Pokazywanie postów oznaczonych etykietą riley rossmo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą riley rossmo. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 listopada 2014

Chris Pratt gwiazdą filmu "Cowboy Ninja Viking"?

Gdy wydawać by się mogło, że temat ekranizacji komiksu "Cowboy Ninja Viking" bezpowrotnie już upadł, serwis CBR publikuje plotkę, która przypomniała światu o tym, że Disney swego czasu wykupił prawa do przeniesienia tej historii na duży ekran, które następnie trafiły do studia Universal.
Pan którego widzicie powyżej, to Chris Pratt - gwiazda niedawnego "Guardians of the Galaxy" ze studia Marvel. To właśnie on przymierzany jest do głównej roli we wspomnianym filmie, a ponieważ od jakiegoś czasu można uznać, że jest to aktor na topie, plotka wzbudziła niemałą sensację.

Niestety, jako że filmy i seriale na podstawie komiksów z Image, za wyjątkiem "The Walking Dead", mają wyjątkowo pod górkę, nie uwierzę w tę wieść przynajmniej dopóki nie pojawią się oficjalne informacje.

czwartek, 25 września 2014

Szaleństwo i mistycyzm, czyli Rasputin bohaterem komiksu

Trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że biografia Grigoriego Rasputina jest fascynująca. Mężczyzna ten miał ogromny wpływ na ludzi, w tym także na wówczas panującą w Rosji rodzinę carską, a tak naprawdę nikt nie może jednoznacznie powiedzieć, że wie kim był. Ponadto dość powszechnie uważany był za osobę posiadającą nadludzkie zdolności. Twórcy uznanej serii "Proof" ponownie połączyli siły, by zinterpretować historię tego człowieka na łamach nowego komiksu.
Tytułowy bohater serii "Rasputin" nie będzie tym samym człowiekiem, jakiego pamięta historia. Grecian i Rossmo zainspirowali się tym, że prawdziwy Grigori już za swojego życia był osobą, której dzieje stanowiły mieszankę faktów z fikcją. Każda osoba próbująca napisać życiorys Rasputina, prędzej czy później grzęzła w jakimś miejscu jego życia, którego nie można było jednoznacznie potwierdzić. Twórcy komiksu nie chcą mieć tego samego problemu, dlatego też w komiksie fabuła rozpocznie się w pewnym konkretnym miejscu, a następnie jego historia będzie swobodnie interpretowana i pełna momentów, które są wytworem wyobraźni Greciana.

Twórcy "Rasputin" chcą pokazać niejednoznaczność tytułowego bohatera, który zarówno pomagał biednym jak i bratał się z ignorującą biedotę arystokracją. Interesujący dla Greciana wydaje się także wątek mistyczny z życia Grigoriego, ponieważ w biografiach bardzo często pojawiały się informacje na temat jego domniemanych zdolności leczniczych oraz władaniu sztuką hipnozy.

W początkowych numerach "Rasputin" głównego bohatera widzieć będziemy jako względnie poczytalnego, eleganckiego i elokwentnego mężczyznę. Nie oznacza to jednak, że w historii zabraknie momentów, w których na jaw wyjdzie demoniczna część osobowości Grigorija. Komiks osadzony będzie tuż przed wybuchem pierwszej wojny światowej, lecz pojawiać będą się flashbacki z przeszłości. Twórcy uznali także, że w ich komiksie Rasputin będzie posiadać nadludzkie zdolności, ponieważ wiązać będzie się z tym ważny aspekt fabuły. Każde użycie mocy ma mieć jakiś wpływ na tytułowego bohatera. Jaki? Tego dowiemy się już w pierwszym numerze serii.

Oprócz Grigorija Rasputina, w komiksie pojawi się mnóstwo postaci pobocznych. Wśród nich będą zarówno postacie istniejące naprawdę jak i te, które zostały stworzone przez Alexa Greciana. Jednym z nich będzie Brytyjczyk, który pojawi się w Rosji z zadaniem eliminacji Rasputina. Z kolei postacie prawdziwe także doczekają się interesujących interpretacji. Przykładowo brat Makary, który inspirował Rasputina do działań, w serii ukazany zostanie jako gigant.

"Rasputin #1" ukaże się 29 października

niedziela, 8 grudnia 2013

Rebel Blood vol. 1 (Alex Link/Riley Rossmo)

Zombie tu, zombie tam, zombie krzywdę zrobią nam. Od czasów sukcesu „The Walking Dead” komiksów z żywymi trupami w roli głównej pojawiło się na rynku całe mnóstwo. Któregoś dnia także i samo wydawnictwo Image ogłosiło, iż studio Shadowline opublikuje czteroczęściową miniserię utrzymaną w tym klimacie, a nawet idącą kilka kroków dalej. Nikt wówczas nie spodziewał się, że za około pół roku każdy z czytelników zostanie po prostu oszukany, ponieważ podobnie jak dzieło Roberta Kirkmana, tak i ta pozycja zombie używać będzie tylko jako pretekst do ukazania pewnego problemu społecznego. I mimo to większość z nich będzie piać z zachwytów. Panie i panowie, oto króciutka geneza komiksu „Rebel Blood” Alexa Linka i Riley’a Rossmo.

