu, który na półkach sklepowych ukaże się w najbliższą środę.
Za "Manifest Destiny" odpowiedzialny będzie duet Chris Dingess/Matthew Roberts. Pierwszy z wymienionych panów to twórca wielu scenariuszy do seriali telewizyjnych (między innymi "Being Human"), drugi z kolei jest weteranem wojennym, w komiksowie znanym z rysunków do miniserii "Battle Pope: Mayhem".
Jak twierdzi Chris Dingess, pomysł na serię wziął się podczas imprezy ze znajomymi, oczywiście dość suto zakrapianej. Właśnie wtedy poruszony został temat aktualnie trwającej mody na produkcje utrzymane w stylu "Abraham Lincoln: Łowca Wampirów". Dingess już wiedział, że następnego dnia zacznie tworzyć na nowo historię dwóch najsłynniejszych odkrywców w historii USA. Oczywiście napotykane przez bohaterów komiksu potwory pochodzić mają z amerykańskich podań i legend, a sama trasa odkryć Lewisa i Clarka pokrywać ma się z tą, którą przebyli w rzeczywistości.
"Manifest Destiny" to praca dwóch żółtodziobów na komiksowej scenie w USA. Osobiście uważam, że pomysł na serie jest na tyle interesujący, że warto dać im szansę. Zwłaszcza, że uwierzył w nich sam Robert Kirkman,. Jak dotąd nic na co opublikował z logo Skybound na okładce, nie schodzi poniżej pewnego, dość dobrego poziomu. Wspomniałem już powyżej, że pierwszy numer serii ukaże się w środę 13 listopada. teraz dodam jedynie, że jego okładkowa cena wynosi 2.99$.
Za "Manifest Destiny" odpowiedzialny będzie duet Chris Dingess/Matthew Roberts. Pierwszy z wymienionych panów to twórca wielu scenariuszy do seriali telewizyjnych (między innymi "Being Human"), drugi z kolei jest weteranem wojennym, w komiksowie znanym z rysunków do miniserii "Battle Pope: Mayhem".
Jak twierdzi Chris Dingess, pomysł na serię wziął się podczas imprezy ze znajomymi, oczywiście dość suto zakrapianej. Właśnie wtedy poruszony został temat aktualnie trwającej mody na produkcje utrzymane w stylu "Abraham Lincoln: Łowca Wampirów". Dingess już wiedział, że następnego dnia zacznie tworzyć na nowo historię dwóch najsłynniejszych odkrywców w historii USA. Oczywiście napotykane przez bohaterów komiksu potwory pochodzić mają z amerykańskich podań i legend, a sama trasa odkryć Lewisa i Clarka pokrywać ma się z tą, którą przebyli w rzeczywistości.
"Manifest Destiny" to praca dwóch żółtodziobów na komiksowej scenie w USA. Osobiście uważam, że pomysł na serie jest na tyle interesujący, że warto dać im szansę. Zwłaszcza, że uwierzył w nich sam Robert Kirkman,. Jak dotąd nic na co opublikował z logo Skybound na okładce, nie schodzi poniżej pewnego, dość dobrego poziomu. Wspomniałem już powyżej, że pierwszy numer serii ukaże się w środę 13 listopada. teraz dodam jedynie, że jego okładkowa cena wynosi 2.99$.
niedziela, 3 listopada 2013
Nieco spóźnione listy sprzedaży z września
Jako że zawsze lubiłem babrać się w cyferkach, tak i tutaj co miesiąc będę donosić o wynikach osiąganych przez wydawnictwo Image na poziomie dystrybucyjnym. O co dokładnie chodzi? Mniej więcej co 30 dni największy dystrybutor komiksów w USA - firma Diamond - publikuje listy sprzedaży. Nie są to jednak ilości komiksów, które zakupili indywidualni odbiorcy, a jedynie sklepy komiksowe korzystające z usług firmy. Są one jednak miarodajne i dla samego wydawnictwa bardzo ważne. Nie mam zamiaru także wypisywać tu wyników wszystkich komiksów z oferty Image, a jedynie dziesięć najpopularniejszych pozycji zeszytowych (w przyrównaniu do lidera listy) oraz tyle samo wydań zbiorczych, które w danym miesiącu poradziły sobie najlepiej.
Zeszyty, wrzesień 2013:
1. Forever Evil #1 (DC Comics) - 139 976 sztuk
(...)
