Równo o północy dobiegł końca konkurs w którym do wygrania był pierwszy tom "Sagi" ufundowany przez wydawnictwo Mucha Comics. Najwięcej szczęścia w losowaniu miał pan Marcin Wójtowicz, do którego już jutro powędruje przesyłka.
Oczywiście dla jasności podaję prawidłowe odpowiedzi na pytania
Jaki tytuł nosiły DWA pierwsze komiksy Muchy, które ukazały się po Polsku?
Były to "Astonishing X-Men #1: Obdarowani" oraz "Elektra Żyje".
Kiedy odbyła się ich premiera w naszym kraju? Wystarczy podać miesiąc i rok.
Październik 2007 roku
Serdecznie gratuluję zwycięzcy, a także dziękuję wszystkim za udział w konkursie. Już wkrótce spodziewajcie się kolejnego :)
czwartek, 18 września 2014
środa, 17 września 2014
Ostatnie godziny trwania konkursu
Przypominam, że już tylko do północy możecie wysyłać odpowiedzi na ogłoszony jakiś czas temu KONKURS w którym do wygrania jest egzemplarz "Sagi" z wydawnictwa Mucha Comics.
Jutro późnym wieczorem powinny pojawić się prawidłowe odpowiedzi oraz nazwisko zwycięzcy, który okaże się naprawdę niezłym szczęściarzem, gdyż obecnie szansa na wygraną wynosi już mniej niż 1% ;) No a przecież zawsze możecie jeszcze coś dosłać.
Jutro późnym wieczorem powinny pojawić się prawidłowe odpowiedzi oraz nazwisko zwycięzcy, który okaże się naprawdę niezłym szczęściarzem, gdyż obecnie szansa na wygraną wynosi już mniej niż 1% ;) No a przecież zawsze możecie jeszcze coś dosłać.
Co się stało z "Nowhere Men"?
Post poniżej widzicie link do grudniowych zapowiedzi Image Comics. Wśród nich znalazł się nowy komiks autorstwa Erica Stephensona. W komentarzach pod tym newsem (i nie tylko tam) parę osób oburzyło się tym, że twórca ten bierze się za coś nowego, skoro "Nowhere Men" od miesięcy leży odłogiem i nikt nie ma zamiaru dokończyć tej serii. Zauważyłem że dość powszechnie to właśnie Stephensona wini się za taki stan rzeczy. Sam NIEDAWNO wyrażałem swoje niezadowolenie z tego powodu, lecz akurat pomstowałem na obu twórców. Dziś jest mi z tego powodu głupio, ponieważ na forum CBR-u opublikowano link do długiego tekstu autorstwa Nate'a Bellegarde, w którym tłumaczy on dlaczego seria nominowana do nagrody Eisnera nie ukazuje się.
Nie będę streszczać Wam dokładnie całego wspomnianego tekstu, ponieważ jest on długi, prywatny i dość przygnębiający. Napiszę tutaj tylko to co najważniejsze. Już na samym początku Bellegarde podkreśla, że cała wina za losy "Nowhere Men" powinna spaść na niego, ponieważ wbrew temu co powszechnie się uważa, pomimo natłoku obowiązków Eric Stephenson nigdy nie wysłał mu scenariusza do kolejnego numeru z jakimkolwiek opóźnieniem.
Co więc jest przyczyną obecnego statusu serii? Otóż Nate Bellegarde wskutek wielu zawirowań w swoim życiu zarówno zawodowym jak i osobistym przeszedł załamanie nerwowe, któremu towarzyszyły także inne schorzenia. Rysownik leczy się z nich do dziś i chociaż jego stan jest dużo lepszy niż parę miesięcy temu, to jednak wciąż uniemożliwia on powrót do jakiegokolwiek zawodowego rysowania, chociażby z tego powodu, że Bellegarde wciąż znajduje się pod opieką terapeutów i zażywa silne leki.
Z opublikowanego tekstu wynika jednak, że "Nowhere Men" nie jest serią zakończoną, lecz jej losy są niepewne. Bellegarde i Stephenson umówili się, że zawieszają prace nad tym komiksem na tak długo, aż rysownik będzie mógł wrócić do jej tworzenia. Tu oczywiście trzeba zaznaczyć, że nie jest jasno powiedziane ani kiedy to nastąpi, ani także czy w ogóle jest szansa na to, że Bellegarde wróci do czynnego rysowania.