Głównym bohaterem komiksu jest niejaki Charlesa Neville. Mężczyznę poznajemy ukrywającego się w lesie i żyjącego w świecie opanowanym przez zombie. Jednakże tym razem infekcja nie dotyczy tylko ludzi – wirus atakuje wszystkie żywe organizmy. Pierwsze sceny z udziałem Charlesa to walka z zombie-wilkami, a po drodze napotkamy jeszcze wiele innych zmutowanych zwierząt. Mężczyzna walczy o swoje życie, lecz cały czas myślami jest przy swojej ukrywającej się w mieście rodziny. Jego jedynym towarzyszem jest nieznajomy głos, który słyszy przez CB Radio. W końcu Charlesa postanawia postawić wszystko na jedna kartę i ruszyć do mieściny, by uratować żonę i dzieci, przetrzymywane przez zombie...

...ale że co? No właśnie, już pierwszy zeszyt „Rebel Blood” pokazuje nam, że nie będzie to typowa historia z udziałem żywych trupów. Nie tylko chyba pierwszy raz widzimy także zainfekowane zwierzęta, ale także dość inteligentne zombie i bardzo nietypowo zachowujących się ludzi. Od samego początku lektury komiksu czujemy, że coś tu zdecydowanie nie gra i z każdą kolejną stronnicą chcemy się dowiedzieć co dokładnie. Tu już pojawia się pierwsza zdecydowana zaleta „Rebel Blood”. Scenarzysta Alex Link najpierw bardzo sprawnie i umiejętnie pokazuje nam świat, w którym dzieją się przedstawione wydarzenia, a następnie bardzo szybko roztacza mgłę tajemnicy. W efekcie dostajemy nie tylko survival-horror, ale także konkretną fabułę, którą trudno do czegoś porównać. Dotąd, gdy w komiksie pojawiały się zombie zachowujące inteligencję, były to raczej parodie pokroju „Marvel Zombies”. Link zdecydowanie pokazuje, że ma pewien pomysł do przekazania i z całą pewnością jest on poważny, śmiem nawet rzec, że śmiertelnie.

„Rebel Blood” świetnie nakreśla głównego bohatera. Nie jest to jednowymiarowa postać. Charles jest mocno chaotyczny i nieprzewidywalny w swych działaniach, ale jednocześnie jest to typ uparcie dążący do uratowania swojej rodziny. Jako że to właśnie z nim spędzamy 90% lektury komiksu, ważne jest by bohater nas nie nudził. Neville’owi udaje się być interesującą postacią, pomimo tego iż teoretycznie jest tylko strażnikiem lasu.

Największą zaletą „Rebel Blood” jest niesamowita końcówka tomu. Dopiero wtedy wszystkie wskazówki dawane przez scenarzystę stają się jasne. Nie będę spolerował, by nie zepsuć Wam przyjemności z czytania komiksu, ale jeśli przyjrzycie się początkowym rozdziałom „Rebel Blood” to zauważycie, że Charlesa przynajmniej kilkukrotnie zostaje ugryziony i się nie przemienia. Ujawnienie powodu takiego zachowania mężczyzny sprawiło, że uznałem komiks ten za zdecydowanie najlepszą miniserię roku 2012 i z całą pewnością jedną z najlepszych pozycji wydanych na dwudziestolecie Image Comics. Alex Link położył nawet Rilley’a Rossmo, a właśnie „Rebel Blood” stało się komiksem, za który uwielbiam tego rysownika.

No właśnie, Riley Rossmo. Jest to rysownik który bardzo rzadko publikuje cos poza Image Comics. Jednocześnie potrafi odnaleźć się w naprawdę wielu gatunkach komiksów i jego prace pasują do naprawdę wielu różnych gatunków opowiadanej historii. W sumie przeczuwam, że prędzej czy później poświęcę mu na blogu trochę miejsca, ale teraz nie czas i miejsce na to. Rossmo w „Rebel Blood” moim zdaniem daje kolejny popis swoich umiejętności, świetnie bawiąc się kompozycją i kolorami poszczególnych kadrów. Nie jest to artysta który aspiruje do miana następcy Alexa Rossa, ale jego charakterystyczny styl idealnie nadaje się do tworzenia wszelkiej maści zmutowanych stworów, które z jednej strony wydają się być obrzydliwe, ale z drugiej nie przekraczają drobnej granicy dobrego smaku. Po „Rebel Blood” nie oczekujcie więc ogromnej ilości flaków latających na każdej stronie, ani przesadnego stosowania barwy czerwonej podczas procesu kolorowania. Rossmo idealnie broni się jedynie swoim talentem.

