Pokazywanie postów oznaczonych etykietą antony johnston. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą antony johnston. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Johnston opowiada o serii "Codename: Baboushka"

Antony Johnston to twórca generalnie lubiany (w tym także i przez niżej podpisanego), lecz nie mogącego przebić się do świadomości naprawdę dużej liczby czytelników. Nie inaczej jest z jego najnowszą serią, jaką jest "Codename: Baboushka" - zbiera ona każdego miesiąca bardzo dobre oceny, a jej sprzedaż jakoś nie powala na kolana. Jeden z redaktorów portalu Comic Alliance, zauroczony komiksem, zaprosił scenarzystę do rozmowy na jego temat. Co nowego ujawniono?
Johnston raz jeszcze potwierdził, że "Codename: Baboushka" zainspirowane zostało maratonem filmowym Jamesa Bonda. Scenarzysta zaczął zastanawiać się, czy gdyby Tatiana Romanova - bohaterka jednej z części - stała się główną postacią cyklu, to jak mocno zmieniłby on swoje oblicze?  Dodatkowo, zauważył on, zę w tego typu historiach jest bardzo mało kobiet w roli głównych bohaterek, także zresztą w komiksie, przez co chciał chociaż trochę zmienić te niekorzystne dla pań proporcje.

Rysownik Shari Chankhamma współpracował z Johnstonem także przy "The Fuse" od Image i w drugim numerze "Codename: Baboushka" można znaleźć kilka easter eggów związanych z pierwszym z wymienionych tytułów. Scenarzysta ujawnił, że rysownik otrzymał od niego tylko wytyczne dotyczące wyglądu głównej bohaterki. Cała reszta to już zasługa jego wyobraźni.

Drugi story-arc przyniesie wiele odpowiedzi na temat przeszłości głównej bohaterki i w sporej mierze ma dziać się na terenie Rosji. Mocniej zaznaczony ma być także główny wątek "Codename: Baboushka", zaś całość nic nie straci ze swojej obecnej dynamiki.

Eseje, które umieszczane są w każdym nowym numerze komiksu, powstają w momencie, gdy Johnston ma już dawno skończony scenariusz i nie zdradzają nic na temat przyszłości cyklu. Scenarzysta nie ukrywa jednak, że lektura tych tekstów sprawiła już, że kilka szczegółów pozmieniał w trakcie prac nad kolejnymi skryptami. Przypomnę, że Johnston zaprosił do współpracy panie, które każdego dnia zajmują się zagadnieniami kultury i popkultury. Odzew ponoć przekroczył jego najśmielsze oczekiwania i w kolejnych numerach "Codename: Baboushka" na pewno nie zabraknie bonusowych tekstów.

Źródło: Comic Alliance

wtorek, 8 września 2015

Antony Johnston zachęca do zapoznania się z Babuszką

Nieudana próba z serią "Umbral" oraz dość średnie wyniki sprzedaży "The Fuse" nie zniechęcają Antony'ego Johnstona. I dobrze, bo niedawno zapowiedziane "Codename: Baboushka" zapowiada się coraz ciekawiej. Serwis CBR otrzymał już swój egzemplarz recenzencki i wystawił mu bardzo wysoką ocenę. Dodatkowo, przeprowadzono wywiad ze scenarzystą, który ujawnił kilka nowych, ciekawych informacji.
Pomysł na "Codename: Baboushka" narodził się naturalnie podczas oglądania jednej z części filmowego cyklu o Jamesie Bondzie. Było to "From Russia With Love", a Johnston uznał, że chciałby zobaczyć całą tę historię z punktu widzenia Tatiany Romanovej - jednej z bohaterek filmu. Pomysł ten powoli i konsekwentnie zaczął przeradzać się w pomysł na całą serię.

Dziennikarze CBR potwierdzają wcześniejsze słowa scenarzysty. Pierwszy numer "Codename: Baboushka" faktycznie posiada wszystkie zalety jego dotychczasowych komiksów, a dodatkowo posiada mnóstwo scen akcji i niebywale duże tempo. To coś z czego Johnston jak dotąd nie słynął.

W pierwszej historii nie poznamy zbyt wielu szczegółów z przeszłości głównej bohaterki, lecz pojawią się pewne sugestie. Te być może będą rozwijane w przyszłych story-arcach. Scenarzysta nie chciał także zdradzić jakie poglądy polityczne i historyczne będzie mieć stworzona przez niego agentka.