Z całością tekstu możecie zapoznać się TUTAJ.
Nie będę streszczać Wam dokładnie całego wspomnianego tekstu, ponieważ jest on długi, prywatny i dość przygnębiający. Napiszę tutaj tylko to co najważniejsze. Już na samym początku Bellegarde podkreśla, że cała wina za losy "Nowhere Men" powinna spaść na niego, ponieważ wbrew temu co powszechnie się uważa, pomimo natłoku obowiązków Eric Stephenson nigdy nie wysłał mu scenariusza do kolejnego numeru z jakimkolwiek opóźnieniem.
Co więc jest przyczyną obecnego statusu serii? Otóż Nate Bellegarde wskutek wielu zawirowań w swoim życiu zarówno zawodowym jak i osobistym przeszedł załamanie nerwowe, któremu towarzyszyły także inne schorzenia. Rysownik leczy się z nich do dziś i chociaż jego stan jest dużo lepszy niż parę miesięcy temu, to jednak wciąż uniemożliwia on powrót do jakiegokolwiek zawodowego rysowania, chociażby z tego powodu, że Bellegarde wciąż znajduje się pod opieką terapeutów i zażywa silne leki.
Z opublikowanego tekstu wynika jednak, że "Nowhere Men" nie jest serią zakończoną, lecz jej losy są niepewne. Bellegarde i Stephenson umówili się, że zawieszają prace nad tym komiksem na tak długo, aż rysownik będzie mógł wrócić do jej tworzenia. Tu oczywiście trzeba zaznaczyć, że nie jest jasno powiedziane ani kiedy to nastąpi, ani także czy w ogóle jest szansa na to, że Bellegarde wróci do czynnego rysowania.
Z całością tekstu możecie zapoznać się TUTAJ.
Moje #19
Dawno nie wrzucałem czegoś nowego, bo i nie bardzo było co. Dość napisać, że w zeszłym miesiącu zrezygnowałem z wysyłki komiksów sprowadzonych przez ATOM Comics, ponieważ paczka składałaby się raptem z dwóch zeszytów. Ech, te opóźnienia. No ale w końcu coś się uzbierało i dziś moją kolekcję komiksów z Image poszerzyły.
Pamiętajcie, że każde z Was może pochwalić się swoją kolekcją komiksów Image. Wystarczy wysłać zdjęcia na nowy adres e-mailowy: ktymczynski[małpka]gmail.com
Ósme numery "Sidekick" oraz "Protectors Inc.". Pierwszy z nich jest bardzo słabo widoczny ze względu na błyszczącą okładkę. Czyżby mała nagroda dla fanów zawiedzionych czekaniem i/lub poziomem fabuły?
Długo oczekiwany "Ten Grand #10" oraz kolejny, ósmy już numer coraz bardziej wciągającego "Umbral".
I na deser jedyna seria, która przez ostatnie dwa miesiące dała radę wypuścić więcej niż jeden zeszyt. Jak widać, jest to "Lazarus".Pamiętajcie, że każde z Was może pochwalić się swoją kolekcją komiksów Image. Wystarczy wysłać zdjęcia na nowy adres e-mailowy: ktymczynski[małpka]gmail.com
Ceny komiksów Muchy na MFKiG
Na Facebookowym profilu wydawnictwa Mucha Comics ukazały się szczegóły dotyczące październikowych premier komiksów z Image.
I tak za pierwszy tom "Fatale" przyjdzie nam zapłacić jedynie 49zł za liczący 136 stron komiks w twardej oprawie, natomiast premierowa odsłona "Sex" to wydatek rzędu 65zł. Komiks ten liczy sobie 180 stron i także wydany będzie w twardej oprawie. Na stronie Muchy oraz w sklepie Gildii można już zamawiać obie te pozycje z przyjemnymi rabatami.
Poniżej okładki obu komiksów.
