Szczerzę muszę się Wam przyznać, że nie lubię pisać postów takich jak ten, ponieważ czuję się jak osoba o postawie "coś wiem, ale Wam nie powiem". Ale o co chodzi, pomyślicie? Otóż twórcy serii "C.O.W.L." udzielili serwisowi Newsarama wywiadu w którym zapowiedzieli wielką i ważną zmianę kierunku, w jakim podąży ich seria. I chociaż rozmowa ta jest stosunkowo długa, to jednak nawet przez moment nie dowiadujemy się o co tak naprawdę chodzi.
Piąty zeszyt serii "C.O.W.L.", który trafił dziś do sprzedaży, posiada mocno zaskakującą końcówkę. Kyle Higgins stwierdził, że od samego początku planowali mocno namieszać w statusie quo, lecz jednocześnie nie robić tego za pomocą zużytych do granic rozsądku klisz z innych tytułów superbohaterskich. Zdarzenie to zmienić ma kompletnie sposób w jaki czytelnicy podchodzą do poszczególnych postaci.
"C.O.W.L. #5" jest ostatnim zeszytem, który wejdzie w skład wydania zbiorczego, które ukaże się prawdopodobnie już pod koniec października.
Kyle Higgins konsekwentnie nie chciał ujawnić co stało się pod koniec wydanego dziś numeru, lecz dodał kilka szczegółów na temat kolejnego story-arcu. Według jego słów "C.O.W.L." od samego początku miało być tytułem opowiadającym o rozpadzie tytułowej organizacji i przyjaźni pomiędzy jej członkami. Teraz komiks wejdzie w okres czasowy Zimnej Wojny, co może jeszcze mocniej poróżnić bohaterów. Twórcy skupią się na Grey Ravenie, który nie będzie przyjmował najlepiej tego, iż założona przez niego grupa, jego życiowe dzieło, zaczyna się sypać jak domek z kart. W serii pojawią się także nowe postacie, w tym też agent, który oskarży członków grupy o sprzedaż broni terrorystom i posiadać będzie na potwierdzenie swoich słów bardzo mocne dowody.
Twórcy przyznali, że ich początkowy plan zakładał, że to co zobaczymy w piątym numerze "C.O.W.L." miało znaleźć się już w premierowym zeszycie. Z czasem uznali jednak, że znacznie lepszym pomysłem będzie poświęcenie dodatkowego miejsca na rozbudowanie charakterów poszczególnych postaci. Nie oznacza to zarazem iż twórcy zamierzają na tym poprzestać. W kolejnych historiach także będziemy dowiadywać się ciekawostek z przeszłości niektórych herosów.
Na koniec twórcy ujawnili, że podczas najbliższej odsłony New York Comic Con dostępny będzie limitowany, twardookładkowy trejd zawierający mnóstwo dodatkowych materiałów oraz specjalna okładkę autorstwa Roda Reisa.
środa, 24 września 2014
Szafa z Komiksami poleca "Sex Criminals"
Całkiem niedawno informowałem o tym, że na "Szafie z Komiksami" pojawił się odcinek poświęcony "Deadly Class", a tymczasem Joachim Tumanowicz zaskoczył mnie pozytywnie tym, że drugi raz z rzędu wziął na tapetę kolejny komiks z Image. Zresztą, zobaczcie sami. Jako że blog uparcie nie chce dodać okienka z filmem, wystarczy że klikniecie TUTAJ.
Od siebie dodam tylko, że po raz pierwszy od dłuższego czasu (bodajże od opinii o "Lazarus") nie zgadzam się z "Szafą". Owszem, "Sex Criminals" fabularnie stoi na niebywale wysokim poziomie, ale warstwa graficzna była dla mnie powodem, przez który komiks ten nie stoi dziś na mojej półce :)
Od siebie dodam tylko, że po raz pierwszy od dłuższego czasu (bodajże od opinii o "Lazarus") nie zgadzam się z "Szafą". Owszem, "Sex Criminals" fabularnie stoi na niebywale wysokim poziomie, ale warstwa graficzna była dla mnie powodem, przez który komiks ten nie stoi dziś na mojej półce :)
Cliff Chiang rysuje warianty dla Image
Cliff Chiang przez ostatnie lata był etatowym rysownikiem serii "Wonder Woman" do scenariusza Briana Azzarello. Co prawda ich run jeszcze się nie zakończył, to jednak artysta znalazł więcej wolnego czasu, gdyż narysował trzy warianty okładek do komiksów z Image. Dokładnie chodzi o "Drifter #1", "Starlight #6" oraz "Wytches #1" i możecie je obejrzeć poniżej.
Image wydaje, Image przesuwa - 24.09.2014
W dniu dzisiejszym na terenie USA do sprzedaży trafiły następujące komiksy od Image.
