wtorek, 20 lutego 2018

Robert Kirkman o finale "Invincible" i starcie "Pieśni Otchłani'

14 lutego ukazał się ostatni numer serii "Invincible". Tym samym Robert Kirkman jest już na ostatniej prostej przed premierą "Pieśni Otchłani" i o obu tych komiksach postanowił pokrótce porozmawiać z serwisem CBR. Oto, co ciekawego miał do powiedzenia.
Jeśli chodzi o "Invincible", to Kirkman bez ogródek przyznał, że miał jeszcze pomysły na kolejnych 50 numerów. Nie oznacza to jednak, że seria za jakiś czas wróci z nowymi odsłonami. scenarzysta uważa tytuł ten za ostatecznie zamknięty rozdział w swoim dorobku i przyznał, że specjalnie umieścił w finałowym numerze kilka scen sugerujących możliwość kontynuacji. Chciał przez to pokazać, że pomimo finału komiksu, uniwersum to nadal będzie żyło i dał fanom możliwość własnego dopisywania rozmaitych opowieści w nim osadzonych.

Natomiast w przypadku serii "Pieśń Otchłani", Kirkman zdecydował się tutaj na dość niecodzienny krok. Lata obecności w Hollywood nauczyły go, że wszystkie seriale otrzymują zamówienia pełnych sezonów na coś więcej niż piękne oczy i tylko w przypadku komiksów w USA jest tak, że dane tytuły można zamawiać zanim powstanie chociaż jeden numer. Twórca postanowił w przypadku "Pieśni Otchłani" postąpić inaczej. On i Lorenzo De Felici pracowali wspólnie nad tym tytułem ponad rok przed jego oficjalnym ogłoszeniem i dlatego dziś mają gotowych już kilka zeszytów. Kirkman rozesłał więc do wielu podmiotów próbny, zawierający sześć numerów trejd, co przyniosło spodziewane efekty. Wiedzący z czym mają do czynienia sprzedawcy znacznie chętniej zamawiają początkowe numery serii. Konkretne liczby nie padają, ale Kirkman określa je mianem "ekstremalnego sukcesu".

"Pieśń Otchłani" zadebiutuje w USA 7 marca. Tego samego miesiąca w Polsce ukaże się kompletne wydanie zbiorcze tytułu.

Źródła: 1 i 2

Miłe wyróżnienie dla Erica Stephensona

Piastujący od dekady stanowisko wydawcy Image Comics Eric Stephenson doczekał się całkiem miłej nagrody. Jego nazwisko dołączyło do niezbyt szerokiego grona "Board of Directors" - firmowego wyróżnienia dla osób, które zrobiło najwięcej dla rozwoju wydawnictwa. W gronie tym dotychczas znajdowali się jedynie twórcy-założyciele Image Comics oraz Robert Kirkman.
Ze Stephensonem u steru, Image Comics potroiło swój udział na rynku (z 3% do 9%), stało się ponownie trzecim największym wydawcą, zgarnęło 35 nagród Eisnera i wprowadziło do swojej oferty masę tytułów najpopularniejszych autorów.

Źródło: CBR

poniedziałek, 19 lutego 2018

Bingo Love OGN (Tee Franklin/Jenn St-Onge/Joy San)

Na tegoroczne Walentynki wydawnictwo Image przygotowało kilka komiksów, które poruszały wątek miłości we wszelkich jej odmianach. Mnie szczególnie mocno zainteresowało ”Bingo Love”, którego twórczynie miały za sobą bardzo udaną zbiórkę na Kickstarterze, a także gorące wsparcie Gail Simone. Komiks ten niespodziewanie pojawił się także w świadomości przynajmniej części polskich czytelników, gdy na jednej z Facebookowych grup tematycznych pojawiła się wokół niego gównoburza. No bo wiecie, komiks jest o lesbijkach, hurr durr, poprawność polityczna, ból dupy, geje atakujo! Komiks ukazał się, a jakże, 14 lutego bieżącego roku i dokładnie dzień później trzymałem go już w swoich łapach. Tematyka wydała mi się ciekawa, cena bardzo atrakcyjna, nie było więc żadnych powodów, dla których miałbym sobie tej przyjemności odmówić. Tylko, no właśnie, czy aby na pewno przyjemności? Niestety ”Bingo Love” w mojej ocenie wypada szalenie średnio i w dalszej części tekstu chciałbym pokrótce wyjaśnić dlaczego. W recenzji znajdzie się miejsce dla paru małych spoilerów, wiec jeśli planujecie lekturę i nie chcecie zepsuć sobie zabawy, nie czytajcie dalej.