I tak za pierwszy tom "Fatale" przyjdzie nam zapłacić jedynie 49zł za liczący 136 stron komiks w twardej oprawie, natomiast premierowa odsłona "Sex" to wydatek rzędu 65zł. Komiks ten liczy sobie 180 stron i także wydany będzie w twardej oprawie. Na stronie Muchy oraz w sklepie Gildii można już zamawiać obie te pozycje z przyjemnymi rabatami.
Poniżej okładki obu komiksów.
Zapowiedzi Image na grudzień 2014
Wczoraj wieczorem pojawiły się zapowiedzi Image Comics na tegoroczny grudzień. Po tym, jak w październiku i listopadzie mój portfel zostanie poważnie naruszony, tak na szczęście w ostatnim miesiącu roku lista komiksów które mam zamiar kupić jest niewielka. Być może jednak Wy znajdziecie coś dla siebie. Ah, właściwie to jestem tego pewien. Pełna lista zapowiedzi znajduje się TUTAJ, a moje krótkie wynaturzenia przeczytać możecie poniżej.
Zaskakująco mało pojawi się w grudniu nowości, ponieważ będzie ich zaledwie pięć, z czego jedna to i tak one-shot. Powyżej widzicie okładkę bodaj najciekawiej zapowiadającego się tytułu, jakim jest wspominane już na blogu "Bitch Planet" autorstwa Kelly Sue DeConnick. Nie oznacza to, że inne nowości nie wywołują u mnie ciekawości. Wręcz przeciwnie. W grudniu do sprzedaży trafi kolejny komiksu ze scenariuszem Erica Stephensona - "They're Not Like Us" czy wspominany wczoraj na blogu "Rumble". Wspomniany one-shot stanowić ma wstęp do nowej serii "Magdalena", wydawcą oczywiście studio Top Cow.
Ogłoszono także, że grudniowy numer "Sheltered" będzie zarazem ostatnim, natomiast z nowymi historiami powrócą "East of West", "Shutter" oraz "The Wicked and the Divine". Ten ostatni, wbrew wcześniejszym zapowiedziom, nadal rysować będzie Jamie McKelvie.
W grudniu nie powinni narzekać wielbiciele wydań zbiorczych, ponieważ w ostatnim miesiącu roku ukaże się ich aż osiemnaście. Na pewno największą popularnością cieszyć będzie się czwarty tom "Sagi", ale nie tylko tym człowiek żyje. W obniżonej cenie dziesięciu dolarów pojawią się pierwsze odsłony "Dark Engine" oraz "Outcast", a warto zwrócić także uwagę na kolejne tomy "Black Science", "Sex Criminals" czy ogromne kompedium "Morning Glories".
Ale to nie wszystko. W grudniowych zapowiedziach pojawia się kalendarz "The Walking Dead", koszulki z tej samej serii oraz "Southern Bastards" i "Invincible", a także... deskorolki z motywami komiksów Ricka Remendera.
Moja lista zakupów duża nie będzie: "Saga vol. 4", "Lazarus #14" oraz "Umbral #12".
Zaskakująco mało pojawi się w grudniu nowości, ponieważ będzie ich zaledwie pięć, z czego jedna to i tak one-shot. Powyżej widzicie okładkę bodaj najciekawiej zapowiadającego się tytułu, jakim jest wspominane już na blogu "Bitch Planet" autorstwa Kelly Sue DeConnick. Nie oznacza to, że inne nowości nie wywołują u mnie ciekawości. Wręcz przeciwnie. W grudniu do sprzedaży trafi kolejny komiksu ze scenariuszem Erica Stephensona - "They're Not Like Us" czy wspominany wczoraj na blogu "Rumble". Wspomniany one-shot stanowić ma wstęp do nowej serii "Magdalena", wydawcą oczywiście studio Top Cow.
Ogłoszono także, że grudniowy numer "Sheltered" będzie zarazem ostatnim, natomiast z nowymi historiami powrócą "East of West", "Shutter" oraz "The Wicked and the Divine". Ten ostatni, wbrew wcześniejszym zapowiedziom, nadal rysować będzie Jamie McKelvie.