C.O.W.L. #5, $3.50
Chew #43, $2.99
Chronicles Of Hate HC, $29.99
Drumhellar #9, $3.50
Fade Out #1 (2nd Printing Variant Cover), $3.50
Fatale vol.5 Curse The Demon TP, $14.99
Low #2 (2nd Printing Variant Cover), $3.50
Low #3, $3.50
Outcast By Kirkman And Azaceta #4, $2.99
Revival vol. 4 Escape To Wisconsin TP, $16.99
Roche Limit #1 (Cover A Vic Malhotra), $3.50
Saga #23, $2.99
Sex #16, $2.99
Trees #1 (Jason Howard Signed Edition)(Dynamic Forces), AR
Umbral #9, $3.50
Voice In The Dark Get Your Gun #1 (Of 5)(Cover A Larime Taylor & Sylv Talor), $3.99
Voice In The Dark Get Your Gun #1 (Of 5)(Cover B Ben Templesmith), $3.99
Wayward #2 (Cover A Steve Cummings & Ross A. Campbell), $3.50
Wayward #2 (Cover B Riley Rossmo), $3.50
Ponadto tym razem nie trafiłem na żadne informacje o opóźnieniach co jest dość precedensowe, zwłaszcza patrząc na to, co dziś ogłosiło chociażby DC Comics.
C.O.W.L. #5, $3.50
Chew #43, $2.99
Chronicles Of Hate HC, $29.99
Drumhellar #9, $3.50
Fade Out #1 (2nd Printing Variant Cover), $3.50
Fatale vol.5 Curse The Demon TP, $14.99
Low #2 (2nd Printing Variant Cover), $3.50
Low #3, $3.50
Outcast By Kirkman And Azaceta #4, $2.99
Revival vol. 4 Escape To Wisconsin TP, $16.99
Roche Limit #1 (Cover A Vic Malhotra), $3.50
Saga #23, $2.99
Sex #16, $2.99
Trees #1 (Jason Howard Signed Edition)(Dynamic Forces), AR
Umbral #9, $3.50
Voice In The Dark Get Your Gun #1 (Of 5)(Cover A Larime Taylor & Sylv Talor), $3.99
Voice In The Dark Get Your Gun #1 (Of 5)(Cover B Ben Templesmith), $3.99
Wayward #2 (Cover A Steve Cummings & Ross A. Campbell), $3.50
Wayward #2 (Cover B Riley Rossmo), $3.50
Ponadto tym razem nie trafiłem na żadne informacje o opóźnieniach co jest dość precedensowe, zwłaszcza patrząc na to, co dziś ogłosiło chociażby DC Comics.
poniedziałek, 22 września 2014
Okładka tygodnia #38
Jeśli nie polubiliście jeszcze Image Comics Journal na Facebooku to mogła Wam umknąć informacja o opóźnieniu "Okładki tygodnia" z powodu finału mistrzostw świata w siatkówce, który wygrała Polska!!! :D Tak więc najnowsza odsłona pojawia się dziś, a już teraz chciałbym podkreślić, że najprawdopodobniej w najbliższe dwie niedziele także nie wyrobię się z kolejnymi "Okładkami tygodnia". Nie jest to informacja pewna w 100%, ale wolę uprzedzić już teraz.
Tymczasem spośród okładek komiksów które ukazały się w minioną środę, najbardziej do gustu przypadły mi następujące trzy:
3. Shutter #6 - seria ta jakoś szczególnie nie spodobała mi się i już po pierwszym numerze zrezygnowałem z jej lektury. Nie pamiętam także abym wyróżnił którąś z okładek do niej. Dziś jest taka okazja, ponieważ widoczny powyżej cover przypadł mi do gustu z powodu wykorzystanego motywu zwierzęcego. Ten, jak dobrze pamiętacie, zawsze do mnie trafiał. Leila Del Duca to nie jest może wybitna rysowniczka, ale tym razem wykazała się pomysłowością i nie najgorszym wykonaniem. Podobają mi się dobrane kolory, które nie powodują zatarcia między pierwszym i drugim planem, a także nie są zbyt krzykliwe. Kawał solidnej roboty na przyzwoitym poziomie.
2. Oddly Normal #1 - po pierwsze, muszę wyraźnie zaznaczyć że cieszy mnie fakt przynajmniej śladowej ilości tytułów skierowanych dla młodszego czytelnika w ofercie Image. Przykłady IDW i zwłaszcza Boom! Studios pokazały, że na tej części komiksowego poletka można wyjść całkiem nieźle i chociaż tamte wydawnictwa inwestują w niemal same licencje, to jednak są chwalone za swoje tytuły dla młodych odbiorców. Ale nie o tym tu mowa. Okładka do pierwszego numeru "Oddly Normal" szybko wpadła mi w oko głównie dzięki swojej kreskówkowej formie. Teoretycznie jest ponura, ale zarazem zabawna i od razu widać, że powinniśmy mieć do czynienia z tytułem lekkim i przystępnym. Drugi plus za użyte kolory i taki dość mało Image'owy wygląd coveru.
