środa, 30 lipca 2014

SDCC 2014: Bogowie muszą być szaleni

Nie jestem do końca pewien czy tak powinno oddawać się hołd legendzie komiksu. Joe Casey oraz Paul Maybury podczas tegorocznego San Diego Comic Con ogłosili że pracują nad autorską serią "Valhalla Mad", w której scenarzysta wzorować będzie się na sposobie pisania Jacka Kirby'ego. Co z tego wyniknie? Najprawdopodobniej seria komediowa, którą o oryginalność trudno podejrzewać.
Fabuła "Valhalla Mad" skupiać się ma na widocznych powyżej trzech bogach, którzy zeszli na Ziemię by poimprezować. Wszyscy trzech, po latach prowadzenia bojów, są po prostu zmęczeni i chcą odpocząć. Gdy dowiadują się, że ludzie wymyślili mnóstwo sposobów na umilanie sobie życia, postanawiają ich wypróbować. Okazuje się jednak, że XXI wiek nie jest do końca taki, jakiego się spodziewali. Dokonał się ogromny postęp technologiczny, którego bogowie nie rozumieją. Dopiero dociera do nich, że teraz rozpoczyna się ich największe wyzwanie - odnaleźć się w świecie, którego w ogóle nie rozumieją.

Jak już wspomniałem, "Valhalla Mad" ma stanowić hołd dla Jacka Kirby'ego. Joe Casey podkreśla, że najmocniej wzorował się na jednym komiksie. Był nim "Thor" z końcówki lat sześćdziesiątych ubiegłego stulecia, w którym to Kirby wprowadził kilka wówczas zupełnie nowych rozwiązań w prowadzeniu historii. Były to np plansze składające się z jednej ilustracji.

Chociaż styl opowiadania historii oraz technika wykonywania rysunków ma być bardzo klasyczna, to jednak szczegóły fabuły będą już typowo współczesne. Casey podkreśla jednocześnie, że "Valhalla Mad" to nie jest komiks dla każdego czytelnika. Codziennie bowiem można spotkać fanów komiksów, którzy mimo wszystko polegli w starciu z seriami z czasów silver age. "Valhalla Mad" ma być serią ongoing, której pierwszy numer ukaże się w przyszłym roku i są to wszystkie informacje, jakich w wywiadzie udzielił Joe Casey.

SDCC 2014: Nadchodzą dobre czasy dla komiksów przygodowych?

Chociaż momentami można o tym zapomnieć, Image Comics jest domem dla komiksów autorskich wszystkich autorów, nie tylko aktualnych pierwszoligowych gwiazd komiku. Przykładem na to powinien być zapowiedziany start serii "From Under Mountains", za powstanie których odpowiadają osoby raczej mniej znane. Nie oznacza to oczywiście, że komiks nie jest wart uwagi. O czym będzie zapowiedziana na przyszły rok seria? Sprawdźcie sami.
"From Under Mountains" to seria przygodowa z elementami magii i miecza. Akcja osadzona będzie w krainie nazywającej się Akhara i skupi się na niezwykłej drużynie zebranej przez przypadek. W jej skład wejdą córka miejscowego lorda, rycerz oraz drobny złodziejaszek. Tylko ta trójka może odmienić losy Akhary, która znajduje się na progu wojny między rywalizującymi ze sobą klanami. Oczywiście o ile sami przeżyją i nie pozabijają się nawzajem. Dlaczego tak miałoby być? Ponieważ... chociaż stanowić będą drużynę, to prędko się nie spotkają.

Twórcy serii obiecują, że fani fantastyki znajdą w niej wszystko to, co jest typowe dla gatunku.. Zobaczymy więc dynamiczne pojedynki, knucie i nieustanne intrygi, pułapki i napady. Akhara jest lokalizacją geograficznie odrębną od reszty świata przedstawionego w "From Under Mountains". Kraj ten graniczy jeszcze z jednym państwem, ale nie utrzymuje z nim żadnych kontaktów dyplomatycznych, a mimo to granica między nimi nigdy nie została naruszona. Co innego wewnątrz Akhary, którą co rusz wstrząsają kolejne konflikty. Niektórzy mieszkańcy kraju żyją na tyle krótko, że nie pamiętają czasów gdy w ich państwie było zupełnie spokojnie.

To co wyróżnia "From Under Mountains" od innych komiksów fantasy, to fakt że chociaż mamy trójkę głównych bohaterów którym przyświecają podobne cele, to jednak prędko nie spotkają się oni na łamach serii. Mało tego, może dojść do sytuacji w których się spotkają, nie wiedząc z kim mają do czynienia. Wszystko to ma za cel wprowadzić do serii niespotykaną dotąd dynamikę. Co ciekawe, wątki poszczególnych postaci pisane będą przez różne scenarzystki.

Komiks ma być czymś w rodzaju fantasy westernu z mnóstwem odwołań do historii Stanów Zjednoczonych i jej sytuacji geopolitycznej. "From Under Mountains" to jednak nie tylko inspiracje wydarzeniami historycznymi. Autorki przyznają, że oprócz tego spory wpływ na ich komiks miała twórczość Ursuli LeGuin, Kaoru Mori oraz Siergieja Parajanova.

Jak już pewnie zauważyliście, całe trio tworzące "From Under Mountains" to kobiety. Twórczynie zaznaczają jednak, że dobór takiego składu jest czysto przypadkowy i nie należy go traktować jako feministyczną manifestację. Panie znały się już dłuższy czas i uznały, że najwyższa pora stworzyć coś wspólnymi siłami.

Image wydaje, Image przesuwa - 30.07.2014

W dniu dzisiejszym na terenie USA do sklepów trafiły następujące komiksy od Image:

Black Science #7, $3.50
C.O.W.L. #3, $3.50
Chew Warrior Chicken Poyo #1, $3.50
Drumhellar #7, $3.50
East Of West #14, $3.50
Fatale #24, $4.99
Five Weapons #10, $3.50
Fuse #6, $3.50
Hack Slash Son Of Samhain #1 (Stefano Caselli 2nd Printing Variant Cover), $3.50
Lazarus vol 2: Lift TP, $14.99
Low #1, $3.99
Manhattan Projects #22, $3.50
Mercenary Sea #6, $2.99
Mice Templar IV Legend #12 (Cover A Michael Avon Oeming), $3.99
Mice Templar IV Legend #12 (Cover B Victor Santos & Chandra Free), $3.99
Nailbiter #3 (2nd Printing Variant Cover), $2.99
Outcast By Kirkman And Azaceta #2, $2.99
Prophet #45, $3.99
Sheltered vol. 2 TP, $14.99
Southern Bastards #3 (2nd Printing Variant Cover), $3.50
Sovereign #5, $2.99
Ten Grand #10 (Cover A C.P. Smith), $2.99
Ten Grand #10 (Cover B Kalman Andrasofszky), $2.99
Witchblade #177 (Cover A Laura Braga), $3.99
Witchblade #177 (Cover B John Tyler Christopher), $3.99

Podobnie jak w zeszłym tygodniu, tak i dzisiaj nie znalazłem żadnych informacji na temat opóźnień.

wtorek, 29 lipca 2014

SDCC 2014: Jeff Lemire i Dustin Nguyen gwiazdami Image w 2015 roku?

Myślę że już teraz można śmiało napisać, że "Descender" będzie jedną z najbardziej wyczekiwanych premier komiksowych przyszłego roku. Jeff Lemire oraz Dustin Nguyen - dwa naprawdę gorące nazwiska, uwalniają się od kontraktu na wyłączność z DC Comics i wykorzystują tę okazję na stworzenie autorskiej serii w barwach Image Comics. Patrząc na niezwykle ciepłą reakcję na tę zapowiedź, zaryzykuję stwierdzenie, że szykuje się hit na miarę "Sagi". Serwis CBR wypytał twórców o ich wspólny komiks i dziś donoszę Wam o tym, czego udało nam się dowiedzieć.
Przypomnę może, że "Descender" początkowo opisano jako historię młodego robota, który przemierza świat napędzany wolą przeżycia w świecie, w którym każdy żywy człowiek poluje na maszyny. Dziesięć lat wcześniej bowiem przez świat przetoczyła się ogromna fala przemocy robotów wobec ludzi. TIM-21, bo tak chłopiec ma na imię, jest o tyle interesującym kąskiem, ponieważ istnieją bardzo uzasadnione podejrzenia iż skrywa on sekrety z tamtego dnia, który na stałe odcisnął swój ślad w historii świata. Pytanie tylko, czy TIM-21 jest świadom wiedzy jaką posiada?

Podobnie jak w przypadku "Wytches" Scotta Snydera, tak i tym razem padło pytanie, dlaczego twórcy wybrali Image zamiast Vertigo? Nguyen przypomniał, że kiedyś już tworzył autorskie projekty pod szyldem DC (konkretnie w WildStormie), lecz nawet wtedy nie miał tak dużej swobody twórczej, jaką w standardzie oferuje Image. Wtórował mu Lemire, twierdząc że już wcześniej publikował komiksy poza DC i nikt nie robił z tego tragedii. Scenarzysta chciał spróbować czegoś zupełnie nowego, a dotąd w cv nie miał pełnoetatowej pracy nad jakąś serią dla Image.

Jak twórcy wpadli na pomysł "Descender"? Otóż podczas jednego z konwentów Jeff Lemire usiadł na wadliwym krześle, które pod jego ciężarem złożyło się. Nguyen w ostatniej chwili złapał scenarzystę i uratował go przed upadkiem. Wtedy obaj spojrzeli sobie w oczy i w ich umysłach ukazał się robot w kosmosie... Tak, to żart, jakby ktoś jeszcze nie wyłapał ;) Tak naprawdę to Lemire chciał pracować z Nguyenem już w DC Comics, ale nigdy nie było takiej okazji. Ta w końcu się pojawiła i to od razu pod postacią projektu autorskiego. Obaj stwierdzili, że grzechem byłoby nie spróbować.

Twórcy zdradzili nieco więcej szczegółów na temat fabuły "Descender". Otóż dziesięć lat przez wydarzeniami z komiksu, na orbicie dziesięciu planet pojawiły się roboty wielkości księżyców i wybiły w pień mieszkańców tych globów, po czym zniknęły bez śladu. Od tego czasu mieszkańcy całej galaktyki połączyli siły i rozpoczęło się wielkie polowanie na sztuczną inteligencję. TIM-21 jest świadom tego iż jest robotem, co nie przeszkadza mu czuć ogromnej woli przetrwania. W obsadzie pojawią się również dziesiątki innych postaci, zarówno robotów jak i ludzi.

"Descender" ma wiele podobieństw do "Sweet Tooth" z DC Vertigo - innej autorskiej serii Jeffa Lemire. W obu przypadkach młodzieniec jest głównym bohaterem komiksu i tak samo jak wspomniany tytuł, tak i komiks w barwach Image skierowany jest do dorosłego czytelnika.

Fani "Batman: L'il Gotham" powinni sięgnąć po "Descender". Nguyen zapowiada, że tytuł z Image Comics będzie przez niego rysowany i kolorowany w ten sam sposób, chociaż artysta zapowiada, iż zmieni nieco styl. Obaj twórcy zgodnie podkreślają, że w przyszłości mogą zamienić się miejscami i to Lemire będzie rysować scenariusze Nguyena. Obecnie powstały scenariusze do dwóch pierwszych story-arców i wszystkie są autorstwa Lemire'a, lecz twórcy liczą na to, iż "Descender" przyjmie się na tyle dobrze, że powstaną także kolejne numery.

Seria ma ukazywać się zarówno w wersji papierowej jak i cyfrowej. Co prawda Lemire i Nguyen podkreślają, że chcą by w każdej wersji "Descender" wyglądał interesująco, lecz priorytetem dla nich są wydania papierowe.