W grudniu nie powinni narzekać wielbiciele wydań zbiorczych, ponieważ w ostatnim miesiącu roku ukaże się ich aż osiemnaście. Na pewno największą popularnością cieszyć będzie się czwarty tom "Sagi", ale nie tylko tym człowiek żyje. W obniżonej cenie dziesięciu dolarów pojawią się pierwsze odsłony "Dark Engine" oraz "Outcast", a warto zwrócić także uwagę na kolejne tomy "Black Science", "Sex Criminals" czy ogromne kompedium "Morning Glories".
Ale to nie wszystko. W grudniowych zapowiedziach pojawia się kalendarz "The Walking Dead", koszulki z tej samej serii oraz "Southern Bastards" i "Invincible", a także... deskorolki z motywami komiksów Ricka Remendera.
Moja lista zakupów duża nie będzie: "Saga vol. 4", "Lazarus #14" oraz "Umbral #12".
Image wydaje, Image przesuwa - 17.09.2014
W dniu dzisiejszym do sprzedaży trafiły następujące komiksy od Image:
Artifacts #39, $3.99
Blue Estate The Graphic Novel HC, $29.99
Clone #20, $2.99
Dead@17 The Blasphemy Throne #2 (Of 7), $3.50
Deadly Class #7, $3.50
Field #4 (Of 4), $3.50
Great Pacific #17, $2.99
Manifest Destiny #10, $2.99
Oddly Normal #1, $2.99
One-Hit Wonder #4 (Of 5), $3.50
Peter Panzerfaust vol. 4: The Hunt TP, $14.99
Red City #4, $2.99
Rise Of The Magi #4 (Cover A Sumeyye Kesgin), $3.50
Rise Of The Magi #4 (Cover B Stjepan Sejic), $3.50
Satellite Sam #10, $3.50
Savage Dragon #198, $3.99
Shutter #6, $3.50
Stray Bullets Killers #7, $3.50
Supreme: Blue Rose #3, $2.99
Trees #5, $2.99
Undertow vol. 1: Boatman's Call TP, $14.99
Wicked + The Divine #4 (Cover A Jamie McKelvie & Matt Wilson), $3.50
Wicked + The Divine #4 (Cover B Kevin Wada), $3.50
Jak zwykle też pojawiły się informacje na temat opóźnień dwóch komiksów. Tym razem chodzi o:
"The Manhattan Projects HC vol. 1" - przesunięte z 24 września na 1 października
"Ravine vol. 2" - przesunięte z 1 na 8 października
Artifacts #39, $3.99
Blue Estate The Graphic Novel HC, $29.99
Clone #20, $2.99
Dead@17 The Blasphemy Throne #2 (Of 7), $3.50
Deadly Class #7, $3.50
Field #4 (Of 4), $3.50
Great Pacific #17, $2.99
Manifest Destiny #10, $2.99
Oddly Normal #1, $2.99
One-Hit Wonder #4 (Of 5), $3.50
Peter Panzerfaust vol. 4: The Hunt TP, $14.99
Red City #4, $2.99
Rise Of The Magi #4 (Cover A Sumeyye Kesgin), $3.50
Rise Of The Magi #4 (Cover B Stjepan Sejic), $3.50
Satellite Sam #10, $3.50
Savage Dragon #198, $3.99
Shutter #6, $3.50
Stray Bullets Killers #7, $3.50
Supreme: Blue Rose #3, $2.99
Trees #5, $2.99
Undertow vol. 1: Boatman's Call TP, $14.99
Wicked + The Divine #4 (Cover A Jamie McKelvie & Matt Wilson), $3.50
Wicked + The Divine #4 (Cover B Kevin Wada), $3.50
Jak zwykle też pojawiły się informacje na temat opóźnień dwóch komiksów. Tym razem chodzi o:
"The Manhattan Projects HC vol. 1" - przesunięte z 24 września na 1 października
"Ravine vol. 2" - przesunięte z 1 na 8 października
wtorek, 16 września 2014
Drobne zmiany, nowości i ogłoszenia
Sporo interesujących rzeczy dotyczących bloga ukazało się na horyzoncie i nie tylko, więc dziś zbiorczo o nich Was poinformuję.