Tee Franklin i Gail Simone o "Bingo Love"

Parę dni temu premierę miała powieść graficzna "Bingo Love", której zapowiedzi odbiły się szerokim echem wśród czytelników komiksów. Niestety nie zawsze ukazywany był w pozytywnym świetle, czego świadkiem byłem także na jednej z rodzimych grup Facebookowych. Tee Franklin i zakochana w jej komiksie Gail Simone postanowiły porozmawiać ze sobą na temat tej pozycji, zaś ich telefoniczny dialog opublikowano później w formie wywiadu.
Tee Franklin niedługo wyrusza w trasę promującą "Bingo Love". Odwiedzi sporo miast na terenie USA i nadal nie może uwierzyć, że do tego dojdzie. Jeszcze jakiś czas temu nie myślała, że przyjdzie jej napisać komiks. Wszystko zaczęło się dzięki Alex de Campi, która zasugerowała Franklin taki właśnie krok. Przełomem była jednak propozycja Joshuy Williamsona, który zaoferował jej napisanie back-upowej historii w "Nailbiter".

Zanim powstał materiał do "Bingo Love", Franklin miała na koncie napisanych 16 stron komiksów i była bardzo niepewna. Wszak szykowała się do pobicia tego wyniku pięciokrotnie za jednym zamachem. Simone przyznała, że gdy otrzymała materiały do "Bingo Love" (miała być edytorką tytułu, ostatecznie zajęła się tylko wsparciem merytorycznym), była niezwykle zdziwiona łatwością z jaką niedoświadczona Franklin ujęła wszystkie typy różnorodności.

Franklin od momentu ujawnienia planów na stworzenie "Bingo Love" musiała mierzyć się ze sporą dawką hejtu. Najpierw wmawiano jej, że jako osoba bardzo mocno udzielająca się na Twitterze i w portalach Internetowych, nie będzie w stanie przestawić się na pisanie scenariusza. Gdy zaś ukazał się opis "Bingo Love", pojawił się spodziewany zalew nienawiści ze strony osób o konkretnych poglądach. Scenarzystka się tego spodziewała i dlatego też nie przejęła się zbytnio padającymi słowami. 

"Bingo Love" po ufundowaniu na Kickstarterze (zebrano ponad 57 tysięcy dolarów) miało możliwość ukazania się w jednym z dwóch wydawnictw. Gail Simone bez wahania zasugerowała, by wybrać Image. Tutaj także może ukazać się druga część komiksu, jeśli oczywiście Franklin uzna, że chce ją zrobić.

Źródło: Paste

Wasze #52

Trzy dni temu na mojej skrzynce mailowej znalazłem taką oto wiadomość:
"Siemanko. Przesyłam kilka nowych tytułów, które ostatnio zdobyłem. Oczywiście nowych w sensie: na mojej półce z Image :) pozdrawiam Tomasz"

Zobaczmy zatem, co ciekawe dołączył do swojej kolekcji nasz dzisiejszy bohater.

Linkowisko #132

Nie minęło dużo czasu od poprzedniej odsłony "Linkowiska", a już nazbierało się sporo materiału do kolejnej. Ta właśnie ląduje na blogu i pewnie nikogo zbytnio nie dziwi fakt, że zdominowana została ona przez oceny tytułów z Non Stop Comics.
Dziś możecie przeczytać o:
Na dziś to wszystko, kolejna odsłona "Linkowiska" pojawi się już wkrótce.