Praca dla Image Comics nie będzie zbytnio kolidować ze zobowiązaniami twórców wobec DC. Lemire nadal będzie scenarzystą "New 52: Future's End", "Teen Titans: Earth One" oraz "Justice League United" przynajmniej do 12 numeru. Nguyen z kolei obiecał już kilka wariant coverów, ale także nadal będzie projektować figurki z postaciami z serii "Batman: L'il Gotham".

SDCC 2014: Kurt Busiek o swoim powrocie do Image Comics

Na początku istnienia Image Comics nie prezentowało zbyt wysokiego poziomu swoich komiksów, lecz i tak przyciągało do swoich szeregów bardzo utalentowanych twórców. Jednym z nich był Kurt Busiek, który po kilku miesiącach od nawiązania współpracy z wydawnictwem powołał do życia "Astro City", o którym napisałem nieco w ostatniej odsłonie "Z archiwum Image". Z kolei w 1999 roku Marc Pacella opublikował trzyczęściową, słabiutką miniserię "Tooth and Claw". W listopadzie ukaże się pierwszy numer komiksu o takim samym tytule autorstwa Kurta Busieka, lecz niech Was to nie zwiedzie - to żadna kontynuacja.
Kurt Busiek przez jakiś czas zmagał się z problemami zdrowotnymi. Gdy te dobiegły końca, scenarzysta zobowiązał się najpierw przywrócić "Astro City" do oferty DC Vertigo. Jak już wiemy, to doskonale się udało i tym samym przyszedł czas na kolejny krok. Tym jest właśnie start kolejnej serii autorstwa Busieka. "Tooth and Claw" było planowane niemal dekadę, lecz od samego początku scenarzysta zakładał, że jeśli ma się to gdzieś ukazać, to tylko w barwach Image Comics. Gdy dogadał pierwsze szczegóły z Ericiem Stephensonem, zaczął szukać rysownika. Ben Dewey przykuł jego uwagę dzięki pracy nad annualem "Planet of the Apes" dla Boom! Studios i już kilka dni później rysownik ten został zatrudniony do ilustrowania "Tooth and Claw". Prace posuwały się do przodu i w końcu pojawiła się propozycja wydania komiksu w listopadzie tego roku.

W przeciwieństwie do większości prac Busieka, jego najnowsza seria skierowana będzie wyłącznie dla dorosłych czytelników. Scenarzysta tłumaczy, że "Tooth and Claw" jest serią osadzoną w brutalnym i bezwzględnym świecie i nie mógłby stosować takich zagrywek jak w przypadku jego "Conana", gdzie cały zespół twórców łamał sobie zęby na tym, żeby dostosować komiks do kategorii "all-ages". Nie oznacza to jednak, że po najnowszym dziele Busieka trzeba spodziewać się dużej ilości krwi i nagości. Scenarzysta obiecuje, że elementy te pojawiają się tylko tam, gdzie ma to logiczne uzasadnienie.

Busiek zapytany o to, o czym opowiadać będzie seria, powiedział naprawdę dużo, ale jednocześnie NIC konkretnego. W gruncie rzeczy dowiedzieliśmy się tylko tyle, że ma być to mieszanka przygodówki, fantasy oraz science-fiction. Seria ma mieć dwóch głównych bohaterów. O jednym z nich Busiek nie chciał za dużo powiedzieć, zdradził jedynie jego pseudonim - Great Champion. Drugim będzie Dusty - młodzieniec aspirujący do bycia wyższym czarodziejem. Chłopak jest otwarty i radosny, ale jednocześnie ma o sobie zbyt duże mniemanie. Braki w jego wiedzy wyjdą na jaw szybciej niż Dusty sądzi, ponieważ już pod koniec pierwszego numeru zobaczymy go w sytuacji, która zdecydowanie go przerośnie. W "Tooth and Claw" pojawi się wielu czarodziei, zobaczymy także kilka różnych rodzajów magii.

Historia opowiadana na łamach komiksu widziana będzie z perspektywy Dusty'ego, lecz Busiek zapewnia, że w niektórych numerach chłopak będzie mieć drugoplanową rolę.

Pierwszy numer "Tooth and Claw" który zobaczymy w listopadzie, będzie trzecią wersją którą stworzył Busiek. Poprzednie dwie wizje scenarzysta uznał za niewystarczająco przedstawiające świat w którym dziać będzie się seria. Ostatecznie uznano, że warto dodać do zeszytu kilka stron i ostatecznie okazało się, że będzie on liczyć 44 plansze bez reklam.

Na koniec Busiek dodał, że ulubiona postacią scenarzysty jest wiedźma Gharta, która odegra niemałą rolę w głównej fabule. Poznamy ją już w drugim numerze "Tooth and Claw".

poniedziałek, 28 lipca 2014

SDCC 2014: Pierwsze szczegóły na temat "Tokyo Ghost"

Jedną z najciekawszych zapowiedzi Image Comics podczas tegorocznego San Diego Comic Conu bez wątpienia jest kolejny autorski projekt Ricka Remedera. Na pierwszy rzut oka mamy mieć do czynienia z kolejną wersją alternatywnej przyszłości, która bynajmniej nie sprawia wrażenie zbyt oryginalnej. Niemniej scenarzysta ten pokazał już, że potrafi bardzo pozytywnie zaskoczyć. Czy tak samo będzie tym razem?
Remender bardzo długo zabiegał o współpracę z Seanem Murphym. Wszystko zaczęło już w 2007 roku, lecz wtedy artysta rozpoczynał pracę nad "Hellblazerem" dla DC Vertigo i nie miał czasu. Mijały kolejne miesiące i temat nieco ucichł. W końcu rok temu Remender zapytał Murphy'ego o możliwość narysowania variant coveru do "Black Science". Rysownik ponownie odmówił z powodu napiętego grafiku, lecz zdradził, że wkrótce będzie dostępny na pełen etat i być może wrócą do projektu sprzed lat. Kolejnych kilka miesięcy, twórcy spędzili na budowaniu świata, który przedstawią w "Tokyo Ghost".

Seria skupi się na dwóch postaciach. Led Dent oraz Debbie Decay pracują dla korporacji Flack i stanowią prawo w ponurej przyszłości, w której ludzie żyją samotnie we własnych, elektronicznych bańkach. Led nieustannie kontroluje co się w nich dzieje i zgłasza o nieprawidłowościach. Ma naturalny talent, dlatego potrafi jednocześnie skupić się na kilkunastu blogach, kontach Twitterowych, programach telewizyjnych i kanałach porno. Debbie to z kolei idealistka, która wierzy w to, że może służyć ludziom dzięki pracy we Flack. Jest także jedyną osobą, która praktycznie nie korzysta z osiągnięć technologii.

Miasto w którym dziać będzie się "Tokyo Ghost" to New Los Angeles. Jest to te samo miasto co obecnie, tyle tylko że poziom wód na całym świecie wskutek ocieplenia zwiększył się o pół mili, powodując zalanie sporej części znanego nam dziś miasta. Doszło do kilku katastrof naturalnych, przez co ocean jest skażony tak mocno, że kontakt z wodą grozi natychmiastową śmiercią. To jednak tylko wstęp, a wraz z trwaniem serii czytelnicy poznają kolejne szczegóły przedstawionego świata. Tytułowe Tokio także pojawi się w serii. Remender twierdzi, że będzie to ostatnie szczęśliwe miejsce na Ziemi, wciąż zielone, kwitnące oraz wolne od jakiejkolwiek technologii.

W "Tokyo Ghost" pojawi się cała galeria przeciwników głównych bohaterów. Jako że seria zadebiutuje dopiero w przyszłym roku, Remender nie chce zdradzać zbyt dużo szczegółów na ich temat.

Tytuł ten, podobnie jak wszystkie inne serie Remendera dla Image Comics to comiesięczny ongoing z zaplanowanymi przerwami pomiędzy poszczególnymi story-arcami. Pauzy te sprawiają, że twórcy warstwy graficznej mają czas odetchnąć i wrócić do pracy ze świeżym zapasem sił, natomiast dla Remendera jest to czas, by pisać scenariusze kolejnych odsłon każdej z czterech serii.

"Tokyo Ghost" zadebiutuje latem 2015 roku.

SDCC 2014: Snyder opowiada o "Wytches"

Od momentu zapowiedzi serii "Wytches", Scott Snyder jakby nabrał wody w usta, ponieważ bardzo mało mówił o swojej nowej serii w barwach Image. Ostatnio to wreszcie uległo zmianie. Widać tak działa magia San Diego Comic Conu. Czego więc dowiedzieliśmy się o zapowiedzianej na październik serii? Otóż zaskakująco dużo. Zresztą, sprawdźcie sami.
Niedawno opublikowany preview serii został skonstruowany osobiście przez Snydera i jest niezależną historią, która nie pojawi się w premierowej odsłonie serii. Chciał on stworzyć coś, co jednocześnie zainteresuje zainteresuje czytelnika, ale także nie zdradzi zbyt dużo z fabuły pierwszego numeru. Snyder przyznaje, że zapatrzył się na styl pracy Eda Brubakera, który w podobny sposób, oraz także osobiście tworzył zapowiedzi do np. "Fatale".

Według scenarzysty, "Wytches" ma nie mieć zbyt wiele wspólnego z innymi obecnie pisanymi przez Snydera seriami. Co prawda jego "Batman" momentami także przypomina horror, lecz tytuł ten ma pewne ograniczenia w tym, co twórcy mogą pokazać. Image Comics daje tak duża swobodę, że aż grzech z niej nie skorzystać. Nie oznacza to jednak, że "Wytches" charakteryzować ma się duża dawką krwi i seksu. Po prostu Snyder cieszy się z możliwości pisania bez żadnych więzów, które pojawiają się nawet w autorskim imprincie DC, jakim jest Vertigo.

Snyder został zapytany o to, czy nie męczą go już wysokie oczekiwania względem niego od DC. Scenarzysta jest w końcu scenarzystą najlepiej sprzedającego się komiksu tego wydawnictwa, a i pierwszy numer "The Wake" był dla Vertigo rekordowy. Snyder stwierdził, że w chwili obecnej cieszy się tym w jakim miejscu jest jego kariera, a kontrakt jaki podpisał z DC, który pozwala mu na pracę w każdym wydawnictwie oprócz Marvela, powstał praktycznie wyłącznie na jego warunkach. Twórca nie ma więc powodów do narzekań.

Wspomniany już preview zaprezentował czytelnikom kilka postaci, lecz żadna z nich nie znajduje się w obsadzie regularnej serii "Wytches". Ta skupi się na rodzinie, która przeprowadza się do małego miasteczka po tym, jak jedno z nich doświadczyło bardzo nieprzyjemnych zdarzeń. Na miejscu poznają oni liczne opowieści o wiedźmach i z czasem okaże się, że część z nich ma swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości. Snyder zdradził, że część postaci które pojawiać będą się w serii, wzorował na swoich znajomych.

Scenarzysta podkreśla, że "Wytches" będzie najbardziej przerażającą serią w jego dorobku. Snyder uważa, że już w pierwszym numerze pojawi się kilka scen, które mają za zadanie wywołać gęsią skórkę u czytelników. Największa w tym zasługa Jocka - rysownika serii. Twórcy poznali się podczas pracy dla DC Comics i już wtedy Snyder wiedział, że chciałby współpracować z tym artystą przy jakimś komiksowym horrorze. Scenarzysta chwali Jocka, ponieważ według niego ten idealnie oddaje klimat grozy zarówno w oblężonym przez wiedźmy domu, jak i w mrocznym lesie.

Wspomniany już kilkukrotnie preview znajdziecie TUTAJ, a "Wytches #1" zadebiutuje w październiku.