1. Trees #5 - to chyba żadna niespodzianka, że gdy tylko pojawia się kolejny numer tej serii, to jego okładka musi pojawić się w zestawieniu. Jak właściwie każda z poprzednich odsłon tego tytułu, tak i ta posiada okładkę niezwykle pomysłową, bardzo prostą i przede wszystkim niebywale klimatyczną. Nie wiem kto bardziej odpowiada za projekt coveru, ale dla mnie jest to mistrzostwo świata, ponieważ ilustracje te nie pokazują właściwie nic, a mimo to tak mocno zachęcają do sięgnięcia po dany zeszyt, że aż mnie krew zalewa w oczekiwaniu na zapowiedź wydania zbiorczego :)
Tymczasem spośród okładek komiksów które ukazały się w minioną środę, najbardziej do gustu przypadły mi następujące trzy:
3. Shutter #6 - seria ta jakoś szczególnie nie spodobała mi się i już po pierwszym numerze zrezygnowałem z jej lektury. Nie pamiętam także abym wyróżnił którąś z okładek do niej. Dziś jest taka okazja, ponieważ widoczny powyżej cover przypadł mi do gustu z powodu wykorzystanego motywu zwierzęcego. Ten, jak dobrze pamiętacie, zawsze do mnie trafiał. Leila Del Duca to nie jest może wybitna rysowniczka, ale tym razem wykazała się pomysłowością i nie najgorszym wykonaniem. Podobają mi się dobrane kolory, które nie powodują zatarcia między pierwszym i drugim planem, a także nie są zbyt krzykliwe. Kawał solidnej roboty na przyzwoitym poziomie.
2. Oddly Normal #1 - po pierwsze, muszę wyraźnie zaznaczyć że cieszy mnie fakt przynajmniej śladowej ilości tytułów skierowanych dla młodszego czytelnika w ofercie Image. Przykłady IDW i zwłaszcza Boom! Studios pokazały, że na tej części komiksowego poletka można wyjść całkiem nieźle i chociaż tamte wydawnictwa inwestują w niemal same licencje, to jednak są chwalone za swoje tytuły dla młodych odbiorców. Ale nie o tym tu mowa. Okładka do pierwszego numeru "Oddly Normal" szybko wpadła mi w oko głównie dzięki swojej kreskówkowej formie. Teoretycznie jest ponura, ale zarazem zabawna i od razu widać, że powinniśmy mieć do czynienia z tytułem lekkim i przystępnym. Drugi plus za użyte kolory i taki dość mało Image'owy wygląd coveru.
1. Trees #5 - to chyba żadna niespodzianka, że gdy tylko pojawia się kolejny numer tej serii, to jego okładka musi pojawić się w zestawieniu. Jak właściwie każda z poprzednich odsłon tego tytułu, tak i ta posiada okładkę niezwykle pomysłową, bardzo prostą i przede wszystkim niebywale klimatyczną. Nie wiem kto bardziej odpowiada za projekt coveru, ale dla mnie jest to mistrzostwo świata, ponieważ ilustracje te nie pokazują właściwie nic, a mimo to tak mocno zachęcają do sięgnięcia po dany zeszyt, że aż mnie krew zalewa w oczekiwaniu na zapowiedź wydania zbiorczego :)
Linkowisko, edycja bardzo krótka
Generalnie jestem nieco zawiedziony faktem, że recenzji "Sagi" ukazało się znacznie mniej niż sądziłem, albo po prostu słabo szukałem. Dlatego tez dzisiejsza odsłona nieregularnego linkowiska nie będzie obfitować w oszałamiającą ilość linków, ale nie oznacza to, że mało napiszę. Przejdźmy więc do konkretów:
- Jak co tydzień Piotrek Lipa podaje swoje krótkie opinie o przeczytanych zeszytach. Naturalnie zawsze znajdzie się tam miejsce dla czegoś z Image Comics. Klikamy TUTAJ.
- W sumie nie wiem czy ten tekst pojawił się najpierw na Pulp Warsaw czy też na Kolorowych Zeszytach, ale Jakub Górecki tym razem opisał swoje wrażenia z lektury pierwszego tomu "Fatale". Tekst ten zapewne jeszcze przypomnę Wam, gdy komiks ukaże się w Polsce. Klikamy TUTAJ.
- I na deser tekst, który nie dotyka zbyt mocno wydawnictwa Image Comics, ale jest tak... charakterystyczny że aż... zacząłem się ubiegać o angaż w serwisie Hatak :D Chodzi mianowicie o ten artykuł. Jego autor zbłaźnił się niebywale podając czytelnikom na tacy informacje nieaktualne czasem nawet i o dekadę (według autora komiksy "G.I. Joe" publikuje Devil's Due), myląc nazwy serii ("The Walking Death") czy nazwiska twórców (Micheal Bendis, Ed Bruberker), natomiast sam serwis zbłaźnił się puszczając ten tekst bez jakiejkolwiek korekty, zarówno merytorycznej jak i pod jakości pisania. AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAARGHHHHH!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Żeby było śmieszniej, gdy napisałem na oficjalnym profilu Hataka długi post na temat tego tekstu, nie doczekałem się żadnej odpowiedzi nawet, gdy swoimi lajkami poparło mnie kilka osób. Jako że uważam Hatak za serwis, który ma spory potencjał jeśli chodzi o promocję komiksu, postanowiłem zgłosić się do nich jako kandydat na współpracownika, bo nieskromnie stwierdzam, że gorszy od obecnych recenzentów na pewno nie będę, a serwisowi może to wyjść na dobre :P I być może coś z tego będzie.
Fanowski film ze Spawnem
Podczas gdy Todd McFarlane od lat powtarza jak mantrę że pracuje nad kinowym odrodzeniem się Spawna, grupa zapaleńców chwyciła za kamerę i stworzyła liczący niecały osiem minut fanowski film pod tytułem "Spawn: The Recall". Opowiada on o byłej wiedźmie, która próbuje wieść normalne życie wśród ludzi. Niestety, siły zła upominają się o swoją wojowniczkę. Film możecie obejrzeć poniżej.
Jak wrażenia?
piątek, 19 września 2014
Erik Larsen świętuje publikacje 200 numeru "Savage Dragon"
Można powiedzieć że 21 lat to stanowczo za dużo czasu, by seria komiksowa dobiła do 200 numeru. Z drugiej strony, patrząc na to co dzieje się w Marvelu, gdzie np. w ciągu pięciu ostatnich lat seria "Wolverine" doczekała się trzech restartów, cała rzesza innych tytułów dwóch, a żaden tytuł z obecnej oferty nie ma więcej niż około 40 numerów, osiągnięcie Erika Larsena robi naprawdę duże wrażenie. Co prawda uważam, że twórca ten powinien przejść już na emeryturę, to jednak ten nie zamierza tego robić i zapowiada, co czeka jego tytuł w przyszłości. Uwaga na spoilery!!!
Przypomnijmy, że obecnie wydawana seria "Savage Dragon" pojawił się w ofercie Image w 1993 roku jako kontynuacja miniserii publikowanej pod tym samym tytułem. Przez wszystkie te lata Erik Larsen był zarówno scenarzystą jak i rysownikiem, a tytuł przeżywał różne zawirowania. Obecnie rolę głównego bohatera komiksu przejął Malcolm Dragon - nastoletni syn dotychczasowego protagonisty tytułu. Według słów Larsena, w przeciwieństwie do "Spawna", zmiana ta jest definitywna. W przyszłości może pojawić się kilka przygód ojca z synem, ale "Savage Dragon" na zawsze ma już pozostać tytułem, w którym główną role odgrywa Malcolm.
Tymczasem powoli zaczyna się świętowanie wydania dwusetnego numeru serii. Larsen zdradził, że zeszyt oznaczony jako 199 będzie w całości składał się z dwustronnicowych plansz. Dla twórcy jest to zupełnie coś nowego i uważa on to za ciekawe przeżycie. Jubileuszowy numer zawierać ma już normalną historię, ale zeszyt ten pełen będzie dodatków. Wśród nich znajdą się historie zilustrowane przez takich artystów jak Chris Burnham ("Batman: Incorporated"), Herb Trimple ("Incredible Hulk") czy Jack Kirby... Chwila, moment, że co? Otóż jedna z wariantowych okładek do numeru narysowana została przez Larsena w stylu tego legendarnego twórcy. Przyznać trzeba że wyszło mu całkiem nieźle.
W przeciwieństwie do większości komiksów, "Savage Dragon" osadzony jest w czasie rzeczywistym - postacie się starzeją, ich życie ulega radykalnym zmianom, dorastają, przejmują nowe zadania. To daje Larsenowi mnóstwo inspiracji i stanowi sposób na odświeżenie tytułu co jakiś czas. Tak jak teraz, gdy komiks stał się historią osadzoną w liceum.
Jeśli Erik Larsen uzna, że nie ma już sił na tworzenie kolejnych odsłon serii "Savage Dragon", ta dobiegnie końca. Twórca podkreśla, że jego komiks jest od początku do końca wizją jednego faceta i bez niego, tytuł po prostu nie ma prawa istnieć. Larsen przyznał także, że gdyby mógł cofnąć czas, to nie stworzyłby historii o podróżach do innych światów, która sprawiła, że tytuł stał się bardzo skomplikowany w odbiorze i wtedy też od tytułu odpłynęło wielu czytelników.
"Savage Dragon #200" ukaże się w listopadzie.
Przypomnijmy, że obecnie wydawana seria "Savage Dragon" pojawił się w ofercie Image w 1993 roku jako kontynuacja miniserii publikowanej pod tym samym tytułem. Przez wszystkie te lata Erik Larsen był zarówno scenarzystą jak i rysownikiem, a tytuł przeżywał różne zawirowania. Obecnie rolę głównego bohatera komiksu przejął Malcolm Dragon - nastoletni syn dotychczasowego protagonisty tytułu. Według słów Larsena, w przeciwieństwie do "Spawna", zmiana ta jest definitywna. W przyszłości może pojawić się kilka przygód ojca z synem, ale "Savage Dragon" na zawsze ma już pozostać tytułem, w którym główną role odgrywa Malcolm.
Tymczasem powoli zaczyna się świętowanie wydania dwusetnego numeru serii. Larsen zdradził, że zeszyt oznaczony jako 199 będzie w całości składał się z dwustronnicowych plansz. Dla twórcy jest to zupełnie coś nowego i uważa on to za ciekawe przeżycie. Jubileuszowy numer zawierać ma już normalną historię, ale zeszyt ten pełen będzie dodatków. Wśród nich znajdą się historie zilustrowane przez takich artystów jak Chris Burnham ("Batman: Incorporated"), Herb Trimple ("Incredible Hulk") czy Jack Kirby... Chwila, moment, że co? Otóż jedna z wariantowych okładek do numeru narysowana została przez Larsena w stylu tego legendarnego twórcy. Przyznać trzeba że wyszło mu całkiem nieźle.
W przeciwieństwie do większości komiksów, "Savage Dragon" osadzony jest w czasie rzeczywistym - postacie się starzeją, ich życie ulega radykalnym zmianom, dorastają, przejmują nowe zadania. To daje Larsenowi mnóstwo inspiracji i stanowi sposób na odświeżenie tytułu co jakiś czas. Tak jak teraz, gdy komiks stał się historią osadzoną w liceum.
Jeśli Erik Larsen uzna, że nie ma już sił na tworzenie kolejnych odsłon serii "Savage Dragon", ta dobiegnie końca. Twórca podkreśla, że jego komiks jest od początku do końca wizją jednego faceta i bez niego, tytuł po prostu nie ma prawa istnieć. Larsen przyznał także, że gdyby mógł cofnąć czas, to nie stworzyłby historii o podróżach do innych światów, która sprawiła, że tytuł stał się bardzo skomplikowany w odbiorze i wtedy też od tytułu odpłynęło wielu czytelników.
"Savage Dragon #200" ukaże się w listopadzie.
Śladami herosów #9 (z 13)
Dzisiejsza
odsłona ”Śladami herosów” powstała bardzo małym nakładem sił, ponieważ znacząca
większość tekstu pochodzi z napisanej już edycji poświęconej WildCats plus
kilka dodatków o których wcześniej nie wspominałem. Dlaczego tak się stało?
Ponieważ bohaterem dzisiejszej odsłony tej rubryki jest Grifter, nierozerwalnie
związany z komiksami, o których już pisałem. Chociaż uważne oko wypatrzy kilka
miniserii, o których wcześniej nie wspominałem. Przejdźmy zatem do konkretów.
SERIE
GŁÓWNE
Grifter
vol. 1 (Image, maj 1995-marzec 1996) – Najbardziej rozpoznawalny członek WildCats prędko dorobił
się własnej serii, która jak się zaczęła, tak równie szybko i niespodziewanie
zniknęła. Bo trudno oczekiwać, by Image Comics nastawiło się jedynie na 10
numerów. Tytuł opowiada o przygodach Cole’a Casha po tymczasowym opuszczeniu
grupy WildC.A.T.S. Dużo bijatyki oraz strzelania, sensu już znacznie mniej.
Grifter
vol. 2 (Image, lipiec 1996-wrzesień 1997) – Po ogólno WildStormowym crossoverze ”Fire From
Heaven” Grifter ponownie ruszył na indywidualne przygody. Tym razem seria z
jego udziałem przetrwała 14 numerów, być może dlatego bo scenarzyści
postanowili rozwinąć nieco warstwę fabularną. Bohater bowiem zmagał się z
kryzysem egzystencjalnym, spowodowanym tym, że pierwszy raz w życiu nie miał z
kim walczyć. Na pewno ciekawsza pozycja o pierwszego woluminu.
Grifter
vol. 3 (DC Comics, wrzesień 2011-styczeń 2013) – Na kolejny solowy tytuł Cole Cash
czekał czternaście lat i otrzymał go w momencie wymazania istnienia grupy WildCats.