"Codename: Baboushka" ma być wzbogacone o eseje autorstwa kobiet, także okładki wariantowe będą rysowane tylko przez panie. Johnston zasugerował, że nakłania Gail Simone do stworzenia dla jego serii jednego z dłuższych tekstów.

Źródło: CBR

niedziela, 2 sierpnia 2015

Umbral vol. 2: The Dark Path (Antony Johnston/Christopher Mitten)

Powyżej widzicie okładkę wydania zbiorczego. Recenzja powstała w oparciu o lekturę wersji zeszytowej.

Myślę że część z Was pamięta jeszcze całkiem świeżą recenzję pierwszego tomu tego cyklu, w którym kilkukrotnie wspomniałem, że jest to seria zawieszona i niewiele wskazuje na to, by sprawa miała w najbliższym czasie ulec zmianie. Wspomniane ”Out of the Shadows” oceniłem na 4/6 oraz stwierdziłem, że mogę jedynie kontynuować lamenty nad losem komiksu. Dziś będzie jeszcze trudniej, ponieważ drugi tom ”Umbral” jest jeszcze lepszy niż pierwszy, ale zarazem stanowi ostatnią odsłonę tego komiksu. Naprawdę bardzo dobrego komiksu.

czwartek, 16 lipca 2015

Image Expo: Strzeżcie się babuszki!

Cieszy wieść, że niedawne niepowodzenie przy publikacji "Umbral" nie zraziło Antony'ego Johnstona i już po kilku tygodniach, podczas niedawnego Image Expo, zapowiedział on premierę nowej serii o zapewne dość trudnym do wymówienia przez mieszkańców USA tytule "Codename: Baboushka". Czy tym razem odniesie on sukces? Czas pokaże, lecz mam pewne obawy.
"Codename: Baboushka" opowiadać ma o pewnej żyjącej w Stanach Zjednoczonych Rosjance, która jednocześnie jest bardzo niebezpiecznym członkiem mafii. Pewnego dnia jej sława ją wyprzedza i zaczyna być ona szantażowana przez rząd USA, aż w końcu ugina się i zostaje zmuszona do wykonywania brudnej roboty na całym świecie.

Antony Johnston zapewnia, że będzie to dość klasyczna seria wypełniona akcją, pojedynkami i wybuchami. Całość zaś utrzymana będzie w tonie lekkim, lecz zarazem poważnym. I właśnie tu pojawiają się moje obawy, ponieważ pomysł na "Codename: Baboushka" kojarzy się z wydanym kilkanaście tygodni temu "Red One" Xaviera Dorisona oraz Terry'ego Dodsona. Nie jest to bardzo mocne podobieństwo - ot, właściwie tylko polega na tym, iż w obu seriach mamy do czynienia z obywatelką Rosji żyjącą w USA, lecz komiks ten nie został zbyt ciepło przyjęty przez czytelników, a wydaje mi się że stały za nim "gorętsze" nazwiska. Z całym szacunkiem dla Johnstona oczywiście.

Widoczny na okładce podtytuł to nazwa pierwszego story-arcu. Scenarzysta zdradził, że kolejne nosić będą następujące tytuły: "Menace in Macau", "Ghost Station Zero" oraz "The Malikov Gambit".

Shari Chankhamma to debiutant na rynku USA i zajmie się warstwą graficzną Nie będzie on jednak tworzyć okładek, za które odpowiedzialne będą same panie: Tula Lotay, Annie Wu, Leila del Duca oraz Kate Leth.

Premiera pierwszego numeru już w październiku.

Źródło: CBR

czwartek, 25 czerwca 2015

Umbral vol. 1: Out of the Shadows (Antony Johnston/Christopher Mitten)

Recenzja powstała dzięki uprzejmości załogi Klubokawiarni Allboom, która udostępniła mi egzemplarz do lektury. Chociaż pojawiają się odniesienia do posiadanych przeze mnie zeszytów. 