SDCC 2014: "Five Ghost" zmierza na mały ekran

Studio filmowe Universal Cable Productions podpisało stosowne umowy i już wkrótce rozpocznie pracę nad przeniesieniem na mały szklany ekran dwóch komiksowych serii. Jednym z nich ma być wydawane przez Image Comics "Five Ghosts".
Jeśli znalazł się tu ktoś, kto nie zna tej serii, to przypomnę że "Five Ghosts" to historia opowiadająca o mężczyźnie, który jest poszukiwaczem skarbów opętanym przez tytułowych pięć duchów: Merlina, Robin Hooda, Sherlocka Holmesa, Musashi i Draculę.

Scenariusz napisze Evan Daugherty. Następnie koncept serialu ma zostać udostępniony stacjom telewizyjnym, przy czym głównie mniejszym, kablowym. Jeśli któraś wykaże zainteresowanie, serial być może doczeka się zamówienia.

Osobiście uważam, że szanse na to są stosunkowo małe ;)

niedziela, 27 lipca 2014

SDCC 2014: Panel Skybound

Jak na każdy z większych konwentów, tak i na tegorocznym SDCC nie mogło zabraknąć Roberta Kirmana i jego studia Skybound. Na poświęconym mu panelu pojawiło się kilka interesujących wieści, głównie dotyczących marki "The Walking Dead", lecz i wielbiciele "Outcast" znajdą coś dla siebie. Na początek jednak sprawdźmy co słychać u Ricka Grimesa. Zarówno tego komiksowego jak i serialowego.
Panel rozpoczął się od stwierdzenia Kirkmana, że specjalnie wymyśla nowe określenia na zombie, gdy bohaterowie jego komiksu spotykają kolejne postacie.

Następnie twórca "The Walking Dead" stwierdził, że obecnie chce pokazać Ricka w komiksie jako człowieka, który wreszcie stał się przywódcą w pełnym znaczeniu tego słowa. Według scenarzysty, bohater ten wreszcie zrozumiał co musi robić, by utrzymać innych przy życiu i jednocześnie by ci go słuchali. Rick jeszcze mocniej zaczął cenić fakt, że strata każdego człowieka przybliża ich do wyginięcia. Stąd też takie a nie inne (spoilry, you know) zakończenie "All Out War".

Kirkman wypowiedział się na temat Negana. Okazuje się, że postać ta wbrew zapowiedziom nie znajdzie się ani w piątym sezonie serialu "The Walking Dead", ani też nie zostanie bohaterem własnego cyklu książek, jak do niedawna Gubernator.

Pierwszy raz od dłuższego czasu, scenarzysta wypowiedział się niezbyt przychylnie o swoim projekcie. Kirkman stwierdził bowiem, że pozbawienie Ricka dłoni podczas pierwszego spotkania z Gubernatorem w komiksie, było złą decyzją, którą odbija mu się czkawką do dziś. Scenarzysta niejednokrotnie łapał się na tym, że w scenariuszu musiał nanosić poprawki właśnie z powodu tego, że Rick miał pierwotnie trzymać coś niebywale ciężkiego lub niewygodnego nawet dla osób z obiema dłońmi. Ktoś zwrócił także uwagę na to, że w komiksie prawie nigdy nie pada deszcz i także tu Kirkman potwierdził, że nie jest to przypadkowe - scenarzysta nie lubi pisać scen w deszczu.

Gdy rozpoczęła się sesja pytań z widowni, Kirkman raz jeszcze musiał zapewniać, że nie wyjaśni źródła epidemii zombie w "The Walking Dead", ani także nie planuje zabijać Ricka. Charlie Adlard dodał przy okazji, że jego zdaniem bez szeryfa Grimesa tytuł nadal cieszyłby się duża popularnością, z czym scenarzysta zresztą się zgodził.

Chwilę poświęcono serialowemu wcieleniu "The Walking Dead". Charlie Adlard wyznał, że bardzo cieszy się iż stacja AMC tak dobiera aktorów, by fizycznie jak najmocniej przypominali swoich komiksowych odpowiedników. Podkreślił przy okazji, że nie inspiruje się serialem przy rysowaniu, a Robert Kirkman ponownie zapewnił, że Daryl Dixon nie pojawi się na kartach komiksu. Korzystając z okazji, zaprezentowano pierwszy trailer piątego sezonu serialu.
Oficjalnie potwierdzono trzeci sezon gry komputerowej "The Walking Dead". Jego główną bohaterką ponownie będzie dziewczynka o imieniu Clementine i Kirkman znów musiał zapewniać, że także i ona nie pojawi się w komiksie. Twórcami gry oczywiście pozostanie ekipa studia Telltale. Premiera prawdopodobnie w przyszłym roku.

Na zakończenie panelu, Charlie Adlard stwierdził, że najbardziej szokującą dla niego śmiercią w komiksie był zgon osoby, którą umieściłem na szczycie niedawnego Top 5.

Natomiast na sam koniec dzisiejszej relacji, warto wspomnieć jeszcze że na innym panelu Robert Kirkman ogłosił iż napisał scenariusz do pilota serialowego wcielenia "Outcast", a stacja Cinemax rozpoczęła jego produkcję. Można spodziewać się tego, że jeśli projekt się przyjmie, to zadebiutuje na małym ekranie na początku przyszłego roku.

SDCC 2014: Wielkie zmiany u Spawna

W grudniu tego roku seria "Spawn" doczeka się premiery jubileuszowego, 250 numeru. Na tegorocznym San Diego Comic Conie Todd McFarlane skorzystał z okazji, by ogłosić co wtedy stanie się na łamach jego autorskiego tytułu. Ku mojemu zdziwieniu, to co ogłoszono spotkało się z ogromnym entuzjazmem, chociaż dla mnie stało się najsmutniejszą informacją w ostatnich dni.

Co takiego stanie się w zapowiedzianym zeszycie? Otóż "Spawn #250" przyniesie nam dwie wielkie zmiany. Po pierwsze, ponownie wymieniony zostanie główny bohater. Po sześciu latach przyjdzie nam pożegnać intrygującego i ciekawego Jima Downinga, którego zastąpi... Al Simmons. Tak, niestety. Najbardziej użalająca się nad sobą postać w historii komiksów wróci z martwych, by ponownie... no właśnie, co będzie robić nowy/stary Spawn? Według McFarlane'a, Al Simmons powróci jako badass, który jest już w pełni świadomy swoich mocy oraz ich pochodzenia. I to w sumie tyle, co zdradził twórca postaci.

Druga ogłoszona na panelu wiadomość dotyczy bezpośrednio Szymona Kudrańskiego. Otóż 250 numer "Spawna" będzie ostatnim, który nasz rodak zilustruje. McFarlane zdradził, że wkrótce ogłosi nowy zespół twórców jego autorskiej serii i potwierdził, że chodzi zarówno o scenarzystę jak i rysownika. Twórcy ci zadebiutują w epilogu do jubileuszowego zeszytu, a od numeru 251 będą już pracować na pełen etat. Według plotek pochodzących z Bleeding Cool (a więc bardzo często wyssanych z palca), nowym scenarzystą tytułu ma być Grant Morrison.

To co najbardziej dla mnie szokujące, to ogólny entuzjazm na te wieści, jaki można znaleźć w Internecie. Często pojawiają się opinie brzmiące mniej więcej: "wreszcie mam powód by wrócić do czytania tej serii". Dla mnie ogłoszone informacje to raczej powód, by się ze "Spawnem" pożegnać.

SDCC 2014: Ogłoszono zwycięzców Eisnerów 2014

Jednym z kluczowych wydarzeń tegorocznej edycji San Diego Comic Conu było ogłoszenie listy zwycięzców statuetek nagród imienia Willa Eisnera. Przypomnę, że jest to komiksowy odpowiednik Oscarów. Kilka nagród trafiło do twórców z Image Comics, z czego większość w najważniejszych kategoriach. Kolejny raz z rzędu wydawnictwo może czuć się największym zwycięzcą i to nawet, jeśli np. IDW zdobyło 9 statuetek (w tym jedna dla Jordie Bellaire, a więc wspólnie z innymi wydawnictwami). Oto lista zwycięstw Image.

Najlepsza seria kontynuowana
Saga, Brian K. Vaughan and Fiona Staples (Image)

Najlepsza nowa seria
Sex Criminals, Matt Fraction and Chip Zdarsky (Image)

Najlepszy scenarzysta
Brian K. Vaughan, Saga (Image)

Najlepszy rysownik

Fiona Staples, Saga (Image)

Najlepszy kolorysta
Jordie Bellaire, The Manhattan Projects, Nowhere Men, Pretty Deadly, Zero (Image); The Massive (Dark Horse); Tom Strong (DC); X-Files Season 10 (IDW); Captain Marvel, Journey into Mystery (Marvel); Numbercruncher (Titan); Quantum and Woody (Valiant)

Okładka tygodnia #30

To już trzydziesta odsłona "Okładki tygodnia". Wow, nawet nie zauważyłem kiedy zleciało te pół roku. Tym bardziej cieszę się, że dzisiejsza, jubileuszowa odsłona, trafiła na tydzień, gdzie bez większych problemów udało się mi wybrać trzy najlepsze okładki. Oczywiście wybierałem z komiksów opublikowanych w minioną środę. Pewnie zauważyliście, że ostatnio zdarza mi się wyróżniać covery, które mają jakąś cechę wspólną. Dziś powiedziałbym, że do każdej pasuje słowo "dziwne".
3. Revival #22 - w tym przypadku "dziwne" to słowo które nie oddaje w pełni moich odczuć względem tej okładki. Już na pewno intryguje to, w jaki sposób zaprezentowane na obrazku zwierze łączy się z fabuła komiksu. Jedno jest w stu procentach pewne - pomimo całego dziwactwa bijącego z tej okładki, nie mogę odmówić Jenny Frison świetnego wykonania. Tak, o trzecim miejscu dla tego coveru zadecydowała kolorystka, która przyozdobiła ilustrację w takie kolory, że jeleń obwieszony kwiatami jest dla czytelnika jak najbardziej creepy. Zawsze przecież mogło tu być baaaardzo różowo...
2. Trees #3 - wyróżnienie dla okładek tej serii chyba nikogo już nie dziwi. Trzeci numer, trzeci cover i trzecie wyróżnienie w "Okładce tygodnia". I to pomimo tego wszechobecnego różu. W okładkach do tej miniserii urzeka mnie głównie ich niejednoznaczność. Są bardzo dobrze narysowane, pokolorowane dość ograniczona paletą barw i na pewno przykuwają wzrok. Dodatkowo nie zdradzają tego, czego można się spodziewać po zawartości komiksu i sprawiają, że chce się sięgnąć po ten komiks. A ja biedny muszę czekać do publikacji wydania zbiorczego :P
1. Saga #21 - na szczyt dzisiejszego zestawienia wdrapała się jednak największa niespodzianka tego tygodnia. Dotąd nie wyróżniałem okładek z "Sagi", lecz ta spodobała mi się tak mocno, że aż znalazła się na pierwszym miejscu. Tu na wierzch wychodzi moje uwielbienie dla tej serii, a ponieważ Prince Robot jest jedną z moich ulubionych postaci, nie mogło być inaczej. Fiona Staples świetnie zabawiła się konwencją. Krwistoczerwone ślady po myciu podłogi w połączeniu z obrazem z ekranu widocznej na okładce postaci dają świetne połączenie - z jednej strony niepokojące, z drugiej powodują rozbudzenie ciekawości. Okładka jest bardzo klimatyczna i - moim zdaniem - w tym tygodniu najlepsza.

