Whilce Portacio
spokojnie mógłby wydać kiedyś swoją autobiografię i byłaby to równie ciekawa
lektura co dramatyczna. Życie tego twórcy to istna huśtawka. Najpierw zdobył
ogromną popularność pracując dla Marvela, gdzie jego styl rysunków bardzo
szybko wrył się w pamięć całej rzeczy czytelników, następnie wraz z innymi
autorami odszedł z Domu Pomysłów, by założyć wydawnictwo Image. Plany były
ogromne, na czele z założeniem własnego studia, lecz pewne tragiczne wydarzenie
sprawiło, iż wszystko wzięło w łeb. Między 1992 i 1994 Portacio skupiał się na
swojej rodzinie, o czym pisałem swego czasu przy okazji podsumowania pierwszego
numeru ”Wetworks”. Gdy rozkręcił ten projekt, na moment wrócił do
Marvela, by wreszcie zaproponować czytelnikom kolejnego bohatera, którego
wymyślił. I tak właśnie powstało The Darkn…tfu, wróć! Tak powstało ”Stone”
:)