Dziś recenzja nietypowa, ponieważ tak naprawdę nie było wielkiej potrzeby jej pisać. Komiks, który będę dziś oceniać jakiś czas temu został zawieszony, a nadzieja na to, że powróci na sklepowe półki jest właściwie bliska zeru. Tak więc niezależnie od tego czy ocenię go wysoko czy nisko, koniec końców i tak go pewnie nie kupicie. No bo po co? Chyba nie ma wśród Was takich wariatów, którzy chcą zainwestować w urwany komiks tylko dlatego, bo był naprawdę dobry. No a ”Umbral” takie właśnie było i jeszcze długo będę żałować jego smutnego końca.

sobota, 4 kwietnia 2015

Smutna wieść dla fanów "Umbral", dobra dla wielbicieli "The Fuse"

Czy wśród Was są osoby, które z niecierpliwością równą mojej wyczekiwały jakichkolwiek informacji o trzynastym numerze serii "Umbral"? Jeśli tak, to nie mam dobrych wieści. Antony Johnston na swoim blogu ogłosił zawieszenie prac nad komiksem.
Jak się dowiadujemy, decyzja ta została podjęta przez cały zespół twórców i jej powodem jest bardzo słaba sprzedaż komiksu. "Umbral" nie był na tyle chętnie kupowany, by zarobić na kolejne numery. I nie stało się to z dnia na dzień. Według Johnstona sytuacja taka miała miejsce już na początku drugiego story-arcu.

Z całością notki scenarzysty możecie zapoznać się TUTAJ.

Jednocześnie Johnston poinformował, że chociaż sprzedaż "The Fuse" nie różni się znacząco od tej jaką osiągało "Umbral", czytelnicy tego tytułu nie muszą się obawiać. Umowa między twórcami i wydawnictwem Image zakłada, iż seria ta zamknie się w czterech tomach i Johnston ma gwarancję wydania wszystkich numerów niezależnie od osiąganych wyników.

Jako iż posiadam w zeszytach wszystkie numery "Umbral" i byłem dużym fanem tej serii, muszę przyznać iż Wielka Sobota nie mogła się dla mnie zacząć od gorszej informacji.

czwartek, 11 grudnia 2014

Johnston o nowy story-arcu w "The Fuse"

Antony Johnston dobrym scenarzystą jest. Jego dwie serie publikowane przez Image Comics spotykają się z ciepłym przyjęciem krytyki, ale niekoniecznie można o nich mówić jako o hicie sprzedażowy. Na szczęście zarówno "Umbral" jak i "The Fuse" nie mają zamiaru zbyt szybko się skończyć. Ta druga seria niedawno ruszyła ze swoim nowym story-arciem, a scenarzysta udzielił z tej okazji wywiadu serwisowi CBR.
Fabuła podejmie wątki nielegalnych zawodów sportowych, które stają się dość popularne na gigantycznej stacji kosmicznej. Zawodnicy ścigają się na specjalnych pojazdach, a scenarzysta wpadł na taki pomysł, ponieważ jest wielkim fanem serii filmów "Szybcy i Wściekli". Kostiumy zawodników oraz wygląd ich maszyn zaprojektował w całości Justin Greenwood. Czytelnicy powinni zwrócić mocną uwagę na fakt podjęcia się przez twórców odpowiedzi na pytanie: jak bardzo policjanci pracujący na stacji olewają prawo i swoje obowiązki.

Oczywiście Antony Johnston nie ma zamiaru ograniczać tego, czym "The Fuse" zasłynęło w początkowych numerach. Nadal będziemy mieli do czynienia z czystą, detektywistyczną robotą. Zmieni się jednak nieco relacja pomiędzy Klem i Ralphem - głównymi bohaterami komiksu. Ponadto w historii pojawi się mnóstwo nowych postaci, w tym także dwójka innych policjantów pracujących na stacji.

Tajemnicza historia z przeszłości Ralpha nie została zapomniana. Twórcy "The Fuse" nie zamierzają jednak zbyt szybko zdradzać szczegółów tego wątku.

Ósmy numer serii tworzonej przez Johnstona i Greenwooda dostępny jest od wczoraj w sklepach.