19. The Walking Dead #114 - 70 440
26. Saga #14 - 55 585
45. Jupiter's Legacy #3 - 43 766
54. Sex Criminals #1 - 37 893
77. East of West #6 - 33 381
144. Rat Queens #1 - 21 745
155. Zero #1 - 20 352
182. Satelite Sam #3 - 16 909
183. The Manhattan Projects #14 - 16 881
186. Fatale #16 - 16 571
Wyniki te są bardzo dobre jak na Image Comics. Przede wszystkim wydawnictwo wprowadziło aż pięć komiksów do czołowej setki rankingu i to w miesiącu, gdy Marvel oraz DC Comics opublikowały łącznie niemal dwieście nowych komiksów. Spodziewać się można, że w przyszłym miesiącu Sex Criminals może mieć kłopot ze znalezieniem się w czołowej setce, za to na liście powinny pojawić się mocne wyniki pierwszych numerów Preatty Deadly oraz Velvet. Potwierdzono już także, że na pierwszym miejscu październikowych list na pewno znajdzie się The Walking Dead #115.
Wydania zbiorcze, wrzesień 2013
1. East of West vol. 1: The Promise (Image Comics) - 9 258 sztuk
(...)
4. The Walking Dead HC vol. 9 - 5 015
5. The Walking Dead 100 Project - 4 764
7. Saga vol. 1 - 4 303
8. Saga vol. 2 - 4 263
12. Century West OGN - 3 503
15. Morning Glories vol. 5 - 3 260
26. Five Ghost vol. 1: Haunting of Fabian Grey - 2 453
30. The Walking Dead vol. 1: Days Gone Bye - 2 220
31. The Legend of Luther Strode vol. 2 - 2 132
Tu z kolei wyniki nie robią większego wrażenia. Image Comics już od dłuższego czasu dominuje na listach sprzedaży wydań zbiorczych, chociaż tym razem nie jest ono tak spektakularne jak trochę ponad rok temu, gdy piętnaście tomów The Walking Dead zdołało się ulokować w pierwszej dwudziestce rankingu. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że pierwszy tom legendarnej już serii wciąż bardzo dobrze radzi sobie w rankingach, chociaż jest komiksem dostępnym w trejdzie już od niemal dziesięciu lat. Century West swój dobry wynik zawdzięcza temu, że Image potraktowało ten komiks jako wydanie zbiorcze, chociaż składa się zaledwie z 64 stron. Gdyby potraktować komiks Howarda Chaykina jako zeszytowy one-shot, nie znalazłby się w czołowej trzysetce rankingu.
I na koniec rzucę dwoma wartościami procentowymi. Udział Image Comics w ilości sprzedanych przez Diamond komiksów wynosi równo 7%, natomiast udział w wypracowanych zyskał wyniósł 6,87%. To nieco mniej niż rok temu o tej porze, lecz i tak wyniki te dają niezagrożoną trzecią pozycję wśród wydawnictw rodem z USA.
Zeszyty, wrzesień 2013:
1. Forever Evil #1 (DC Comics) - 139 976 sztuk
(...)
19. The Walking Dead #114 - 70 440
26. Saga #14 - 55 585
45. Jupiter's Legacy #3 - 43 766
54. Sex Criminals #1 - 37 893
77. East of West #6 - 33 381
144. Rat Queens #1 - 21 745
155. Zero #1 - 20 352
182. Satelite Sam #3 - 16 909
183. The Manhattan Projects #14 - 16 881
186. Fatale #16 - 16 571
Wyniki te są bardzo dobre jak na Image Comics. Przede wszystkim wydawnictwo wprowadziło aż pięć komiksów do czołowej setki rankingu i to w miesiącu, gdy Marvel oraz DC Comics opublikowały łącznie niemal dwieście nowych komiksów. Spodziewać się można, że w przyszłym miesiącu Sex Criminals może mieć kłopot ze znalezieniem się w czołowej setce, za to na liście powinny pojawić się mocne wyniki pierwszych numerów Preatty Deadly oraz Velvet. Potwierdzono już także, że na pierwszym miejscu październikowych list na pewno znajdzie się The Walking Dead #115.
Wydania zbiorcze, wrzesień 2013
1. East of West vol. 1: The Promise (Image Comics) - 9 258 sztuk
(...)
4. The Walking Dead HC vol. 9 - 5 015
5. The Walking Dead 100 Project - 4 764
7. Saga vol. 1 - 4 303
8. Saga vol. 2 - 4 263
12. Century West OGN - 3 503
15. Morning Glories vol. 5 - 3 260
26. Five Ghost vol. 1: Haunting of Fabian Grey - 2 453
30. The Walking Dead vol. 1: Days Gone Bye - 2 220
31. The Legend of Luther Strode vol. 2 - 2 132
Tu z kolei wyniki nie robią większego wrażenia. Image Comics już od dłuższego czasu dominuje na listach sprzedaży wydań zbiorczych, chociaż tym razem nie jest ono tak spektakularne jak trochę ponad rok temu, gdy piętnaście tomów The Walking Dead zdołało się ulokować w pierwszej dwudziestce rankingu. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że pierwszy tom legendarnej już serii wciąż bardzo dobrze radzi sobie w rankingach, chociaż jest komiksem dostępnym w trejdzie już od niemal dziesięciu lat. Century West swój dobry wynik zawdzięcza temu, że Image potraktowało ten komiks jako wydanie zbiorcze, chociaż składa się zaledwie z 64 stron. Gdyby potraktować komiks Howarda Chaykina jako zeszytowy one-shot, nie znalazłby się w czołowej trzysetce rankingu.
