poniedziałek, 2 kwietnia 2018

Zabij Albo Zgiń #2 (Ed Brubaker/Sean Phillips/Elizabeth Breitweiser)

W przeciwieństwie do większości kolegów i koleżanek ”po fachu”, mnie premierowa odsłona ”Zabij Albo Zgiń” przypadła do gustu, ale nie na tyle mocno, by komiksem tym jakoś szczególnie się zachwycać. Dość powiedzieć, że z najnowszego pakietu od Non Stop Comics był to najmniej wyczekiwany przeze mnie komiks, przegrywający zarówno z ”Oblivion Song: Pieśń Otchłani” jak i drugim tomem ”Monstressy”. Gdzieś tam jednak tliła się całkiem uzasadniona nadzieja, że po typowym, chociaż cały czas całkiem niezłym wstępie do właściwej historii, Ed Brubaker i spółka wykonają wyraźny krok naprzód, dzięki czemu historia Dylana ruszy z kopyta i wciągnę się w nią co najmniej tak samo mocno jak w ”Fatale” tych samych twórców. O tym czy ta sztuka się udała opowiem co nieco w dalszej części tekstu.

Główny bohater ”Zabij Albo Zgiń” już od jakiegoś czasu uwikłany jest w pakt z nawiedzającym go demonem. Przez to zginęła już pokaźna ilość złych ludzi, zaś Dylan znalazł się na celowniku z kilku stron. Z jednej, jego sprawą zaczęła mocno interesować się policja, zaś z drugiej – jego śladem podążają także ci, których eliminuje. Chłopak, chociaż inteligentny, nie jest profesjonalistą i popełnia liczne błędy, przez co pętla coraz mocniej zaciska się na jego szyi. Sporo także dzieje się w życiu prywatnym Dylana. Nie tylko Kira odkrywa pewne jego sekrety, ale także w jego życiu ponownie pojawia się Daisy – była dziewczyna, z którą szybko zaczyna łączyć go na nowo rozgrzane uczucie. Jednakże i ona może sprowadzić na jego głowę kolejne problemy.

Druga odsłona najnowszej serii autorstwa Eda Brubakera, Seana Phillipsa oraz Elizabeth Breitweiser jest znacznie obszerniejsza od poprzedniej. W premierowym tomie znalazło się miejsce dla czterech pierwszych rozdziałów ”Zabij Albo Zgiń”, tutaj umieszczono ich już sześć. Na ich łamach twórcy robią dokładnie to, czego oczekiwałem od tego komiksu i intryga nie tylko rusza z kopyta, ale także szybko gęstnieje oraz trzyma w napięciu, jednocześnie nie udzielając odpowiedzi na pewne najważniejsze kwestie. Głównym bohaterem oraz narratorem komiksu jest oczywiście Dylan, którego budowa podoba mi się coraz bardziej. Czytając opowieść widzianą z jego perspektywy, nie tylko poznajemy kolejne wydarzenia, ale także ich kontekst oraz to, co sam zainteresowany sądzi i sytuacjach, w których się znalazł. Chociaż on sam tego tak do końca nie postrzega, czytelnikowi trudno jest nie myśleć o mężczyźnie jako o kimś, kto ma ewidentnie pewne problemy z postrzeganiem rzeczywistości i ja na przykład złapałem się na tym, że Dylan nie pozostawił mnie wobec siebie obojętnym i nie wiem, czy jako głównemu antagoniście komiksu powinienem mu kibicować czy wręcz przeciwnie. Nie jest to coś, nad czym zastanawiam się przy lekturze każdej komiksowej pozycji i uważam to za zdecydowanie największy plus drugiego tomu ”Zabij Albo Zgiń”. Na szczęście nie jedyny.