piątek, 29 sierpnia 2014

"The Fuse" powróci z drugim story-arciem

Jeśli obawialiście się o przyszłość "The Fuse" to już nie musicie. Seria faktycznie zaliczyła kilka mocnych spadków jeśli chodzi o poziom sprzedaży, lecz Antony Johnston jest z nich jak najbardziej zadowolony i niedawno ogłosił, że tytuł ten powróci z kolejnymi numerami już w listopadzie tego roku. Pierwsze wydanie zbiorcze zameldowało się już na sklepowych półkach, a scenarzysta znalazł czas na udzielenie wywiadu i zdradzenie kilku szczegółów na temat najbliższej przyszłości głównych bohaterów.
Na samym początku wywiadu, Johnston został zapytany o to, czy posiada jakąś mapę stacji kosmicznej, na której osadzona jest akcja komiksu. Twórca zaśmiał się, ponieważ dosłownie dzień wcześniej rysował ją dla Justina Greenwooda, by ten sam nie pogubił się podczas tworzenia kolejnych numerów. Jak się dowiadujemy, konstrukcja stacji przypomina pięćdziesięciopiętrowy blok z niemal normalną numeracją pięter, ponieważ tylko poziom 44 jest na samym dole stacji. Każde piętro posiada jedną, główną aleję oznaczoną numerem 1, natomiast każda kolejna posiada inny numer. Nie zmienia to faktu, że skrzyżowania najczęściej mają konkretne nazwy.

Skoro już przy tym jesteśmy, to w drugiej historii "The Fuse" wkroczy w miejsca, których dotąd nie widzieliśmy. Będą to między innymi wspomniany już poziom 44, a także 50 - najwyższe piętro stacji i jedyne, z którego widać gwiazdy.

Podstawą drugiego story-arcu w serii będzie jeszcze większe poświęcenie uwagi relacji Klem-Ralph. Dla Johnstona ważne jest, by dwójka głównych bohaterów serii nie nudziła czytelnika i dlatego cały czas chce on utrzymywać ich "świeżość" poprzez ujawnianie pewnych tajemnic z przeszłości, ale także pokazywanie, że mimo drobnych sprzeczek mogą oni sobie ufać i na siebie liczyć. Nie jest to łatwe, gdyż charakter Klem sprawia, iż jest ona trudną osobą do współpracy. Johnston dodał, iż otrzymuje informacje od czytelników iż nie podoba im się, że starsza kobieta flirtuje ze swoim młodym współpracownikiem, lecz nie ma on zamiaru z tego rezygnować - taka ich relacja bardzo go bawi.

Scenarzysta nie chciał zdradzić zbyt wiele na temat fabuły nowego story-arcu. Wiemy na pewno, że powróci w nim część obsady premierowych zeszytów, ale także pojawią się zupełnie nowe. Johnston potwierdził że chce, aby każda kolejna historia skupiała się na innej zbrodni, a osobiste kwestie Klem lub Ralpha nie wychodziły zbyt zdecydowanie na pierwszy plan.

Na koniec scenarzysta został zapytany o odbiór swojego komiksu. Ten stwierdził, że najwięcej pochwał otrzymuje za postać Klem, ponieważ jest to typ osoby niespotykany zbyt często w komiksie, a już tym bardziej jako jedna z wiodących postaci.

środa, 11 czerwca 2014

Johnston ponownie opowiada o "Umbral"

Jak zapewne pamiętacie, niedawno na łamach bloga pojawił się wywiad z Antonym Johnstonem, w którym zadałem kilka pytań na temat serii "Umbral". O tym jak mocno tytuł ten cieszy się powodzeniem niech świadczy fakt, że w ostatnich czasach natknąłem się na jeszcze dwie inne rozmowy tego scenarzysty. Dziś właśnie zajmę się jedną z nich, lecz uprzedzam, że zbyt wielu nowych informacji tu nie znajdziecie.
Johnston wyjaśnił, że postać Rascal od samego początku była planowana jako dziewczynka, która całe życie spędziła w otoczeniu złodziei i łajdaków, aż w końcu sama zaczęła trudnić się kradzieżami. Scenarzysta nie chce, by prowadzone przez niego postacie były zbyt "lukrowane". Ponadto twórcy łatwiej przychodzi pisanie mrocznych historii, co z kolei chwali sobie Christopher Mitten. Artysta doskonale odnajduje się w tej stylistyce, dzięki czemu dosłownie "płynie" podczas tworzenia kolejnych stron i sprawia mu to ogromną przyjemność.

Poruszona została także kwestia dialogów w "Umbral". Johnston nie chciał, aby główna bohaterka jego komiksu mówiła w zbyt oficjalny sposób. Co prawda w jej kwestiach pojawiają się tego typu słówka, to jednak przeważa styl młodzieżowy. Scenarzysta dla każdej z postaci przygotował charakterystyczny dla niej styl mówienia, co jak się okazało, wyszło bardzo naturalnie i chyba spodobało się czytelnikom.

