Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alex de campi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alex de campi. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 września 2020

Alex De Campi o "Dracula Motherf**ker"

Na 7 października zaplanowano publikację powieści graficznej "Dracula Motherf**ker" autorstwa Alex De Campi i Erici Henderson. Tytuł ten opowie o upadającej gwieździe estrady, która próbuje ponownie zabłysnąć i uznaje, że świetnym pomysłem będzie wybudzenie Drakuli z ponad stuletniego snu. No co niby może pójść nie tak?

Pomysł na stworzenie "Dracula Motherf**ker" narodził się w 2016 roku podczas wymiany zdań na Twitterze. De Campi uznała wtedy, że jest to niezły pomysł, by napisać cykl komiksów w klimacie horroru i opowieść o Drakuli miała być jedną z nich. Projekt ten szybko rozrósł się mocniej, niż ktokolwiek przypuszczał, lecz to od sukcesu tego komiksu w głównej mierze zależeć będzie, czy doczekamy się kolejnych odsłon, poświęconych innym stworom.

Na łamach "Dracula Motherf**ker", tytułowy bohater będzie bardziej siłą lub żywiołem, a nie osobą samą w sobie. W komiksie ma się pojawić Quincy Harker, który w legendarnym dziele Brama Stokera jest wspomniany jako syn Jonathana i Miny. Tu będzie to odludek znacznie bardziej przypominający z charakteru samego Drakulę niż własnego ojca. Nikt go nie lubi, nie ma rodziny, zajmuje się podłą pracą, lecz wciąż ma w sobie odrobinę dobra.

Scenarzystka dała duża swobodę twórczą Erice Henderson. Część scen w "Dracula Motherf**ker" zostało lekko zmienionych, właśnie z powodu unikalnego stylu rysowniczki. Artystka także sama zajęła się kolorowaniem komiksu.

De Campi ma już na oku ewentualnego bohatera kolejnej powieści graficznej w klimatach horroru, ale nie chciała ujawnić, kogo ma na myśli.

Źródło: 1

niedziela, 15 marca 2020

Alex de Campi scenarzystką komiksu "Dracula, motherf*ker"

"Dracula, motherf*ker" to powieść graficzna autorstwa Alex de Campi ("Twisted Romance") oraz Erici Henderson ("Assassin Nation"), która została zapowiedziana przez Image Comics na tegoroczny październik. Historia osadzona będzie w roku 1974 i skupi się na upadającej celebrytce, która wskrzesza Drakulę. Dowiaduje się o tym fotograf śledczy Quincy Harker, lecz z oczywistych względów, nikt nie wierzy w jego doniesienia.

Komiks ma być inspirowany serialami grozy z anime, pulpowymi opowieściami kryminalnymi oraz plakatami filmowymi z gatunku blaxploitation.

W dalszej części posta znajdziecie ujawnioną okładkę oraz kilka przykładowych stron.

wtorek, 6 lutego 2018

Alex De Campi opowiada o "Twisted Romance"

Już jutro pojawi się pierwszy numer antologii "Twisted Romance", której pomysłodawczynią i główną scenarzystką jest Alex De Campi. O projekcie tym napisałem kilka zdań już pod koniec listopada, dziś natomiast sama autorka opowiedziała nieco więcej w wywiadzie dla serwisu Newsarama.
Kolejne zeszyty "Twisted Romance" składać się mają z głównej historii, back-upu komiksowego oraz eseju napisanego prozą. De Campi wpadła na taki pomysł, gdy pracowała nad tymi zeszytami serii "No Mercy", które prezentowały zamknięte w jednym rozdziale opowieści. Sprawiły jej one mnóstwo zabawy, a ponieważ lubi pisać o nietypowych i zwariowanych odmianach miłości (stąd też taki tytuł antologii), projekt praktycznie narodził się sam.

Osoby, które będą udzielać się artystycznie na łamach "Twisted Romance" to w zdecydowanej większości znajomi, przyjaciele i byli współpracownicy De Campi. Powierzyła ona pracę nad projektem tym osobom, co do których była absolutnie pewna.

"Twisted Romance" to zbiór komiksowych (i nie tylko) romansów. Na łamach antologii nie będzie opowieści erotycznych czy komedii romantycznych. Gatunek jest dość sztywny, lecz niektóre poruszane wątki mają mocno zaskakiwać. W pierwszych dwóch numerach mają pojawiać się elementy horroru czy science-fiction, w premierowym dojdzie do kilku morderstw, zaś całość nosić będzie kategorię R.