czwartek, 15 lutego 2018

Moje #79

Dotarła kolejna przesyłka od ATOM Comics, a w niej sporo rzeczy, niekoniecznie tylko z wydawnictwa Image. Tym razem wpadło pięć zeszytów i jeden OGN, który jednak jest niewiele bardziej obszerny. Ostatni raz do moich zbiorów doszedł jakiś zeszyt "Paper Girls" (od teraz już tylko TP od Non Stop Comics), zaś "I Hate Fairyland" od teraz już tylko w wariantach.
Na koniec zaś jak zawsze przy tej okazji przypominam, że także i Wy możecie pochwalić się swoimi kolekcjami komiksów wydawnictwa Image, totalnie niezależnie od ich wielkości. Wystarczy zrobić fotki i wysłać je na ktymczynski[małpa]gmail.com

poniedziałek, 12 lutego 2018

Chew #8: Przepisy rodzinne (John Layman/Rob Guillory)

Jeśli chodzi o naszą rodzimą edycję serii ”Chew”, to zawsze towarzyszyło mi przy niej sporo obaw. Wydawnictwo Mucha Comics bowiem nigdy wcześniej nie opublikowała niczego, co miałoby więcej niż pięć tomów, a tymczasem zapowiadają serię składającą się z aż dwunastu odsłon. Ponadto jest to komiks bardzo specyficzny i daleki od czegokolwiek amerykańskiego, co dotychczas można było spotkać na naszym rynku. Nie pomagało także bardzo mieszane przyjęcie serii wśród recenzentów – jedni wychwalali każdy aspekt historii, inni wręcz przeciwnie i (z nielicznymi wyjątkami) szybko żegnali się z przygodami Tony’ego Chu i jego najbliższych. Jednakże żadne moje czarne scenariusze się nie sprawdziły i chociaż ”Chew” nie jest największym hitem w ofercie Muchy – tym jest i jeszcze długo będzie ”Saga” – to jednak właśnie dotarliśmy do dwóch trzecich całości opowieści. I chociaż lekturę tomu jak zwykle ocenię całkiem nieźle, szczegóły w dalszej części tekstu, to jednak nie bawiłem się AŻ TAK dobrze, jak chociażby przy poprzedniej odsłonie.

Moje #78

Chyba najbardziej znienawidzoną przeze mnie grupą społeczną są kurierzy. Od ponad tygodnia próbowałem ustalić gdzie znajduje się moja przesyłka od Non Stop Comics i okazało się, że ją... odebrałem! Otóż pan kurier zostawił przesyłkę u sąsiadów, podpisał się za mnie i nie poinformował, gdzie przesyłka się znajduje. Jakież było moje zdziwienie, gdy dziś sąsiad przyszedł z pretensjami, że robię sobie z jego mieszkania przechowalnię :D

Tak więc do kolekcji doszły wreszcie styczniowe rzeczy od Non Stop Comics oraz najnowsza odsłona "Chew" od Muchy.
Na koniec zaś jak zawsze przy tej okazji przypominam, że także i Wy możecie pochwalić się swoimi kolekcjami komiksów wydawnictwa Image, totalnie niezależnie od ich wielkości. Wystarczy zrobić fotki i wysłać je na ktymczynski[małpa]gmail.com

"Descender": rozwiązanie konkursu

Przedwczoraj do końca dobiegł konkurs, w którym do wygrania był pierwszy tom serii "Descender" od wydawnictwa Mucha Comics.
Pytanie konkursowe brzmiało:
"Descender" był debiutanckim tytułem Jeffa Lemire w Image. Jak nazywał się jego drugi komiksowy projekt w tym wydawnictwie?

Odpowiedź brzmi: "Plutona". Nie sprawiło Wam pytanie to żadnych problemów. Tylko jedna osoba pomyliła (jak przypuszczam) Jeffa Lemire z Jasonem Aaronem. Spośród pozostałych kilkudziesięciu uczestników najwięcej szczęścia w losowaniu miał Tomasz Klencz i jak tylko poda mi swój adres, to do niego powędruje komiks.

Fundatorem nagrody jest Mucha Comics. Ja zaś bardzo dziękuję wszystkim za udział. Już wkrótce ruszy kolejna okazja do złapania komiksu, tym razem coś od Non Stop Comics.