Grifter stał się częścią inicjatywy DC New 52, na łamach której zaliczył nowy
origin oraz przetrwał nowe przygody. Pierwszych kilka numerów jest jeszcze
zjadliwych, ale potem stery serii przejmuje Rob Liefeld i robi to, w czym jest
najlepszy, a więc zarzyna serię, która ostatecznie pada po 17 numerach.
WildC.A.T.S.
vol. 1 (Image, wrzesień 1992-czerwiec 1998) – Historycznie pierwsza i jednocześnie najdłuższa
seria z przygodami Dzikich Kotów. Początkowo tworzona przez Jima Lee i Brandona
Choia przypominała większość ówczesnych dokonań wydawnictwa Image, a więc
próżno było szukać tam czegoś więcej, niż taniego efekciarstwa w fabule i
solidnej warstwy graficznej. Z czasem zespoły twórców się zmieniały i pomimo
angażu Alana Moore’a czy Jamesa Robinsona, do dziś największym wygranym tamtej
serii jest Travis Charest. Lektura nie najwyższych lotów, ale obowiązkowa.
WildCats
vol. 2 (WildStorm, marzec 1999-październik 2001) – Tytuł wydawany był już przez
WildStorm i zaliczył 28 numerów, z czego pierwsze 7 stworzył duet Scott
Lodbell/Travis Charest, a pałeczkę po nich przejęli Joe Casey i Sean Phillips.
Seria tak bardzo różni się od swojej poprzedniczki, jak tylko jest to możliwe.
Zwłaszcza Casey pokazał, że poszczególni członkowie grupy to nie tylko kupa
mięśni i da się z nimi stworzyć naprawdę interesujące historie. Seria jednak
nie cieszyła się już tak dużym wzięciem jak w czasach Image, co jednak nie
przeszkodziło osiągać spore sukcesy na comiesięcznych listach popularności. Na
tyle, że Casey odpowiadał za jej reinkarnację. Lektura obowiązkowa.
WildCats
version 3.0 (WildStorm, październik 2002-październik 2004) – absolutnie najlepszy tytuł z
udziałem WildCats. Możecie mi wierzyć lub nie, ale prawdopodobnie już nic nigdy
nie przebije tych przygód grupy. Odpowiedzialny za to jest nie kto inny jak Joe
Casey, który wzbił się na wyżyny swoich umiejętności. Całość świetnie
zilustrował Dustin Nguyen. Polecam każdemu czytelnikowi i pragnę przypomnieć,
że niedawno seria ta została zebrana w dwóch wydaniach zbiorczych.
WildCats
vol. 4 (WildStorm, grudzień 2006) – Największe kuriozum w tym zestawieniu. Seria, która
miała być okrętem flagowym wydarzenia znanego jako Worldstorm, najbardziej
przyczyniła się do jego porażki. A miało być tak pięknie: Grant Morrison i Jim
Lee łączą siły, by stworzyć coś, co pobije nawet wcześniejsze wyczyny Casey'a.
Ostatecznie jednak obaj twórcy nie potrafią dojść ze sobą do porozumienia.
Szkota denerwują ciągłe ingerencje Lee w jego scenariusz i notoryczne
opóźnienia, więc zrywa kontrakt i seria zdycha po ukazaniu się jednego numeru.
Można zajrzeć z czystej ciekawości.
WildCats
vol. 5 (WildStorm, wrzesień 2008-grudzień 2010) – I wreszcie ostatni (jak na razie)
rozdział w historii grupy bohaterów znanych jako WildCats z udziałem Griftera.
Po wydarzeniach z World’s End bohaterowie walczą o przetrwanie swojego świata,
który stanął na krawędzi upadku. A istnieje wiele złych sił, które cieszą się z
zastanego stanu rzeczy. Tworzą Christos Gage (#1-17) i Adam Beechen (#18-30),
którzy odwalili kawał naprawdę niezłej roboty. Zwłaszcza brawa należą się temu
drugiemu, gdyż potrafił stworzyć wielowątkową historię dysponując nie tylko
postaciami z WildCats, ale też i innych serii, a które upchnięto do tego
jednego tytułu. Oczywiście pozycja obowiązkowa.
SERIE POBOCZNE
Team7
vol. 2 (DC Comics, grudzień 2012-lipiec 2013) – Nieudana niestety próba przywrócenia
tej marki w barwach wydawnictwa DC. Była z tego całkiem fajna seria, lecz
niestety zupełnie nie przypadła do gust ani czytelnikom regularnego DC, ani
najbardziej zatwardziałym fanom zlikwidowanego WildStormu. Nie za bardzo wiem
dlaczego.
The New
52: Future’s End (DC Comics, lipiec 2014-trwa) – Po zlikwidowaniu jego solowej serii
Grifter trafia do tego tytuł, który wedle wszystkich zapowiedzi miał być ważny
dla przyszłości uniwersum DC. No może i jest, ale na razie czytelnicy narzekają
na ślimacze tempo opowiadanej historii. Jest to prawda, a niestety wątek z
udziałem Cole’a Casha należy do najgorszych z nich wszystkich. Dla lubiących
męki.
