Gdy seria ”Seven to Eternity” ruszała w USA i nikt nawet jeszcze nie myślał,
że w Polsce nagle masowo zaczną wychodzić komiksy od Image Comics, praktycznie
z miejsca została ona wpisana przeze mnie na listę zakupów i w 2017 roku nawet
zdarzyło mi się na blogu zrecenzować pierwszy tom, lecz kolejnych dwóch już nie
opisałem. I tak oto przenosimy się do roku 2020, gdy wydawnictwo Mucha Comics
opublikowało tytuł ten w naszym kraju. Tytuł lekko zmodyfikowano (wrócę do
tego), zaś ”Droga ku wieczności”
pojawiła się u nas dodatkowo w wersji dwóch tomów w jednym tomie. Oznacza to,
że moja wcześniejsza recka obejmowała raptem połowę tego, co ukazało się w
Polsce. Czas zatem na nowy tekst z niekoniecznie nowymi przemyśleniami ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą matt hollingsworth. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą matt hollingsworth. Pokaż wszystkie posty
środa, 24 czerwca 2020
wtorek, 20 marca 2018
Tokyo Ghost Complete Edition HC (Rick Remender/Sean Murphy/Matt Hollingsworth)
Technologia to zło! No, przynajmniej momentami.
Gdy przyjeżdżało się do Łodzi na MFKiG w czasach, gdy o terminalach płatniczych
na stoiskach nikt nie myślał, a do najbliższego bankomatu trzeba było przed
wyruszeniem w drogę zebrać drużynę, trzymanie się określonego przed wyjazdem
budżetu było jakieś takie prostsze. Dziś jest zupełnie inaczej – karta płacić
można niemal wszędzie, a i w razie awarii dostępny na miejscu był przewoźny
bankomat. W ubiegłym roku oczywiście uległem pokusie i naruszyłem swój budżet,
ponieważ na stoisku wydawnictwa Non Stop Comics dostępny był "Tokyo Ghost Complete Edition
HC" w cenie na tyle atrakcyjnej, bym skusił się na kupno (dokładnie)
czwartego swojego wydania deluxe rodem z USA. I właśnie na jego temat chciałbym
Wam dziś napisać parę zdań.
sobota, 9 grudnia 2017
Chrononauci #1 (Mark Millar/Sean Murphy/Matt Hollingsworth)
O mojej niechęci do komiksów Marka Millara
pisałem oraz wspominałem tu i ówdzie już tyle razy, że najprawdopodobniej już
zdążyliście przewrócić oczami gdy zobaczyliście to zdanie. Niestety lub stety,
perspektywa szybkiego kontraktu na ewentualną ekranizację, a także dobre
zarobki za pracę sprawiają, iż nie jest mu szczególnie trudno znaleźć
kolejnych, znanych artystów, którzy narysują komiksy do jego scenariusza. To,
co dla mnie jest mocno problematyczne, to fakt iż najczęściej nakłania on do
współpracy rysowników, których dorobek bardzo sobie cenie i lubię w miarę na
bieżąco śledzić ich karierę. Sean Gordon Murphy jest właśnie jedną z takich
osób, dlatego też ostatecznie skusiłem się i sięgnąłem po ”Chrononautów” gdy wychodzili zeszytowo. Finał tej miniserii był dla
mnie wówczas ogromnym zawodem i chciałem o tym tytule zapomnieć możliwie jak
najszybciej. Tymczasem wydawnictwo Non Stop Comics włączyło owy komiks do
swojej oferty, a to oznaczało tylko jedno – moje drugie starcie z Dannym i Corbinem.
poniedziałek, 6 marca 2017
Seven to Eternity vol. 1: The God of Whispers (Rick Remender/Jerome Opena/Matt Hollingsworth)
Niezbyt
często wypowiadam się w dobrym tonie o komiksach wydawnictwa Marvel Comics, a
tym razem tak właśnie zrobię. Z duetem Rick Remender/Jerome Opena pierwszy raz
do czynienia miałem przy okazji ich krótkiej przygody z jedną z licznych serii
z Punisherem. Nieco później, obaj otrzymali angaż przy cyklu ”Uncanny X-Force”,
które również serdecznie polecam. Zwłaszcza, że lada chwila tytuł ten pojawi
się w naszym kraju dzięki wydawnictwu Mucha Comics. Jednak twórcy ci prawdziwie
zauroczyli mnie dopiero w momencie, gdy zdecydowałem się sięgnąć po ”Fear
Agent”. Tam Opena co prawda zilustrował mniej zeszytów niż Tony Moore, ale to
właśnie jego prace najmocniej wbiły mi się w pamięć. Gdy więc pojawiła tylko
się zapowiedź startu ”Seven to Eternity”, nawet się nie zastanawiałem.
Serio, nie czytałem opisu, zawierzyłem duetowi twórców. Dziś w kilku zdaniach
opowiem, czy żałuję tej decyzji.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