Posumowanie list sprzedaży z czerwca

Przeciągałem premierę tego newsa dość długo, ponieważ czekałem na ukazanie się całości listy, by podobnie jak miesiąc temu uzupełnić newsa o najsłabiej sprzedające się komiksy z Image. Niestety, ta uparcie nie chce zostać opublikowana i obecnie kończy się na 305 pozycji. Dłuższe czekanie mnie nie bawi, więc po miesięcznej przerwie wracamy do klasycznego wyglądu tego podsumowania.
Zeszyty, czerwiec 2014:
1. Batman #32 (DC Comics) - 130 077 kopii
(...)
9. The Walking Dead #128 - 74 326
11. Outcast #1 - 71 788
19. Saga #20 - 56 497
41. The Wicked and the Divine #1 - 42 948
82. Sex Criminals #6 - 26 309
86. Trees #2 - 25 515
105. MPH #2 - 21 937
108. Manifest Destiny #7 - 21 500
116. Starlight #4 - 19 355
132. Deadly Class #6 - 16 305

Zaznaczyć trzeba na samym początku, że wyniki te są nieco zafałszowane. Pierwszy numer "Outcast" tak naprawdę uzyskał najlepszy wynik spośród wszystkich komiksów Image Comics, lecz część tak zwany rezamówień została przerzucona na lipiec, przez co z powyższego wyniku uciekło podobno nawet 7 tysięcy sztuk komiksu. Oprócz tego wyniki nie są zbyt zaskakujące. W czołówce znajdują się stałe hity, a oprócz nich w miarę świeże serie, których niezłe wyniki były już ogłaszane. Za zaskoczenie można uznać chyba tylko zauważalny wzrost sprzedaży "Manifest Destiny" wraz ze startem nowego story-arcu.
Wydania zbiorcze, czerwiec 2014:
1. Afterlife eith Archie vol. 1: Escape from Riverdale (Archie Comics) - 11 733 kopii
(...)
3. Velvet vol. 1: Before the Living Legend - 5 388
4. Saga vol. 3 - 4 729
5. Saga vol. 1 - 4 323
10. Saga vol. 2 - 3 271
16. The Walking Dead vol. 1: Days Gone Bye - 2 785
20. Morning Glories vol. 7 - 2 637
22. Sex Criminals vol. 1 - 2 415
26. Dead Body Road vol. 1 - 2 230
43. The Walking Dead vol. 20: All Out War part 1 - 1 914
44. East of West vol. 1: The Promise - 1 880

Także i tutaj nie można mówić o zbyt dużych zaskoczeniach. Pierwszy tom "Velvet" był przekładany tak często, że w końcu uzbierał dość solidną ilość zamówień i przebił wszystkie tomy "Sagi", która to z kolei kolejny miesiąc z rzędu jest zdecydowanie najlepiej sprzedającym się cyklem od Image Comics. Do czołowej dziesiątki zestawienia dostały się zaledwie trzy nowości, co można zrzucić na małą ilość premier wydań zbiorczych w czerwcu, lecz oprócz wspomnianego na początku tytułu, nie odniosły one jakiegoś nadzwyczajnego wyniku.

I jak zwykle na sam koniec muszę dodać, że Image Comics osiągnęło wyniki rzędu 10,51% udziału w ilości sprzedanych komiksów oraz 8,93% udziału w zyskach.

piątek, 25 lipca 2014

SDCC 2014: Fala zapowiedzi od Image Comics

Od dziś mam nową definicję pecha. Brzmi ona: pech to brak dużej ilości wolnego czasu podczas trwania San Diego Comic Con. Festiwal ten zaczął się od wielkiego trzęsienia ziemi, które urządzili szefowie Image Comics, ogłaszając całą gamę nowych tytułów. W dniu dzisiejszym napiszę tylko pokrótce kilka zdań o każdym z nich i jednocześnie składam obietnicę, że od niedzieli na blogu znajdziecie dużo więcej na temat części zapowiedzianych tytułów. I nie tylko o nich, ponieważ pojawiły się także wieści o seriach wciąż publikowanych.
Spotkanie z przedstawicielami Image Comics rozpoczęło się od wystąpienia Erica Stephensona, który w dość zabawny sposób skomentował niedawno ogłoszoną przez Marvela żeńską wersję Thora ("I texted a friend about it, and he said, 'It's only 10am, are you drunk?'"). Następnie redaktor naczelny wydawnictwa podsumowywał ostatnie lata działalności Image oraz nakreślił drogę, jaką pokonała firma od 3% udziału na rynku do 10%, które obecnie osiąga.

Na szczęście, to nie było wszystko, co przygotowano na ten wieczór. Po przemówieniu Stephensona przyszedł czas na ogłaszanie zapowiedzi. Tych było zdecydowanie więcej, niż można było się spodziewać, a i nazwiska twórców robiły wrażenie. Zresztą, sprawdźcie sami.

W najbliższych miesiącach ukażą się:
  • Injection (Warren Ellis/Declan Shalvey) - ekipa, która udanie przywróciła Moon Knighta o oferty Marvela stworzy wspólnie serię ongoing, o której na razie za dużo nie wiadomo. Opisano ją jako "mroczne sci-fi o piątce ludzi, którzy zatruli XXI wiek". Niemniej i tak brzmi to ciekawie.
  • Tooth and Claw (Kurt Busiek/Ben Dewey) - startująca już w listopadzie historia o tajemnym konklawe czarowników, które wysyła w przeszłość legendarnego czempiona. Jego zadaniem będzie oczywiście uratowanie świata.
  • Tokyo Ghost (Rick Remender/Sean Murphy) - czwarta już seria tego scenarzysty w barwach Image zabierze nas w przyszłość i zaprezentuje świat, w którym ludzie żyją bez żadnego celu i jako ocean konsumentów są bez trudu kontrolowani przez władzę. Oczywiście coś zacznie się psuć. Premiera latem przyszłego roku.
  • Valhalla Mad (Joe Casey/Paul Maybury) - inspirowana dorobkiem Jacka Kirbiego seria opowiadająca o trzech mitycznych bogach, którzy pojawiają się na współczesnej Ziemi, by pić i imprezować do upadłego. Nie spodziewają się jednak, że postęp technologiczny jaki się dokonał, może sprawić im mnóstwo problemów.
  • Descender (Jeff Lemire/Dustin Nguyen) - po wygaśnięciu ekskluzywnego kontraktu z DC Comics, Lemire ponownie wraca do autorskich projektów wydawanych przez inne wydawnictwa. Najnowszy z nich opowiadać będzie o młodym robocie, który pragnie żyć. Nie jest to łatwe w świecie, gdzie wszystkie maszyny obdarzone sztuczna inteligencją zostają wyjęte spod prawa i stają się celem kosmicznych łowców głów.
  • From Under Mountains (Marian Churchland/Claire Gibson) - kolejny projekt, który zadebiutuje w przyszłym roku. Fantasy opowiadające o losach królestwa, nad którym pojawia się wielkie niebezpieczeństwo pod postacią... rycerza, złodzieja oraz córki lorda. Hm... zdecydowanie coś tu nie gra.
  • Southern Cross (Becky Cloonan/Andy Belanger) - Alex Braith, główna bohaterka serii, odbywa podróż gigantycznym tankowcem na księżyc Tytan. Tam ma nadzieję dowiedzieć się, kto jest odpowiedzialny za śmierć jej siostry.
  • Drifter (Ivan Brandon/Nic Klein) - ludzkośc dkonuje intensywnej kolonizacji wszechświata. Jeden ze statków rozbija się na nieznanej planecie i członkowie jej załogi nie domyślają się, że to dopiero początek ich kłopotów. Nie spodziewajcie się jednak, że będą ich ścigać krwiożerczy obcy. Nie, zagrożenie będzie zupełnie innego rodzaju. Politycznego.
  • Rumble (John Arcudi/James Harren) - kolejny tytuł, na temat którego jeszcze nie wiemy zbyt dużo. Właściwie jedyna pewna rzecz, to data premiery. Tę ustalono na grudzień tego roku.
  • Intersect (Ray Fawkes) - scenarzysta serii "Constantine" dla DC Comics napisze i narysuje kolejny horror w ofercie Image. Niejasna zapowiedź nie wskazuje na szczegóły fabuły. Premiera odbędzie się w listopadzie.
  • Kinski (Gabriel Hardman) oraz Invisible Republic (Gabriel Hardman/Corinna Beckho) - pierwszy z tytułów to wznowienie internetowego komiksu autorstwa Hardmana. Znajdzie się już w listopadowych zapowiedziach Image Comics. Drugi tytuł zadebiutuje w 2015 roku. Wiadomo o nim, że opowie nam historię człowieka, który dzięki swojej bezwzględności oraz brutalności dochodzi do wielkiej władzy.
  • The Humans (Tom Neely, Keenan Marshall Keller oraz Kristina Collantes) - i znowu premiera w listopadzie. Seria opowiadająca o grupie małpich harleyowców, wyrzuconych ze struktur społeczeństwa i walczących o należne im miejsce ma być mieszaniną sensacji, przygody i odrobiny erotyki.
 Jesteście zainteresowani którymiś spośród wymienionych tytułów?

Wasze #16

Po kilkunastodniowej przerwie znów dostałem na maila kilka zdjęć. Tym razem przysłał je Jakub z bloga Pulp Warsaw, którego już w tej rubryce gościliśmy. Dziś nadszedł czas na niemały update, w którym znalazło się sporo komiksów i nie tylko. Zresztą zobaczcie sami.
I na deser - figurka z linii McFarlane Toys
Jak zwykle przypominam, że każde z Was może pochwalić się swoimi zbiorami. Wystarczy przysłać zdjęcia na ktymczynski@interia.pl. To naprawdę nic nie kosztuje :)

Linkowisko

To już druga edycja "Linkowiska" w tym miesiącu. Tym razem nie ma tego może zbyt dużo, ale ponieważ istnieje możliwość że z powodu San Diego Comic Conu mógłbym zapomnieć podlinkować dzisiejsze recenzje, postanowiłem poświęcić na nie posta. Co więc tym razem odnalazłem w Internetach?
  • Na Gildii pojawiła się recenzja osiemnastego tomu "Żywych Trupów". Moim zdaniem zachwyty są nieco przesadzone, lecz i tak jest to duże lepsza odsłona serii niż np. niedawno wydany tom dwudziesty. Tekst znajdziecie TUTAJ.
  • Jedyna recenzja na dziś, z którą w zupełności się zgadzam. Nie dotyczy ona komiksu, ale warto przypomnieć że "Żywe Trupy" to nie tylko komiksy, ale także serial, gry i książkowa trylogia... Tyle tylko że składająca się z czterech odsłon :P. Klikajcie TUTAJ.
  • I na koniec tekst, pod którym nie podpisałbym się własnym nazwiskiem. Aleja Komiksu recenzuje "Severed: Pożeracz Marzeń". Autor pokusił się o króciutki (pół strony w Wordzie) tekst, w którym nisko ocenia komiks, ale całość nie posiada właściwie żadnej argumentacji. Tak jakby pan Jan przeczytał ten komiks śpiąc. Zresztą, możecie kliknąć TUTAJ, żeby przekonać się osobiście.

środa, 23 lipca 2014

Nie zapomnijcie o konkursie!

Przypominam, że 30 lipca kończy się wspólny konkurs Image Comics Journal oraz sklepu ATOM Comics, którego zasady znajdziecie TUTAJ.

Data nadesłania Waszego zgłoszenia nie jest ważna, ponieważ na końcu o wygranej zadecyduje ślepy los. Tak więc wciąć macie szansę na wygraną! Podejmijcie rękawice i dołączcie do kilkunastu osób, które już nadesłały poprawne odpowiedzi.

Zwycięzca zostanie ogłoszony 1 sierpnia.