Źródło: Newsarama

wtorek, 21 listopada 2017

Alex De Campi zapowiada tygodnik w Image

Co prawda oficjalne zapowiedzi Image na przyszłoroczny luty jeszcze przed nami (przypuszczam, że pojawią się jutro), mamy już pewne przecieki dotyczące tego, co w nich się pojawi. Alex De Campi ujawniła na przykład, że spodziewać możemy się miniserii "Twisted Romance". Będzie ona liczyć cztery numery, które ukazywać się mają co tydzień.
Każdy zeszyt miniserii składać ma się z 48 stron, których wspólnym mianownikiem będzie właśnie Alex De Campi. Oprócz tego co numer zmieniać będą się współtwórcy, historie i ich bohaterowie. Te mają wzruszać, rozśmieszać, podniecać i zadziwiać, czasem robić to wszystko na raz. Nie będą to klasyczne historie romantyczne, co zresztą zasygnalizował już sam tytuł. Zeszyty składać się mają z głównej historii, back-upu komiksowego oraz eseju napisanego prozą. De Campi obiecuje, że w grudniu i styczniu ujawniać będzie przykładowe strony z poszczególnych numerów.

Źródło: Bleeding Cool

piątek, 9 czerwca 2017

Ile zarabia Alex De Campi?

Ciekawą, zastanawiającą, ale i smutną wiadomością podzieliła się ze swoimi fanami Alex De Campi. Rzuciła tym samym cień na słowa wielu twórców, którzy zaświadczają o zupełnie odwrotnym trendzie. O co chodzi? Jak nie wiadomo o co, to chodzi o pieniądze.
Twórczyni scenariuszy do takich komiksów jak "No Mercy" oraz "Mayday" słynie z bezkompromisowości i bardzo często bez ogródek pisze ona to, co uważa za słuszne. Całkiem niedawno napisała na swoim Twitterze, że oba wspomniane tytuły z wydawnictwa Image Comics nie dały jej spodziewanego zarobku. Co więcej, po opłaceniu osób odpowiedzialnych za warstwę graficzną oraz edytorską, dla niej nie zostało już w zasadzie nic. Tym samym stanęło nieco w opozycji do takich twórców jak Scott Snyder czy Rick Remender, którzy swego czasu podkreślali, że na swoich autorskich projektach zarabiają więcej, niż na etacie w Marvelu czy DC.

Niestety, De Campi nie pokusiła się o rozwinięcie myśli. Wszak powodów takiego stanu rzeczy może być naprawdę wiele, jak chociażby mocne przestrzelenie zakładanego poziomu sprzedaży (zarówno "No Mercy" jak i "Mayday" hitami nie były) przy konstruowaniu kontraktów. Istotny jest jednak fakt. że po kilku latach w których mało który twórca narzekał na ten aspekt tworzenia komiksów dla Image, pojawiła się taka właśnie opinia i to od twórczyni, której kolejne działania jasno pokazują, że ma ona głowę na karku.

Źródło: Bleeding Cool

środa, 3 maja 2017

De Campi i Parker podsumowują oraz zapowiadają

Jakiś czas temu do końca dobiegła miniseria "Mayday" autorstwa Alex de Campi oraz Tony'ego Parkera. Twórcy porozmawiali z serwisem CBR na temat tego tytułu oraz dalszych planów. Bo jak się okazuje, ich drogi nie tylko się nie rozchodzą, ale także zapowiada się długa i (oby) owocna współpraca.
Przypomnę, że "Mayday" opowiadało o dwójce radzieckich agentów, których misja kończy się w bardzo nieprzewidziany sposób, gdy na własnej skórze przekonują się, co to znaczy "amerykański styl życia" lat siedemdziesiątych. Po niekontrolowanej przygodzie z narkotykami, oboje odnajdują się w miejscu, w którym wszystko idzie nie tak, jak powinno, a ich życie wisi na włosku.

Chociaż "Mayday" nie królowało na listach sprzedaży, twórcy są bardzo zadowoleni z odzewu jaki otrzymali. Skrzynki mailowe obojga szybko się zapchały i jest to dla nich szalenie miłe. Także i radość z tworzenia miniserii była ogromna, co zaowocowało decyzją o kontynuacji współpracy. "Mayday" bowiem okazuje się być pierwszą z cyklu miniserii, których kolejne odsłony mają pojawiać się co roku. Chociaż na ich łamach przewijać będą się te same postacie, to jednak mają to być tylko te z drugiego planu. Następna historia dziać ma się w Berlinie, kolejna zaś - w pociągu z Bukaresztu do Wiednia.