Wbrew pojawiającym się opiniom, Johnston nie uważa, by wrzucał do "Umbral" zbyt wiele moralizatorskich momentów. Scenarzysta szanuje czytelników i ich inteligencję, więc nie ma on zamiaru uczyć ich poprzez czytanie komiksu, a jedynie chce zapewnić im dobrą rozrywkę.

Przypominam, że w sklepach dostępny jest pierwszy tom zbiorczy "Umbral".

piątek, 6 czerwca 2014

"Chris i ja dobrze do siebie pasujemy..." - wywiad z Antonym Johnstonem

Jak już wiecie z poprzedniego, krótkiego wywiadu, zasypałem twórców pracujących dla Image Comics mailami w prośbą o udzielenie wywiadu. Część odpisała, część nie, ale jak dotąd tylko z jedną osobą mailowało mi się z prawdziwą przyjemnością. Antony Johnston okazał się bardzo sympatycznym gościem, który skwitował żartem nawet moment, gdy omyłkowo wysłałem mu pytania skierowane do innego scenarzysty :)
Antony Johnston - Brytyjski scenarzysta komiksowy, znany dotąd głównie z pracy dla Oni Press oraz Avatar Press, gdzie adaptował scenariusze Alana Moore'a. Jego najbardziej znanym dziełem jest apokaliptyczne "Wasteland" z Oni, lecz warto wspomnieć, że pisze on także opowieści, nowele oraz jest twórcą scenariuszy do serii gier "Dead Space". W Image zaledwie od kilku miesięcy, ale za to od razu z dwoma projektami - "The Fuse" oraz "Umbral". Ten drugi niedawno ukazał się w formie wydania zbiorczego, które możecie nabyć TUTAJ lub TUTAJ.
Image Comics Journal: Jesteś kolejnym Brytyjczykiem, który doskonale odnalazł się na Amerykańskim rynku komiksowym. Jak to się stało, że zacząłeś pracować dla wydawnictw z USA?
Antony Johnson: Kiedy byłem młody, rynek komiksowy w Wielkiej Brytanii był duży i prężny. Jednak gdy zacząłem profesjonalną karierę, nastąpiło załamanie. Po nim na rynku zostało właściwie tylko 2000AD oraz kilka mniejszych i nie liczących się oficyn. Uznałem, że pisanie dla wydawnictw w USA to jedyny sposób by się wybić. Zacząłem od pisania i rysowania pewnej historii, która umieszczałem w sieci. Zainteresowało się nią małe wydawnictwo Cyberosia, które następnie wydało komiks ten jako nowelę. To właśnie wtedy zauważyło mnie Oni Press.

Osobiście jednak nie czuję się jak inni Brytyjczycy, którzy robili karierę przede mną. Nie dorastałem czytając komiksy superhero i w sumie nie interesują mnie tego typu historie, chociaż wszyscy w USA mają obsesję na punkcie trykociarzy. Ja tam nie pasuję.

Dlaczego zdecydowałeś się na publikację „Umbral” oraz „The Fuse” w Image Comics, skoro przez lata z powodzeniem współpracowałeś z Oni Press?
Częściowo dlatego, bo uznałem iż obie te serie tematycznie bardziej pasują do obecnej oferty Image Comics i ich odbiorców.

Innym powodem jest to, że dla Oni zrobiłem już naprawdę sporo komiksów i doskonale wiem czego się spodziewać po ich publikacji. W przypadku Image jest inaczej. Dla mnie to zupełnie nowe wyzwanie, inne grono czytelników do zainteresowania swoimi pracami i totalnie nie wiem czego się spodziewać. To właśnie czyni tę pracę interesującą.

Obie Twoje serie różnią się od siebie diametralnie. „Umbral” to mroczne fantasy, a „The Fuse” jest futurystycznym kryminałem. Skąd czerpiesz inspiracje do tak różnych komiksów?
Nigdy nie miałem problemów z pisaniem historii z wielu rozmaitych rodzajów. Mam na swoim koncie horror, western, thriller, mangę, superhero, historię szpiegowską, a nawet komedię romantyczną. Jeśli uznam, że mam dobry pomysł, to po prostu piszę. Nie zważam wtedy na to, jakiego rodzaju jest to historia. Uwielbiam pisać dobre rzeczy.