Nie zapominajcie także o blogowym profilu na Facebooku, gdzie co jakiś czas pojawiają się rzeczy, których nie znajdziecie na blogu.

Spawn: Architects of Fear vol. 1 (Todd McFarlane/Arthur Clare/Aleksi Briclot)

Na początek mała ciekawostka z cyklu „zawirowania umysłu Krzysztofa T.”. Otóż uwielbiam postać Spawna, zarówno w wykonaniu Ala Simmonsa jak i Jima Downinga. Mam kilka wydań zbiorczych, głównie z przygodami tego drugiego, ale nie mam najmniejszego zamiaru kupować cyklu ”Spawn: Origins”. Dlaczego? Bo rok temu obiecałem sobie, że nie będę kupować archiwalnych serii, które mają więcej niż 4-5 tomów. Zważywszy na to, że obecnie nie publikuje się wydań z nowymi przygodami tej postaci, a starych kupować nie będę, musicie być przygotowani na to, że jeśli będę coś recenzować z tym herosem, to raczej coś w stylu pozycji, którą zajmę się dzisiaj. Jest to wydany w 2011 roku one-shot ”Spawn: Architects of Fear vol. 1”.

Warto przypomnieć w tym miejscu, że w roku 2011 Al Simmons był już wspomnieniem. Na łamach regularnej serii na dobre rozsiadał się wtedy Jim Downings, który jest tam do dziś. Stąd też nie dziwi zbytnio zaskakująco duże zainteresowanie tym one-shotem, które jak na tego typu komiks było naprawdę spore. Co innego jeśli chodzi o odbiór samej historii, która delikatnie mówiąc, nie zachwyciła i została potraktowana jako odcinanie kuponów od marki, która i tak najlepsze lata ma już dawno za sobą.

Spawn: Architects of Fear vol. 1” przywrócił dawno nie widziane w tej marce anioły. Ethaan, jedno w takich właśnie stworzeń, chce odzyskać dla nieba jedną z najpotężniejszych, lecz zaginionych broni. W tym celu postanawia wykorzystać Spawna, lecz ten naturalnie nie chce pomagać i angażować się w konflikt między niebem i piekłem. Ethaan jest jednak doświadczonym strategiem i wie, jak zmienić zdanie Simmonsa. Postanawia ona wykorzystać jedną z niewielu osób, której klątwa Spawna nie zniszczyła jeszcze życia – jest nią brat Ala, Marc Simmons.

Taaak, postać brata Ala Simmonsa jest tak znana i popularna, że nie istnieje nawet na serwisie Comicvine. To jedno zdanie właściwie służy za całość mojej opinii o warstwie fabularnej komiksu ”Spawn: Architects of Fear vol. 1”. Generalnie wszystko jest tu nie takie, jak być powinno. Proces powstawania tego one-shotu wyobrażam sobie mniej więcej tak. Najpierw wydajemy komiks z postacią, która zabiliśmy trzy lata wcześniej. Ok, zawsze może to być jakaś historia umieszczona chronologicznie kilka lat wcześniej. No to z kim kiedyś walczył Spawn? O, anioły nam pasują. Więc wymyślmy szybko postać anioła, o której wcześniej słowem nie wspomnieliśmy i dodajmy do tego postać brata głownego bohatera, którego też wcześniej nigdzie nie było, chociaż w serii ”Spawn” mieliśmy do czynienia chyba z wszystkimi członkami rodziny, ale o kimś tak ważnym jak brat Ala Simmonsa NIGDY nie wspomnieliśmy. Luzik, mamy to? No to teraz znajdźmy szybko kogoś, kto nam to wszystko narysuje.

To oczywiście pisane było w krzywym zwierciadle, lecz przyznać muszę, że lektura ”Spawn: Architects of Fear vol. 1” co moment dziwiła mnie tym, jak mocno ingeruje w mitologię bohatera. W dodatku robi to tak słabo, że dziś już właściwie nikt nie pamięta o tym, że w niebie są niejacy Architekci, a na Ziemi zapodziała się megapotężna broń. No, być może fani zapamiętali fakt istnienia Marca Simmonsa. Dzisiaj opisywany one-shot miał szansę stać się ważną pozycją w mitologii postaci Spawna, lecz przez miałkość scenariusza, który w skrócie i tak ostatecznie skupił się na starciu pomiędzy oboma Simmonsami a Ethaanem, mocno tę szansę ukróciła. Chociaż w historii pojawiło się mnóstwo nowych postaci, żadna z nich nie została obdarzona jakimkolwiek charakterem, a cała intryga jest głupia jak but. Bo jak ma się chociażby do stu pierwszych numerów comiesięcznej serii? Zupełnie nijak. Ba, nawet postać Ethaan dość mocno kłóci się z tym, co już dowiedzieliśmy się na łamach ”Spawna” o Niebiosach. Nie poruszyło by mnie o tak mocno, gdyby za scenariusz nie odpowiadał Todd McFarlane. Owszem, anielica jest kobietą, lecz w niczym innym nie przypomina zadziornych wojowniczek, które niegdyś gościły w serii. Co prawda według tego co można wyczytać w komiksie, zarys fabuły stworzył niejaki Arthur Clare (także i na jego temat Comicvine milczy), ale kto jak nie twórca postaci ma dbać o fabularną ciągłość i logikę tego, co oferuje się czytelnikowi? Niestety, ale fabuła w ”Spawn: Architects of Fear vol. 1” leży. Na szczęście jest coś, co one-shot ten ratuje od najniższej oceny.

Właściwie nie „coś”, a „ktoś”. Jest nim francuski artysta – Aleksi Briclot. Jeśli o czymkolwiek w ”Spawn: Architects of Fear vol. 1” można wypowiedzieć się dobrze, to z całą pewnością o warstwie graficznej. Rysownik ten jest znany głównie z tworzenia grafik do karcianki ”Magic: the Gathering”. Dzisiaj opisywany komiks to jego popis. Briclot posiada mroczny styl, który idealnie wpasował się do opowieści ze Spawnem. Także i on tuszował oraz kolorował swoje prace, więc każda ze stron to idealne odzwierciedlenie własnych wizji i trzeba przyznać, że już dawno nie widziałem tak dobrze rysowanego Ala Simmonsa. Nawet interpretacja Szymona Kudrańskiego nie przypadła mi do gustu rak bardzo. Briclotowi można zarzucić właściwie tylko jedną rzecz – bardzo łatwo pomylić go ze Stjepanem Sejicem. Jednak jako że artystę tego bardzo cenię, co nieraz udowadniałem na łamach bloga, nie czynię z tego czegoś, za co miałbym obniżyć ocenę komiksu. Ba, jest wręcz odwrotnie.

Ilość stron ”Spawn: Architects of Fear vol. 1” jest małym oszustwem. Wydawca podaje, że jest ich 64, lecz komiks zajmuje niewiele ponad 40. Kolejnych piętnaście zajmuje galeria prac Aleksiego Briclota, w której znajduje się miks gotowych ilustracji ze szkicami i projektami postaci. Co prawda ilośc dodatków cieszy, lecz warto przy tym zastanowić się, czy nie byłoby lepiej oddać chociaż cztery czy sześć stron na potrzeby komiksu? Być może wtedy fabuła byłaby nieco mniej dziurawa.

Niestety, nie potrafię z czystym sumieniem polecić Wam kupno ”Spawn: Architects of Fear vol. 1”. Co prawda komiks ten kosztuje stosunkowo niewiele, bo niecałe 7 dolarów, lecz nie ma w nim nic ciekawego oprócz rysunków. 2.5/6

Greg Rucka zabiera nas na konklawe

Kilkanaście dni temu swoja premierę miał dziewiąty numer serii "Lazarus", który kończył drugi story-arc. Trudno więc o lepszy moment, by poznać plany twórców serii na kolejne numery. Z tego samego założenia wyszły osoby pracujące dla serwisu CBR i dzięki ich staraniom mogę donieść Wam o tym, co Greg Rucka szykuje dla czytelników tego tytułu.
Pierwsze dziewięć numerów "Lazarus" miały za zadanie pokazać, że Forever Carlyle nie jest taka jak inni ochroniarze wielkich rodzin. Kobieta coraz mocniej zaczyna zastanawiać się, czy jej służba powinna tak wyglądać. Oprócz wątpliwości które ją nachodzą, zaczynamy także dostrzegać, że przejmuje się ona ludźmi z najniższych warstw społecznych. Greg Rucka chce kontynuować jej podróż, jednocześnie rozwijając świat przedstawiony na łamach serii.

Jak wiemy od pierwszych numerów serii, świat przedstawiony w "Lazarus" rządzony jest przez rodziny. Drugi story-arc pokazywał nam jak familia Carlyle pozyskuje ludzi do swojej służby. Rucka chce nam pokazać, że chociaż spora część rodzin rządzących światem kopiuje ten system, to jednak kilka działa na zupełnie innych zasadach. Jedno łączy absolutnie wszystkich - do służby włączane są także jednostki, które mogłyby być potencjalnie niebezpieczne dla ładu społecznego.

Kolejne numery mają pokazać wpływ i zasięg propagandy na terytorium Carlyle. Wiemy na pewno, że coś takiego jak wolna prasa nie istnieje w żadnym zakątku świata. Dobrze ma się za to propaganda, którą możemy podziwiać w każdym z numerów "Lazarus". Twórcą większości plakatów oraz znaków firmowych jest Eric Trauttman i Rucka przyznaje, że właściwie nie wpływa w żaden sposób na proces ich powstawania. Scenarzysta dodaje, że warto przyglądać się tym reklamom, ponieważ przynoszą one wiele wskazówek dotyczących poszczególnych rodzin.

Już w dziesiątym numerze serii "Lazarus" zobaczymy przedstawicieli wielu rodzin w jednym miejscu. Natomiast w #11 rozpocznie się historia pod tytułem "Conclave". Poznamy w nim mnóstwo szczegółów na temat funkcjonowania poszczególnych rodzin. Ale to nie wszystko. Zobaczymy większość przywódców familii, a także ich lazarusów. Okazuje się, że nie wszystkie rodziny mają tylko jednego takiego stróża. Dowiemy się także, że jeśli uznaliśmy rodzinę Carlyle za brutalną, to będziemy musieli wkrótce nieco zrewidować swoje podejście. Na łamach nowego story-arcu Rucka będzie chciał także poruszyć kwestię religijności mieszkańców tego świata. Nie dowiemy się niestety, czy Forever jest jakiegoś wyznania. Michael Lark stwierdził, że kobieta wierzy jedynie w swoją rodzinę.

Pomimo całego rozbudowanego świata w serii "Lazarus", obaj twórcy zgodnie podkreślili, że nic się nie zmieni i jej jedyną główną bohaterką będzie Forever.

