Seria ”Ice Cream Man” nieustannie ewoluuje i trudno przewidzieć, w jakim kierunku pójdą kolejne odsłony. W początkowych dwóch, może trzech tomach czuć było jeszcze, że oprócz prezentowania kolejnych opowieści grozy, W. Maxwell Prince ma jeszcze w zanadrzu jakiś pomysł na fabułę, która przemyka gdzieś w tle kolejnych odsłon serii. Jednakże czwarty oraz najnowszy – piąty tom cyklu pokazał, że seria jest najlepsza wtedy, gdy mniej (lub też wcale) skupiamy się na tytułowym Lodziarzu, a mocniej obserwujemy koszmary, jakie zsyła na kolejnych nieszczęśników. Nie można przy tym nie dodać, że scenarzysta raz za razem udowadnia, iż jeśli chodzi o pokłady jego wyobraźni, to niemal wszyscy możemy mu tylko zazdrościć.