Nie ukrywam jednak, że fantasy i science-fiction są najbliższe mojemu sercu i ich czytałem najwięcej. Dorastałem z 2000AD w ręku, chociaż czytałem też mnóstwo książek. Harry Harrison, John Brunner, Michael Moorcock, Tolkien – ich twórczość także mnie inspiruje.

“Umbral” to Twój kolejny projekt tworzony we współpracy z Christopherem Mittenem. Dlaczego tak dobrze układa Wam się współpraca?
Chris i ja bardzo do siebie pasujemy. Dzielimy się opiniami na temat tego jak stworzyć dany komiks, jak powinien działać na czytelnika czy jak opowiadać konkretną historię. Obaj mamy także bardzo podobny gust, zarówno jeśli chodzi o komiksy jak i książki czy filmy. Obecnie mija dziesięć lat jak współpracujemy i razem stworzyliśmy ponad 1000 stron różnych komiksów. Można więc powiedzieć że doskonale się rozumiemy i nie widzimy powodu, by tego nie kontynuować.

Czy scenariusz do serii „Umbral” powstawał z myślą o Christopherze Mittenie?
„Umbral” powstał jako efekt decyzji mojej i Chrisa, ponieważ chcieliśmy znów stworzyć coś wspólnie. Dopiero później zaczęliśmy ustalać jakiego typu komiks to będzie i można powiedzieć, że „Umbral” stworzyliśmy wspólnie. Po tylu latach współpracy z nim doskonale wiem co uwielbia rysować, więc historia od początku powstawała „pod niego”.

W kolumnie listowej na łamach „Umbral” wydawałeś się być zdziwiony małą ilością kobiet, które piszą do Was maile. Czy była to forma żartu?
Chyba nie do końca zrozumiałeś moich intencji (ech, ten mój kiepski angielski :) – dop. Lokus). Dziwiło mnie to, że chociaż mnóstwo kobiet fotografowało się z naszym komiksem i wysyłało zdjęcia na mojego Twittera czy tumblr, a także prowadziło zażarte dyskusje na blogach, to jednak niemal żadna z nich nie pokusiła się o wysłanie chociażby jednego maila. To mnie mocno dziwiło i zaznaczałem to w kolumnie listowej.

W lipcu startuje drugi story-arc na łamach „Umbral”. Czego możemy się po nim spodziewać?
Jego tytuł brzmi „The Dark Path” i skupi się na podróży naszych przypadkowych bohaterów przez Bulaswode – dziwny, mroczny i mistyczny las, w którym za każdym rogiem czai się jakieś niebezpieczeństwo. Na czele z zabójczymi Wodelingami, chociaż nie mogę zapomnieć o bestiach zwanych Silvar.

Rascal będzie musiała zmierzyć się nie tylko ze swoją przeszłością, ale także z poczuciem braku nadziei który w niej tkwi. Dawne dzieje dopadną także Dalone’a i to w najgorszy z możliwych sposobów. Shayim i Munty... no cóż, także i oni mają własne sekrety. Na końcu tej historii wszyscy – zwłaszcza Rascal – będą już zupełnie innymi osobami. Jeśli wciąż będą żyć.

Już wkrótce cena „Umbral” wzrasta z 2,99$ na 3,50$. Jaki jest tego powód?
Niestety, to po prostu ekonomia. Nie jesteśmy w stanie utrzymać ceny na początkowym poziomie. Gdybyśmy sprzedawali tyle egzemplarzy co „Saga” czy „Velvet”, nie byłoby problemu. Niestety grono naszych odbiorców jest mniejsze. Nie chciałem podnosić ceny i do końca broniłem się przed tym działaniem, lecz nie było innego wyjścia.

Czy wiadomo już po ile numerów liczyć będą „Umbral” oraz „The Fuse”?
Mamy nadzieję na to, że „Umbral” uda się publikować aż do 40 numeru. Wraz z Chrisem uznaliśmy, że tyle wystarczy do opowiedzenia całej planowanej historii. W przypadku „The Fuse” sprawa jest zupełnie inna. Jako że jest to opowieść o policjantach, to może trwać w nieskończoność. Popełnianie zbrodni to temat-rzeka i jeśli tylko czytelnicy będą tego chcieli, to seria będzie się ukazywać. Nawet przez kilka najbliższych lat.

