Niejednokrotnie
powtarzałem przy różnych okazjach na blogu, że na początku istnienia
wydawnictwa Image, praktycznie każdy kolejny komiks pojawiający się na
sklepowych półkach z miejsca stawał się bestsellerem. Taka sytuacja
doprowadzała do tego, że twórcy-założyciele, a przynajmniej ich część, szybko
nabierała przekonania, że jest w stanie sprzedać każdy crap z ich nazwiskiem na
okładce. Efektem była zafundowana przez WildStorm, Extreme Studios oraz Top Cow
istna powódź tytułów, które negatywnie wyróżniały się nawet na tle tych
tytułów, których jakość można poddawać w ogromną wątpliwość. Większość z nich
szybko umierała, uderzając po kieszeni włodarzy wydawnictwa. Dzisiejsza odsłona
”Z archiwum Image” skupi się na tytule, którego pierwszy numer wpadł w moje ręce
niedawno (dzięki, Joachim!), a jego lektura sprawiła, że śmiałem się do rozpuku
z powodu nagromadzonych tu idiotyzmów. Panie i panowie, przed Wami kilka zdań
na temat <jak sądzę> miniserii ”21” Marca Silvestriego i żywej
legendy komiksowego rynku – Lena Weina.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą billy tan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą billy tan. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 12 czerwca 2017
poniedziałek, 8 sierpnia 2016
Z archiwum Image #32
Jeśli sądziliście, że tylko w początkowych latach
działalności wydawnictwa Image panowało powszechne, chociaż ciche przyzwolenie
na kopiowanie pomysłów innych i nazywanie ich autorskimi, to jesteście w
błędzie. Jeszcze w roku 1998 takich komiksów pojawiało się sporo, zaś studio
Top Cow, bardziej lub mniej świadomie, przeszło same siebie. Pozwoliło bowiem
na wydanie serii ”Spirit of the Tao”, którego autor przepisał na nowo...
inny, pisany przez siebie tytuł z tego studia. I właściwie nie tylko się z tym
nie krył, ale wręcz uczynił z tego znak rozpoznawczy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