I na koniec rzucę dwoma wartościami procentowymi. Udział Image Comics w ilości sprzedanych przez Diamond komiksów wynosi równo 7%, natomiast udział w wypracowanych zyskał wyniósł 6,87%. To nieco mniej niż rok temu o tej porze, lecz i tak wyniki te dają niezagrożoną trzecią pozycję wśród wydawnictw rodem z USA.
sobota, 2 listopada 2013
Powrót króla, tylko królowa jakaś inna.
Niespełna dwa lata trwał rozbrat Rona Marza z serią Witchblade. W zeszłą środę ukazał się 170 numer flagowej serii imprintu Top Cow, którego scenarzystą znów jest człowiek odpowiedzialny za moim zdaniem najlepszy okres w dziejach tej bohaterki. Jednak wiele się zmieniło przez te niecałe 24 miesiące. Ba! Zmieniło się w zasadzie wszystko. Marz opuszczał Sarę w momencie, gdy wychowywała swoją córkę Hope, była policjantką, a jej życiowym partnerem był lubiany przez fanów Patrick Gleason. Dziś nie zostało z tego nic, a wszystko przez reboot uniwersum, którego architektem był... Ron Marz. Czego więc możemy spodziewać się po jego drugim runie w tej serii?
Scenarzystą poprzednich dziewiętnastu zeszytów serii Witchblade był Tim Seeley, który klimatem opowiadanej historii zupełnie odszedł od tego, co prezentował Marz podczas swojej pierwszej pracy nad Sarą Pezzini. Nowy-stary scenarzysta niby z uznaniem odnosi się do jego osiągnięć, ale jednocześnie zapowiada że będzie robić komiks zupełnie inny zarówno od swojego poprzednika, jak i od własnego pierwszego podejścia, gdy sprawnie rozbudował uniwersum Top Cow, dodając między innymi kolejne artefakty.
By nie rzucać słów na wiatr, przyznam się, że przeczytałem już Witchblade #170 i jak na razie Marz nie rzuca słów na wiatr. W komiksie zabrakło mistycznego klimatu znanego z pierwszego runu scenarzysty, ale także obyło się bez fabularnych idiotyzmów, którymi co rusz rzucał Seeley. Sarę Pezzini odnajdujemy w małym miasteczku położonym na północy USA, gdzie z dala od większej cywilizacji pracuje jako detektyw. Tym razem trafia na sprawę mordercy, pozbawiającego swoje ofiary głów. To co najciekawsze zostawiłem jednak na koniec - Sara nie nosi swojego artefaktu. Dlaczego? Tego dowiemy się w kolejnych numerach.
Wielokrotnie już dziś przypominany, pierwszy run Marza dał światu nie tylko kilka naprawdę solidnych historii, ale przede wszystkim niesamowitego Stjepana Sejica. Tym razem scenarzysta także współpracuje z debiutantką, lecz niestety nie wróżę jej zawrotnej kariery. Laura Braga "wynaleziona" została dzięki DeviantArtowi i chociaż jest zdecydowanie lepsza niż inni debiutujący w Top Cow artyści z ostatnich miesięcy, lecz moim zdaniem nie wybija się ponad przeciętność i rysunki na pewno nie są tym, co może utkwić w pamięci po przeczytaniu Witchblade #170. Ale to już możecie ocenić sami i wcale się nie zdziwię, jeśli się ze mną nie zgodzicie.
Scenarzystą poprzednich dziewiętnastu zeszytów serii Witchblade był Tim Seeley, który klimatem opowiadanej historii zupełnie odszedł od tego, co prezentował Marz podczas swojej pierwszej pracy nad Sarą Pezzini. Nowy-stary scenarzysta niby z uznaniem odnosi się do jego osiągnięć, ale jednocześnie zapowiada że będzie robić komiks zupełnie inny zarówno od swojego poprzednika, jak i od własnego pierwszego podejścia, gdy sprawnie rozbudował uniwersum Top Cow, dodając między innymi kolejne artefakty.
