Jeśli przyjrzycie się bliżej pierwszym komiksom
publikowanym przez wydawnictwo Image, z pewnością zauważycie, że znakomita
większość z nich jest przeładowana testosteronem. Spawn, Savage Dragon i
ShadowHawk to faceci, zaś panie w ich seriach stanowiły raczej drugi plan.
Grupa Youngblood pełna była najróżniejszych postaci, ale tak na dobrą sprawę
tylko faceci z tej ekipy potrafili jakoś na dłużej zapaść w pamięć,
przynajmniej do pojawienia się w składzie Glory. Tak na dobrą sprawę, tylko
Marc Silvestri wiedział, że warto dać paniom znacznie bardziej wyrazistą rolę,
dzięki czemu w ”Cyber Force” od
samego początku Cyblade, Velocity czy Ballistic zapadały w pamięć nie tylko
dzięki względom wizualnym. No i jest jeszcze WildStorm, które podchodziło do
sprawy najczęściej bardzo źle. Dziś, z okazji Dnia Kobiet, przyjrzymy się nieco
bliżej jednej z pan wykreowanych przez Jima Lee i Brandona Choia.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zealot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zealot. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 8 marca 2018
czwartek, 1 października 2015
Z archiwum Image #20
W
poprzedniej odsłonie tej rubryki zasygnalizowałem, że następnym razem zajmę się
komiksem z rysunkami pewnego artysty, przy którym nawet Greg Land wydaje się
być grzecznym chłopcem, który jedynie przerysowuje bohaterki filmów dla
dorosłych. Okładkę tego komiksu widzicie powyżej, jest nim ”VooDoo/Zealot:
Skin Trade”, wydane przez studio WildStorm w lipcu 1995. Gdyby sięgnął po
niego ktoś uważający, że komiksy są skierowane dla napalonych nerdów, miałby w
swojej ręce koronny argument przemawiający za jego tezą. Tymczasem dla mnie
jest to ”jedynie” komiks tak zły, że aż śmieszny.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