Pomijając oczywiście kwestie bardziej demoniczne, seria ta jest kolejnym komiksem autorstwa Eda Brubakera, w którym ujmuje mnie prawdziwość przedstawionych postaci. Nie mamy tutaj do czynienia z ani jednym bohaterem lub bohaterką, których można byłoby określić mianem sztucznej czy nieprawdziwej. Scenarzysta zawsze (no dobra, parę przykładów z Marvela przeczy tym słowom) to w sobie miał i niezależnie od tego czy opowiadał o policjantach z Gotham City, mężczyznach bez pamięci zakochanych z Josephine czy grupce zapomnianych już nieco postaci z WildStormu, potrafił bardzo realistycznie i przekonywująco przedstawić prowadzone przez siebie persony. Tutaj nie tylko Dylan, ale także Kira, Daisy nawet ludzie pojawiający się na drugim planie to pełnokrwiste postacie z charakterem, ale i nie wolne od słabości. Mylą się, popełniają błędy do których trudno im się przyznać, przez co eskalują kolejne konflikty. Jest to bardzo życiowe i chociaż Brubakerowi można nieco zarzucić zbyt dużą dawkę klimatu pesymizmu i beznadziei w swoich tytułach, to jednak cieszę się, iż nie mamy tu do czynienia z historią, gdzie na końcu każdego rozdziału zwycięża siła miłości oraz przyjaźni, a bohaterowie z podniesioną głową idą ku kolejnym wyzwaniom. Pętla powoli zaciskająca się na szyi Dylana, a także nieuchronność tego, iż jego problemy w końcu uderzą także w osoby mu najbliższe to coś, co do ”Zabij Albo Zgiń” pasuje jak ulał i w wykonaniu Eda Brubakera zawsze wychodzi to przekonywująco.

Sęk w tym, że zauważyć oraz wytknąć trzeba tu scenarzyście zbytnią powtarzalność. Nie jest to coś, co całkowicie zabiło mi przyjemność z czytania, lecz schemat polegający na przedstawieniu bohatera lub bohaterki, których spotyka coś złego i nieuchronnie prowadzi do jeszcze gorszych konsekwencji, to coś, co widzieliśmy w wielu wcześniejszych komiksach Brubakera. Było tak w ”Fatale”, było tak w ”The Fade Out” (o czym wkrótce będziemy mogli przekonać się w naszym rodzimym języku), wcześniej również w ”Criminalu”, zaś po części widzieliśmy to także w ”Sleeperze”, a nawet ”X-Men” (mam tu na myśli historię „Rise and Fall of Shi’Ar Empire). Znając więc wcześniejsze dzieła tegoż twórcy, kolejność wydarzeń w ”Zabij Albo Zgiń” nawet nie wydaje się być szczególnie zaskakująca. Jasne, komiks cały czas czyta się naprawdę dobrze, lecz byłoby jeszcze lepiej, gdyby historia potrafiła czymkolwiek zaskoczyć. Niestety, omawiany dzisiaj komiks, przynajmniej w moim przypadku, nie zrobił tego ani razu.

Sam motyw demoniczny, chociaż tutaj wciąż nie został wyjaśniony, stopniowo coraz mocniej idzie w spodziewanym przeze mnie kierunku. Zatem znów, bez zdziwienia. Nieco więcej spodziewałem się po komiksie, który zebrał mnóstwo nominacji do Eisnerów w zeszłym roku.

Rysunkowo tytułowi nie można nic zarzucić. Zarówno Sean Phillips jak i Elizabeth Breitweiser rozsiedli się wygodnie w swoich stołkach i wykonali pracę na takim poziomie, do jakiego zdążyli nas już przyzwyczaić. Oznacza to nic innego jak tyle, że ”Zabij Albo Zgiń” graficznie wypada znakomicie. Zarówno rysownik jak i kolorystka odwalili kawał bardzo dobrej i zapadającej w pamięci roboty. Zdecydowanie najbardziej do gustu przypadły mi okładki poszczególnych zeszytów, dlatego też bardzo doceniam fakt, iż w wersji pozbawionej napisów można znaleźć grafiki te na samym końcu tomu. Innych dodatków w edycji Non Stop Comics nie uświadczymy.

Drugi tom ”Zabij Albo Zgiń” to porządna lektura, która z cała pewnością nie przynosi wstydu Edowi Brubakerowi i jego współpracownikom. Może to jakieś moje malkontenctwo, może pogoda za oknem miała na to jakiś wpływ, ale nie czuję się zachwycony. Tomik ten mnie ani razu nie zaskoczył i od początku do końca był taki, jaki sądziłem iż będzie. Zarazem jednak niemożliwym jest, bym określił go mianem średniaka. Takie czasy, być może w dupie mi się poprzewracało ;) Ale dokładnie tak oceniam ”Zabij Albo Zgiń” – dobry komiks, lecz nie wybitny.

---------------------------------------------------------------------

"Zabij Albo Zgiń #2" do kupienia w sklepie Non Stop Comics.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza