Kyle Starks to jeden z tych komiksowych twórców, których prace teoretycznie łatwo można niesprawiedliwie zaszufladkować i z tego powodu ominąć kawałek świetnej lektury. Twórca ten bowiem przez dłuższy czas oraz z powodzeniem pracował nad znaną także i w naszym kraju, komiksową wersją przygód ”Ricka i Morty’ego” i przyznacie chyba, że z taką łatką trudno zerwać, nawet jeśli wydawnictwo Oni Press zatrudnia kogoś już mającego za sobą stosunkowo głośny tytuł. Nie ukrywam, że gdy swego czasu wydawnictwo Image zapowiadało publikację cyklu ”Rock Candy Mountain”, nazwa ”Sexcastle” nawet nie majaczyła nigdzie w odmętach mojego umysłu, ale za to potrafiłem skojarzyć Starksa właśnie z licencyjnym tytułem powiązanym ze znanym serialem animowanym. Ale szansę dałem i nie tylko nijak się nie zawiodłem, lecz także po przeczytaniu opowieści o mitycznym raju dla włóczęg, zdecydowałem się także sięgnąć po tytuł opisywany jako hołd dla kina akcji z lat osiemdziesiątych. Co warte zaznaczenia, ”Sexcastle” to także komiksowy debiut wspominanego autora.