Samo "Mayday" jest historią przede wszystkim o wykluczeniu i strachu, zaś cała otoczka szpiegowsko-sensacyjna dodana została, by komiks był znacznie bardziej "cool". Twórcy wspominają, że mieli mnóstwo zabawy przy tworzeniu wyglądu postaci. Felix na przykład jest Jamesem Bondem w bardzo krzywym zwierciadle - jest skuteczny, przystojny i szalenie niebezpieczny, ale przy tym nie cierpi garniturów oraz pija co popadnie. Jego relacja z Rose, chociaż nie zdają sobie z tego sprawy, opiera się na podobieństwach, których nie widać na pierwszy rzut oka.

Scena narkotycznych wizji z pierwszego numeru nawiązywała do faktycznie przeprowadzanych eksperymentów z używkami, których amerykańskie służby specjalne podejmowały się właśnie w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Uważne oko dostrzeże także masę innych nawiązań, jak chociażby do filmowego dorobku braci Coen.

Mały teaser kolejnego komiksu tej dwójki znajdował się gdzieś w piątym numerze miniserii "Mayday".

Źródło: CBR

piątek, 21 października 2016

De Campi i Parker opowiadają o "Mayday"

Alex De Campi zwróciła na siebie moją uwagę zaskakująco przyjemną serią "No Mercy", przy lekturze której trzeba jednak pewne rzeczy oddzielać dość grubą kreską i w ten sposób interpretować pokazane tam wydarzenia. Miniseria "Mayday" zapowiada się na coś równie nietypowego, przez co z miejsca trafiła na moją listę zainteresowań. Tymczasem jej twórcy porozmawiali z serwisem Comic Alliance i ujawnili kilka ciekawych informacji.
Historia skupia się na parze Sowieckich agentów, którzy przybywają z bardzo konkretną misją do Stanów Zjednoczonych. Z czasem jednak ich zadanie schodzi na dalszy plan, ponieważ oboje zdają się być kompletnie zachłyśnięci życiem, jakie oferuje ten kraj. W starciu z kompletnie obcą dla nich kulturą, na wierzch zaczną skrywane pragnienia i poglądy. Z czasem stracą do siebie całe zaufanie i chociaż los będzie rzucał im pod nogi kłody, z którymi poradzić będą sobie mogli tylko wspólnymi siłami, nie będzie to oznaczać, że zależeć im będzie na przetrwaniu towarzysza.

"Mayday" delikatnie oparte jest na historii rodziców De Campi, którzy w młodości pracowali dla służb wywiadowczych w Stanach. Przyznawali oni niejednokrotnie, że bardzo często spotykali się z ludźmi, którzy wykazywali niezdrową wręcz ciekawość życiem w USA i to właśnie natchnęło ją do stworzenia tej miniserii. Wątki "obcego w USA" lub "Amerykanina za granicą" bardzo interesują De Campi (co widać także na łamach wspomnianego wcześniej "No Mercy" jej autorstwa), zaś pomysł na umieszczenie akcji w czasach Zimnej Wojny ma dodatkowy smaczek ideologiczny.

Dla Tony'ego Parkera (który nie ma nic wspólnego ze znanym koszykarzem), "Mayday" jest drugim z rzędu komiksowym projektem z akcją osadzoną w latach 70-tych ubiegłego stulecia. Artysta był z tego powodu... przepraszany przez De Campie. Na szczęście historia spodobała mu się na tyle, by bez marudzenia spełnić swoje obowiązki. Parker przyznaje, że dzięki wcześniejszym researchom praca była bardzo łatwa, zaś porównania warstwy graficznej z "The Damned Band" nie będą bezpodstawne. Rysownik umieścił kilka smaczków dla fanów tamtego komiksu.

De Campi ma ciekawy styl pracy - sama literuje pisane przez siebie komiksy, a także nie przystępuje do prac nad daną serią, jeśli nie ma gotowego scenariusza do całości miniserii lub danego story-arcu. Dzięki temu jej tytuły na razie ukazują się bez opóźnień, ale z drugiej strony nieco ciężej nanieść na nie poprawki, po rozmowach z artystami. Te jednak jak dotąd zdarzały się bardzo rzadko.

