Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eric canete. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eric canete. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 lutego 2021

Chrononauci tom 2 (Mark Millar/Eric Canete/Giovanna Niro)

Rok 2015 – Mark Millar łączy siły z Seanem Murphym i tworzą komiks ”Chrononauci”. Odnoszą sukces i chociaż musiałem to sprawdzić, to nawet ja, a więc naczelny hejter Millara na półkuli północnej, byłem w stanie docenić kilka zabiegów, jakie scenarzysta tam zastosował. Miało to miejsce w 2017 roku, gdy wydawnictwo Non Stop Comics postanowiło sięgnąć po ten tytuł i opublikować go w Polsce. W ubiegłym roku, po wielu zapowiedziach, w końcu udało się wypuścić drugi tom przygód Corbina i Danny’ego, chociaż już bez udziału mocno zajętego w DC Comics Seana Murphy’ego. Rodzimy wydawca zareagował szybciutko i w styczniu do sprzedaży trafił drugi tom serii ”Chrononauci”, który w mojej opinii jest powtórką z rozrywki – jest stosunkowo mocny tam gdzie był wcześniej, zaś kuleje niemal wyłącznie w tych samych miejscach do poprzednik.

wtorek, 5 listopada 2019

Mark Millar o "Chrononauts: Futureshock"

W minioną środę w USA ukazała się cała miniseria "Chrononauts: Futureshock" Marka Millara i Erica Canete. W związku z tym autor scenariusza udzielił wywiadu serwisowi Newsarama i najważniejsze informacje z niego znajdziecie poniżej.
Mark Millar powiedział, że pomysł na "Chrononauts" pojawił się w jego głowie, gdy Ridley Scott poprosił go o napisanie scenariusza do krótkometrażowego filmu. Piętnastominutowa produkcja miała mieć budżet w wysokości 100 tysięcy dolarów, a role główne Millar napisał z myślą o takich aktorach jak Chris Pratt i Chris Hemsworth. Ostatecznie nic z tego nie wyszło, a marka ma szanse zaistnieć dzięki umowie scenarzysty z Netflixem, lecz raczej nieprędko.

"Chrononauts: Futureshock" Millar określa mianem kontynuacji konceptu podróży w czasie na serio. Twórca wyjaśnia, że o ile szanuje "Powrót do przyszłości" tak nie wierzy, by pierwsze działające urządzenie do skakania w czasie można było skonstruować we własnym garażu i widzi to raczej jako efekt pracy wysokobudżetowej organizacji.

Ilustratorem nowej miniserii jest Eric Canete, który dotychczas nie narysował żadnego komiksu. Jest jednak artystą bardzo aktywnym w przemyśle gier komputerowych i jego styl zachwycił Millara na tyle, by uznać go za godnego następcę Seana Murphy'ego.

"Chrononauts: Futureshock" jest kompletnym przeciwieństwem pierwszej miniserii. Tam bohaterowie przenieśli się w przeszłość, teraz pojawią się w przyszłości. Tam poznają odpowiedź na najważniejsze pytanie: skoro podróże w czasie są możliwe, to dlaczego nigdy nasz świat nie został odwiedzony przez kogoś z przyszłości?

Millar zapytany o to, do jakiego okresu by się przeniósł w czasie, odpowiedział że do 1999 roku, gdy Marvel bankrutował i jego akcje kosztowały kilka centów. Wtedy wykupiłby całe wydawnictwo za niecałe sto dolców.

Źródło: 1

środa, 24 lipca 2019

"Chnonauts" wraca! Wszystkie zeszyty ukażą się jednego dnia.

Co prawda wciąż czekamy na oficjalne zapowiedzi wydawnictwa Image na październik tego roku, ale co jakiś czas pojawiają się przecieki dotyczące tego, czego możemy się tam spodziewać. I tak na przykład Mark Millar ujawnił, że właśnie wtedy do sprzedaży trafi miniseria "Chrononauts: Futureshock". I to od razu całość, jednego dnia.
"Chrononauts: Futureshock" zostanie zilustrowane przez Erica Canete ("RunLoveKill"). Historia skupi się ponownie na dwóch kumplach - Corbinie i Dannym, którzy po fantastycznej przygodzie w przeszłości, tym razem spróbują powędrować w drugim kierunku. Niestety z jakiegoś powodu nie będą mogli udać się zbyt daleko. Czy to oznacza, że Ziemia nie ma żadnej przyszłości?

Miniseria liczyć będzie cztery zeszyty. Wszystkie ukażą się w USA jednego dnia i będzie to 30 października.

Przypomnę, że pierwszą miniserię z tymi bohaterami w Polsce wydało Non Stop Comics. Tytuł to oczywiście "Chrononauci" i wcale się nie zdziwię, jeśli zdecydują się sięgnąć po kontynuację.

Źródło: PreviewsWorld

wtorek, 2 czerwca 2015

Twórcy zachęcają do sięgnięcia po "RunLoveKill"

Kilkukrotnie trafiłem już na osoby sądzące, że Image Comics nie jest już miejscem produkującym tak dużo nowych gwiazd amerykańskiego komiksu. Trudno chociaż częściowo się z tym nie zgodzić, jednakże od czasu do czasu w ofercie tego wydawnictwa nadal pojawiają się komiksy autorów właściwie nieznanych. Bo chyba tylko najbardziej zatwardziali znawcy wiedzieli wcześniej kim są twórcy "RunLoveKill".
Rain Oshiro to kobieta mające pełno problemów. Walczy ona o ucieczkę z dystopijnego miasta przyszłości, nieustannie będąc ścigana za coś, czego dokonała w przeszłości. Co gorsza, ma na to jedynie 24 godziny - tak w skrócie przedstawia się fabuła pierwszych dwóch numerów serii "RunLoveKill", które urzekły mnie dość niekonwencjonalnie poprowadzona narracją oraz bardzo przyjemnym tempem opowiadania historii. Jeśli wierzyć samym twórcom, nie tylko ja mam taka opinię, ponieważ ich komiks spotkał się z dość ciepłym przyjęciem.

Pierwszy numer "RunLoveKill" specjalnie został zaprojektowany tak, by rzucić czytelnika bez wyjaśnień w sam środek akcji. Cała początkowa sekwencja nieprzypadkowo pozbawiona została dialogów, lecz uważne oko dostrzeże wiele ciekawostek mających spore znaczenie dla historii.

Pomimo tego, że początkowe dwie odsłony "RunLoveKill" obfitują w akcję, twórcy starają się do każdego zeszytu dołożyć sceny mocniej skupione na rozbudowaniu poszczególnych postaci. Zarysowują oni także polityczny aspekt przedstawionego świata. Dużą role odegra z nim mur graniczny, który nie zarazem jest komentarzem do polityki takich państw jak USA czy Izrael. Twórcy chcą, by ten pojawiający się na stronach "RunLoveKill" traktowany był bardziej jako symbol ograniczeń.

Trzeci zeszyt "RunLoveKill" pojawi się w sprzedaży 17 czerwca, polecam :)