Sprawa pierwsza
Moja cierpliwość dobiegła końca. Codziennie zalewany reklamami i spamem w ilości "codziennie coraz więcej" postanowiłem, że zmieniam adres mailowy po zakończeniu KONKURSU. Ten dotychczasowy na Interii wciąż działa i możecie jeszcze z niego skorzystać jeśli chcecie wziąć udział w losowaniu "Sagi" z wydawnictwa Mucha, ale później już korzystajcie tylko z ktymczynski@gmail.com. To właśnie tam możecie przykładowo wysłać zdjęcia Waszych kolekcji do rubryki "Wasze", o której chyba już zapomnieliście :/ Natomiast jeśli chcecie zadać jakieś pytanie, przejdźcie niżej.
Sprawa druga
Co prawda nie sądzę żebym miał być zasypywany pytaniami, ale założyłem blogowi konto na Ask.fm. Co prawda w czasach ogólnej gimbazy jest to ryzykowne, bo nie chciałbym dostawać pytań w stylu "co miałeś dziś na obiad?", ale i tak uważam że jest to całkiem zabawna rzecz i jeśli ktoś z Was ma jakieś pytania o Image czy komiksie w ogóle, to walcie tam jak w dym. Postaram się każdego dnia zaglądać chociażby na chwilkę. Link znajdziecie także w prawym menu.
Sprawa trzecia
Zasygnalizowałem to już jakiś czas temu i liczyłem na Wasze zgadywanki, ale się przeliczyłem. Więc już bez zbędnych tajemnic ogłaszam, że w sobotę 4 października o 19:15 wraz z Kelenem z BatCave oraz S_O z Avalonu poprowadzimy prelekcję na Międzynarodowym Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi. Tytuł roboczy to "Marvel vs DC vs Image" i pewnie jeszcze się zmieni, ale już teraz serdecznie zapraszam w imieniu swoim oraz obu moich towarzyszy. Zamierzam wygrać tę bitwę na argumenty :)
Sprawa czwarta
Ostatnia, ale kto wie czy nie najważniejsza z tym wszystkich. Jeśli zaglądacie na portal DCMultiverse to zauważyliście tam wczoraj teaser, który zapowiada coś. Przy tym czymś grzebię również i ja, przy czym zaangażowałem się w to o wiele mocniej niż przez ostatnich kilka miesięcy w działanie portalu. Ba, właściwie jestem pomysłodawcą. Na razie nie będę dużo zdradzać, ale zachęcam by z niecierpliwością poczekać do daty, którą widzicie poniżej.
Z ogłoszeń parafialnych na dziś tyle :)
Sprawa pierwsza
Moja cierpliwość dobiegła końca. Codziennie zalewany reklamami i spamem w ilości "codziennie coraz więcej" postanowiłem, że zmieniam adres mailowy po zakończeniu KONKURSU. Ten dotychczasowy na Interii wciąż działa i możecie jeszcze z niego skorzystać jeśli chcecie wziąć udział w losowaniu "Sagi" z wydawnictwa Mucha, ale później już korzystajcie tylko z ktymczynski@gmail.com. To właśnie tam możecie przykładowo wysłać zdjęcia Waszych kolekcji do rubryki "Wasze", o której chyba już zapomnieliście :/ Natomiast jeśli chcecie zadać jakieś pytanie, przejdźcie niżej.
Sprawa druga
Co prawda nie sądzę żebym miał być zasypywany pytaniami, ale założyłem blogowi konto na Ask.fm. Co prawda w czasach ogólnej gimbazy jest to ryzykowne, bo nie chciałbym dostawać pytań w stylu "co miałeś dziś na obiad?", ale i tak uważam że jest to całkiem zabawna rzecz i jeśli ktoś z Was ma jakieś pytania o Image czy komiksie w ogóle, to walcie tam jak w dym. Postaram się każdego dnia zaglądać chociażby na chwilkę. Link znajdziecie także w prawym menu.
