Rok 1992 musiał naprawdę sporo
namieszać w głowach założycieli Image Comics. Niemal każdy komiks, jaki udało
się wyprodukować w początkowych miesiącach funkcjonowania wydawnictwa był automatycznie
ogromnym sukcesem sprzedażowym (wyjątek: ”ShadowHawk”)
i dawało to twórcom wszelkie powody do myślenia, iż wszystko co dotkną
automatycznie stanie się maszynką do zarabiania pieniędzy. Wtedy też wychodziło
na jaw to, że o ile autorami komiksów są sprawnymi, to już układanie biznesplanów
oraz zarządzanie niekoniecznie mają we krwi. Efekty były proste do przewidzenia
i w połączeniu z zasadami działania Image Comics, po dziś dzień stanowią jedną
z cech charakterystycznych tej firmy. Chodzi oczywiście o opóźnienia i serie
kasowane nierzadko po jednym numerze. Dziś przyjrzę się tytułowi, którego drugi
numer można spokojnie nazwać komiksem Schrodingera, ponieważ ukazał się i nie
ukazał jednocześnie.