MINISERIE
I ONE-SHOTY
Flashpoint:
Lois Lane and the Resistance (DC, sierpień-październik 2011) – Grifter jest tu dowódcą tytułowego
ruchu oporu i – obok Lois Lane – kluczową postacią miniserii. Tytuł ten nie ma
jednak żadnych odniesień do uniwersum WildStorm.
Grifter
and the Mask (Image, wrzesień-październik 1996) – jednym z crossoverów w który
wplątany został Grifter jest spotkanie z wydawaną wówczas przez Dark Horse
Maską. Wyszło tak jak powinniście się spodziewać – śmiesznie, ale zupełnie
niezobowiązująco.
Grifter/Badrock
(Image, październik-listopad 1995) – WildStorm miał swojego Griftera, Extreme miało Badrocka.
Wniosek? Czas na totalnie bezsensowny i nie mający żadnego wpływu kompletnie na
nic crossover.
Grifter/Midnighter
(WildStorm, maj 2007-październik 2007) – Aż do 2007 roku przyszło czekać fanom na spotkanie dwóch
największych ikon wydawnictwa WildStorm. Szkoda tylko, że scenarzyści nie
wysilili się zbyt bardzo i skupili się na pokazywaniu tego, jak bardzo obaj są
„awesome”. W rezultacie dostajemy składającą się z sześciu numerów bijatykę na
kilku planetach. Można, lecz nie trzeba.
Grifter/Shi
(Image, marzec-maj 1996) – Był taki krótki okres, gdy wydawnictwo Crusade chciało za wszelką cenę
rozpropagować postać Shi. I za wszelką cenę przecinali jej drogę spotkaniami z
innymi komiksowymi postaciami. Oczywiście Grifter stał się jedną z nich. Czego
efektem jest dwuczęściowa miniseria. Cieniutka i słaba, do zapomnienia.
Point
Blank (WildStorm, sierpień 2002-grudzień 2002) - Udana miniseria autorstwa Eda
Brubakera, w której znaleźć można sporo nawiązań do WildCats. Głównym bohaterem
jest tu Grifter szuka sprawcy ataku na swego dawnego szefa - Johna Lyncha. Jak
się okazuje, za atak odpowiada Tao... ale nie do końca. Nie czytałem tego
tytułu, jednak za namowa Mr. M napiszę, iż warto do niej zajrzeć.
Spawn/WildC.A.T.S.
(Image, styczeń-kwiecień 1996) – długo fani zmuszeni byli czekać na spotkanie dwóch najlepiej
sprzedających się marek ówczesnego Image Comics. Gdy w końcu do niego doszło,
okazało się to sporym nieporozumieniem. Spawn w towarzystwie Dzikich Kotów
trafia do alternatywnej wersji przyszłości, gdzie stoi na czele piekielnych
sił, a ludzkość stoi na progu zagłady. Historia jest potwornie kiepska, a jej
czytanie boli tym bardziej, że za scenariusz odpowiedzialny był sam Alan Moore.
Nic dziwnego, że scenarzysta ten chciałby wyprzeć z pamięci okres współpracy z
Image.
Team7
(Image Comics, październik 1994-luty 1995) – pierwsza miniseria z udziałem Team7 przynosi nam
niezbyt zapadający w pamięć występ późniejszego członka WildCats. Jak każdy
członek drużyny siedem jest on młody i narwany, przez co także dochodzi do
starć z innymi członkami grupy. Ostatecznie jednak miniseria ta to standardowa
rąbanina wypełniona niemożliwie umięśnionymi facetami.
Team7:
Objective – Hell (Image Comics, maj-lipiec 1995) – wstęp do crossoveru “WildStorm
Rising” to kolejna przygoda grupy z Colem Cashem na pierwszym planie.
Naturalnie doprowadziło to tylko do kolejnego, trwającego tym razem tylko trzy
zeszyty, konfliktu zbrojnego, podczas którego wiele naboi zostało
wystrzelonych, a wiele sensu zaginęło w akcji.
Team7:
Dead Reckoning (Image Comics, styczeń-kwiecień 1996) – ostatnia miniseria z tą ekipą w
historii Image Comics nie wyróżnia się niczym szczególnym. Grifter nadal
odgrywa jedną z ważniejszych ról, a całość sprowadza się do rąbaniny,
strzelaniny, testosteronu i napinania mięsni do granic wyobraźni rysownika.
Team
X/Team7 (Image Comics, listopad 1996) – mało pamiętany już crossover z udziałem bohaterów Image
oraz Marvela. W nim ponownie swoje rękawice krzyżują Wolverine oraz Deathblow,
lecz tym razem w towarzystwie swoich towarzyszy z wczesnych lat kariery, a więc
także i Griftera. I ponownie nie jest to historia, która zapada w pamięć.