Sprawa trzecia
Zasygnalizowałem to już jakiś czas temu i liczyłem na Wasze zgadywanki, ale się przeliczyłem. Więc już bez zbędnych tajemnic ogłaszam, że w sobotę 4 października o 19:15 wraz z Kelenem z BatCave oraz S_O z Avalonu poprowadzimy prelekcję na Międzynarodowym Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi. Tytuł roboczy to "Marvel vs DC vs Image" i pewnie jeszcze się zmieni, ale już teraz serdecznie zapraszam w imieniu swoim oraz obu moich towarzyszy. Zamierzam wygrać tę bitwę na argumenty :)
Sprawa czwarta
Ostatnia, ale kto wie czy nie najważniejsza z tym wszystkich. Jeśli zaglądacie na portal DCMultiverse to zauważyliście tam wczoraj teaser, który zapowiada coś. Przy tym czymś grzebię również i ja, przy czym zaangażowałem się w to o wiele mocniej niż przez ostatnich kilka miesięcy w działanie portalu. Ba, właściwie jestem pomysłodawcą. Na razie nie będę dużo zdradzać, ale zachęcam by z niecierpliwością poczekać do daty, którą widzicie poniżej.
Z ogłoszeń parafialnych na dziś tyle :)
Spawn: Godslayer vol. 1 (Brian Holguin/Jay Anacleto/Brian Haberlin)
Być może
nie podzielicie mojego zdania, ale bardzo, naprawdę bardzo nie lubię mieszania
w originach postaci komiksowych. Tymczasem taki trend jest bardzo modny w
Marvelu czy DC, a żeby daleko nie szukać podam przykład niedawnych rewelacji z
jednej z serii z Iron Manem, gdzie główny bohater dowiaduje się że... ha! No
coś tam odkrywa :) Czasami zmiany te stają się wymuszone. Wyrokami sądowymi
przykładowo. Pamiętacie pewnie, że nieraz wspominałem o zatargu między Neilem
Gaimanem i Toddem McFarlane. Jednym z jego efektów było także wycofanie z
istnienia postaci Mediewal Spawna, która bardzo fajnie dopełniała rozbudowaną
już mitologię serii. Aż do 2008 roku trzeba było czekać na wypełnienie tej
pustki, ponieważ właśnie w tym roku ukazał się one-shot ”Spawn: Godslayer
vol. 1”, nad którym dziś się skupię.
Na samym
początku muszę zaznaczyć to co mi się podobało w warstwie fabularnej komiksu. ”Spawn:
Godslayer vol. 1” nie jest osadzony w oficjalnym i obecnie bardzo
poszarpanym timeline, lecz daje nim historię w alternatywnym świecie.
Jednocześnie niejako przywraca postać Spawna osadzonego w okresie magii i
miecza, ale także nie miesza jeszcze mocniej w kontinuum, chociaż McFarlane
mógł bez mrugnięcia okiem to zrobić. W końcu to jego marka i on decyduje co
może z nią zrobić. No ale wróćmy do warstwy fabularnej. ”Spawn: Godslayer
vol. 1” przedstawia nam miejsce noszące nazwę Endra-La. Jego mieszkańcy
przypominają klasyczny lud średniowiecznego świata z domieszką magii. Nie ma w
nim podziału na Niebo i Piekło, a wszelacy Bogowie to ludzie, którzy zarządzają
konkretnymi królestwami. Pewnego dnia do Endra-La zaczyna zbliżać się nieznana
postać, której nie sposób zatrzymać. Jest nią Spawn – Rzeźnik Bogów.
W przeciwieństwie
do opisywanego jakiś czas temu ”Spawn: Architects of Fear vol. 1”, ten komiks
w znacznym stopniu przypadł mi do gustu. Generalnie jest to lektura
niezobowiązująca i w sumie krótka, ale mimo wszystko nie powiedziałbym że
niepotrzebna. Po raz pierwszy od jakiegoś czasu Todd McFarlane właściwie nie
brał udziału przy powstawaniu historii ze Spawnem i to od razu czuć. Dlaczego? Ponieważ
”Spawn: Godslayer vol. 1” zdecydowanie wyróżnia się sposobem opowiadanej
historii. Nie dajcie się zwieść pozorom, sam tytułowy bohater gra tu raczej
drugoplanową rolę, która polega na chodzeniu i niszczeniu. Ten komiks przede
wszystkim ukazuje mieszkańców Endra-La, którzy stają w obliczu zagłady z ręki
niepowstrzymanej siły, a także opowiada o uczuciu dwójki ludzi, które do tych
zniszczeń doprowadziło.