W przeciwieństwie do wielu posiadanych przeze mnie tomów zbiorczych od Image, w „Rebel Blood” znajduje się niemal dwadzieścia stron rozmaitych dodatków. Zdecydowana większość z nich to kolejne prace Rossmo, tylko utwierdzające mnie w przekonaniu, że jest to artysta niesamowity. Na dodatki te składają się oczywiście kompletna galeria okładek wszystkich zeszytów, wczesne szkice, concept-arty, projekty zwierząt w wersji zombie, dwa gościnne pin-upy oraz seria traserów wypuszczonych przez Image, zapowiadających ukazanie się „Rebel Blood”. Jako osoba lubująca się właśnie w tego typu bonusach, jestem szczerze usatysfakcjonowany dodatkami z tego komiksu. inną kwestią jest jednak dość wysoka cena „Rebel Blood”. Za komiks w miękkiej oprawie i liczący dokładnie 120 stron musimy zapłacić niemal piętnaście dolarów. To sporo, zwłaszcza że kupując miniserię w pojedynczych zeszytach zapłacilibyśmy mniej.

Mimo tego drobnego minusa, uważam że „Rebel Blood” jest zdecydowanie pozycją wartą uwagi i przeczytać ją powinien każdy wielbiciel dobrego, komiksowego horroru. Moja ocena może być tylko jedna – piątka z dużym plusem.

środa, 13 listopada 2013

Twórcy świetnego Rebel Blood znów łączą siły

Na początek trochę prywaty. Wspomniane w tytule posta "Rebel Blood" to moim zdaniem jeden z najlepszych komiksów wydanych przez Image Comics w 2012 roku. Obiecuję tu i teraz, że kiedyś napiszę recenzję tej miniserii i umieszczę na blogu. Faktem jest za to, że od kiedy przeczytałem wspomniany tytuł, praktycznie w ciemno biorę wszystko co rysuje Riley Rossmo. I tak jak nie zawiodłem się na "Debris", pierwszej historii w "Bedlam" oraz antologii "Dia de los Muertos", tak i optymizmem napawa mnie to, co przeczytałem o "Drumhellar".

Przede wszystkim przy tytule tym, Rossmo ponownie współpracuje z Alexem Linkiem - scenarzystą "Rebel Blood". Tradycyjnie też ich prace publikuje Image Shadowline, obecnie chyba mój ulubiony zakątek wydawnictwa. I wreszcie - fabuła "Drumhellar" brzmi tak absurdalnie, że... spodziewam się naprawdę niezłego kawałku komiksu.
Trzymajcie się mocno, ponieważ spróbuję przełożyć na polski zarys fabuły "Drumhellar". Otóż komiks ten opowiada detektywie specjalizującym się w badaniu nadprzyrodzonych przypadków. Prywatnie jest on regularnie nawiedzany przez szamańskie wizje, które ukazują mu kierunek, w którym powinno podążać jego życie. Te niespodziewanie sugerują, że powinien spróbować ułożyć sobie życie ze swoją eks-dziewczyną. Tyle tylko, że jest ona wilkołakiem ukrywającym się w małym, przemysłowym miasteczku.

Tyle wiemy z zapowiedzi. Pierwszy numer "Drumhellar" ukazał się na sklepowych półkach dziś i niestety nie mogę podzielić się z Wami wrażeniami. Napiszę za to, co ujawnili w wywiadzie twórcy. Przede wszystkim ciężko określić który z nich tak naprawdę jest scenarzystą, ponieważ o ile Link stworzył fabułę, o tyle Rossmo zajął się wykreowaniem świata i poszczególnych bohaterów. Przedstawiana przez nich historia powinna zamknąć się w około 10-12 numerach, z których całkowicie gotowe są już pierwsze dwa z nich. Na potrzeby "Drumhellar", Rossmo dużo czytał o ludzkiej podświadomości i wszystkie wizje głównego bohatera oparł na opisach faktycznych zdarzeń. Dzięki temu po raz kolejny mógł poszerzyć swój warsztat o nowe elementy.

Skoro już o nim wspomniałem, dodam też ciekawostkę. Główny bohater serii nazywać będzie się... Drum Hellar. Czy to przypadek? Będziecie mogli dowiedzieć się tego sięgając po ten komiks, do czego serdecznie zachęcam.