W
początkowych latach swojej działalności, wydawnictwo Image Comics wypuszczało
na rynek masę komiksowego szrotu. W zasadzie nawet lepiej byłoby napisać, że
zalewano nim rynek, ponieważ nakłady często były grubo przesadzone, dzięki
czemu dzisiaj zeszyty można dostać w absurdalnie niskich cenach, najczęściej
zresztą adekwatnych do jakości serwowanego dania. Oczywiście zdarzają się pewne
wyjątki – tak, spoglądam na ciebie, pierwszy numerze ”Youngblood” – lecz
jest ich niewiele. Podobnie jest w drugą stronę. Gdy zobaczyłem swego czasu na
Allegro kompletną miniserię ”Nine Volt” za, jeśli dobrze pamiętam,
dwanaście złotych, nie spodziewałem się niczego dobrego. Tymczasem lektura tych
czterech zeszycików okazała się być całkiem przyjemnym doświadczeniem, chociaż
oczywiście będącym bardzo daleko od doskonałości.