Początek ”Spawn:
Godslayer vol. 1” jest jeszcze typowy. Widzimy bowiem miasto pełne
przepychu i zdeprawowania oraz niejako instynktownie trzymamy kciuki za to, by
Spawn z tego świata załatwił wszystkich możliwie w jak najbardziej bolesny
sposób. Mniej więcej w połowie scenarzysta Brian Holguin sprawia, że sytuacja się
odwraca. Wtedy też poznajemy przeszłość zarówno tytułowego bohatera jak i ”bogini”
opiekującej się atakowanym miastem, a kolejne wydarzenia doprowadziły do tego,
że zacząłem trzymać kciuki za to, by chociaż garstka mieszkańców wyspy
przetrwałą. Scenarzyści jednoznacznie odróżnili tego Spawna od chociażby Ala
Simmonsa, robiąc z niego postać niemal jednoznacznie złą i podporządkowaną
piekielnym mocom. Było to dość zaskakujące i chociaż wydaje się, że w ”Spawn:
Godslayer vol. 1” dało to niezły rezultat, to już próba wycofania się z
tego w kontynuacji tego one-shotu sprawiła, że seria szybko została skasowana.
Wadą opisywanego
dziś komiksu jest to, że twórcy musieli zamknąć się w 64 stronach i mieli
mnóstwo miejsca na rozpisanie fajnej historii, a tak naprawdę momentami czuć
straszne dłużyzny. Właśnie we wspomnianej wyżej połowie komiksu kończy się jakiekolwiek
podłoże fabularne i rozpoczyna regularna masakra. Wydaje mi się, że służy ona
głównie temu, by pokazać kunszt rysownika Jaya Anacleto, co stanowi podobieństwo
do przywołanego już ”Spawn: Architects of Fear vol. 1”. Tyle tylko, że w
przypadku tamtego komiks była to zaleta, bo rysunki sprawiały iż chciało się przedzierać
przez cienką fabułę, tu jest już na odwrót. Nie zrozumcie mnie źle, Anacleto to
kolejny piekielnie uzdolniony artysta, który pokazał się ze świetnej strony
podczas tworzenia ilustracji do ”Spawn: Godslayer vol. 1”, ale równie
dobrze spisywał się w momentach, gdy Holguin bardziej starał się przy
scenariuszu. Gdy dano mu wolną rękę przy rysowaniu jednej, wielkiej rozwałki, prace
Anacleto nie stały się nagle lepsze. Dlatego też zaryzykuje stwierdzenie, że
gdyby Holguinowi bardziej się chciało i w pewnym momencie nie odpuściłby on
zawiązywania całkiem niezłej fabuły, to i końcowa ocena tego komiksu byłaby z
cała pewnością wyższa.
W komiksie
znalazło się miejsce dla ośmiu stron dodatków, które w rzeczywistości są po
prostu galerią szkiców wzbogaconą o fajnie przedstawiony proces powstawania
najbardziej charakterystycznych plansz. Spodobała mi się taka drobnostka jak
to, że te cztery kartki są wydrukowane na innej jakości papierze, zdecydowanie
bardziej pasującym do tego typu bonusów. Plus dla wydawcy za umieszczenie
materiałów dodatkowych, minus za to, że było ich tak niedużo. Niewielki, ale
jednak :)
”Spawn:
Godslayer vol. 1” kosztował mnie niecałe 25zł i uważam, że nie wyrzuciłem
pieniędzy w błoto. Widać wyraźnie, że komiksu mógłby być zdecydowanie lepszy,
ale jako że sam całkiem niedawno wylewałem pomyje na znacznie gorszy one-shot
ze Spawnem, to jednak cieszę się, że w tym przypadku jest nieco pomysłowości. Dla
fanów postaci rzecz obowiązkowa, reszta może lecz nie musi. 3.5/6
Szafa z Komiksami poleca "Deadly Class"
Po nieco dłuższej przerwie "Szafa z Komiksami" znów bierze na tapetę komiks rodem z Image i... sprawdźcie sami.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





