W trakcie pisania opinii
na temat trzeciego i zarazem finałowego tomu serii ”Ringside”, w pamięci świtały mi fragmenty tekstu poświęconego
premierowej odsłonie tego tytułu, ale za nic nie umiałem sobie przypomnieć co
pisałem o drugim zbiorze. Wyjaśnienie tej zagadki okazało się bardzo prozaiczne
– trudno bowiem pamiętać chociażby urywki tekstu, którego się… nie napisało.
Teraz zadanie to było nieco bardziej utrudnione. Oceniając ”Shoot” wspominałem o tym, że ”Work” było jedynym spośród trzech
tomów, który przypadł mi do gustu. Jednak patrząc przez pryzmat tego, jakim
rozczarowaniem okazał się dla mnie tom trzeci, trudno jest mi zachęcać Was do
sięgnięcia po drugi. Dlatego też tego nie zrobię, zaś tekst ten poświęcę na
zastanowienie się nad tym, co sprawiło, że dwójka jest naprawdę fajnym
komiksem, zaś finał ssie na potęgę.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą simon gough. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą simon gough. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 3 lipca 2018
wtorek, 26 czerwca 2018
Ringside vol. 3: Shoot (Joe Keatinge/Nick Barber/Simon Gough)
”Ringside” było serią, co do której już po pierwszych zapowiedziach
byłem podchodziłem z przekonaniem, że nie ma co nastawiać się na jakiś
szczególnie długi komiks. Joe Keatinge jest scenarzystą bardzo porządnym, lecz
jego nazwisko nie jest gwarancją sprzedaży na poziomie dziesiątek tysięcy
kopii. Zaś sposób, w jaki chciał ugryźć tutaj popularny na całym świecie temat
wrestlingu czy też raczej tego, co dzieje się wokół niego, sugerował niezbyt odkrywcze połączenie dramatu obyczajowego z kryminałem i minimalnym
udziałem całej tej kolorowej otoczki, jaką charakteryzują się gale zapaśnicze.
Zatem ośmielę się zaryzykować stwierdzenie, że nie brzmiało to szczególnie zachęcająco. Sprzedaż faktycznie nie dopisała i już od jakiegoś czasu było wiadome, że
trzeci tom serii będzie zarazem jej finałem, a samo ”Ringside” zakończy się na piętnastu numerach. Jak to często ma
miejsce w przypadku wydawnictwa Image, ich opublikowanie naznaczone było
licznymi opóźnieniami i ostatecznie ”Shoot”
pojawiło się cztery miesiące później, niż początkowo zakładano. Pierwszy tom
tego cyklu średnio przypadł mi do gustu, lecz mimo to zdecydowałem się sięgnąć
po drugi, który stał już na wyraźnie wyższym poziomie. Jak zaprezentował się
finał?
Subskrybuj:
Posty (Atom)