Image wydaje, Image przesuwa - 23.07.2014

W dniu dzisiejszym na terenie USA do sprzedaży trafiły:

C.O.W.L. #2 (Trevor McCarthy 2nd Printing Variant Cover), $3.50
Elephantmen: Mammoth vol.1 TP, $29.99
Howtoons: Tools Of Mass Construction TP, $17.99
Murder Me Dead TP, $19.99
Outcast By Kirkman And Azaceta #1 (Paul Azaceta & Elizabeth Breitweiser 2nd Printing Variant Cover), $2.99
Revival #22, $2.99
Saga #21, $2.99
Savage Dragon #196, $3.99
Sex vol. 2: Supercool TP, $14.99
Skullkickers #29, $3.50
Superannuated Man #2 (Of 6), $3.99
Supreme Blue Rose #1, $2.99
Trees #3, $2.99
Undertow #6 (Of 6)(Cover A Artyom Trakhanov), $2.99
Undertow #6 (Of 6)(Cover B Christopher Mitten), $2.99
Velvet #6, $3.50
Walking Dead vol. 21: All Out War Part 2 TP, $14.99
Zero #9, $2.99

Jednocześnie informuję, że nie dotarłem do żadnej informacji na temat opóźnienia jakiegoś spośród komiksów Image Comics. Oby tak dalej

niedziela, 20 lipca 2014

Okładka tygodnia #29

Gdy za oknem ponad 30 stopni, a w domu niewiele mnie, chęć do jakiegokolwiek funkcjonowania przechodzi mi niemal zupełnie. Tak więc możecie mi wierzyć, że gdy siadałem do pisania dzisiejszej odsłony "Okładki tygodnia: kompletnie nie chciało mi się wysilać jakoś szczególnie. Na szczęście spośród komiksów, które ukazały się w minioną środę, znalazło się kilka całkiem interesujących coverów.
3. Rat Queens #7 - jaka jest ta seria, każdy widzi. Gdy ciemne moce zbierają się nad głową jednej z bohaterek, ta ma minę mówiącą co najwyżej "kurde, znowu?". No i macki - czemu wszyscy rysują macki, skoro one dość dziwnie się kojarzą? :P Okładka ta nie jest jakoś szczególnie odkrywcza czy udana, ale przykuła mój wzrok na dłuższą chwilę. W tym tygodniu udało się to tylko jeszcze dwóm innym coverom, lecz tylko w przypadku tej nie umiem dokładnie określić co mi się w niej podoba.
2. The Wicked and the Divine #2 (cover B - Zdarsky) - rysownik świetnej serii "Sex Criminals" stworzył wariant, który doskonale wpisuje się w sposób tworzenia okładek do tego tytułu. Co go wyróżnia na tle innych? To, że zamiast któregoś z bohaterów serii, Zdarsky narysował Kierona Gillena oraz Jamiego McKelvie. Oczywiście wystylizowanych na bogów. Świetny i zabawny pomysł oraz bardzo dobre wykonanie pod względem artystycznym (podoba mi się zwłaszcza dobór barw) sprawiło, że okładka ta ląduje na drugim miejscu w dzisiejszym zestawieniu.
1. Wildfire #2 (cover B - Stjepan Sejic) - to dość oczywiste, że mąż rysuje wariant covery do serii ilustrowanej przez żonę. Szkoda tylko że przy okazji jak na talerzu pokazuje nam wszystkim, kto z małżeństwa Sejiców ma dużo większy talent. Wystarczyła do tego okładka prezentująca dmuchawiec gubiący swe nasiona, a w tle taki mały szczegół jak płonący las. Tak jak nieczęsto to piszę czy mówię, ale okładka ta tak mocno mi się podoba, że z chęcią powiesiłbym ją sobie na ścianie jako plakat. Stjepan Sejic czaruje barwami, światłocieniem i kompozycją, a wszystko daje niesamowity efekt końcowy.

Revival vol. 1: You're Among Friends (Tim Seeley/Mike Norton)

Trzecia (z czterech) lipcowych recenzji to występ gościnny. Autorem poniższego tekstu jest Jakub Górecki, a jego pierwotna wersja ukazał się na jego stronie Pulp Warsaw.

Moje pierwsze spotkanie z „Revival” miało miejsce przy okazji zeszłorocznego Free Comic Book Day, gdy w ręce wpadł mi darmowy zeszyt z logo Image Comics na okładce. Cokolwiek interesujący wydał mi się właśnie short do „Revival” i „It, Girl” Mike`a Allreda. Oczywiście nie na tyle, aby z miejsca zamawiać preorder regularnej serii, ale nazwa w pamięci została. Do komiksu Tima Seeley`a (scenariusz) i Mike`a Nortona (rysunki) wróciłem w momencie, gdy wyszedł premierowy TPB z pięcioma pierwszymi odcinkami.

Revival” jest serią, która trochę oszukuje nas hasłami, pod jakimi jest promowana. Z jednej strony wszędzie pojawia się określenie „rural noir”, a z drugiej strony padają zapowiedzi horroru. Oba te gatunki wykluczają się wzajemnie. Nie idzie o to, że rural we współczesnym wydaniu nie może łączyć się z opowieścią grozy, ale przecież jedną z podstawowych cech tego gatunku jest właśnie zrezygnowanie z elementów nadprzyrodzonych. Czyli czegoś co na stronach „Revival” mamy dużo.

Druga ważna rzecz – komiks Seeley`a i Nortona nie jest następnym obrzydliwie poważnym horrorem z elementem kryminalnym, w którym każda postać ma kij w dupie i zachowuje się z powagą, która zażenowałaby nawet Edgara Alana Poe. Jest wręcz przeciwnie – w „You`re Among Friends” pełno jest luźniejszych dialogów, okazjonalnych żartów czy popkulturowych odnośników. Przez to „Revival” bardziej przypomina kilka współczesnych seriali telewizyjnych w podobnym klimacie, będąc jednocześnie o wiele lepszym produktem.

Ale właściwie o czym jest opisywana przeze mnie pozycja? Opis trzeba zacząć od elementów obowiązków i oczywistych. Mamy zatem typowe, niewielkie amerykańskie miasteczko w Wisconsin dumne ze swojego samostanowienia. Zażyłości między członkami lokalnej społeczności wpływające na fabułę – obecne. Tajemniczą sprawę, która wywraca do góry nogami wszystko w dość spokojnym życiu lokalnych funkcjonariuszy policji, też mamy. Nowości zaczynają się później.

Tytuł komiksu wziął swoją nazwę od „Revival day”. Był to dzień, w którym zmarli wrócili do życia, ale nie, jak moglibyście się tego spodziewać, w postaci zombie. Mówimy o zmartwychwstaniu, masowym zmartwychwstaniu, które na dodatek ograniczyło się tylko do granic Wausau. Miasteczko natychmiast poddane zostało kwarantannie i odcięte od reszty kraju. W jego granicach powołano również specjalną jednostkę, która zajmuje się wyłącznie sprawami związanymi ze zmartwychwstałymi osobami. W taki sposób oczy i kamery całej Ameryki skierowane zostały na pozostające na uboczu wielkich wydarzeń miasteczko, w którym życie toczyło się własnym, nieśpiesznym rytmem.

Główną bohaterką jest oficer Dana Cypress, pracująca w wyżej wspomnianym oddziale. Kiedy w Wausau dochodzi do brutalnego morderstwa podejrzani są zarówno żyjący, jak i ci, którzy niedawno wrócili zza grobu. Nie spoilerując dalej, dodam tylko, że czeka nas standardowe „nic w mieście nie jest takie, jakie się wydaje”. Pozostałymi składnikami „rural noir” według Seeley`a są elementy typowe dla policyjnego procedurala, kilka rodzinnych tajemnic, a wszystko to przedstawione zostało z perspektywy kilku naprawdę porządnie napisanych żeńskich postaci. To właśnie Dana i kilka innych bohaterek stanowi o sile pierwszych zeszytów serii i jest jednym z atutów „Revival”.

Powiem szczerze, że w momencie, w którym rozczarowywały mnie prawie wszystkie komiksowe horrory i kryminały zajmujące się sprawami nadprzyrodzonymi (oprócz „Fatale”, ale to inna kategoria wagowa), „Revival” objawił mi się jako powiew świeżości. Mimo, że nie jest to najwybitniejszy tytuł jaki obecnie wydaje Image to i tak na bank poleciłbym go Wam bardziej niż np. „The Wake” Scotta Snydera, które jest chwalone obecnie wszędzie, czego nie rozumiem do końca.

piątek, 18 lipca 2014

Top 5 #19 - Subiektywny wybór najlepszych zgonów w "The Walking Dead" (SPOILERY!!!)

Ostatnie dwie odsłony Top 5 zainspirowane były pomysłem Simona, dziś zmodyfikuje lekko jedną z idei Cartera (obu panom dziękuję). Zaproponował on ranking pięciu najlepszych/najfajniejszych/najcokolwiek postaci z serii ”The Walking Dead”. Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym posłuchał tej sugestii w 100%. Jako że posiadam na półce komplet serii i jego przewertowanie nie jest dla mnie większym problemem, postanowiłem dzisiaj wybrać pięć zgonów, które najbardziej przypadły mi do gustu. Dlatego tez lojalnie uprzedzam, że dzisiejsza odsłona Top 5 roi się od spoilerów. Czytacie na własną odpowiedzialność.
5. Chris i reszta Łowców
Jak dotąd w serii ”The Walking Dead” pojawiły się dwie postacie o tym imieniu i obu możecie nie pamiętać. Jeden Chris to chłopak córki Tyreese’a (vol. 2-3). Mi chodzi o przywódcę Łowców – grupy kanibali, z którą bohaterowie serii mierzyli się w jedenastym tomie. Po tym jak mocno dali się we znaki Rickowi i jego ekipie, Chris oraz reszta Łowców zbagatelizowała możliwość odwetu ze strony grupy na którą polują. I to się właśnie zemściło. Łowcy zostali otoczeni, a ich żywoty szybko zakończone. Jednak nie klasycznie, poprzez standardową kulę w łeb czy maczetę w czoło. Chris oraz jego towarzysze zostali przez Ricka i spółkę rozczłonkowani, a następnie spaleni. Scena ta jest naprawdę mocna i pokazuje, jak mocno na przestrzeni trwania serii zmienili się bohaterowie serii.
4. Jessie
Jedna z mieszkanek społeczności Alexandrii, mająca problem z agresywnym mężem. Gdy tego zabrakło, kobieta bardzo mocno zbliżyła się do Ricka i wydawało się, że być może zostaną parą. To było zanim szeryf Grimes został lokalnym łamaczem serc. Jessie zginęła pod czas trwania historii „No Way Out”, która znajduje się w czternastym tomie serii. Gdy wraz Rickiem próbowała przedostać się przez hordę zombie została ugryziona. Mimo to wciąż kurczowo trzymała się Grimes, przynajmniej dopóki ten nie chwycił siekiery i nie odciął jej dłoni. Jessie zginęła zjedzona przez wygłodniałe trupy, a scena ta po czasie jest jedyną rzeczą, która sprawia że w ogóle o niej pamiętam. Kobieta nie była zbyt interesującą postacią i wcale za nią nie tęsknie. Ale uczciwie muszę przyznać, że zgon ten zrobił na mnie spore wrażenie, chociaż raczej z powodu zachowania Ricka.
3. Judith Grimes (Lori w sumie też)
Ósmy tom był jedną wielką siekaniną, obfitującą w trupy. W sensie wśród tych, którzy dotąd jeszcze żyli. Najmocniejszą sceną Kirkman zaplanował sobie praktycznie na sam koniec i pewnie dlatego nie umieszczam jej na samym szczycie tego zestawienia. W trakcie lektury ósmego tomu zbiorczego ”The Walking Dead” niemal od samego początku wisiało w powietrzu przeczucie, że rodzina Grimesów nie wyjdzie cało z ostrzału więzienia przez ludzi Gubernatora. W końcu gdy pojawiła się scena, w której Lori i jej mała córeczka musi przemknąć między dwoma punkami w gradzie pocisków, naprawdę trzeba było się natrudzić by nie przewidzieć, że kobieta zaraz zginie. To, że Kirkman zdecyduje się także uśmiercić noworodka jest już jednak mocno zaskakujące, chociażby z tego powodu, że w USA bardzo źle reaguje się na tego typu sceny.
2. Abraham Ford
Zbliżała się publikacja setnego numeru serii ”The Walking Dead”, gdy Robert Kirkman zapowiedział zgony dwóch ważnych postaci. Wszyscy spodziewali się, że oba te zdarzenia pojawią się właśnie w jubileuszowym zeszycie, lecz scenarzysta raz jeszcze pokazał, że potrafi zaskoczyć. Scena wydaje się dość banalna. Skłóceni ze sobą Abraham oraz Eugene wybierają się na wspólny patrol, w trakcie którego wyjaśniają sobie wszystkie nieporozumienia. Co prawda widzimy, że są obserwowani przez grupkę nieznajomych, lecz nikt nie spodziewał się, że Abraham nagle urwie rozmowę w środku zdania, ponieważ ktoś ustrzeli go z kuszy. Bez żadnej zapowiedzi, ostrzeżenia, nic – jedna z najbardziej wyrazistych postaci w ”The Walking Dead” ginie bez żadnych fajerwerków w tle. Kompletnie się tego nie spodziewałem i za to właśnie drugie miejsce.
1. Glenn
Wspomniany już zgon z setnego numeru serii. Robert Kirkman puścił parę i stwierdził, że w zeszycie tym zginie ktoś, kto jest w serii niemal od samego początku. W końcu widzimy scenę konwoju. Wiedząc że Rick i Carl są niemal nietykalni, Andrea pozostała w Alexandrii, a Maggie oraz Michonne pojawiły się odpowiednio w drugim i czwartym tomie ”The Walking Dead”, wiedziałem że to Glenn ma przerąbane. Tak samo jak domyśleć można się było tego, że jego zgon powiązany będzie w pojawieniem się Negana na łamach serii. Ale konia z rzędem temu, kto przewidział że sympatyczny azjata zostanie zmasakrowany tak, że nawet najbardziej wytrwali czytelnicy mogli poczuć się obrzydzeni zastanym widokiem. Robert Kirkman nie mógł w bardziej wyrazisty sposób pokazać, z jak wielkim psychopatą przyjdzie zmierzyć się Rickowi i jego ekipie. No i słowa uznania dla Charciego Adlarda, za naprawdę obrzydliwe rysunki w tej scenie (w pozytywnym znaczeniu tego słowa).