Czy znasz już wyniki sprzedaży początkowych numerów obu swoich serii? Czy są one satysfakcjonujące?
Naturalnie wolałbym żeby były znacząco wyższe, lecz oba tytuły sprzedają się mniej więcej tak jak się spodziewałem. Prawdziwym i bardziej miarodajnym testem będzie rezultat osiągnięty przez wydania zbiorcze. To prawdziwy klucz, bo jeśli zainteresują one dużą ilość czytelników, to z pewnością przełoży się to na długość publikacji zeszytów.

Jak według Ciebie będzie wyglądać świat przyszłości? Myślisz że będzie podobny do tego z „The Fuse”?
Sądzę że to będzie coś w tym stylu. Nie uważam, by w ciągu kilkunastu najbliższych lat wszyscy zaczęli ubierać się w dziwne kombinezony i poruszać się na jet-packach, ale może się mylę i przyszłość okaże się zupełnie inna niż moje obecne wyobrażenia. W przypadku „The Fuse” uznałem, że dla czytelnika będzie łatwiej odnaleźć się w historii kryminalnej, jeśli przedstawiona przyszłość nie będzie różnić się zbyt mocno od tego, co mamy na co dzień.

Główni bohaterowie „The Fuse” – policjanci z wydziału zabójstw – to kobieta w średnim wieku oraz czarnoskóry młodzik. Można to różnie interpretować, zwłaszcza przez pryzmat panujących stereotypów. Czy Twoją intencją było ich przełamanie, gdy pisałeś scenariusz?
Tak, oczywiście. Uznałem że będzie to interesujące, jeśli stworzę bardzo nietypową parę głównych bohaterów. Takim duetem jest właśnie niemłoda i zupełnie niemodna kobieta oraz czarnoskóry młodzieniec.

Przyznaję jednak, że jestem zdziwiony reakcjami na postać Ralpha. Wielu amerykanów uznało, że czarnoskóry Niemiec to taki swoisty znak przyszłości. Mam tylko nadzieję, że dla przeciętnego Europejczyka nie jest to już nic dziwnego.

W obu Twoich seriach głównymi bohaterkami są kobiety. Czy pisanie żeńskich postaci jest dla Ciebie łatwiejsze?
Nie jest to dla mnie ani łatwiejsze ani trudniejsze. Uznałem że warto uczynić kobiety głównymi bohaterkami obu moich serii, ponieważ wciąż jest ich bardzo mało w amerykańskim komiksie, niezależnie od rodzaju opowiadanej historii. Chciałem chociaż w małym stopniu to zmienić.

Na co dzień żyjesz w Anglii, więc muszę Cię o to spytać. Czy masz jakiś kontakt z polakami? :)
Ha! Oczywiście, że tak. Zwłaszcza gdy mieszkałem w Londynie. Niedawno jednak przeprowadziłem się daleko za ścisłe centrum miasta i chociaż także tutaj żyją rodziny Polaków, to jednak nie ma ich aż tak dużo.

I na koniec: czy masz jakieś plany co do kolejnej serii w barwach Image Comics?
Być może. Obecnie nie planuje nic konkretnego, ale przecież nie wiadomo co przyniesie przyszłość.

Za pomoc w tłumaczeniu pytań na język angielski serdecznie dziękuję Beacie :)

piątek, 30 maja 2014

Co w kontynuacji "Umbral"?

Antony Johnston to twórca najbardziej znany z "Wasteland" publikowanego przez wydawnictwo Oni Press. Jakiś czas temu przeniósł się on także i do Image, gdzie obecnie pisze scenariusze do dwóch tytułów. Tym znacznie bardziej "medialnym" jest zdecydowanie "The Fuse", które ma pewne problemy z ukazywaniem się w terminie. Co innego "Umbral", którego pierwsze wydanie zbiorcze właśnie pojawiło się w sklepach. Co w przyszłości twórca planuje dla Rascal? Tego dowiecie się z tego wpisu.
Rozpoczynający się w lipcu drugi story-arc ma być już bardziej historią grupową. Pierwsze sześć numerów, które doceniła krytyka, stanowiły bardziej rozstawienie pionków na szachownicy. Teraz "Umbral" ruszy z kopyta, lecz nie oznacza to zachowania statusu quo. Johnston uważa, że coś takiego w jego komiksie nie istnieje i będzie starać się raz za razem zaskakiwać czytelników nieoczekiwanymi, ale w gruncie rzeczy logicznymi, zwrotami akcji.