By nie rzucać słów na wiatr, przyznam się, że przeczytałem już Witchblade #170 i jak na razie Marz nie rzuca słów na wiatr. W komiksie zabrakło mistycznego klimatu znanego z pierwszego runu scenarzysty, ale także obyło się bez fabularnych idiotyzmów, którymi co rusz rzucał Seeley. Sarę Pezzini odnajdujemy w małym miasteczku położonym na północy USA, gdzie z dala od większej cywilizacji pracuje jako detektyw. Tym razem trafia na sprawę mordercy, pozbawiającego swoje ofiary głów. To co najciekawsze zostawiłem jednak na koniec - Sara nie nosi swojego artefaktu. Dlaczego? Tego dowiemy się w kolejnych numerach.
Wielokrotnie już dziś przypominany, pierwszy run Marza dał światu nie tylko kilka naprawdę solidnych historii, ale przede wszystkim niesamowitego Stjepana Sejica. Tym razem scenarzysta także współpracuje z debiutantką, lecz niestety nie wróżę jej zawrotnej kariery. Laura Braga "wynaleziona" została dzięki DeviantArtowi i chociaż jest zdecydowanie lepsza niż inni debiutujący w Top Cow artyści z ostatnich miesięcy, lecz moim zdaniem nie wybija się ponad przeciętność i rysunki na pewno nie są tym, co może utkwić w pamięci po przeczytaniu Witchblade #170. Ale to już możecie ocenić sami i wcale się nie zdziwię, jeśli się ze mną nie zgodzicie.
piątek, 1 listopada 2013
Pięć Duchów powraca, tym razem bardzo regularnie
Miniserię Five Ghosts przeczytałem jakiś czas temu i otwarcie przyznaję, że zupełnie mi się nie spodobała. Wynikało to raczej z faktu, że nigdy nie czułem się fanem Indiany Jonesa, a komiks autorstwa Franka Barbiera przypominał przygody najsłynniejszego archeologa świata, tyle tylko że w jeszcze bardziej nadprzyrodzonym klimacie. Image Comics odtrąbiło jednak sukces, co otworzyło scenarzyście nie tylko drzwi do pracy w wydawnictwa Dark Horse oraz Dynamite, ale także przerodziło miniserię w comiesięczny ongoing. Five Ghosts #6 ukazał się w minioną środę, a sam Barbiere przekazał w wywiadzie co planuje pokazać w kolejnych numerach.
Osobom, które nie znają tego tytułu zdradzę, że głównym bohaterem Five Ghosts jest Fabian Gray - archeolog opanowany przez tytułową gromadkę duchów, dzięki czemu może korzystać z ich mocy. Są to dość niezwykłe istoty, ponieważ wśród duchów znajdziemy między innymi wampira, samuraja czy czarodzieja.
Wspomniany już szósty numer, z którego pochodzi powyższa grafika, to samodzielna historia, na łamach której Fabian Gray przeżywa niezwykłą przygodę w Japonii. Fabuła kręci się wokół mitycznego miecza Masamune, a gościnnie rysunki wykonał Garry Brown. Od siódmego numeru, którego premiera już w listopadzie, za rysunki ponownie odpowiedzialny będzie Chris Mooneyham. Także i w tym zeszycie rozpocznie się sześcioczęściowa historia, o której Frank Barbiere nie chce zbyt wiele zdradzić. Wiemy na pewno, że poznamy nowych członków obsady komiksu, więcej szczegółów z życia Fabiana, a sama historia kręcić ma się wokół piratów.
Co prawda Five Ghosts wciąż nie jest tytułem, po którego chciałbym w najbliższej przyszłości sięgnąć, ale gdybyście uznali że jednak warto, dajcie znać.
Osobom, które nie znają tego tytułu zdradzę, że głównym bohaterem Five Ghosts jest Fabian Gray - archeolog opanowany przez tytułową gromadkę duchów, dzięki czemu może korzystać z ich mocy. Są to dość niezwykłe istoty, ponieważ wśród duchów znajdziemy między innymi wampira, samuraja czy czarodzieja.
Wspomniany już szósty numer, z którego pochodzi powyższa grafika, to samodzielna historia, na łamach której Fabian Gray przeżywa niezwykłą przygodę w Japonii. Fabuła kręci się wokół mitycznego miecza Masamune, a gościnnie rysunki wykonał Garry Brown. Od siódmego numeru, którego premiera już w listopadzie, za rysunki ponownie odpowiedzialny będzie Chris Mooneyham. Także i w tym zeszycie rozpocznie się sześcioczęściowa historia, o której Frank Barbiere nie chce zbyt wiele zdradzić. Wiemy na pewno, że poznamy nowych członków obsady komiksu, więcej szczegółów z życia Fabiana, a sama historia kręcić ma się wokół piratów.
Co prawda Five Ghosts wciąż nie jest tytułem, po którego chciałbym w najbliższej przyszłości sięgnąć, ale gdybyście uznali że jednak warto, dajcie znać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