The
Kindred (Image Comics, marzec-czerwiec 1994) – Nieco uwspółcześniona przygoda
części składu Team7. W niej Backlash, Lynch oraz Grifter trafiają na wyspę, na
której mieszkają efekty eksperymentów na czymś, co swego czasu zdobyło Team7.
Bohaterowie muszą pokonać osobiste niesnaski jeśli chcą dożyć kolejnego dnia.
Nie jest to historia porywająca, ale także kończy się równie szybko jak
zaczyna.
The
Kindred II (WildStorm, marzec-czerwiec 2002) – Po ośmiu latach ktoś wpadł na to, by
wyżej opisana miniseria otrzymała kontynuacje głównie po to, by przypomnieć
czytelnikom o nieco zakurzonej wówczas już postaci Backlasha. Co tu dużo mówić,
jest kompletnie do niczego i nie powinniście za nią się brać.
WildC.A.T.S./Aliens
(Image, wrzesień 1998) – Dziwna sprawa, ponieważ tytuł ten jest ważny, ale dla... fanów grupy
StormWatch! Dlaczego? Otóż podczas spotkania Dzikich Kotów z Xenomorphami giną
Winter, Hellstrike, Fuji i Fahrenheit, co doprowadza do zlikwidowania grupy w
StormWatch v2 #11. Oprócz tego drobnego szczegółu, tytuł absolutnie
nieobowiązkowy.
WildCats:
Nemesis (WildStorm, listopad 2005-lipiec 2006) – Po zakończeniu trzeciej serii z
członkami WildCats w roli głównej, długo zastanawiano się nad kolejnym krokiem.
W końcu ogłoszono powstanie nowej miniserii pisanej przez Robbiego Morrisona,
która jest istotna z jednego, zasadniczego powodu. Wprowadza ona bowiem do
świata WildStormu tytułową bohaterkę, czyli Nemesis. W przyszłości odegra ona
spory udział, Grifter odgrywa tu ważną rolę, a i komiks nie jest najgorszy.
Dlatego też polecam zapoznanie się z nim.
WildCats
Special (Image, listopad 1993) – One-shot, który równie dobrze mógłby mieć w nazwie słówko
„annual”. Słabizna, bez wpływu na dalsze przygody WildCats. Omijać!
WildCats
Trilogy (Image, czerwiec 1993-grudzień 1993) – Miniseria powstała na fali sukcesu powyższego
ongoingu. Podpisał się pod nią duet Choi/Lee. Dodam jednak, że chodzi mi o Jae
Lee. W 1993 roku artysta ten charakteryzował się jeszcze tym, że rysował...
fatalnie. I to niestety widać także i tutaj. W regularnej (ha! Dobry żart) serii
brak scenariusza przykrywały przynajmniej rysunki. Tu nawet tego atutu brak.
Nie polecam, nie zachęcam. Zwłaszcza, że nie jest to obowiązkowa lektura.
WildC.A.T.S./X-Men – Seria czterech one-shotów
prezentujących spotkania najsłynniejszych grup bohaterów Image i Marvela. Nie
są kanoniczne, ale zebrały całkiem niezłych twórców (m.in. Warren Ellis) i
można się z nimi zapoznać, chociaż absolutnie nie ma takiej konieczności.
Wild
Times: Grifter (WildStorm, sierpień 1999) – one-shot z cyklu komiksów przenoszących bohaterów
WildStormu do innych czasów. Dla Griftera wybrano pulpowe lata 30 XX wieku i
zaskakująco dobrze odnalazł się w tym okresie. Można zajrzeć z ciekawości.
WYSTĘPY
GOŚCINNE
Flashpoint
#3-5 (DC) – W
historii wieńczącej stare uniwersum DC pojawiają się postacie z WildStormu z
których tylko Grifter ma rolę większą niż czwartoplanową.
Sleeper:
Season Two #5, 9-12 (WildStorm) – Pierwsza z głośnych serii autorstwa duetu Ed Brubaker/Sean
Philips była mocno osadzona w regularnym uniwersum WildStormu, więc z czasem
nie mogło zabraknąć gościnnego, chociaż nieźle uzasadnionego fabularnie,
występu Griftera. Ten pojawił się z pięciu numerach serii, chociaż w jednym
jedynie mocno epizodycznie.
"Satellite Sam" na ostatniej prostej
Matt Fraction informował o tym już jakiś czas temu, lecz wraz z premierą dziesiątego numeru "Satellite Sam" potwierdziło się, że seria ta została zaplanowana na 15 numerów i ostatni story-arc otrzymamy na początku przyszłego roku. Poniżej fragment jednej ze stron kończących wspomniany już zeszyt autorstwa duetu Fraction/Howard Chaykin.
Subskrybuj:
Posty (Atom)