Naturalnie to Rascal będzie główną bohaterką dalszych numerów. Skupimy się na tym, jak dziewczyna reaguje na zmiany w świecie, w którym się wychowała. Nie będzie to dla niej łatwe, a w nadchodzących numerach wydarzy się jeszcze kilka rzeczy, które jej wątłą już wiarę w innych jeszcze mocniej mocniej podkopie. Punktem wyjścia będzie scena z końcówki szóstego zeszytu, gdy dziewczyna pierwszy raz skorzystała z ciemnych mocy, co chociaż było niezbędne, niezwykle ją zdruzgotało.

"Umbral" stanowi ciekawy mix językowy. W komiksie pojawiają się zarówno wstawki współczesne, które normalnie funkcjonują obok słów używanych w średniowieczu. Dodatkowo Johnston wymyślił język, którym posługują się tytułowe stworzenia. Scenarzysta uważa, że to typowa cecha dla niemal każdego jego komiksu i jest stworzone pod kątem czytelnika. Jako że dotychczas nikt nie narzekał na prowadzony przez niego sposób narracji czy nietypowe dialogi, twórca nie zamierza zmieniać czegoś, co w jego mniemaniu całkiem nieźle funkcjonuje.

Johnston podkreśla, że chociaż chce nieco pokomplikować fabułę w drugiej historii, to jednak wszyscy najważniejsi gracze pojawili się już na kartach komiksu.

Zauważono, że każdy komiks ze scenariuszem Johnstona osadzony jest w świecie, który jest stworzony niemal od podstaw przez samego twórcę. Zapytany o to odpowiedział, że z reguły tworzy on pewne schematy w których chce osadzić swoją historię i dopiero potem dobudowuje do nich cały świat. Tak miało też miejsce w przypadku "Umbral".

Od siebie tylko dodam, że "Umbral" znam, kupuję i jestem bardzo zadowolony.

piątek, 27 grudnia 2013

Zabójstwo na stacji orbitalnej, czyli słów parę o "The Fuse"

Jednym z najciekawiej zapowiadającym się nowym tytułem od Image jest z pewnością "The Fuse" Antony'ego Johnstona oraz Justina Greenwooda. Obaj panowie współpracowali już w Oni Press podczas tworzenia kilku numerów cyklu "Wasteland" i już w lutym ponownie połączą siły, by opowiedzieć kolejną historię osadzoną w ponurej przyszłości. Dzięki wywiadowi jaki obaj udzielili serwisowi CBR, możemy poznać pierwsze tajemnice "The Fuse.
Akcja tytułu osadzona będzie 22 tysiące kilometrów nad Ziemią. Tytułowe "The Fuse" to licząca pół miliona mieszkańców orbitalna stacja zasilająca Midway City. Ta wersja przyszłości nie należy do najbardziej optymistycznych - w miejscu tym dominuje brud, bieda, wyzysk oraz króluje przestępczość. Głównymi bohaterami serii będzie dwójka detektywów, którym zostanie przydzielona sprawa tajemniczego zabójstwa na terenie The Fuse. Nie zdają oni sobie jednak sprawy z tego, że to dopiero początek ich kłopotów i że wkrótce wpadną na trop olbrzymiej afery.

Obaj detektywi zestawieni zostaną na zasadzie kontraktu. Pierwszy z nich to doświadczony glina, który niejedno już w życiu widział. Jego partnerem jest z kolei rekrut z akademii, który nie rozumie dlaczego nikt oprócz niego nie chciał pracować w wydziale zabójstw. Ich wzajemne interakcje nie będą początkowo układać się najlepiej, co będzie jednym z motorów napędowych fabuły.

"The Fuse" ma być mieszanką opowieści science-fiction oraz policyjnego procedurala. Nowe technologie oznaczają jednak nie tylko nowe sposoby na popełnianie przestępstw, ale także utrudniają prowadzenie śledztw. Nie są to warunki w których chce się pracować, dlatego też w całej stacji jest jedynie dziewięciu policjantów w wydziale zabójstw. Podkreślmy: dziewięciu na pół miliona osób. Na chwile obecna twórcy nakreślili fabułę na około 20 numerów, lecz zapewniają że w razie czego na tym nie zakończą. Naturalnie nie zabrakło pochwał pod adresem wydawnictwa Image, ale to akurat norma i sobie ją darujmy.

Jesteście zainteresowani "The Fuse"?