Źródło: Comic Alliance

piątek, 26 czerwca 2015

Alex De Campi nie okazuje litości

Jakiś czas temu pisałem już o wstępnych planach twórców serii "No Mercy". Dziś na sklepowych półkach obecne są już trzy zeszyty tego komiksu i dość niespodziewanie (przynajmniej dla mnie) zbiera on całkiem niezłe recenzje. Podobno to co najlepsze dopiero przed czytelnikami, a Alex De Campi w wywiadzie zdradza, co jeszcze planuje na kolejne numery.
"No Mercy" w założeniu opowiadać ma o następstwach tragicznych wydarzeń. Grupa nastolatków udaje się na wycieczkę do obcego kraju i dochodzi do tragedii. Część ginie, ale reszta musi walczyć o przetrwanie. Nie jest to łatwe, gdy całe życie dorastało się pod czujnym okiem rodziców i nagle okazuje się, że tak naprawdę nawet rozpalenie ogniska jest nie lada wyzwaniem.

De Campi opiera fabułę swojego komiksu na obserwacji i smutnych wnioskach dotyczących obecnych nastolatków. Postanowiła więc stworzyć "No Mercy" ku przestrodze, chociaż także by dać upust swojej frustracji z efektów tego, co zaobserwowała. Zdaniem recenzentów, dzięki temu komiks jest bardzo realistyczny, chociaż nie brak w nim przesady. Scenarzystka celowo stosowała ten zabieg, by znacznie mocniej pokazać niebezpieczeństwa jakie czają się na bohaterów komiksu.

W "No Mercy" ważnym elementem fabuły jest coś tak niepozornego jak brak dostępu do Internetu. Część członków obsady komiksu właśnie w tym widzi największą tragedię. To kolejny smutny wniosek z rozmów i obserwacji przeprowadzonych przez De Campi.

Sposób przedstawiania historii oparty został na azjatyckich horrorach. Scenarzystka twierdzi, że "No Mercy" nie będzie miało jednej, wybijającej się postaci i dlatego absolutnie każdy bohater tego komiksu może drżeć o swoje życie.

czwartek, 19 marca 2015

Na krawędzi, czyli twórcy o komiksie "No Mercy"

Nie obawiajcie się, Alex De Campi oraz Carla speed McNeal nie stworzą komiksu o dziejach popularnego w latach 90-tych zespołu muzycznego. "No Mercy" na pierwszy rzut oka trochę przypomina zarysem fabuły niedawno zakończone "Sheltered" Eda Brissona, lecz  mam wyraźną nadzieję, że ten komiks nie okaże się podobnym zawodem.
"No Mercy" to historia grupy nastolatków, którzy udają się na wycieczkę szkolną. Są to dobrze sytuowane dzieciaki, których życie dotąd rozpieszczało tak mocno, że największym ich zmartwieniem jest dostęp do WiFi. Co jednak się stanie, gdy ich autokar ulegnie wypadkowi i młodzi bohaterowie będą musieli mocno się natrudzić aby przetrwać w samym środku Ameryki Środkowej?

Pomysł na komiks wziął się stąd, że Alex De Campi zasłynęła z tego, iż pisała całkiem przyzwoite komiksy dla i o nastolatkach. Chciał jednak wyrazić swoją dezaprobatę dla obecnych czasów, gdy powszechne staje się całkowicie bezstresowe wychowanie. "No Mercy" ma pokazać pogląd scenarzystki, która wprost mówi, że obecna młodzież do niczego nie musi dochodzić sama i jest to dla niej złe. Co prawda sama zauważa, że fabuła komiksu pokazuje sytuację skrajną, jednakże liczy na to, że czytelnicy odnajdą odpowiednie sugestie co do jej opinii.

Jak to zwykle w tego typu opowieściach bywa, obsada komiksu to przekrój przez najbardziej typowe charaktery. Będzie więc ktoś uczciwy i niosący pomoc innym, kujon, zarozumialec czy niebezpieczny i porywczy osiłek. Jedna z tych postaci miała szybko zginąć, ale Carla Speed McNeal stworzyła tak fajny design, że postanowiono utrzymać ją przy życiu.

Twórczynie zapytane o to, jak poradziłyby sobie na miejscu pisanych przez siebie bohaterów, odpowiedzieli krótko. Scenarzystka przetrwałby, rysowniczka zapewne by zginęła.