Crossovery międzywydawnicze to w
świecie komiksów nic nadzwyczajnego. Bawił się w to chyba każdy, a i dziś takie
DC Comics nie boi się wysłać Ligę Sprawiedliwości do starcia z Power Ranwers czy
uczynić z Batmana dobrego ziomka Wojowniczych Żółwi Ninja. Oczywiście spotkania
z herosami z innych wydawnictw zdarzało się również w historii Image Comics,
czego mieliśmy okazję być świadkami w marcu 2006 roku, gdy nieistniejąca już
Mandragora wydała w naszym kraju komiks ”Spawn/Batman”
Franka Millera i Todda McFarlane’a. Oczywiście takich akcji było więcej. Studio
Top Cow wysyłało Witchblade czy The Darkness do uniwersum Marvela czy na
spotkania z Red Sonją, zaś Invincible Roberta Kirkmana spotkał na swej drodze
między innymi Spider-Mana, a Savage Dragon ścierał się z Megaton Manem. W
latach dziewięćdziesiątych było także niezwykle głośno o crossoverze ”Deathmate”, gdzie postacie z Extreme
Studios oraz WildStormu spotykały bohaterów z Valiant Comics i przyłożyły dużą
cegiełkę do bankructwa ostatniego z wymienionych. O tym może jednak wspomnę
kiedy indziej. Dziś rzucimy okiem na rok 1997 i jeden z wielu przykładów
współpracy Image z Marvelem.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brandon choi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brandon choi. Pokaż wszystkie posty
piątek, 6 grudnia 2019
wtorek, 15 grudnia 2015
Z archiwum Image #23
Na dobry początek mały spoiler dotyczący kolejnych dwóch odsłon tej rubryki. Otóż teoretycznie miałem jedynie omawiać w niej pierwsze numery poszczególnych, klasycznych tytułów z Image. Jednakże tytuł, o którym będzie mowa dzisiaj, zasługuje na uczynienie z niego wyjątku. Są w nim bowiem jeszcze dwa numery warte poświęcenia większej ilości miejsca. I właśnie one będą bohaterami 24 i 25 odsłony "Z archiwum Image". O jakim komiksie mowa?
Uniwersum
studia WildStorm oparte było zawsze na drużynach. Nic w tym dziwnego, skoro w
całej historii dziecka Jima Lee pojawiło się tylko dwóch bohaterów, którzy
potrafili utrzymać swój solowy ongoing dłużej niż przez rok i byli to nieco
zapomniany już Backlash oraz wciąż mocno rozpoznawalny Deathblow. Nawet znany i
lubiany Grifter miał pecha i za czasów dwukrotnie doczekał się kasacji po
upływie roku. ”StormWatch” spośród wszystkich drużynówek z WildStormu
było komiksem najmniej popularnym, jednakże z punktu widzenia całości uniwersum
– zdecydowanie najważniejsze.
poniedziałek, 8 czerwca 2015
Z archiwum Image #16
Dziś drogą
wyjątku wyłamię się z zasady opisywania pierwszych numerów danej serii i skupię
się nie tyle na jednym, co na widocznych powyżej trzech zeszytach serii ”Gen13
vol. 2”, które tak naprawdę powinny zostać wydane jako jeden, powiększony
numer, ale rachunek ekonomiczny prosto i szybko udowodnił, że więcej dolarów
będzie więcej z rozbicia trzynastego numeru tego tytułu na trzy mniejsze
zeszyciki. Mam z tym niemały problem, ponieważ z jednej strony to, co
zaserwował czytelnikom J. Scott Campbell nie jest niczym innym jak jawnym
zagraniem na ich portfele, z drugiej zaś strony historia zawarta w numerach
13A, 13B i 13C pozwala chociaż na moment zapomnieć, jak żenująco słabym tytułem
była ta seria. No bo serio, tak przyjemnej, chociaż zarazem nie wymagającej
zbytnio używania mózgu lektury się nie spodziewałem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