Ryan Browne ponownie o "God Hates Astronauts"

Zapowiedź publikacji "God Hates Astronauts" w wersji papierowej złamała internet na pół... No być może nie do końca, lecz z pewnością komiks ten powinien osiągnąć przyzwoite wyniki sprzedaży. Na blogu już wspominałem o tej serii, więc przed lekturą tego posta zalecam kliknąć TUTAJ. Dziś dowiemy się co jeszcze Ryan Browne zaplanował dla stworzonej przez siebie grupy dysfunkcyjnych bohaterów.
Pierwszy story-arc serii ongoing odpowie na długo zadawane pytanie: dlaczego w zasadzie NASA chce powstrzymywać farmerów-astronautów przed wystrzeliwaniem się w kosmos. Browne obiecuje, że czytelnicy na pewno będą zszokowani, ale w pozytywnym znaczeniu tego zwrotu. Twórca zdradza przy okazji, że kolejne zeszyty "God Hates Astronauts" będzie powstawać bez gościnnych udziałów innych artystów. Wyjątkiem będą warianty okładek, które już teraz tworzą takie nazwiska jak Geof Darrow czy też Chris Burnham.

Ryan Browne od zawsze chciał tworzyć komiks humorystyczny, leczprzez długi czas nie potrafił przekonać się do tego, by samodzielnie pisać scenariusze. Sytuacja ta uległa zmianie, gdy przez rok współpracował z Davidem Mazzucchellim ("Batman: Year One"). Wtedy też poznał kilka sposobów na pisanie skryptów które polubił na tyle, że z czasem zaczął zajmować się jednocześnie oboma aspektami tworzenia komiksów. Dla Browne'a ma to duże znaczenie, ponieważ nie musi dostosowywać się do czyichś wizji na daną stronę i ma totalną swobodę twórczą.

Start serii "God Hates Astronauts" oznaczał dla twórcy kompletną zmianę opowiadania historii. Dotąd skupiał się by każda plansza miała swój początek środek i koniec, a teraz nie jest już tym skrępowany. Z czasem okazało się, że wcale nie jest to łatwiejsze w realizacji. Browne podkreśla, że ongoing to zupełnie nowy początek dla marki, lecz ma nadzieję że spodoba się on zarówno starym jak i nowym czytelnikom. W pierwszy numerze pojawi się krótkie streszczenie poprzednich przygód grupy, a scenarzysta zaznacza, że spora część dotychczasowej obsady "God Hates Astronauts" zejdzie na drugi plan. Ongoing skupi się na 7-8 bohaterach, niektórzy będą pojawiać się gościnnie, ale także pojawiać się mają zupełnie nowi herosi. Taką będzie np Hennifer  - pół-kobieta, pół-kurczak...

Browne pochwalił się, że jeden z lokali w jego miasteczku wyprodukował piwo o nazwie Beer Hates Astronauts.

Steve Orlando podsumowuje "Undertow", zapowiada i planuje

Kilkanaście dni temu do końca dobiegła miniseria "Undertow" duetu Steve Orlando/Artyom Trakhanov. Z tej okazji serwis CBR przepytał scenarzystę tego tytułu, a ten, całkiem niespodziewanie, ujawnił kilka szczegółów dotyczących najbliższej przyszłości marki. Aż zrobiło mi się żal, że nie planuję kupić wydania zbiorczego, bo zapewne w późniejszej recenzji rozpływałbym się nad dodatkami.
Jeśli nie wiecie o czym jest miniseria "Undetow", to odsyłam do tego linku. Głupio przyznać, ale sam zapomniałem że już na temat tego tytułu pisałem :)

Zatem co ciekawego pojawi się w wydaniu zbiorczym? Orlando zapowiada, że znajdą się tam dwie niepublikowane dotąd opowieści, których autorami scenariuszy będą Leila del Duca ("Shutter") oraz Blair Butler ("Heart"). Obie historie mają za cel rozbudowanie świata przedstawionego na łamach głównej miniserii "Undetow". Orlando zaznacza, że w żaden sposób nie wpływał na twórców i obie historie powstały wyłącznie dzięki ich pomysłom.

Jak się okazuje, "Undetow" spotkało się z ciepłym przyjęciem wśród czytelników, którzy zdecydowali się sięgnąć po ten komiks. Inna sprawa, że nie było ich tak dużo, jak początkowo sądził Orlando. Czytelnicy docenili historię za odmienne podejście do Atlantydy, która w Marvelu i DC jest swoistą utopią, a w "Undetow" było zupełnie na odwrót. Scenarzysta twierdzi, że odbiorcom spodobało się skupienie akcji na zwykłych szaraczkach, chociaż z dużą polityką w tle.

Wszyscy twórcy, którzy udzielili się dodatkowo w "Undetow", a więc kreatorzy dodatkowych historii oraz wariantów okładek, sami zgłaszali się do Steve'a Orlando. Scenarzysta porównał to do wspólnej gry z SIMS. Butler i Del Duca potwierdzili te słowa, dodając, że ich krótkie historie nie będą dotyczyć tylko postaci znanych z miniserii. Orlando sam zachęcał ich do rozwinięcia świata "Undetow", dzięki czemu pojawią się w nich aż trzy nowe postacie. Dwójka z nich to zwykli obywatele Atlantydy, natomiast trzecia jest zawodowym żołnierzem. Dla twórców dodatkowych historii najtrudniejsze było zmieszczenie się w pięciu stronach, ponieważ czuli, że potrzebują co najmniej trzy razy tyle.

czwartek, 17 lipca 2014

Moje #18

Po miesięcznej przerwie czas na kolejny update mojej kolekcji. Dziś dotarła do mnie kolejna paczka z ATOM Comics, a w środku znalazło się miejsce dla między innymi:

 Kilka numerów z pierwszej serii "WildC.A.T.S.". Do uzbierania całości zostało mi 7 zeszytów :)
 Jeszcze jeden numer z Dzikimi Kotami oraz Sidekick #7
Protectors Inc. #7 oraz Umbral #7
 I wreszcie Lazarus #9 oraz Żywe Trupy vol. 20
 Pamiętajcie o istnieniu rubryki "Wasze", gdzie możecie chwalić się swoimi kolekcjami. Wystarczy wysłać zdjęcia na ktymczynski@interia.pl

Nominacje do nagród Harveya 2014

Ogłoszono nominacje do tegorocznych nagród Harvey'a. Image Comics może pochwalić się 11, co dało temu wydawnictwu czwarte miejsce po Boom! Studios (24 nominacje), Valiant (16) i Marvel Comics (14). Zobaczcie kto i za co może otrzymać statuetkę.

Najlepszy scenarzysta
Brian K. Vaughn, SAGA, Image Comics

Najlepszy rysownik
Fiona Staples, SAGA, Image Comics

Najlepszy inker
Stefano Gaudiano, THE WALKING DEAD, Image Comics

Najlepszy kolorysta
Jordie Bellaire, PRETTY DEADLY, Image Comics

Najlepszy twórca okładek
Fiona Staples, SAGA, Image Comics

Najbardziej obiecujący nowy talent
Chip Zdarsky, SEX CRIMINALS, Image Comics

Najlepsza nowa seria
SEX CRIMINALS, Image

Najlepsza seria kontynuowana
SAGA, Image Comics

Najlepsza antologia
OUTLAW TERRITORY 3, Image Comics

Nagroda specjalna za humor w komiksach
Jim Zub, SKULLKICKERS, Image Comics

Najlepsza publikacja dla młodych czytelników
G-MAN: COMING HOME, Image Comics

środa, 16 lipca 2014

Zapowiedzi Image na październik 2014

Październik będzie gorącym miesiącem. Nie chodzi mi tu o pogodę, chociaż nie obrażę się o temperatury zbliżone do 20 stopni. Mam na myśli oczywiście sprawy związane z komiksami. W październiku, jak co roku odbędzie się Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier w Łodzi, gdzie Mucha Comics powinna przywieźć ze sobą pierwsze tomy "Fatale" (KUPUJCIE!!!) oraz "Sex" (NIE KUPUJCIE!!!). Dodatkowo właśnie ukazały się zapowiedzi Image właśnie na ten miesiąc i... no cóż, jest w czym wybierać.
 Październik przyniesie wyczekiwaną premierę nowej serii duetu Scott Snyder/Jock, a więc ogłoszony już kilka miesięcy temu tytuł "Wytches". To zdecydowanie największy hit ujawnionej oferty Image, ale zdecydowanie warto także zwrócić uwagę na inne premiery tego miesiąca. Riley Rossmo ponownie połączy siły z Alexem Grecianem. Twórcy świetnej serii "Proof" tym razem oferują nam "Rasputin" o którym jeszcze nie wiemy zbyt wiele. Joshua Williamson dodaje do oferty Skybound kolejny tytuł, tym razem będzie to "Birthright" - historia rodziny, która najpierw musiała poradzić sobie ze śmiercią dziecka, a następnie z jego zmartwychwstaniem. Mało Wam? Klikajcie w powyższy link, ponieważ w październiku z "jedynek" pojawią się jeszcze cztery premiery, trzy one-shoty oraz dwie antologie, a z nowymi story-arcami powrócą aż trzy serie: "Southern Bastards", "Nailbiter" oraz "Ghosted".
Jeśli chodzi o wydania zbiorcze, to w październiku możemy spodziewać się publikacji czternastu wydań zbiorczych. Powyżej, mało zaskakująca okładka pierwszego tomu "C.O.W.L.", który znajdzie się na mojej liście zakupów. Warto także zwrócić uwagę na wznowienie "Casanovy" Matta Fractiona, chociaż na podanej wyżej stronie serwisu CBR pojawia się zła cena i ilość stron. Miłośników tanich trejdów zainteresuje z pewnością "Nailbiter vol. 1" za dziesięć dolarów (tyle samo kosztować będzie wspomniany wyżej komiks "C.O.W.L.").

