Już
kilkukrotnie podczas czytania klasycznych komiksów od Image Comics, trafiałem
na coś, co było określane mianem ”drugiej fali”. Jeśli zastanawiacie się, co to
takiego, to już wyjaśniam. Otóż po kolejnych sukcesach (chociaż nie tylko)
serii i miniserii startujących w latach 1992-1993 (oraz fragmentów 1994), rok
1995 stanowił mocne uderzenie wydawnictwa. Praktycznie każdego miesiąca na
sklepowych półkach pojawiały się kolejne premierowe odsłony rozmaitych komiksów
i właśnie to nazywa się ”drugą falą”. Ciekawostką jest także to, że komiksów
wchodzących w to grono było naprawdę mnóstwo, ale praktycznie żaden nie przebił
się tak, jak ich twórcy by chcieli. Dziś wspomnę o jednym z takich tytułów.