Na koniec jak zwykle podaję swoją listę zakupów. W Łodzi z pewnością nabędę "Fatale vol. 1", natomiast w najbliższym preorderze znajdzie się miejsce dla "C.O.W.L. vol. 1", "Lazarus #12", "Sidekick #10" oraz "Umbral #10". A Wy? Co dorzucicie do swoich zamówień?

Image wydaje, Image przesuwa - 16.07.2014

W dniu dzisiejszym na terenie USA ukazały się następujące komiksy Image:

Alex + Ada Volume 1 TP, $12.99
Aphrodite IX Cyber Force #1 (Cover A Stjepan Sejic), $5.99
Aphrodite IX Cyber Force #1 (Cover B Stjepan Sejic), $5.99
Aphrodite IX Cyber Force #1 (Cover C Marc Silvestri), $5.99
Aphrodite IX Cyber Force #1 (Cover D Marc Silvestri), AR
Aphrodite IX Cyber Force #1 (Cover E Matt Hawkins Signed Edition), AR
Aphrodite IX Rebirth Volume 2 TP, $17.99
Bad Dog Volume 1 In The Land Of Milk And Honey TP, $19.99
Burn The Orphanage Reign Of Terror #3 (Of 5)(Cover A Sina Grace & Steven Struble), $3.50
Burn The Orphanage Reign Of Terror #3 (Of 5)(Cover B Malachi Ward & Matt Sheean), $3.50
Cap'n Dinosaur (One Shot), $3.99
Chew Omnivore Edition Volume 4 HC, $34.99
Dark Engine #1, $3.50
Deadly Class Volume 1 Reagan Youth TP, $9.99
Manifest Destiny #8, $2.99
Rat Queens #7 (Cover A Roc Upchurch), $3.50
Rat Queens #7 (Cover B Roc Upchurch), AR
Shutter #2 (Leila Del Duca 2nd Printing Variant Cover), $3.50
Shutter #3 (Leila Del Duca 2nd Printing Variant Cover), $3.50
Stray Bullets Killers #5, $3.50
Umbral #7, $3.50
Wicked + The Divine #1 (Jamie McKelvie & Matt Wilson 2nd Printing Variant Cover), $3.50
Wicked + The Divine #2 (Cover A Jamie McKelvie & Matt Wilson), $3.50
Wicked + The Divine #2 (Cover B Chip Zdarsky), $3.50
Wildfire #1 (Cover C Matt Hawkins Signed Edition), AR
Wildfire #2 (Cover A Linda Sejic), $3.99
Wildfire #2 (Cover B Stjepan Sejic), $3.99

Postanowiłem także, że od dziś do tej rubryczki dodawać będę informacje o opóźnieniach komiksów z Image, o których informuje serwis PreviewsWorld. Tym razem na szczęście nie ma tego zbyt dużo.

Velvet #6 - przesunięte z 16.07.2014 na 23.07.2014

wtorek, 15 lipca 2014

Śladami herosów #7 (z 13)

Studio Top Cow jak żadne inne w Image stawiało na projekty solowe. Paradoksalnie jednak, pierwszym komiksem z tego imprintu był tytuł grupowy. Ekipa ta nazywała się Cyber Force i chociaż to oni właściwie zapoczątkowali istnienie dziecka Michaela Silvestriego, to jednak z czasem stali się najmniej potrzebnym członkiem rodziny. Gdy uniwersum Top Cow stawało się miejscem coraz bardziej mistycznym i magicznym, „nowocześni” bohaterowie zaczęli zajmować coraz niższą pozycję w studiu. Mimo to, doczekali się kilku tytułów grupowych i solowych, które dziś właśnie wymienię.
TYTUŁY GŁÓWNE
Aphrodite IX/Cyber Force (lipiec 2014) – one-shot przywracający współczesną wersję Cyber Force I stanowiący wstęp do nowej serii, która będzie publikowana w 2015 roku. Jak dotąd nie czytałem i raczej nie mam zamiaru.

Cyber Force vol. 1 (październik 1992-lipiec 1993) – pierwszy komiksu z uniwersum Top Cow i spory sukces. Nie z powodu super fabuły, tylko dzięki rysunkom Silvestriego. Tytuł zakończony na czterech numerach, ale za to z obietnicą kontynuacji, która ukazała się już po czterech miesiącach.

Cyber Force vol. 2 (listopad 1993-sierpień 1997) – zdecydowanie najdłuższa seria z udziałem tej ekipy herosów. Zaczyna się od crossoveru „Killer Instinct” z ekipą WildC.A.T.S., a później już przez trzy kolejne lata dostarcza czytelnikowi rozrywki na średnim poziomie. Warto odnotować, że na tym tytule wybił się David Finch, ponieważ zastąpił on Michaela Silvestriego, a mimo to warstwa graficzna serii właściwie nie ucierpiała.

Cyber Force vol. 3 (kwiecień-listopad 2006) – po latach zapomnienia postanowiono odświeżyć nieco tę markę i zrobiono to w najgorszy możliwy sposób. Sześcioczęściowa miniseria jest słaba i bez polotu, a więc tym bardziej niegodna polecenia.

Cyber Force vol. 4 (październik 2012-trwa?) – aktualna odsłona przygód ekipy to kompletny relaunch i przeniesienie akcji kilkadziesiąt lat do przodu. Seria zasłynęła tym, że pierwsze pięć numerów było rozdawanych za darmo, a także tym, że każdy z nich stał na żenująco słabym poziomie i zaliczał mocne opóźnienia. Obecnie opublikowano minicrossover z serią „Aphrodite IX”, a przyszłość tytułu pozostaje nieznana (zapowiedziano do #12).

Cyber Force/Hunter Killer (lipiec 2009-kwiecień 2010) – kolejna próba odświeżenia marki polegała na połączeniu jej losów z inną, nieco świeższą. Efekt nie jest najlepszy. Komiks nie zachwycił, nie doczekał się kontynuacji, a dla marki ”Hunter-Killer” oznaczał koniec istnienia.

Cyber Force/Strykeforce (wrzesień-październik 1995) – obie grupy dowodzone przez Strykera dowiadują się o swoim istnieniu. Efekt? Chyba łatwy do przewidzenia. Łubudu, zgoda i rozstanie. Nic wartego Waszej uwagi.
TYTUŁY POBOCZNE
Ballistic (wrzesień-listopad 1995) – jedna z członkiń Cyber Force udaje się na solową przygodę. Czy aby na pewno? Nie, ponieważ bardzo szybko wpada na członków WildStormowych Wetworks i u ich boku spędza wszystkie trzy numery. Szybka lektura, do zapomnienia.

Codename: Strykeforce (styczeń 1994-sierpień 1995) – grupa dowodzona przez Strykera (także i lidera Cyber Force) to kolejna próba Top Cow na stworzenie tytułu grupowego. Średnio udana, bo chociaż seria dotrwała do 14 numeru oraz po latach doczekała się drugiego woluminu, to jednak inicjatywę szybko porzucono. Fabularnie i rysunkowo był to typowy przedstawiciel początkowego okresu istnienia Image.

Cyblade (październik 2008-marzec 2009) – jeden z nielicznych efektów inicjatywy Pilot Season 2007. Miniseria poświęcona kolejnej członkini Cyber Force nie jest związana z żadną inną fabuła i w gruncie rzeczy miała pokazać tylko, że bohaterka ta jest fajna. Efekt? Całkiem niezły komiks, lecz czytelnikom nie przypadł do gustu i po czterech numerach został zakończony.

Ripclaw vol. 1 (kwiecień-lipiec 1995) – studio Top Cow chciało uszczknąć coś z popularności Ripclawa i dało mu solowy tytuł. Licząca trzy części miniseria składała się z ciachania, napinania mięśni, polowania i zabijania. I chyba tylko dlatego doczekała się kontynuacji. Fabuły brak. Bliższy kontakt niewskazany.

Ripclaw vol. 2 (grudzień 1995-czerwiec 1996) – druga solowa historia z najpopularniejszym członkiem Cyber Force, podobnie jak pierwsza przeszła bez zanotowania większego sukcesu i chociaż planowana była jako ongoing, to jednak doczekała się jedynie sześciu numerów. Nie warto tracić czasu.

Ripclaw vol. 3 (maj 2007) – one-shot rywalizujący w Pilot Season 2007. Nie zdobył odpowiedniej liczby głosów i przepadł w limbo. Dziś można uznać to za historię niedokończoną.

Strykeforce (maj-październik 2004) – zupełnie nieudana próba zrewitalizowania pomysłu na drugi tytuł grupowy w ofercie Top Cow. Ukazało się pięć numerów i słuch po tytule zaginął. Jest to dla mnie dziwne, ponieważ fabularnie komiks stał na przyzwoicie wysokim poziomie.

Top Cow Pilot Season 2007 – inicjatywa polegała na puszczaniu przez Top Cow kilku one-shotów, głosowaniu przez czytelników oraz kontynuowaniu tytułu najpopularniejszego. Edycja z 2007 roku różniła się od innych tym, że każdy z zeszytów na które można było głosować, poświęcony był postaci z uniwersum Top Cow. Oprócz zwycięzców, a więc Velocity i Cyblade, można było głosować jeszcze na one-shot z Ripclawem, Angelus, Aphrodite IX oraz Neuromancer.

Velocity vol. 1 (listopad 1995-styczeń 1996) – pomysł na solową serię żeńskiej wersji Flasha kłębił się w głowach szefów Top Cow od samego początku istnienia marki Cyber Force. W końcu spróbowali i... tytuł wytrwał trzy numery.

Velocity vol. 2 (czerwiec 2010-kwiecień 2011) – drugi solowy tytuł z tą bohaterką nie był zły, lecz ubiły go megaopóźnienia. Cztery numery wychodziły przez 11 miesięcy. Na wyróżnienie zasługiwała bardzo przyjemna dla oka warstwa graficzna. Efekt inicjatywy Pilot Seaosn 2007.
WYSTĘPY GOŚCINNE
Artifacts #5-9 (styczeń-sierpień 2011) – bohaterowie z Cyber Force zostali wrzuceni do tej historii właściwie tylko po to, by przypomnieć że należą do uniwersum Top Cow. Zresztą możecie przeczytać to w moich recenzjach drugiego i trzeciego woluminu serii.

Broken Trinity: Prelude (kwiecień 2008) – jak tytuł wskazuje, jest to wstęp do właściwej historii. Członkowie Cyber Force znaleźli się w niej na dwóch stronach, tak dla przypomnienia czytelnikom że wciąż istnieją.

Image United (listopad 2009-nie dokończony) – jak większość bohaterów ze starego uniwersum Image, tak i Cyber Force mieli swój udział w tej niedokończonej miniserii. Z tym tylkoż robili tam raczej za mało ważne tło.

Freak Force vol. 1 #8-9 (sierpień-wrzesień 1994) – gościnny udział Cyber Force w tytule to standardowa nawalanka zakończona połączeniem sił przeciw wspólnemu wrogowi. Zieeeeeew.

Fusion (maj-lipiec 2009) – miniseria na łamach której swoje siły łączą herosi z Top Cow i Marvela. Ważna rola Cyber Force, ale całość to zaledwie średnio udany tytuł, który warto potraktować raczej tylko jako ciekawostkę.

Shattered Image (sierpień-grudzień 1996) – miniseria dzieląca uniwersum Image na kilka oddzielnych. Udział Cyber Force niewielki, ale całkiem logiczny.

The Darkness vol. 1 #34-38 (październik 2000-kwiecień 2001) – team-up Jackiego Estakado z Ripclawem. Zaplanowany głównie po to, by przygotować i rozgrzać czytelników przed startem drugiego woluminu przygód Cyber Force, który ostatecznie... nie zostałopublikowany. Zaskakująco udana historia.